Wpisy

Kojarzące się z morskimi wodami, blaskiem słońca i radością życia perły są zwiastunem wiosny i obietnicą lata. Biżuteria wykorzystująca perły stanowi dziś jedne z najbardziej pożądanych wyrobów jubilerskich na świecie. A jak było kiedyś? Zapraszamy do zapoznania się ze starożytną i średniowieczną historią tych klejnotów.

Historia pereł tak jak każdego innego minerału, to przede wszystkim historia kultury i sztuki. Jego wartość określają nie tylko pożądane cechy fizyczne, ale przede wszystkim to, jakie znaczenie i symboliczną wartość nadadzą mu jego użytkownicy.
Perły są pod tym względem wyjątkowe. Żaden chyba kamień czy substancja pochodzenia organicznego wykorzystana w jubilerstwie, nie osiągnęła takiej sławy, nie zdobyła takiego statusu, statusu przede wszystkim symbolicznego, jak te klejnoty, znane i doceniane od czasów pierwszych cywilizacji.

Aby zrozumieć fenomen ich funkcjonowania w świecie, warto przyjrzeć się dziełom rzemieślniczym powstałym z użyciem pereł, dziełom sztuki przedstawiającym wykorzystanie wartości zdobniczych tych substancji organicznych oraz architekturze wplatającej w użytkową codzienność perłowe motywy. Dzieła te najlepiej dookreślają symboliczne znaczenie pereł.

Na koniec dawano perłę

Pierwsze, pojedyncze artefakty powstałe z masy perłowej pochodzą z okolic Zatoki Perskiej. Obrobioną rzemieślniczo perłę odkrytą w As-Sabiyah w Kuwejcie badacze datują już na późną epokę kamienia. Archeologowie nie potrafią jasno wskazać czy były to dekoracyjne elementy biżuteryjne, cenny kamień traktowany jako waluta przetargowa czy może rodzaj amuletu o apotropaicznych właściwościach.

Podpowiedź może stanowić odkrycie innej samotnej perły z tego samego okresu, którą znaleziono wśród ludzkich szczątków na stanowisku w Umm Al Quwain. Chowanie ludzi z perłą umieszczaną w prawej ręce wydaje się powszechnym zwyczajem praktykowanym już przez najstarsze cywilizacje. Można więc przypuszczać, że perła, stanowiąca niezwykle cenny klejnot pochodzenia organicznego traktowana była jako element wyposażenia zmarłej osoby, jako talizman pomagający przejść zmarłemu na druga stronę. Uchodziła ona bowiem, ze względu na swoją twardość i niezmienność, za symbol nieśmiertelności. Łatwo więc łączono ją z zachowaniem wiecznej i ciągłej pamięci o zamarłym. Praktykę tę, rozszerzoną na inne dobra luksusowe przejmą kolejne cywilizacje – m.in. Egipt, Grecja czy Rzym, a sam zwyczaj pozostawiania sentymentalnych, symbolicznych i znaczących dla zmarłej osoby przedmiotów w grobie stosowany jest do dziś.

W okolicach Zatoki Perskiej badacze odkryli inne perły pochodzące z kolejnych tysiącleci. M.in. na stanowiskach archeologicznych w Omanie, Iraku, Bahrajnie, Iranie, Kuwejcie i Palestynie. Obszary, na których dokonano odkryć, stanowiły część starożytnych imperiówsumeryjskich (5900-2350 p.n.e.), akadyjskich (2350-2193 p.n.e.), babilońskich (2100-1600 p.n.e.) i asyryjskich (2000-1800 p.n.e.). To wówczas właśnie zaczęła powstawać coraz bardziej wysublimowana biżuteria wykorzystująca perły – były to m.in. bransolety i naszyjniki, traktowane nie jako pogrzebowe amulety, ale dekoracyjne elementy codzienności, którym przypisywano jednocześnie symboliczne znaczenie.

Mozaika przedstawiająca Aleksandra Wielkiego na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 rok p.n.e.)
Mozaika przedstawiająca Aleksandra Wielkiego na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 rok p.n.e.). Fragment tzw. mozaiki Aleksandra z Domu Fauna w Pompejach; źródło: domena publiczna

Z Aleksandrem Wielkim na Zachód

Praktyka wydobywania z muszli małży perły i jej późniejszego dekoracyjnego wykorzystania dotarła do Egiptu wraz z jego podbojem przez Persów w 525 roku p.n.e., którego dokonał Kambyzes II.

Panowanie Persów na ziemiach egipskich trwało aż do 332 roku p.n.e., a więc do momentu udanych kampanii i podboju tych części świata przez Aleksandra Wielkiego. Dla historii pereł, a tym samym dla całej historii biżuterii był to moment przełomowy, bowiem wiedza dotycząca wydobywania oraz wartości tego organicznego klejnotu przeniosła się, wraz z kulturowym przenikaniem się tradycji i praktyk, na Zachód. Dzięki temu Grecy, znajdujący się pod panowaniem Aleksandra, poddani wpływom Orientu, zostali tym samym zaznajomieni z luksusową wartością pereł, które zaczęli chętnie wykorzystywać m.in. w zdobnictwie odzienia, do projektowania elementów biżuteryjnych i przedmiotów codziennego użytku oraz w kształtowaniu rzeźbiarskich i architektonicznych dzieł sztuki.

W kolejnych dziesięcioleciach Aleksandria, stanowiąca kulturalną stolicę ówczesnego świata hellenistycznego, rozwijała się pod rządami Ptolemeuszy. Użycie pereł na aleksandryjskich dworach stało się niezwykle modne, a wraz z kulturalnym rozwojem miasta, i co za tym idzie rozwojem wszelkich dziedzin rzemiosł i sztuki, perły pojawiały się niemal wszędzie, osiągając szczyt popularności. Cieszyły się wówczas taką sławą jak żaden inny kamień szlachetny w świecie.

Kleopatra pije perłę

Wartość pereł dobrze oddaje, raczej mało prawdopodobna, historia zakładu Kleopatry i Marka Antoniusza. Jak donosi Pliniusz, jeden z największych historyków i pisarzy rzymskich żyjący w I wieku n.e., para ta założyła się o to, czy królowa Egiptu jest w stanie wydać ucztę, na której przygotowane potrawy i trunki będą warte 30 milionów sestercji. Kleopatra, aby wygrać zakład, zdjęła ze swojego ucha jeden perłowy kolczyk, który odpowiadał wskazanej w zakładzie wartości i rozpuściła go w pucharze octu, wypijając następnie jego całą zawartość. Tym samym wygrała zakład, pokazując jednocześnie swoją władzę oraz bogactwo państwa oparte m.in. na zbiorach szalenie cennych pereł.

To dwór Kleopatry, utrzymującej w hellenistycznym Egipcie władzę dzięki kontaktom i protektoratowi Imperium, przeniósł wiedzę o wydobywaniu, wartości i przeistaczaniu pereł w ozdobną biżuterię dalej na Zachód, w stronę Rzymu.

