Wpisy

Lata 20. i 30. XX stulecia były czasem diametralnych przemian społeczno-kulturowych, będących konsekwencją minionej wojny, która objęła swoim zasięgiem całą Europę i wpłynęła na politykę Ameryki. Doświadczenie pierwszej wojny światowej przewartościowało reguły tworzące dotychczasowy porządek świata, który wkroczył w erę nowoczesności, niebywałego rozwoju technicznego, sinusoidę kryzysów i prosperity. Bujne życie kulturalne i towarzyskie stanowiło odwrotną odpowiedź na lata wojny stojące pod znakiem lęku, ubóstwa, głodu, śmierci. Chętnie urządzano bale, rauty, koktajle, ludzie żyli chwilą. Z drugiej strony odcinano się od teraźniejszości i uciekano w sferę duchową. To pozwalało na oderwanie się od aktualnych wydarzeń i problemów epoki. Pojawiła się moda na seanse spirytystyczne, chętnie zagłębiano się w wiedzę okultystyczną. Odwoływano do wierzeń starożytnych cywilizacji i odległej kultury Orientu.

Georges Barbier, Sąd Parysa, 1924, biżuteria art déco
Georges Barbier, Sąd Parysa, 1924, Żaden inny twórca z taką lekkością, wysublimowaniem i przestylizowaniem nie przedstawiał ducha rautów i przyjęć lat 20. i 30., jak Georges Barbier; źródło: domena publiczna

W związku ze zbliżającą się V Internetową Aukcją Biżuterii Dawnej i Współczesnej (21 października 2021) organizowaną przez KAREA Gemstone Space, zapraszamy do zagłębienia się w charakterystykę obiektów biżuteryjnych art déco, które pojawią się w ofercie aukcyjnej. Z ofertą aukcyjną można zapoznać się na platformie OneBid. Zapraszamy!

Kultura rozrywkowa

Ponad wszystko ceniono kulturę rozrywkową, która osiągnęła nieznaną do tej pory w historii masowość. Czasy obowiązywania w sztuce stylu art déco, to okres asymilacji przez popkulturę Zachodu kultury afroamerykańskiej, początek epoki jazzu, kabaretu, podróży, prędkości i konsumpcjonizmu. To wreszcie czas międzynarodowej zabawy, która wypełniła okres pomiędzy dwiema wojnami światowymi. Szczególnie interesujące jest przenikanie się tych dziedzin oraz tendencji i wpływanie na motywy obecne w architekturze, sztuce, rzemiośle i biżuterii tamtego czasu.

Erté, The Improvised Cage, 1922, biżuteria art déco
Erté, The Improvised Cage, 1922, wersja czarno-biała; ilustracja znalazła się na okładce Harper’s Bazaar w 1922 roku, kilka miesięcy później ilustracja stała się inspiracją dla rewiowego kostiumu Greenwich Village Follies. Twórczość Erté’go stanowi egzemplifikację dekoracyjności stylu art déco. Jego grafiki wpisały się w popkulturę, tworząc masowe wyobrażenie na temat ubiorów, akcesoriów i biżuterii doby art déco; źródło: domena publiczna

Charakterystyka biżuterii art déco

Biżuterię art déco, posiłkującą się formami typowymi m.in. dla architektury, cechowała przede wszystkim silna geometryzacja i symetria kompozycji jubilerskich złożonych z powtarzalnych modułów, precyzja wykonania przedmiotów obawiająca się w ażurowym charakterze całości pozwalającym wybrzmieć brylancji wykorzystanych kamieni, ich współgraniem i przepustowością światła, wreszcie połączeniom kolorystycznym użytych materiałów – zimnej, jasnej platynie, czerni onyksów i emalii oraz świetlistością diamentów i kryształów. Warto w tym miejscu wspomnieć, że na początku lat 30. XX wieku narodziła się moda – szczególnie w Stanach Zjednoczonych – na biżuterię czarno-białą. Kontrastowe połączenia diamentów z onyksami i czarną emalią doskonale sprawdzały się w prostych geometrycznych układach.

Wisior onyksowy, pocz. XX wieku, biżuteria art déco
Wisior onyksowy, pocz. XX wieku
zawiesie i oprawa złoto brak pr., onyks, 6 pereł hodowanych słodkowodnych śr. 3.00-3.50 mm, motyw trójlistnej koniczyny; średnica: 3 cm, masa: 8,19 g – dostępny w ofercie aukcyjnej
Potrzeba nowego – kamienie syntetyczne

Przy tworzeniu naszyjników, wisiorków, brosz, pierścionków, bransolet i kolczyków wykorzystywano nie tylko materiały i kamienie szlachetne, ale także syntetyczne. Pod koniec lat 30. i w latach 40., przez sytuację polityczną i ograniczoną komunikację kamienie naturalne pochodzące z Birmy i Indii były niedostępne. Zapoczątkowano więc produkcję kamieni syntetycznych na masową skalę. Dostosowywano ich szlify do rozwiązań formalnych jubilerskiej kompozycji tak, że biżuteria nimi kameryzowana spełniała kryteria estetyczne w stopniu równie wysokim, co ta z kamieniami naturalnymi.

Ażury brosz

W latach 20. i 30. królowały brosze przyjmujące najróżniejsze, ale zgeometryzowane kształty. Zawikłane wzory powstawały z przemieszanych masywnych zgeometryzowanych segmentów oraz misternie opracowywanych ażurów. Pojawiały się także przetworzone elementy ornamentyki secesyjnej, ale już o wyraźniejszym konturze, ostrzejszej linii. Posiłkowano się także formami ażurowymi typowymi dla biżuterii edwardiańskiej. Popularne stały się oprawy dekorowane techniką millegrain. W latach 40. broszki zaczęły nabierać kształtów bardziej śmiałych, mięsistych, trójwymiarowych. Były dużo większe, a ich formy stanowiły popis jubilerskich fantazji mistrzów złotnictwa. Do najczęstszych motywów należały kokardy, klamerki, spirale, wachlarze, kosze i pąki kwiatów.

Brosza art déco, pocz. XX wieku, biżuteria art déco
Brosza art déco, pocz. XX wieku
złoto, platyna brak pr., 1 diament ~ 0,25 ct H/P2, 20 rozet diamentowych ł. ~ 0,25 ct H-I/SI-P (1 szt. M); długość: 5,5 cm, masa: 4,07 g – dostępna w ofercie aukcyjnej

Kolory naszyjników, kształty wisiorów

Równie popularne co brosze, były naszyjniki i wisiory. W latach 20. marki takie jak Van Cleef & Arples, Cartier czy Boucheron wprowadziły modę na naszyjniki ze szlifowanych kamieni importowanych z Indii. Główną ozdobą naszyjnika było zapięcie, które kształtowano wedle europejskich motywów wzorniczych, a także kolor kamieni oraz ich forma, która często przypominała jagody lub inne owoce. Taki rodzaj biżuterii popularnie nazywano „tutti-frutti”. Często spotykane były również naszyjniki z paciorków z dmuchanego, barwionego w masie lub malowanego szkła. Wartością takich wyrobów był sposób ich tworzenia – dmuchanie, a nie mechaniczne wytłoczenie, które nadawało paciorkom nieregularność, a całości kompozycji niepowtarzalność. Szalenie pożądane były także kolie z nanizanych narastająco pereł. Nie każdy mógł sobie jednak na nie pozwolić.

Demokratyzacja sztuki

W ramach demokratyzacji sztuki i coraz większej dostępności wyrobów jubilerskich powstawały produkowane masowo naszyjniki w stylu art déco, które tylko do pewnego stopnia odzwierciedlały formy typowe dla biżuterii tego okresu. Brakuje im jednak artystycznej odwagi i śmiałości formalnej. Cechuje je raczej delikatny, pozbawiony monumentalności wygląd i tańsze materiały, z których są wykonane, a więc srebro łączone z turkusami, koralami, kością słoniową czy opalami.

Wisiorek w typie art déco, XX wiek, biżuteria art déco
Wisiorek w typie art déco, XX wiek
białe i żółte złoto brak pr. (~ 0,585), 3 brylanty ł. ~ 0,20 ct H-J/VS1-P2, 4 rozety diamentowe; długość: 2,5 cm z zawiesiem, masa: 2,13 g – dostępny w ofercie aukcyjnej

Spektakularne oprawy pierścionków

W projektach pierścionków znaczącą rolę zaczęła odgrywać oprawa, która jeszcze w XIX wieku była marginalizowana, a w epoce art déco podkreślanie zróżnicowania wykończenia powierzchni metalu i jego rozmaitego zabarwienia stanowiło podstawowy element dekoracyjny. Motywy dekoracyjne znane z biżuterii edwardiańskiej tutaj zmodyfikowane, stały się solidniejsze i cięższe. Pod koniec lat 30. XX wieku dominowały oprawy masywne, ale niepozbawione artyzmu. Zgeometryzowane formy podkreślały kontrast pomiędzy różnymi barwami metalu. Bawiono się kolorami kamieni, ich przejrzystością i intensywnością. Popularność zdobyły m.in. cytryny, cyrkony, topazy, a także akwamaryny, których jasną barwę zestawiano z zimną szarością platyny (to właśnie w latach 20. zaczęła panować moda na pierścionki koktajlowe). Tu prym wiodły francuskie firmy jubilerskie, takie jak Cartier, Boucheron czy Van Cleef & Arpels. W produkcji pierścionków po raz pierwszy na masową skalę zaczęto stosować syntetyczne rubiny i szafiry.

Śmiałe formy bransolet

Na przykładach projektów bransolet z lat 20. i 30. najlepiej widać przenikanie się różnych tendencji artystycznych i kulturowych, zarówno aktualnych jak i minionych. Formy śmiałe i graficzne, różnokolorowe świadczą o wpływach kubizmu, z kolei przetworzone i zgeometryzowane arabeski oraz posiłkowanie się ornamentyką odmienną dla stylistyki europejskiej, egzotyczną wskazują na silne inspiracje zaczerpnięte z kultury i sztuki Orientu. Warto wspomnieć w tym miejscu o coraz częstszych inspiracjach sztuką ludową Afryki. Szczególnie chętnie pojawiały się motywy geometrycznie przestylizowanych masek totemicznych, które łączono jako ogniwa bransolety. Pod koniec lat 20. modne było noszenie kilku bransolet na jednej ręce. Były to kompozycje szerokie, złożone z ogniw w formie zgeometryzowanych klamerek.

Kadr z filmu Wielki Gatsby Baza Luhrmanna
Kadr z filmu Wielki Gatsby Baza Luhrmanna – kostiumy i biżuteria Daisy, jak i cała oprawa wizualna filmu stanowiły egzemplifikację estetyki art déco przetworzoną przez nowoczesną wyobraźnię reżysera
Bransolety koktajlowe

Najczęstszym połączeniem materiałów była platyna i diamenty w szlifie bagietowym lub brylantowym, które umieszczano gęsto, na całej długości przedmiotu. Mimo tego bransolety nie sprawiały wrażenia kiczowatych w swoim przeładowaniu, m.in. dzięki starannie ażurowanej oprawie nadającej całości kompozycji lekkości i pozwalającej na jak najlepsze współgranie kamieni i światła. Najpopularniejsze były tzw. białe bransoletki, jednak od początku lat 30. zapanowała moda na duże, kolorowe kamienie o śmiałych szlifach. Chętnie wykorzystywano kwarce, akwamaryny i topazy, wyjątkowo pożądane stały się także cytryny, które ceniono za przejrzystość, duży wachlarz kolorystyczny i imponujący wygląd jako część składowa biżuterii. Pod koniec dekady zrezygnowano z bransolet inkrustowanych kamieniami szlachetnymi, które zastąpiono projektami bazującymi na fakturze i możliwościach wizualnych samego złota. Bransolety koktajlowe charakteryzowały się zgeometryzowanymi kształtami, modułową trójwymiarowością, ostro zakończonymi brzegami, niemal maszynowymi.