Perły

Margarita czy unio?

Starożytni Rzymianie łączyli pochodzenie pereł z rejonami greckimi. Stąd też wzięła się jej rzymska nazwa – margarita – której etymologia wywodzi się właśnie od języka greckiego. Z drugiej strony w starożytnym Rzymie funkcjonowało także inne, łacińskie słowo określające ten organiczny, niezwykle wówczas cenny klejnot – unio.

Wspomniany wcześniej Pliniusz był zdania, że ​​określenie to odnosi się do przymiotnika niepowtarzalny. Uzasadniał to faktem, że każda perła ma unikalne właściwości, różniące ją od innych okazów. Co więcej, według niego, użycie słów uniomargarita stosowano do dwóch różnych gatunków pereł. Unio określało większe, bardziej atrakcyjne wizualnie i jakościowo okazy, natomiast słowo margarita zwiastowało mniejsze perły niskiej jakości.

Inny rzymski historyk Ammianus Marcellinus, żyjący w IV wieku n.e., uważał z kolei, że słowo unio stanowiło sugestię do procesu odnajdywania pojedynczej perły w muszlach małż. Obecnie termin unionidae funkcjonuje jako określenie rodziny małż słodkowodnych występujących w Ameryce Północnej, Eurazji i Afryce.

Wojna za perłę

Która z nazw rzeczywiście funkcjonowała, adekwatniej oddając piękno i unikatowość perły – tego dziś już nie możemy być pewni. Wiemy natomiast, że w czasach Cesarstwa Rzymskiego perły były tak cenione, a ich posiadanie tak bardzo pożądane, że władcy rozpędzali dla nich wielkie wojny, a skalę pochodów triumfalnych określały ilości pereł zdobytych podczas podbojów. Przykładem niech będzie wojenna kampania Pompejusza (I w. p.n.e.) prowadzona przeciwko niezwykle wówczas bogatemu królestwu Pontu. Zaowocowała ona zdobyciem przez rzymską armię ogromnych ilości łupów wojennych, które następnie zostały przywiezione do Rzymu i ostentacyjnie eksponowane podczas triumfalnego pochodu. Wśród zrabowanych skarbów znalazły się m.in. 33 korony inkrustowane perłami, liczna biżuteria z pereł, portret Pompejusza oraz kapliczka poświęcona muzom – wykonane z pereł zasilających skarbiec Pontu.

Bez wątpienia perły w tamtym czasie uchodziły za najdroższy klejnot świata. Tak więc ich zdobycie podczas kampanii uznawano za wskaźnik sukcesu całej wyprawy wojennej. W przypadku konfliktu z Pontem zdobycie pereł pomogło nie tylko ugruntować pozycję Pompejusza jako odnoszącego sukcesy dowódcy wojskowego, ale również wzbogacić skarbiec Rzymu i wzmocnić jego gospodarkę.

Rzymianki przysięgają na perły

Wielkie uznanie, jakim cieszyły się perły w Cesarstwie oraz ogromna wartość, jaką im przypisywano, doprowadziły do wzrostu popytu na te kosztowności, szczególnie wśród żon patrycjuszy. Rzymianki nosiły chętnie nie tylko ozdoby wysadzane perłami, ale także wyszywane nimi elementy garderoby. Pliniusz komentował sarkastycznie te upodobania: Nie wystarczy, że noszą perły, muszą je też deptać i chodzić po nich. Kobiety noszą je nawet nocą, aby we śnie mogły zachować świadomość posiadania pięknych klejnotów. [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Ekstrawaganckie praktyki bogatych rzymskich kobiet wzbudzały wśród ówczesnych filozofów, poetów i myślicieli pożałowanie i krytykę. O zjawisku tym pisał m.in. Tibullus, Seneka czy Horacy. Rzymski satyryk Marcus Valerius Martialis wspominał, nie bez ironii, o pewnej arystokratce Gellii: Nie przysięga na żadnych bogów ani boginie, ale na swoje perły. Obejmuje je i całuje. Nazywa swoimi braćmi i siostrami. Kocha je bardziej niż swoich dwóch synów. Gdyby przypadkiem je zgubiła, nieszczęsna kobieta, nie przeżyłaby godziny. [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Seneka z kolei krytykował sposób noszenia pereł w uszach: Uważam, że powinno się nosić po jednej perle na każdym uchu. Ależ skąd! Płatki naszych pań osiągnęły specjalną zdolność do podtrzymywania ich ogromnej liczby. Dwie perły obok siebie, trzecia zawieszona u góry ucha, tworzą teraz jeden kolczyk! Szalone [kobiety], wydają się myśleć […] chyba, że noszą wartość spadku w każdym uchu! [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Marmurowy posąg przedstawiający cesarza Kaligulę na Incitatusie, I w. n.e., dziś w British Museum
Marmurowy posąg przedstawiający cesarza Kaligulę na Incitatusie, I w. n.e., dziś w British Museum. O Incitatusie (łac. szybkim, galopującym) na dworze Kaliguli pisał Swetoniusz w swoich Żywotach Cezarów. Rumak miał mieszkać w marmurowej stajni, chodzić okryty purpurą i w uprzęży ozdobionej perłami, a także jadać ze żłobu z kości słoniowej; źródło: domena publiczna

Ekstrawaganckie perły rzymskich cesarzy

Cesarz Kaligula

Jak się jednak okazuje, nie tylko bogate patrycjuszki lubowały się w perłach. Cesarz Kaligula panujący w I wieku n. e. zasłynął m.in. z tego, że ozdobił szyję swojego ulubionego konia Incitatusa, z którym skądinąd zasiadał do wieczerzy, naszyjnikiem z pereł. Na wpół prawdziwe opowieści donoszą także, że nosił pantofle haftowane perłami, a kanapy, na których wypoczywał, były pokrywane fioletowymi okryciami przeplatanymi złotem i perłami.

Neron

Postać osławionego Nerona odznaczyła się szczególnie mocno w historii pereł. Cesarz bowiem kazał wznieść swój tron i udekorować berło największymi i najbardziej zdobnymi perłami, jakie uda się znaleźć w Imperium. Poza tym wszyscy aktorzy w jego prywatnym teatrze mieli obowiązek noszenia masek ozdobionych tymi niezwykle wówczas cenionymi klejnotami.

W dziełach sztuki powstających w tamtym czasie również odnajdziemy potwierdzenie tego, że Rzymianie lubowali się w perłach. Widać to przede wszystkim w rzeźbie. Sznury pereł występujące jako elementy biżuteryjne, dekorujące szczególnie postaci kobiece odnajdziemy m.in. na głowie jednej z płaskorzeźbionych herm stanowiących element kompozycyjny sarkofagu patrycjuszki Pamphylii, powstałego w III wieku n.e. Dziś ten niezwykle zdobny zabytek oglądać można w Muzeum Archeologicznym w Konyi w Turcji. To oczywiście tylko jeden z tysięcy przykładów wykorzystania motywu pereł w rzeźbie antycznej.

Perły w architekturze

Perły zostawiły po sobie ślad także w architekturze. Starożytne budowle kojarzą się powszechnie z kanelowanymi kolumnami, tympanonem czy metopami, jak się jednak okazuje, mają o wiele więcej do zaoferowania. Rzadko kiedy wspominamy o mniejszych elementach wywodzących się jeszcze z drewnianych konstrukcji architektonicznych powstających w okresie archaicznej Grecji. Zwłaszcza jeden element – guttae – jest szczególnie interesujący, ponieważ przypomina swoim wyglądem maleńkie łezki lub perełki. Samo słowo guttae oznacza właśnie łzy. Warto wspomnieć w tym miejscu, że starożytni Grecy utożsamiali perły ze łzami bogini miłości i piękna – Afrodyty, która, notabene, wyłoniła się, według mitów, z muszli. Sama jej postać jest więc ściśle skorelowana z motywem perły.

Guttae  – motyw łez-pereł w architekturze
Guttae – motyw łez-pereł w architekturze; źródło: domena publiczna
Sandro Botticelli, Narodziny Wenus, ok. 1485 r
Sandro Botticelli, Narodziny Wenus, ok. 1485 r.; źródło: domena publiczna

Bizancjum perłami stoi

W IV wieku, wraz z przeniesieniem się kulturalnej stolicy ówczesnego, chrystianizującego się świata do Konstantynopola, a więc wraz z panowaniem Cesarza Konstantyna Wielkiego, który zapoczątkował niejako historię „Nowego Rzymu” – Bizancjum, rozpoczęła się również migracja pereł na Wschód. Nie znaczy to oczywiście, że do tego momentu wiedza o ich wydobywaniu i przerabianiu na biżuterię nie była na Wschodzie znana. Warto jednak zaznaczyć, że to właśnie w IV wieku zaczęły przenikać się tendencje znane na zachodzie i wschodzie, tworząc konglomerat kulturalno-rzemieślniczych rozwiązań łączących te dwie cywilizacje.

Po upadku zachodniego Imperium w 476 roku cesarze bizantyjscy uważali się za prawowitych władców Rzymu. Swoją pozycję podkreślali m.in. niewyobrażalnie bogato zdobionymi szatami, w których główną rolę dekoracyjną odgrywały perły i złoto. Należy dodać, że zarówno dwór bizantyjski, jak i w ogóle świat Wschodu, przywiązywał ogromną wagę do równowagi materialnej i duchowej. Bogate życie mentalne i intelektualne, rozwijane w Bizancjum na ogromną skalę, szło w parze z przepychem materialnym, ze skłonnością do otaczania się pięknymi i drogimi przedmiotami.

Mozaika z przedstawieniem cesarza Justyniana I Wielkiego i dostojników kościelnych, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r
Mozaika z przedstawieniem cesarza Justyniana I Wielkiego i dostojników kościelnych, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.; źródło: domena publiczna

Perły w mozaice z Rawenny

Artystycznym potwierdzeniem tych praktyk niech będą mozaiki zdobiące kościół San Vitale w Rawennie, których powstanie historycy sztuki datują na lata 546–548, a więc na okres panowania cesarza Justyniana I Wielkiego. Są one jednymi z najwspanialszych i najlepiej zachowanych osiągnięć malarstwa monumentalnego doby Bizancjum. Z punktu widzenia historii biżuterii szczególnie interesujące są te usytuowane na ścianach apsydy kościoła przedstawiające dwór cesarski (ukończone w 548 roku).

Zaślubiny Justyniana i Teodory

Symetrycznie, po prawej i lewej stronie od centrum apsydy przedstawiono orszak cesarza Justyniana I Wielkiego oraz, osobny, jego drugiej żony – cesarzowej Teodory. Sama scena ma głęboko symboliczny wydźwięk i, jak sugerują badacze, nigdy się nie wydarzyła. Przedstawia ofiarowanie przez władców pateny oraz kielicha kościołowi w Rawennie. Jak się jednak okazuje para cesarska w trakcie swego panowania, nigdy nie odwiedziła świątyni. Mozaika, stanowiąca czysto propagandowy element dekoracyjny kościoła, podtrzymuje wizerunek Justyniana jako cesarza dbającego o swoje ziemie, hojnego oraz pobożnego. Uwypukla także prawy, zgodny z wolą bożą charakter małżeństwa cesarza oraz Teodory.

Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r
Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.; źródło: domena publiczna
Cesarskie perły

Mozaika doskonale pokazuje, jak chętnie w tamtym czasie wykorzystywano perły w celach biżuteryjnych. Głowę cesarza Justyniana zdobi rodzaj niezwykle dekoracyjnej korony, składającej się z się dwóch rzędów pereł przedzielonych pasem kolorowych kamieni szlachetnych. Charakterystycznym elementem wyróżniającym wyłącznie władców bizantyjskich są dwie pary pereł w kształcie kropli, zwisające po obu stronach głowy cesarza, które stanowią rodzaj ozdobnych nausznic. Ten element będzie wielokrotnie pokazywany na monetach i tremissisach ukazujących wizerunki władców. Niezwykle ciekawa jest brosza służąca do przytrzymania i podpięcia szaty cesarza widoczna na mozaice. Pomarańczowy, kryształowy klejnot pośrodku, otoczony został rozetą kulistych pereł. Dodatkową ozdobą są trzy zwisające perły w formie wydłużonych kropli powtarzające kształt zausznic. Kunszt artysty tworzącego mozaikę doskonale uwydatnia miękkie drapowanie szaty powstałe dzięki przypiętej broszy. Pokazuje to, że twórca był zaznajomiony i czerpał inspiracje ze sztuki starożytnego Rzymu, która doprowadziła do perfekcji ukazywanie drapowania szat, podbijającego trójwymiarowość przedstawienia.

Również głowa cesarzowej Teodory przyozdobiona jest monumentalną tiarą, na którą składają się rzędy pereł i kolorowych kamieni szlachetnych tworzące rozbudowaną, wydłużoną konstrukcję, podkreślającą majestat, bogactwo i ważność cesarzowej. Dodatkową ozdobą są koliste i wydłużone perły tworzące rodzaj dekoracyjnego napierśnika. Całość prezentuje przepych i upodobanie cesarzy bizantyjskich w pięknych przedmiotach.