Bransoleta perłowa, połowa XX wieku, biżuteria art déco
Bransoleta perłowa, połowa XX wieku
3 sznury pereł hodowanych, zapięcie złoto pr. 0,750, 1 ametyst w szlifie kaboszon; długość: 21 cm, masa: 44,02 g – dostępna w ofercie aukcyjnej

Kolczyki – ozdoba głowy

W latach 20. najpopularniejsze były segmentowe kolczyki w formie wisiorków złożonych z wieloelementowych, ruchomych opraw przypominających chwosty. Tak jak w przypadku brosz, bransolet czy naszyjników najczęstszym połączeniem była platyna i diamenty, które tworzyły tzw. biżuterię białą. W latach 30. jednak coraz chętniej wykosztowywano kamienie kolorowe – m.in. topazy i szalenie wówczas popularne cytryny. Dużym walorem były kolczyki, w których kamienie były zbliżone kolorystycznie, fakt ten podnosił ich cenę. Tańsze przykłady biżuteryjne cechuje rozbieżność kolorystyczna kamieni. Warto dodać, że w początkach okresu art déco oprawa miała być jak najmniej widoczna po to, aby dać w pełni wybrzmieć kamieniom, którym nadawano przeróżne szlify i kształty – m.in. cieszący się dużą popularnością wachlarz. Dopiero na początku lat 40., kiedy formy biżuteryjnych opraw art déco zaczęły być bardziej zmonumentalizowane, mięsiste, wyraźne. Właśnie one stały się ważnym, widocznym elementem kolczyków i klipsów.

Kolczyki z diamentami, okres międzywojenny, biżuteria art déco
Kolczyki z diamentami, okres międzywojenny
złoto bez pr. (~ 0,580), srebro, 4 diamenty ł. ~ 0,65 ct J/P1; długość: 1,8 cm; masa: 2,71 g – dostępne w ofercie aukcyjnej

Polskie umiarkowanie

Charakterystyka ta dotyczy przede wszystkim realiów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. W Polsce biżuteria w stylu art déco nie znajdowała wielu zwolenniczek. Na co dzień kobiety ograniczały się do skromnego sznurka pereł. Trzeba jednak zaznaczyć, że znani jubilerzy, taki jak warszawski Wabia-Wabiński czy Mankielewicz lub krakowski Glixeli proponowali platynowe kolczyki, naszyjniki, pierścionki, bransolety czy brosze z diamentami w modnych, zgeometryzowanych formach. Większą popularnością cieszyła się jednak sztuczna biżuteria ze sztrasami i sprowadzanych z Czech tworzyw sztucznych. Najczęściej były to wpinane w klapę żakietu brosze o abstrakcyjnych, geometrycznych formach lub drobnych figuratywnych kształtach. Z tych samych materiałów tworzono klamry do pasków, klamerki do butów oraz modne wówczas klipsy.

Stroje wieczorowe

Polki nawet do strojów wieczorowych rzadko używały drogiej biżuterii, raczej była to naśladująca najlepsze projekty znanych firm jubilerskich – takich jak Cartier – sztuczna biżuteria. W wersji wieczorowej sznury pereł przerzucano na odkryty dekolt na plecach, pojawiały się także naszyjniki w formie długich sznurów drobnych, czarnych paciorków zakończonych chwostami. Zgeometryzowane brosze przypinano do gładkich gorsetów sukienek, wiszące kolczyki kontrastowały z krótkimi fryzurami, bransolety ozdabiały przeguby rąk w długich, balowych rękawiczkach. Noszono także biżuteryjne paski oraz, wspomniane wcześniej, ozdobne klamerki do pantofli.

Bal Mody w Hotelu Europejskim w Warszawie, 1933, źródło: NAC;

Sztuka dekoracyjna dwudziestego wieku, popularnie zwana art déco narodziła się z potrzeby nowoczesności, eksperymentów formalnych, dialogu twórców z różnych ugrupowań artystycznych, z wpływów innych, egzotycznych kultur, narodziła się z odpowiedzi na doświadczenie wojny, z potrzeby piękna w życiu codziennym, była symbolem zbytku, luksusu i radości życia. Art déco objęło swoim wpływem architekturę, design, modę i biżuterię, która do dziś stanowi nieustanne źródło jubilerskich inspiracji.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

S. Giles, Biżuteria. Poradnik kolekcjonera, Warszawa 2000.

R. Ormiston, M. Robinson, Art Deco. The Golden Age of Graphic Art & Illustration, London 2008.

A. Sieradzka, Moda w przedwojennej Polsce, Warszawa 2013.


Kojarzące się z morskimi wodami, blaskiem słońca i radością życia perły są zwiastunem wiosny i obietnicą lata. Biżuteria wykorzystująca perły stanowi dziś jedne z najbardziej pożądanych wyrobów jubilerskich na świecie. A jak było kiedyś? Zapraszamy do zapoznania się ze starożytną i średniowieczną historią tych klejnotów.

Historia pereł tak jak każdego innego minerału, to przede wszystkim historia kultury i sztuki. Jego wartość określają nie tylko pożądane cechy fizyczne, ale przede wszystkim to, jakie znaczenie i symboliczną wartość nadadzą mu jego użytkownicy.
Perły są pod tym względem wyjątkowe. Żaden chyba kamień czy substancja pochodzenia organicznego wykorzystana w jubilerstwie, nie osiągnęła takiej sławy, nie zdobyła takiego statusu, statusu przede wszystkim symbolicznego, jak te klejnoty, znane i doceniane od czasów pierwszych cywilizacji.

Aby zrozumieć fenomen ich funkcjonowania w świecie, warto przyjrzeć się dziełom rzemieślniczym powstałym z użyciem pereł, dziełom sztuki przedstawiającym wykorzystanie wartości zdobniczych tych substancji organicznych oraz architekturze wplatającej w użytkową codzienność perłowe motywy. Dzieła te najlepiej dookreślają symboliczne znaczenie pereł.

Na koniec dawano perłę

Pierwsze, pojedyncze artefakty powstałe z masy perłowej pochodzą z okolic Zatoki Perskiej. Obrobioną rzemieślniczo perłę odkrytą w As-Sabiyah w Kuwejcie badacze datują już na późną epokę kamienia. Archeologowie nie potrafią jasno wskazać czy były to dekoracyjne elementy biżuteryjne, cenny kamień traktowany jako waluta przetargowa czy może rodzaj amuletu o apotropaicznych właściwościach.

Podpowiedź może stanowić odkrycie innej samotnej perły z tego samego okresu, którą znaleziono wśród ludzkich szczątków na stanowisku w Umm Al Quwain. Chowanie ludzi z perłą umieszczaną w prawej ręce wydaje się powszechnym zwyczajem praktykowanym już przez najstarsze cywilizacje. Można więc przypuszczać, że perła, stanowiąca niezwykle cenny klejnot pochodzenia organicznego traktowana była jako element wyposażenia zmarłej osoby, jako talizman pomagający przejść zmarłemu na druga stronę. Uchodziła ona bowiem, ze względu na swoją twardość i niezmienność, za symbol nieśmiertelności. Łatwo więc łączono ją z zachowaniem wiecznej i ciągłej pamięci o zamarłym. Praktykę tę, rozszerzoną na inne dobra luksusowe przejmą kolejne cywilizacje – m.in. Egipt, Grecja czy Rzym, a sam zwyczaj pozostawiania sentymentalnych, symbolicznych i znaczących dla zmarłej osoby przedmiotów w grobie stosowany jest do dziś.

W okolicach Zatoki Perskiej badacze odkryli inne perły pochodzące z kolejnych tysiącleci. M.in. na stanowiskach archeologicznych w Omanie, Iraku, Bahrajnie, Iranie, Kuwejcie i Palestynie. Obszary, na których dokonano odkryć, stanowiły część starożytnych imperiówsumeryjskich (5900-2350 p.n.e.), akadyjskich (2350-2193 p.n.e.), babilońskich (2100-1600 p.n.e.) i asyryjskich (2000-1800 p.n.e.). To wówczas właśnie zaczęła powstawać coraz bardziej wysublimowana biżuteria wykorzystująca perły – były to m.in. bransolety i naszyjniki, traktowane nie jako pogrzebowe amulety, ale dekoracyjne elementy codzienności, którym przypisywano jednocześnie symboliczne znaczenie.

Mozaika przedstawiająca Aleksandra Wielkiego na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 rok p.n.e.)
Mozaika przedstawiająca Aleksandra Wielkiego na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 rok p.n.e.). Fragment tzw. mozaiki Aleksandra z Domu Fauna w Pompejach; źródło: domena publiczna

Z Aleksandrem Wielkim na Zachód

Praktyka wydobywania z muszli małży perły i jej późniejszego dekoracyjnego wykorzystania dotarła do Egiptu wraz z jego podbojem przez Persów w 525 roku p.n.e., którego dokonał Kambyzes II.

Panowanie Persów na ziemiach egipskich trwało aż do 332 roku p.n.e., a więc do momentu udanych kampanii i podboju tych części świata przez Aleksandra Wielkiego. Dla historii pereł, a tym samym dla całej historii biżuterii był to moment przełomowy, bowiem wiedza dotycząca wydobywania oraz wartości tego organicznego klejnotu przeniosła się, wraz z kulturowym przenikaniem się tradycji i praktyk, na Zachód. Dzięki temu Grecy, znajdujący się pod panowaniem Aleksandra, poddani wpływom Orientu, zostali tym samym zaznajomieni z luksusową wartością pereł, które zaczęli chętnie wykorzystywać m.in. w zdobnictwie odzienia, do projektowania elementów biżuteryjnych i przedmiotów codziennego użytku oraz w kształtowaniu rzeźbiarskich i architektonicznych dzieł sztuki.

W kolejnych dziesięcioleciach Aleksandria, stanowiąca kulturalną stolicę ówczesnego świata hellenistycznego, rozwijała się pod rządami Ptolemeuszy. Użycie pereł na aleksandryjskich dworach stało się niezwykle modne, a wraz z kulturalnym rozwojem miasta, i co za tym idzie rozwojem wszelkich dziedzin rzemiosł i sztuki, perły pojawiały się niemal wszędzie, osiągając szczyt popularności. Cieszyły się wówczas taką sławą jak żaden inny kamień szlachetny w świecie.

Kleopatra pije perłę

Wartość pereł dobrze oddaje, raczej mało prawdopodobna, historia zakładu Kleopatry i Marka Antoniusza. Jak donosi Pliniusz, jeden z największych historyków i pisarzy rzymskich żyjący w I wieku n.e., para ta założyła się o to, czy królowa Egiptu jest w stanie wydać ucztę, na której przygotowane potrawy i trunki będą warte 30 milionów sestercji. Kleopatra, aby wygrać zakład, zdjęła ze swojego ucha jeden perłowy kolczyk, który odpowiadał wskazanej w zakładzie wartości i rozpuściła go w pucharze octu, wypijając następnie jego całą zawartość. Tym samym wygrała zakład, pokazując jednocześnie swoją władzę oraz bogactwo państwa oparte m.in. na zbiorach szalenie cennych pereł.

To dwór Kleopatry, utrzymującej w hellenistycznym Egipcie władzę dzięki kontaktom i protektoratowi Imperium, przeniósł wiedzę o wydobywaniu, wartości i przeistaczaniu pereł w ozdobną biżuterię dalej na Zachód, w stronę Rzymu.

Perły

Margarita czy unio?

Starożytni Rzymianie łączyli pochodzenie pereł z rejonami greckimi. Stąd też wzięła się jej rzymska nazwa – margarita – której etymologia wywodzi się właśnie od języka greckiego. Z drugiej strony w starożytnym Rzymie funkcjonowało także inne, łacińskie słowo określające ten organiczny, niezwykle wówczas cenny klejnot – unio.

Wspomniany wcześniej Pliniusz był zdania, że ​​określenie to odnosi się do przymiotnika niepowtarzalny. Uzasadniał to faktem, że każda perła ma unikalne właściwości, różniące ją od innych okazów. Co więcej, według niego, użycie słów uniomargarita stosowano do dwóch różnych gatunków pereł. Unio określało większe, bardziej atrakcyjne wizualnie i jakościowo okazy, natomiast słowo margarita zwiastowało mniejsze perły niskiej jakości.

Inny rzymski historyk Ammianus Marcellinus, żyjący w IV wieku n.e., uważał z kolei, że słowo unio stanowiło sugestię do procesu odnajdywania pojedynczej perły w muszlach małż. Obecnie termin unionidae funkcjonuje jako określenie rodziny małż słodkowodnych występujących w Ameryce Północnej, Eurazji i Afryce.

Wojna za perłę

Która z nazw rzeczywiście funkcjonowała, adekwatniej oddając piękno i unikatowość perły – tego dziś już nie możemy być pewni. Wiemy natomiast, że w czasach Cesarstwa Rzymskiego perły były tak cenione, a ich posiadanie tak bardzo pożądane, że władcy rozpędzali dla nich wielkie wojny, a skalę pochodów triumfalnych określały ilości pereł zdobytych podczas podbojów. Przykładem niech będzie wojenna kampania Pompejusza (I w. p.n.e.) prowadzona przeciwko niezwykle wówczas bogatemu królestwu Pontu. Zaowocowała ona zdobyciem przez rzymską armię ogromnych ilości łupów wojennych, które następnie zostały przywiezione do Rzymu i ostentacyjnie eksponowane podczas triumfalnego pochodu. Wśród zrabowanych skarbów znalazły się m.in. 33 korony inkrustowane perłami, liczna biżuteria z pereł, portret Pompejusza oraz kapliczka poświęcona muzom – wykonane z pereł zasilających skarbiec Pontu.