Tremissis cesarza Justyniana
Tremissis cesarza Justyniana; źródło: domena publiczna
Złota moneta Justyniana wydobyta w Indiach.
Złota moneta Justyniana wydobyta w Indiach. Cesarz ukazany jest w perłowym diademie i parą pereł w kształcie kropli zwisających po obu stronach jego twarzy; źródło: domena publiczna

„Ojciec Europy” kocha perły

Karol Wielki z dynastii Karolingów, rządzący na przełomie VIII i IX wieku, przekształcił królestwo Franków w imperium, które obejmowało znaczną część Europy Zachodniej i Środkowej. Zapoczątkowany przez niego nurt kulturalno-intelektualnej odnowy – tzw. renesans karoliński – promujący odrodzenie sztuki, religii i kultury w duchu chrześcijańskim, sprzyjał kształtowaniu wspólnej tożsamości europejskiej, jednocząc większość Europy Zachodniej po raz pierwszy od czasów Imperium Rzymskiego. Fakt ten skłonił wielu historyków do uznania go za „ojca Europy”.

Albrecht Dürer, Emperor Charlemagne, 1512 r
Albrecht Dürer, Emperor Charlemagne, 1512 r.; źródło: domena publiczna

To właśnie za czasów panowania Karola Wielkiego wykorzystanie klejnotów, m.in. pereł do dekoracyjnego wzbogacenia regaliów koronacyjnych, szat i przedmiotów rzemiosła artystycznego rozwinęło się na nieznaną do tej pory w Europie skalę.
Przyjrzymy się bliżej portretowi cesarza pędzla Albrechta Dürera. Przedstawia on władcę w wysadzanych klejnotami szatach królewskich oraz z insygniami, dookreślającymi jego pozycję i rangę. Bez wątpienia najbardziej przyciągającym wzrok elementem jest tzw. Korona Rzeszy-Korona Cesarstwa Rzymskiego. Blask złota współgra z brylancją kolorowych kamieni szlachetnych. Każdy z nich został dodatkowo otoczony symetrycznie rozmieszczonymi perłami, które potęgują piękno, bogactwo i blask korony.

Korona Rzeszy – Korona Cesarstwa Rzymskiego
Korona Rzeszy – Korona Cesarstwa Rzymskiego; źródło: domena publiczna

Perła jest całym światem

Chrześcijaństwo ugruntowało religijną i chyba najgłębszą symbolikę pereł. Perła ukryta w muszli wzrasta na dnie morza. W średniowieczu wierzono tym samym, że jest ona symbolem dziecka rozwijającego się w łonie matki i światła świecącego w ciemności. Jej symbolikę łączono płynnie z postacią Chrystusa rozumianego jako Logos – Świat, który narodził się z ciała Maryi. Potwierdzenie tego znajdziemy w wielu średniowiecznych manuskryptach zawierających iluminacje przedstawiające Jezusa zasiadającego na Logosie, przyjmującym kształt eliptycznej bądź okrągłej perły. Przedstawienia te interpretować można jako zwierzchnictwo Jezusa-Boga nad całym światem.

Przedstawienie Jezusa panującego nad logosem-perłą, 1265 r., dziś w British Library.
Przedstawienie Jezusa panującego nad logosem-perłą, 1265 r., dziś w British Library. Ten niezwykle ciekawy zabytek z XIII wieku ukazuje ówczesny stan wiedzy geograficznej, stanowiąc jedną z najstarszych zachowanych średniowiecznych map świata; źródło: domena publiczna

Warto dodać, że w średniowieczu perły stanowiły przedmioty wotywne. Pokutujący wypełniali ołtarze, rzeźby, obrazy i naczynia liturgiczne pojedynczymi perłami, sprawiając tym samym, że kościoły w Europie Zachodniej stały się posiadaczami największych zbiorów tych organicznych klejnotów.

Perłowe okładki manuskryptów

Z uwagi na gromadzenie się w kościołach ogromnej ilości cennych klejnotów, warsztaty iluminatorskie działające pod ich patronatem wykorzystywały artystyczne cechy m.in. pereł do tworzenia dekoracyjnych okładek manuskryptów. Powstawały wówczas pełne przepychu, kolorowych kamieni szlachetnych, pereł i złota oprawy mszałów, kronik, ewangelii etc., odznaczające się najwyższym stopień artystycznej doskonałości.

Warto w tym miejscu przywołać manuskrypt Lindau Gospels. Wpisał się on nie tylko w historię sztuki, ale także w historię biżuterii. Ten niezwykły przykład artystycznego rzemiosła powstał między VII a XI wiekiem. Rękopis należał do Opactwa Szlachetnych Kanoniczek, założonego w 834 roku w Lindau nad Jeziorem Bodeńskim. Historycy sztuki sugerują, że bogato zdobiona okładka rękopisu została prawdopodobnie zaprojektowana i wykonana w latach 896-899. Powstała na polecenie cesarza wschodnio-frankijskiego Arnulfa z Karyntii. Jubilersko cyzelowana okładka stanowi jeden z nielicznych i najcenniejszych, zachowanych do dziś przykładów biżuteryjnego rzemiosła kościelnego tamtego czasu. 

Okładka składa się ze złota, płaskorzeźbionego krucyfiksu, kolorowych kamieni szlachetnych, m.in. rubinów, granatów, szafirów cejlońskich i szmaragdów oraz 98 pereł słodkowodnych. I jest absolutnie spektakularna!

Okładka manuskryptu Lindau Gospels, lata 896-899, dziś w zbiorach Morgan Library & Museum w Nowym Jorku
Okładka manuskryptu Lindau Gospels, lata 896-899, dziś w zbiorach Morgan Library & Museum w Nowym Jorku; źródło: domena publiczna

Perły na co dzień

W XIII i XIV wieku noszenie pereł stało się niezwykle modne. W całej Europie zarówno kobiety, jak i mężczyźni wyższych stanów, ozdabiali nimi codzienne i odświętne części garderoby.

Wisior z dekoracyjną perłą barokową – dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Zwyczaj noszenia diamentów i kolorowych kamieni szlachetnych w tamtym czasie nie był popularny. Wynika to przede wszystkim ze sposobu szlifowania kamienia. Jedyną znaną wówczas formą opracowania był kaboszon. Jednak nie w pełni uwypuklał on potencjał gry kamienia ze światłem, która sprawiała, że klejnot ożywał blaskiem. Z drugiej zaś strony szlif kaboszonowy zarezerwowany był przede wszystkim do kamieni wykorzystywanych w regaliach królewskich. Nie był więc powszechnie dostępny.

Perły natomiast były gotowe do użycia już w momencie wyjęcia ich z muszli. Ich naturalne piękno, kształt i połysk sprawiały, że nie wymagały one żadnej interwencji człowieka.