Bez wątpienia perły w tamtym czasie uchodziły za najdroższy klejnot świata. Tak więc ich zdobycie podczas kampanii uznawano za wskaźnik sukcesu całej wyprawy wojennej. W przypadku konfliktu z Pontem zdobycie pereł pomogło nie tylko ugruntować pozycję Pompejusza jako odnoszącego sukcesy dowódcy wojskowego, ale również wzbogacić skarbiec Rzymu i wzmocnić jego gospodarkę.

Rzymianki przysięgają na perły

Wielkie uznanie, jakim cieszyły się perły w Cesarstwie oraz ogromna wartość, jaką im przypisywano, doprowadziły do wzrostu popytu na te kosztowności, szczególnie wśród żon patrycjuszy. Rzymianki nosiły chętnie nie tylko ozdoby wysadzane perłami, ale także wyszywane nimi elementy garderoby. Pliniusz komentował sarkastycznie te upodobania: Nie wystarczy, że noszą perły, muszą je też deptać i chodzić po nich. Kobiety noszą je nawet nocą, aby we śnie mogły zachować świadomość posiadania pięknych klejnotów. [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Ekstrawaganckie praktyki bogatych rzymskich kobiet wzbudzały wśród ówczesnych filozofów, poetów i myślicieli pożałowanie i krytykę. O zjawisku tym pisał m.in. Tibullus, Seneka czy Horacy. Rzymski satyryk Marcus Valerius Martialis wspominał, nie bez ironii, o pewnej arystokratce Gellii: Nie przysięga na żadnych bogów ani boginie, ale na swoje perły. Obejmuje je i całuje. Nazywa swoimi braćmi i siostrami. Kocha je bardziej niż swoich dwóch synów. Gdyby przypadkiem je zgubiła, nieszczęsna kobieta, nie przeżyłaby godziny. [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Seneka z kolei krytykował sposób noszenia pereł w uszach: Uważam, że powinno się nosić po jednej perle na każdym uchu. Ależ skąd! Płatki naszych pań osiągnęły specjalną zdolność do podtrzymywania ich ogromnej liczby. Dwie perły obok siebie, trzecia zawieszona u góry ucha, tworzą teraz jeden kolczyk! Szalone [kobiety], wydają się myśleć […] chyba, że noszą wartość spadku w każdym uchu! [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Marmurowy posąg przedstawiający cesarza Kaligulę na Incitatusie, I w. n.e., dziś w British Museum
Marmurowy posąg przedstawiający cesarza Kaligulę na Incitatusie, I w. n.e., dziś w British Museum. O Incitatusie (łac. szybkim, galopującym) na dworze Kaliguli pisał Swetoniusz w swoich Żywotach Cezarów. Rumak miał mieszkać w marmurowej stajni, chodzić okryty purpurą i w uprzęży ozdobionej perłami, a także jadać ze żłobu z kości słoniowej; źródło: domena publiczna 

Ekstrawaganckie perły rzymskich cesarzy

Cesarz Kaligula

Jak się jednak okazuje, nie tylko bogate patrycjuszki lubowały się w perłach. Cesarz Kaligula panujący w I wieku n. e. zasłynął m.in. z tego, że ozdobił szyję swojego ulubionego konia Incitatusa, z którym skądinąd zasiadał do wieczerzy, naszyjnikiem z pereł. Na wpół prawdziwe opowieści donoszą także, że nosił pantofle haftowane perłami, a kanapy, na których wypoczywał, były pokrywane fioletowymi okryciami przeplatanymi złotem i perłami.

Neron

Postać osławionego Nerona odznaczyła się szczególnie mocno w historii pereł. Cesarz bowiem kazał wznieść swój tron i udekorować berło największymi i najbardziej zdobnymi perłami, jakie uda się znaleźć w Imperium. Poza tym wszyscy aktorzy w jego prywatnym teatrze mieli obowiązek noszenia masek ozdobionych tymi niezwykle wówczas cenionymi klejnotami.

W dziełach sztuki powstających w tamtym czasie również odnajdziemy potwierdzenie tego, że Rzymianie lubowali się w perłach. Widać to przede wszystkim w rzeźbie. Sznury pereł występujące jako elementy biżuteryjne, dekorujące szczególnie postaci kobiece odnajdziemy m.in. na głowie jednej z płaskorzeźbionych herm stanowiących element kompozycyjny sarkofagu patrycjuszki Pamphylii, powstałego w III wieku n.e. Dziś ten niezwykle zdobny zabytek oglądać można w Muzeum Archeologicznym w Konyi w Turcji. To oczywiście tylko jeden z tysięcy przykładów wykorzystania motywu pereł w rzeźbie antycznej.

Perły w architekturze

Perły zostawiły po sobie ślad także w architekturze. Starożytne budowle kojarzą się powszechnie z kanelowanymi kolumnami, tympanonem czy metopami, jak się jednak okazuje, mają o wiele więcej do zaoferowania. Rzadko kiedy wspominamy o mniejszych elementach wywodzących się jeszcze z drewnianych konstrukcji architektonicznych powstających w okresie archaicznej Grecji. Zwłaszcza jeden element – guttae – jest szczególnie interesujący, ponieważ przypomina swoim wyglądem maleńkie łezki lub perełki. Samo słowo guttae oznacza właśnie łzy. Warto wspomnieć w tym miejscu, że starożytni Grecy utożsamiali perły ze łzami bogini miłości i piękna – Afrodyty, która, notabene, wyłoniła się, według mitów, z muszli. Sama jej postać jest więc ściśle skorelowana z motywem perły.

Guttae  – motyw łez-pereł w architekturze
Guttae – motyw łez-pereł w architekturze; źródło: domena publiczna
Sandro Botticelli, Narodziny Wenus, ok. 1485 r
Sandro Botticelli, Narodziny Wenus, ok. 1485 r.; źródło: domena publiczna

Bizancjum perłami stoi

W IV wieku, wraz z przeniesieniem się kulturalnej stolicy ówczesnego, chrystianizującego się świata do Konstantynopola, a więc wraz z panowaniem Cesarza Konstantyna Wielkiego, który zapoczątkował niejako historię „Nowego Rzymu” – Bizancjum, rozpoczęła się również migracja pereł na Wschód. Nie znaczy to oczywiście, że do tego momentu wiedza o ich wydobywaniu i przerabianiu na biżuterię nie była na Wschodzie znana. Warto jednak zaznaczyć, że to właśnie w IV wieku zaczęły przenikać się tendencje znane na zachodzie i wschodzie, tworząc konglomerat kulturalno-rzemieślniczych rozwiązań łączących te dwie cywilizacje.

Po upadku zachodniego Imperium w 476 roku cesarze bizantyjscy uważali się za prawowitych władców Rzymu. Swoją pozycję podkreślali m.in. niewyobrażalnie bogato zdobionymi szatami, w których główną rolę dekoracyjną odgrywały perły i złoto. Należy dodać, że zarówno dwór bizantyjski, jak i w ogóle świat Wschodu, przywiązywał ogromną wagę do równowagi materialnej i duchowej. Bogate życie mentalne i intelektualne, rozwijane w Bizancjum na ogromną skalę, szło w parze z przepychem materialnym, ze skłonnością do otaczania się pięknymi i drogimi przedmiotami.

Mozaika z przedstawieniem cesarza Justyniana I Wielkiego i dostojników kościelnych, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r
Mozaika z przedstawieniem cesarza Justyniana I Wielkiego i dostojników kościelnych, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.; źródło: domena publiczna

Perły w mozaice z Rawenny

Artystycznym potwierdzeniem tych praktyk niech będą mozaiki zdobiące kościół San Vitale w Rawennie, których powstanie historycy sztuki datują na lata 546–548, a więc na okres panowania cesarza Justyniana I Wielkiego. Są one jednymi z najwspanialszych i najlepiej zachowanych osiągnięć malarstwa monumentalnego doby Bizancjum. Z punktu widzenia historii biżuterii szczególnie interesujące są te usytuowane na ścianach apsydy kościoła przedstawiające dwór cesarski (ukończone w 548 roku).

Zaślubiny Justyniana i Teodory

Symetrycznie, po prawej i lewej stronie od centrum apsydy przedstawiono orszak cesarza Justyniana I Wielkiego oraz, osobny, jego drugiej żony – cesarzowej Teodory. Sama scena ma głęboko symboliczny wydźwięk i, jak sugerują badacze, nigdy się nie wydarzyła. Przedstawia ofiarowanie przez władców pateny oraz kielicha kościołowi w Rawennie. Jak się jednak okazuje para cesarska w trakcie swego panowania, nigdy nie odwiedziła świątyni. Mozaika, stanowiąca czysto propagandowy element dekoracyjny kościoła, podtrzymuje wizerunek Justyniana jako cesarza dbającego o swoje ziemie, hojnego oraz pobożnego. Uwypukla także prawy, zgodny z wolą bożą charakter małżeństwa cesarza oraz Teodory.

Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r
Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.; źródło: domena publiczna
Cesarskie perły

Mozaika doskonale pokazuje, jak chętnie w tamtym czasie wykorzystywano perły w celach biżuteryjnych. Głowę cesarza Justyniana zdobi rodzaj niezwykle dekoracyjnej korony, składającej się z się dwóch rzędów pereł przedzielonych pasem kolorowych kamieni szlachetnych. Charakterystycznym elementem wyróżniającym wyłącznie władców bizantyjskich są dwie pary pereł w kształcie kropli, zwisające po obu stronach głowy cesarza, które stanowią rodzaj ozdobnych nausznic. Ten element będzie wielokrotnie pokazywany na monetach i tremissisach ukazujących wizerunki władców. Niezwykle ciekawa jest brosza służąca do przytrzymania i podpięcia szaty cesarza widoczna na mozaice. Pomarańczowy, kryształowy klejnot pośrodku, otoczony został rozetą kulistych pereł. Dodatkową ozdobą są trzy zwisające perły w formie wydłużonych kropli powtarzające kształt zausznic. Kunszt artysty tworzącego mozaikę doskonale uwydatnia miękkie drapowanie szaty powstałe dzięki przypiętej broszy. Pokazuje to, że twórca był zaznajomiony i czerpał inspiracje ze sztuki starożytnego Rzymu, która doprowadziła do perfekcji ukazywanie drapowania szat, podbijającego trójwymiarowość przedstawienia.

Również głowa cesarzowej Teodory przyozdobiona jest monumentalną tiarą, na którą składają się rzędy pereł i kolorowych kamieni szlachetnych tworzące rozbudowaną, wydłużoną konstrukcję, podkreślającą majestat, bogactwo i ważność cesarzowej. Dodatkową ozdobą są koliste i wydłużone perły tworzące rodzaj dekoracyjnego napierśnika. Całość prezentuje przepych i upodobanie cesarzy bizantyjskich w pięknych przedmiotach.

Tremissis cesarza Justyniana
Tremissis cesarza Justyniana; źródło: domena publiczna
Złota moneta Justyniana wydobyta w Indiach.
Złota moneta Justyniana wydobyta w Indiach. Cesarz ukazany jest w perłowym diademie i parą pereł w kształcie kropli zwisających po obu stronach jego twarzy; źródło: domena publiczna

„Ojciec Europy” kocha perły

Karol Wielki z dynastii Karolingów, rządzący na przełomie VIII i IX wieku, przekształcił królestwo Franków w imperium, które obejmowało znaczną część Europy Zachodniej i Środkowej. Zapoczątkowany przez niego nurt kulturalno-intelektualnej odnowy – tzw. renesans karoliński – promujący odrodzenie sztuki, religii i kultury w duchu chrześcijańskim, sprzyjał kształtowaniu wspólnej tożsamości europejskiej, jednocząc większość Europy Zachodniej po raz pierwszy od czasów Imperium Rzymskiego. Fakt ten skłonił wielu historyków do uznania go za „ojca Europy”.

Albrecht Dürer, Emperor Charlemagne, 1512 r
Albrecht Dürer, Emperor Charlemagne, 1512 r.; źródło: domena publiczna

To właśnie za czasów panowania Karola Wielkiego wykorzystanie klejnotów, m.in. pereł do dekoracyjnego wzbogacenia regaliów koronacyjnych, szat i przedmiotów rzemiosła artystycznego rozwinęło się na nieznaną do tej pory w Europie skalę.
Przyjrzymy się bliżej portretowi cesarza pędzla Albrechta Dürera. Przedstawia on władcę w wysadzanych klejnotami szatach królewskich oraz z insygniami, dookreślającymi jego pozycję i rangę. Bez wątpienia najbardziej przyciągającym wzrok elementem jest tzw. Korona Rzeszy-Korona Cesarstwa Rzymskiego. Blask złota współgra z brylancją kolorowych kamieni szlachetnych. Każdy z nich został dodatkowo otoczony symetrycznie rozmieszczonymi perłami, które potęgują piękno, bogactwo i blask korony.