Johannes Vermeer, Dziewczyna z perłą, ok. 1664
Johannes Vermeer, Dziewczyna z perłą, ok. 1664; źródło: domena publiczna
Perły w nowożytności i w epoce nowoczesnej

W następnych wiekach należących do epoki nowożytnej i nowoczesnej, zarówno biżuteryjne wykorzystanie pereł, jak i ukazywanie ich w dziełach sztuki, prowadzone było na znacznie większą skalę. To drugie zjawisko wynika przede wszystkim z faktu, że w sztukach pięknych coraz chętniej sięgano do języka realizmu bazującego na przedstawieniach prawdziwych osób. Pod wpływem nurtu sztuki niderlandzkiej pojawiła się moda na portrety. Zarówno w przedstawieniach portretowych władców, osób związanych z dworem, jak i reprezentantów mieszczaństwa pojawiały się biżuteryjnie opracowane perły.

Oprócz porterów malowano wielkie sceny mitologiczne, później alegoryczne, które powoli zajmowały zaszczytne miejsce obok scen religijnych. I choć w tych ostatnich, najczęściej przy postaci Marii, również pojawiały się perły, to sceny mitologiczne nawiązywały do kultury antyku, któremu wówczas przypisywano pochodzenie tego organicznego klejnotu.


Współczesny naszyjnik perłowy z diamentowym zapięciem – dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

O tym, jaką symbolikę przypisywano perłom w dziełach sztuki w czasach nowożytnych i nowoczesnych już wkrótce, w drugiej części artykułu.

Tymczasem warto zrozumieć, że zarówno oglądanie pereł na dziełach sztuki, jak i noszenie pereł jako dzieła sztuki stanowi mentalny i fizyczny gest zanurzenia się w dawności, która jest wciąż aktualna. Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą pereł oraz do odwiedzenia naszego stacjonarnego salonu w Al. “Solidarności” 93 w Warszawie.

Julia Majewska
historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Dziś perłowa biżuteria stanowi synonim elegancji i szlachetnej prostoty
Dziś perłowa biżuteria stanowi synonim elegancji i szlachetnej prostoty
Bibliografia:

J. E. Cirlot, Słownik symboli, tłum. I. Kania, Kraków 2012.
J. Herrin, Byzantium. The Surprising Life of a Medieval Empire, Princeton 2007.
A. McClanan, The Visual Representation of the Empress Theodora, [w:] Representations of Early Byzantine Empresses. Image and Empire, New York 2002, s. 121-148.
Leksykon symboli, oprac. M. Oesterreicher-Mollwo, tłum. J. Prokopiuk, Warszawa 1992.
G. F. Kunz, C. H. Stevenson, The Book of the Pearl. Its History, Art, Science, and Industry, New York 2001.

Kwiaty same w sobie, czy jako motyw ornamentalny królują w sztuce od wieków. Włączanie do świata kultury elementów natury, posiłkowanie się ich formą stanowi immanentną cechę świata ludzi. Najdawniejsze cywilizacje opierały wytwory kultury – takie jak pismo, religię czy sztukę na dostępnych im na co dzień elementach natury. Formy zaczerpnięte ze świata fauny i flory wyrażały najgłębsze ludzkie emocje. W sposób metaforyczny, pozbawiony dosłowności, a jednak zrozumiały pozwalały wyrazić niematerialne wartości, ludzkie stany i najbardziej zawiłe idee. Nierzadko miały apotropaiczną moc. W starożytnym Egipcie patronujący ludziom bogowie przybierali postaci zwierząt lub istot, które czerpały swój wygląd ze świata flory. Mogły pełnić także rolę opiekuńczego amuletu tak jak w przypadku naszyjników czy pierścionków ze skarabeuszem patronującym egipskim skrybom.

Pierre-Auguste Renoir, Martwa natura. Róże z Vargemont, 1885; żródło fotografii: domena publiczna

Kwiaty w starożytnej biżuterii

Przetworzone formy kwiatów i zwierząt obecne w sztuce wysokiej, odnalazły swoje miejsce także w mniejszych formach, przede wszystkim w biżuterii. W starożytnej Grecji i Rzymie pojawiały się w pierścieniach, wisiorach oraz szpilach drapujących fałdy szat. Podobnie w średniowieczu i renesansie, czerpiącym inspiracje z form antycznych tworzono wyroby jubilerskie przedstawiające przestylizowane wici roślinne, gałązki szczepów winogronowych, liście akantu czy wieńce laurowe, które na szeroką skalę powróciły w okresie empire. 

Grzebień, który w kilku prostych ruchach można zmienić w tiarę dostępny jest w ofercie KAREA Gemstone Space. Wyrób pochodzi z XIX wieku i reprezentuje nurt neo-empirowy. Wyróżnia się niezwykłą dbałością o detal – m.in. dzięki sztancowanym truskawkom zamkniętym w klasycyzującej, floralnej ramie wysadzanej ametystami i szkiełkami w kolorze perydotów.
Berthe Morisot, Dziecko wśród malw, 1881. Kwiaty stanowiły jeden z najczęstszych i najwdzięczniejszych tematów malarskich impresjonizmu; źródło fotografii: domena publiczna

Manieryzm, barok i nowe materiały…

Manieryzm i barok zdominowała teatralizacja i stylizacja. Motywy kwiatowe wykorzystywane w biżuteryjnych przykładach tamtego czasu stanowiły jedynie pretekst do stworzenia formy abstrakcyjnej – ornamentu. Wówczas też zaczęto śmielej sięgać po przeróżne materiały i kruszce, także te organiczne. Wykorzystywano m.in. koral, muszlę, bursztyn, chalcedon, kość słoniową, drewno czy perły. Posiłkowano się ich niezwykłymi kształtami, przypominającymi m.in. sylwetki zwierząt czy egzotyczne kwiaty. W drezdeńskim skarbcu elektorów saksońskich Grünes Gewölbe odnaleźć można szereg ekstraordynaryjnych przykładów biżuteryjnych powstałych m.in. z chalcedonu, pereł barokowych, muszli czy koralu. Warto w tym miejscu przywołać Kąpiel Diany powstałą w 1705 roku przedstawiającą rzymską boginię w kąpieli. Misa powstała z chalcedonu jest okuta złotem i zdobiona perłami. Ozdabiają ją także diamenty, ornamenty ze srebra i stali oraz postaci zwierząt i stylizowanych kwiatów w ornamentalnych układach. Materiały te, przez następne dekady traktowane marginalnie, w wielkim stylu powróciły w okresie Art Nouveau.