Korona Rzeszy – Korona Cesarstwa Rzymskiego
Korona Rzeszy – Korona Cesarstwa Rzymskiego; źródło: domena publiczna

Perła jest całym światem

Chrześcijaństwo ugruntowało religijną i chyba najgłębszą symbolikę pereł. Perła ukryta w muszli wzrasta na dnie morza. W średniowieczu wierzono tym samym, że jest ona symbolem dziecka rozwijającego się w łonie matki i światła świecącego w ciemności. Jej symbolikę łączono płynnie z postacią Chrystusa rozumianego jako Logos – Świat, który narodził się z ciała Maryi. Potwierdzenie tego znajdziemy w wielu średniowiecznych manuskryptach zawierających iluminacje przedstawiające Jezusa zasiadającego na Logosie, przyjmującym kształt eliptycznej bądź okrągłej perły. Przedstawienia te interpretować można jako zwierzchnictwo Jezusa-Boga nad całym światem.

Przedstawienie Jezusa panującego nad logosem-perłą, 1265 r., dziś w British Library.
Przedstawienie Jezusa panującego nad logosem-perłą, 1265 r., dziś w British Library. Ten niezwykle ciekawy zabytek z XIII wieku ukazuje ówczesny stan wiedzy geograficznej, stanowiąc jedną z najstarszych zachowanych średniowiecznych map świata; źródło: domena publiczna 

Warto dodać, że w średniowieczu perły stanowiły przedmioty wotywne. Pokutujący wypełniali ołtarze, rzeźby, obrazy i naczynia liturgiczne pojedynczymi perłami, sprawiając tym samym, że kościoły w Europie Zachodniej stały się posiadaczami największych zbiorów tych organicznych klejnotów.

Perłowe okładki manuskryptów

Z uwagi na gromadzenie się w kościołach ogromnej ilości cennych klejnotów, warsztaty iluminatorskie działające pod ich patronatem wykorzystywały artystyczne cechy m.in. pereł do tworzenia dekoracyjnych okładek manuskryptów. Powstawały wówczas pełne przepychu, kolorowych kamieni szlachetnych, pereł i złota oprawy mszałów, kronik, ewangelii etc., odznaczające się najwyższym stopień artystycznej doskonałości.

Warto w tym miejscu przywołać manuskrypt Lindau Gospels. Wpisał się on nie tylko w historię sztuki, ale także w historię biżuterii. Ten niezwykły przykład artystycznego rzemiosła powstał między VII a XI wiekiem. Rękopis należał do Opactwa Szlachetnych Kanoniczek, założonego w 834 roku w Lindau nad Jeziorem Bodeńskim. Historycy sztuki sugerują, że bogato zdobiona okładka rękopisu została prawdopodobnie zaprojektowana i wykonana w latach 896-899. Powstała na polecenie cesarza wschodnio-frankijskiego Arnulfa z Karyntii. Jubilersko cyzelowana okładka stanowi jeden z nielicznych i najcenniejszych, zachowanych do dziś przykładów biżuteryjnego rzemiosła kościelnego tamtego czasu. 

Okładka składa się ze złota, płaskorzeźbionego krucyfiksu, kolorowych kamieni szlachetnych, m.in. rubinów, granatów, szafirów cejlońskich i szmaragdów oraz 98 pereł słodkowodnych. I jest absolutnie spektakularna!

Okładka manuskryptu Lindau Gospels, lata 896-899, dziś w zbiorach Morgan Library & Museum w Nowym Jorku
Okładka manuskryptu Lindau Gospels, lata 896-899, dziś w zbiorach Morgan Library & Museum w Nowym Jorku; źródło: domena publiczna 

Perły na co dzień

W XIII i XIV wieku noszenie pereł stało się niezwykle modne. W całej Europie zarówno kobiety, jak i mężczyźni wyższych stanów, ozdabiali nimi codzienne i odświętne części garderoby.

Wisior z dekoracyjną perłą barokową – dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Zwyczaj noszenia diamentów i kolorowych kamieni szlachetnych w tamtym czasie nie był popularny. Wynika to przede wszystkim ze sposobu szlifowania kamienia. Jedyną znaną wówczas formą opracowania był kaboszon. Jednak nie w pełni uwypuklał on potencjał gry kamienia ze światłem, która sprawiała, że klejnot ożywał blaskiem. Z drugiej zaś strony szlif kaboszonowy zarezerwowany był przede wszystkim do kamieni wykorzystywanych w regaliach królewskich. Nie był więc powszechnie dostępny.

Perły natomiast były gotowe do użycia już w momencie wyjęcia ich z muszli. Ich naturalne piękno, kształt i połysk sprawiały, że nie wymagały one żadnej interwencji człowieka.

Johannes Vermeer, Dziewczyna z perłą, ok. 1664
Johannes Vermeer, Dziewczyna z perłą, ok. 1664; źródło: domena publiczna 
Perły w nowożytności i w epoce nowoczesnej

W następnych wiekach należących do epoki nowożytnej i nowoczesnej, zarówno biżuteryjne wykorzystanie pereł, jak i ukazywanie ich w dziełach sztuki, prowadzone było na znacznie większą skalę. To drugie zjawisko wynika przede wszystkim z faktu, że w sztukach pięknych coraz chętniej sięgano do języka realizmu bazującego na przedstawieniach prawdziwych osób. Pod wpływem nurtu sztuki niderlandzkiej pojawiła się moda na portrety. Zarówno w przedstawieniach portretowych władców, osób związanych z dworem, jak i reprezentantów mieszczaństwa pojawiały się biżuteryjnie opracowane perły.

Oprócz porterów malowano wielkie sceny mitologiczne, później alegoryczne, które powoli zajmowały zaszczytne miejsce obok scen religijnych. I choć w tych ostatnich, najczęściej przy postaci Marii, również pojawiały się perły, to sceny mitologiczne nawiązywały do kultury antyku, któremu wówczas przypisywano pochodzenie tego organicznego klejnotu.