Rembrandt Harmenszoon van Rijn, Saskia jako Flora, 1634; źródło fotografii: domena publiczna
Kolczyki emaliowane z motywem harf Francja XIX wiek z diamentami w szlifie biolet KAREA ID 000608
Francuskie kolczyki z końca XIX wieku dekorowane przestylizowanymi motywami harf, kokard i gałązek roślinnych stanowiącymi dekoracyjną oprawę dla malowanego przedstawienia Amora. Antykwaryczny przedmiot dostępny jest w ofercie KAREA Gemstone Space
Medalion emaliowany z motywem harf Francja XIX wiek z miejscem na fotografie KAREA ID
Korespondujący z kolczykami wisior z funkcją medalionu jest także dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Realizm epoki wiktoriańskiej

Choć przez stulecia w sztuce jubilerskiej pojawiały się przestylizowane motywy zaczerpnięte ze świata flory, to dopiero w epoce wiktoriańskiej na szeroką skalę stosowano wzory kwiatowe ujęte realistycznie. Kwiaty jako takie traktowano jako najjaśniejszy przejaw siły życia, obraz radości, w których ukryta jest głęboka symbolika i metafora. Łączono je z cyklem życia i śmierci, z ideami takimi jak piękno, dobro, miłość, doskonałość, niewinność czy młodość.

Brosza z końca XIX wieku z motywami floralnymi układającymi się w ornamentalną ramę dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
XIX-wieczny wisior w formie realistycznie ujętej gałązki kwiatowej dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space
Kolczyki w typie “day and night” z diamentami z końca XIX wieku z motywem uproszczonej stokrotki dostępne na stronie karea.pl

Selam – język kwiatów

Uważa się, że zachodnia tradycja tzw. języka kwiatów inspirowana jest selam. Jest to turecki zwyczaj komunikowania się za pomocą korelacji rymów i przedmiotów, m.in. kwiatów. W 1763 roku ambasada turecka opublikowała listy Lady Mary Wortley Montagu, żony brytyjskiego ambasadora w Konstantynopolu. Opisuje w nich codzienne zwyczaje i życie w tamtej części świata. Jest w nich mowa m.in. o tajnym języku kwiatów, stanowiącym typowy element tureckiej kultury. Najbardziej przełomowy był jednak słownik znaczeń kwiatów pod wdzięczną nazwą Le Language des Fleurs. Został opublikowany w 1819 roku przez Louise Cortambert działającą publicznie pod pseudonimem Charlotte de Latour. Wraz z przetłumaczeniem słownika na język angielski w 1820 roku przypisywanie znaczenia konkretnym kwiatom stało się niezwykle popularne w całej Europie i odcisnęło piętno w sztuce jubilerskiej.

Historia naturalna

Zbiegło się to w czasie z rozkwitem popularności odkryć botanicznych i powstających na ich kanwie książek i artykułów popularnonaukowych. Ich publikacja miała kolosalny wpływ na sztukę. Wydania te bowiem zawierały szereg niezwykle realistycznych i precyzyjnie oddających wygląd roślin ilustracji (m.in. Historia naturalna Buffona zawierająca 1000 plansz iluminowanych). Trudno jednak mówić, że w historii sztuki nie pojawiały się przykłady malarstwa czy grafiki, które realistycznie oddawały przyrodę. Wystarczy wspomnieć malarskie martwe natury mistrzów niderlandzkich czy znakomite akwarele Albrechta Dürera. Warto jednak mieć na uwadze, że książki botaniczne przyczyniły się w stopniu znacznym do popularyzacji bardzo szczegółowych przedstawień roślin, czego efektem było z jednej strony szerzenie wiedzy botanicznej, z drugiej zaś przełożyło się na wykorzystywanie realistycznych ujęć tych motywów w rzemiośle artystycznym, modzie i jubilerstwie użytkowanym na co dzień.

Ambrosius Bosschaert, Martwa natura z kwiatami, 1614; źródło fotografii: domena publiczna
Albrecht Dürer, The Great Piece of Turf, 1503; źródło fotografii: domena publiczna

Kwiaty biedermeieru

Już w pierwszych dekadach dziewiętnastego stulecia w sztuce jubilerskiej popularność zyskały motywy floralne. Biedermeierowska biżuteria opierała się głównie na zmiękczanych formach geometrycznych, jednak jej koherentnym elementem były przetworzone motywy kwiatowe cyzelowane w złocie (najczęściej dmuchanym) lub komponowane z kamieni jubilerskich i substancji organicznych takich jak perły, które przyjmowały formę ornamentalną. Nierzadko wici roślinne czy drobniejsze motywy kwiatowe wplatano w dekoracyjne panoplia, tworzono jubilerskie arabeski, które stanowiły ozdobną ramę dla kompozycji z kamieni.

Bransoleta biedermeierowska z uproszczonym motywem kwiatowym w centrum kompozycji oraz z grawerowanymi przestylizowanymi, ornamentalnymi motywami roślinnymi dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
Wisior z granatem i diamentami w formie stylizowanego kwiatu przechodzącego w ornament z 2. połowy wieku XIX dostępny w KAREA Gemstone Space
Komplet włoskiej biżuterii biedermeierowskiej z dekoracyjnie potraktowanymi motywami kwiatowymi dostępny na stronie karea.pl

Realizm, nie ornament

W epoce wiktoriańskiej po raz pierwszy na szeroką skalę zaczęła pojawiać się biżuteria, której trzonem kompozycyjnym były realistycznie ujęte kwiaty. Traktowano je autonomicznie, nie jako element ornamentyki. Powstawały więc kwiatowe naszyjniki, kolczyki i bransoletki, popularne stały się pełnowymiarowe kwiaty rzeźbione w kości słoniowej, często polichromowanej (głównie róże), szylkrecie czy koralu, chętnie tworzono formy kwiatowe z fasetowanych granatów, z których powstawały naszyjniki, wisiory, brosze i pierścionki o regularnych układach.

Róża naturalistycznie rzeźbiona w kości słoniowej dostępna w sklepie stacjonarnym KAREA Gemstone Space w Al. “Solidarności” 93 w Warszawie
Brosza w formie realistycznie ujętej gałązki kwiatowej z początku XX wieku dekorowana fasetowanymi granatami dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
Naszyjnik z początku XX wieku dekorowany regularnymi układami fasetowanym granatów układających się w ornament kwiatowy dostępny na stronie karea.pl

Kwiaty w koralu

Warto w tym miejscu wspomnieć rzeźbione w koralu kompozycje w formie gałązek, kaskad kwiatów, owoców, ptaków, cherubinów czy przetworzonych motywów antycznych. Były one zdobione perłami lub diamentami. Przykłady takich biżuteryjnych kompozycji są bezpośrednio łączone z ośrodkami jubilerskimi w Neapolu i Genui. Właśnie taką koralową biżuterię chętnie nosiła królowa Wiktoria.

Neapolitański komplet biżuterii rzeźbionej w koralu z precyzyjnie opracowanymi motywami kwiatowymi z 2. połowy XIX wieku dostępny na stronie karea.pl

XIX-wieczne kosze kwiatów

Trzeba jednak przyznać, że w XIX wieku królowały brosze, nierzadko przyjmujące formę stylizowanych gałązek kwiatowych, bukietów lub koszy z kwiatami. Szczególnie często pojawiały się modele wysadzane diamentami. Dużo rzadziej kolorowymi kamieniami, dlatego też te drugie były znacznie bardziej poszukiwane i kosztowniejsze. Na początku wieku delikatnie cyzelowane, przypominające koronkę, regularne oprawy, z czasem przyjmowały masywniejsze, asymetryczne formy. Zawsze jednak nawet najbardziej finezyjnie opracowane i dekoracyjne oprawy służyły przede wszystkim podkreśleniu walorów wizualnych kamieni. Powszechnie stosowaną praktyką było umieszczanie pod kamieniami zabarwionej folii, która pozwalała uintensywnić kolor i brylancję klejnotu. Obok rautów diamentowych pojawiały się szafiry, szmaragdy i rubiny. Czasem występowały razem w jednym przedmiocie, tworząc niezwykle bogatą i imponującą wizualnie całość.

Brosza w formie kosza kwiatów z początku XIX stulecia. Materiał archiwalny KAREA Gemstone Space

En tremblant

W broszkach z motywami kwiatowymi często umieszczano środkowy kamień na tzw. en tremblant – oprawce na sprężynce, która podbijała trójwymiarowość przedmiotu, uwypuklała go i dynamizowała (en tremblant powodował drganie przy każdym ruchu). Mechanizm umożliwiał także odczepienie kamienia i osadzenie go na innym biżuteryjnym przedmiocie – przeważnie ozdobnym grzebieniu. Precyzyjna jakość wykonania brosz dostrzegalna jest przede wszystkim w momencie obrócenia przedmiotu. Spodnie części dzieł sztuki pozwalają najpełniej dostrzec kunszt i staranność wykonania. Szczególnie prace z początku XIX wieku odznaczają się misternością i precyzją w traktowaniu przedstawionej formy. Wydobywa to piękno przedmiotu, a także podbija jego antykwaryczną wartość.

Przełomowa secesja

Do przełomu XIX i XX wieku forma korespondowała z treścią. Najczęstszymi gatunkami kwiatów wybieranych do jubilerskich kompozycji były konwalie symbolizujące szczęście. Pojawiały się też tulipany i róże oznaczające miłość, fiołki i bluszcz – wierność i trwałość uczucia. A także kwiaty pomarańczy emanujące czystość i piękno oraz najbardziej uniwersalne stokrotki symbolizujące niewinność.

Przykład secesyjnej broszy z emalią pastelową dekorującą listki dostępnej w sklepie stacjonarnym w Al. “Solidarności” 93 w Warszawie

Prawdziwy przełom w rzemiośle, modzie i jubilerstwie przyniosła secesja. To moment największego i najpełniejszego czerpania do sztuki motywów ze świata natury, inspirowania się organicznymi formami, artystycznego przetwarzania świata fauny i flory. Z drugiej strony świat ten traktowany był jedynie jako pretekst dla formalnych rozwiązań, sztuka zrywała z realizmem, pozostał tylko ornament, a natura stała się dekoracją.

Falista linia i asymetria

Pierwsze przejawy secesyjnych stylizacji zarówno w modzie, jak i biżuterii dają się zauważyć w latach 1898-1899, jednak świadome komponowanie całości ubioru w duchu secesji to rok 1900. Wówczas na Wystawie Światowej w Paryżu zaprezentowano kreacje wielkich krawców paryskich (m.in. Worth, Paquin, siostry Callot) i mistrzów jubilerstwa (m.in. Georges Fouquet, René Lalique). Kompozycja secesyjnej biżuterii opierała się na rytmicznych kontrastach kolejnych przegięć falistej linii, dążyła do atektoniczności i asymetrii. Nie liczono się z naturalnym kształtem przedmiotu. Stanowił on jedynie pretekst, punkt wyjścia do dominującej dekoracyjności kompozycji. Naginano kształt do pożądanej linii, podbijając wrażenie lekkości i eteryczności.

Wisior z motywem kwiatowym ukazuje asymetrię i giętkość secesyjnej linii
Korespondujący z wisiorem pierścionek secesyjny przetwarzający dekoracyjnie motyw kwiatowy

Kolor i materiał z natury

Na biżuterię secesyjną bardzo wyraźnie oddziałała kolorystyka, zwłaszcza barwy zaczerpnięte ze świata natury, co jest wyraźnie widoczne w jubilerskich kompozycjach kwiatowych. Złamane, przygaszone pastelowe i ziemiste odcienie kontrastowano z intensywnymi, żywymi barwami wiosennymi (zielony, czerwony, jasnogranatowy) osiąganymi dzięki coraz częściej wykorzystywanej emalii. Lubowano się w odcieniach rezedowych, liliowych, jasnożółtych, zgaszonych szarościach i beżach, popielato-perłowych, zielonkawo-brązowych, brunatnych, kolorach więdnących liści, omszałych kamieni czy muszli ostrygowych, które najpełniej wybrzmiały w secesyjnej biżuterii przedstawiającej faunę i florę.

Emaliowana secesyjna brosza z końca XIX wieku z przedstawieniem rzeźbionej biedronki dostępna w sklepie KAREA Gemstone Space

Stosowany przez secesyjną sztukę efekt połyskliwości, tak wyraźnie obecny w przykładach rzemiosła artystycznego i modzie, w biżuterii osiągano dzięki przeróżnym, do tej pory marginalnie traktowanym materiałom. Sztuka stała się popularna i dostępna szerszemu gronu odbiorców. Artyści ją tworzący mieli aspiracje użytkowe, dlatego też coraz częściej rezygnowano z drogich kruszców, takich jak złoto i kamienie jubilerskie, zastępując je bardziej śmiałymi materiałami, organicznymi, bliższymi naturze. Pojawiały się wyroby z zielonkawego złota, kości słoniowej, macicy perłowej, bursztynów, kamieni półszlachetnych, muszli, łupin orzecha, fragmentów rogów, szylkretu, koralu czy drewna oraz matowego szkła – szkła, które stanowiło konstytutywny element przechodzącej wówczas renesans sztuki witrażu (Tiffany).

Louis Comfort Tiffany, Magnolie i irysy, 1908. W sztuce witrażu w pełni wybrzmiał styl secesyjny oraz zamiłowanie artystów tamtego okresu do ornamentalnego przetwarzania motywów zaczerpniętych z natury; źródło fotografii: Pinterest

Ornament ponad wszystko

Kwiaty pojawiały się wszędzie. Secesyjne stylizowane motywy flory stanowiły pretekst dla ornamentu, który stanowił fundamentalny i najważniejszy element łączący sztukę wysoką z rzemiosłem, modą i jubilerstwem. Motywy kwiatowe były podporządkowywane secesyjnym upodobaniom. Stosowano więc wszystko to, co miało wdzięczną, kompatybilną z wizualnymi wzorcami secesji formę. W świecie kwiatów były to więc wijące się, miękkie, wiotkie osty kolczaste, liście kolcowate, łopiany, ostrokrzewy, gałęzie modrzewia, maki japońskie, irysy, żonkile, lilie, stokrotki i królowe kwiatów secesji – orchidee.

Stanisław Wyspiański, Nasturcje, 1890. Młodopolska polichromia uświadamia artystyczne myślenie o kwiatach i motywach roślinnych traktowanych jako ornament, czysto dekoracyjny element sztuki; źródło fotografii: domena publiczna
Dora Hathazi Mendes, Black Cat with floral motif of Art Nouveau, 2016. Współczesny obraz nawiązuje do rozwiązań secesyjnych, w których rośliny zamieniają się w abstrakcyjną ramę obrazu; źródło fotografii: domena publiczna
Naszyjnik dekorowany turkusem w szlifie biolet i rozetami diamentowymi KAREA ID 000534
Naszyjnik dekorowany turkusem w szlifie biolet z XX wieku z dekoracyjnie przetworzonymi motywami kwiatowymi wplecionymi w secesyjną miękką linię dostępny na stronie karea.pl. Inne przedmioty dostępne na stronie onebid.pl oraz platformie Art Info
Secesyjna brosza z końca XIX wieku z dekoracyjnie opracowaną głową smoka wplecioną w kwiatowy, przestylizowany ornament dostępna stacjonarnie w sklepie KAREA Gemstone Space

Przetworzone dekoracyjnie motywy roślinne obecne były w dziełach takich mistrzów jubilerstwa jak Georges Fouquet, Paul i Henri Vever czy Philippe Wolfers. A także u Edwarda Colonna Archibalda Knoxa, Hectora Guimarda, Lluisa Masriera y Rosesa czy Luciena Gaillarda. Nie można pominąć także najsławniejszego i najbardziej spektakularnego z nich wszystkich – René Lalique’a. Z ogromnym artyzmem i lekkością łączył organiczne materiały i szkło z naturalnymi, ale ornamentalnie przetworzonymi formami. Warto w tym miejscu przywołać grzebień do włosów jego projektu z 1903-4 roku. Do jego wykonania wykorzystano róg, emalię plique-à-jour, diamenty, 18-karatowe złoto i rzeźbioną w formę orchidei Katleja kość słoniową.

Katleja

Orchidea Katleja swoją nazwę zawdzięcza Williamowi Cattleyowi of Barnet, który był kolekcjonerem i badaczem paproci i innych roślin tropikalnych. Dzięki swojemu niezwykłemu kształtowi, nieregularności linii i subtelności formalnej, stała się niezwykle popularna jako inspiracja dla secesyjnej biżuterii. Pisano o niej: „Z pewnością nie ma żadnej innej rośliny, która wyróżniałaby się takim blaskiem i pięknem”. Efektowne piękno kwiatu było nagrodą za wielkie umiejętności i wysiłek botaników. Z biegiem lat, gdy odkryto więcej gatunków orchidei, uprawa Katlei o dużych, rozłożystych, nieregularnych kwiatach stanowiła ukoronowanie umiejętności botanicznych. Katleję nazywano „rośliną bogaczy”. Od 1890 roku była corocznie importowana do Anglii z Ameryki Południowej, a wiedza o jej uprawie rozprzestrzeniła się na cały kontynent. Kwiaty Katlei stały się oczywistym wyborem roślinnym dla secesyjnych artystów. Jej piękno zamknięte w nieoczywistej formie stało się wystarczająco inspirujące dla nieograniczonej wyobraźni twórczej.

René Lalique, Grzebień z orchideą rzeźbioną w kości słoniowej, 1903-4; źródło fotografii: domena publiczna

Edwardiańska symetria

Warto może jeszcze wtrącić kilka zdań dotyczących motywów kwiatowych w biżuterii edwardiańskiej (Anglia, 1901-1910), która niejako wypływa z secesyjnych form. Asymilując jednak obce wpływy, zachowała swoją odrębność. Przejęte z epoki wiktoriańskiej fantazyjne formy stopniowo wypierane były przez bardziej symetryczne układy. Dostrzec to można najpełniej na przykładzie motywu kokardy i kwiatów, które często ze sobą łączono. Sztywność symetrii przełamywały intensywne kolory osiągane dzięki emalii, które nadawały całości kompozycji finezji i lekkości.

Emaliowany francuski naszyjnik edwardiański ze stylizowanymi, symetrycznymi motywami roślinnymi komponowanymi z kokardami dostępny stacjonarnie w sklepie KAREA Gemstone Space
Naszyjnik diamentowy w stylu edwardiańskim z drugiej dekady wieku XX z regularnymi układami motywów kwiatowych dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Geometria art déco

Okres art déco posiłkujący się zdobyczami secesji, ale operujący już nowoczesnym, postekspresjonistycznym językiem formalnym zgeometryzował motywy kwiatowe, w sposób jeszcze bardziej wyraźny tworząc z natury ornament. Nie bez przyczyny art déco jest popularnie nazywane sztuką dekoracyjną XX wieku. Przetworzone motywy fauny i flory, takie jak irysy, storczyki, stokrotki, motyle, ważki czy ptaki, podporządkowały swoją realistyczną postać na rzecz koncentrycznych, abstrakcyjnych układów ornamentalnych. Niepozbawione były przy tym wizualnej delikatności i formalnej finezji typowej dla biżuterii art déco.

Znakomicie opracowana brosza art déco. Na jej przykładzie doskonale widać silną geometryzację motywów kwiatowych w biżuterii tamtego okresu

Kwiaty współczesności

Współczesność przyniosła wolność i swobodę formalną, widoczną także w sztuce jubilerskiej. Pośród przeróżnych rozwiązań formalnych, pojawiały się mniej lub bardziej realistyczne bądź abstrakcyjne nawiązania do motywów kwiatowych. Ponadczasowe pierścionki „daisy” z kolorowym kamieniem w środku otoczonym diamentami spopularyzowała Księżna Diana w latach 80. W drugiej połowie XX wieku chętnie korzystano z naturalnych przedstawień kwiatów, nawiązując do biżuterii wiktoriańskiej. Posiłkowano się jednocześnie miękką, nieregularną linią secesji przy projektach m.in. pierścionków, brosz, naszyjników czy kolczyków. Nierzadko pojawiały się także zgeometryzowane formy w stylu art déco.

Kwiaty bez wątpienia stanowią jedną z najczęstszych inspiracji jubilerskich. Są bowiem emanacją radości życia, symbolem rozkwitającej wiosny, wreszcie mogą stanowić zmysłową przyjemność zamkniętą w jubilerskim przedmiocie.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

S. Giles, Biżuteria. Poradnik kolekcjonera, Warszawa 2000.

R. Peltason, Jewelry from nature. Amber, Coral, Horn, Ivory, Pearls, Shell, Trotoiseshell, Wood, Exotica, London 2010.

A. Sieradzka, Peleryna, tren i konfederatka. O modzie i sztuce polskiego modernizmu, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991.