Współczesny naszyjnik perłowy z diamentowym zapięciem – dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

O tym, jaką symbolikę przypisywano perłom w dziełach sztuki w czasach nowożytnych i nowoczesnych już wkrótce, w drugiej części artykułu.

Tymczasem warto zrozumieć, że zarówno oglądanie pereł na dziełach sztuki, jak i noszenie pereł jako dzieła sztuki stanowi mentalny i fizyczny gest zanurzenia się w dawności, która jest wciąż aktualna. Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą pereł oraz do odwiedzenia naszego stacjonarnego salonu w Al. „Solidarności” 93 w Warszawie.

Julia Majewska
historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Dziś perłowa biżuteria stanowi synonim elegancji i szlachetnej prostoty
Dziś perłowa biżuteria stanowi synonim elegancji i szlachetnej prostoty
Bibliografia:

J. E. Cirlot, Słownik symboli, tłum. I. Kania, Kraków 2012.
J. Herrin, Byzantium. The Surprising Life of a Medieval Empire, Princeton 2007.
A. McClanan, The Visual Representation of the Empress Theodora, [w:] Representations of Early Byzantine Empresses. Image and Empire, New York 2002, s. 121-148.
Leksykon symboli, oprac. M. Oesterreicher-Mollwo, tłum. J. Prokopiuk, Warszawa 1992.
G. F. Kunz, C. H. Stevenson, The Book of the Pearl. Its History, Art, Science, and Industry, New York 2001.

Kwiaty same w sobie, czy jako motyw ornamentalny królują w sztuce od wieków. Włączanie do świata kultury elementów natury, posiłkowanie się ich formą stanowi immanentną cechę świata ludzi. Najdawniejsze cywilizacje opierały wytwory kultury – takie jak pismo, religię czy sztukę na dostępnych im na co dzień elementach natury. Formy zaczerpnięte ze świata fauny i flory wyrażały najgłębsze ludzkie emocje. W sposób metaforyczny, pozbawiony dosłowności, a jednak zrozumiały pozwalały wyrazić niematerialne wartości, ludzkie stany i najbardziej zawiłe idee. Nierzadko miały apotropaiczną moc. W starożytnym Egipcie patronujący ludziom bogowie przybierali postaci zwierząt lub istot, które czerpały swój wygląd ze świata flory. Mogły pełnić także rolę opiekuńczego amuletu tak jak w przypadku naszyjników czy pierścionków ze skarabeuszem patronującym egipskim skrybom.

Pierre-Auguste Renoir, Martwa natura. Róże z Vargemont, 1885; żródło fotografii: domena publiczna

Kwiaty w starożytnej biżuterii

Przetworzone formy kwiatów i zwierząt obecne w sztuce wysokiej, odnalazły swoje miejsce także w mniejszych formach, przede wszystkim w biżuterii. W starożytnej Grecji i Rzymie pojawiały się w pierścieniach, wisiorach oraz szpilach drapujących fałdy szat. Podobnie w średniowieczu i renesansie, czerpiącym inspiracje z form antycznych tworzono wyroby jubilerskie przedstawiające przestylizowane wici roślinne, gałązki szczepów winogronowych, liście akantu czy wieńce laurowe, które na szeroką skalę powróciły w okresie empire. 

Grzebień, który w kilku prostych ruchach można zmienić w tiarę dostępny jest w ofercie KAREA Gemstone Space. Wyrób pochodzi z XIX wieku i reprezentuje nurt neo-empirowy. Wyróżnia się niezwykłą dbałością o detal – m.in. dzięki sztancowanym truskawkom zamkniętym w klasycyzującej, floralnej ramie wysadzanej ametystami i szkiełkami w kolorze perydotów.
Berthe Morisot, Dziecko wśród malw, 1881. Kwiaty stanowiły jeden z najczęstszych i najwdzięczniejszych tematów malarskich impresjonizmu; źródło fotografii: domena publiczna

Manieryzm, barok i nowe materiały…

Manieryzm i barok zdominowała teatralizacja i stylizacja. Motywy kwiatowe wykorzystywane w biżuteryjnych przykładach tamtego czasu stanowiły jedynie pretekst do stworzenia formy abstrakcyjnej – ornamentu. Wówczas też zaczęto śmielej sięgać po przeróżne materiały i kruszce, także te organiczne. Wykorzystywano m.in. koral, muszlę, bursztyn, chalcedon, kość słoniową, drewno czy perły. Posiłkowano się ich niezwykłymi kształtami, przypominającymi m.in. sylwetki zwierząt czy egzotyczne kwiaty. W drezdeńskim skarbcu elektorów saksońskich Grünes Gewölbe odnaleźć można szereg ekstraordynaryjnych przykładów biżuteryjnych powstałych m.in. z chalcedonu, pereł barokowych, muszli czy koralu. Warto w tym miejscu przywołać Kąpiel Diany powstałą w 1705 roku przedstawiającą rzymską boginię w kąpieli. Misa powstała z chalcedonu jest okuta złotem i zdobiona perłami. Ozdabiają ją także diamenty, ornamenty ze srebra i stali oraz postaci zwierząt i stylizowanych kwiatów w ornamentalnych układach. Materiały te, przez następne dekady traktowane marginalnie, w wielkim stylu powróciły w okresie Art Nouveau.

Rembrandt Harmenszoon van Rijn, Saskia jako Flora, 1634; źródło fotografii: domena publiczna
Kolczyki emaliowane z motywem harf Francja XIX wiek z diamentami w szlifie biolet KAREA ID 000608
Francuskie kolczyki z końca XIX wieku dekorowane przestylizowanymi motywami harf, kokard i gałązek roślinnych stanowiącymi dekoracyjną oprawę dla malowanego przedstawienia Amora. Antykwaryczny przedmiot dostępny jest w ofercie KAREA Gemstone Space
Medalion emaliowany z motywem harf Francja XIX wiek z miejscem na fotografie KAREA ID
Korespondujący z kolczykami wisior z funkcją medalionu jest także dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Realizm epoki wiktoriańskiej

Choć przez stulecia w sztuce jubilerskiej pojawiały się przestylizowane motywy zaczerpnięte ze świata flory, to dopiero w epoce wiktoriańskiej na szeroką skalę stosowano wzory kwiatowe ujęte realistycznie. Kwiaty jako takie traktowano jako najjaśniejszy przejaw siły życia, obraz radości, w których ukryta jest głęboka symbolika i metafora. Łączono je z cyklem życia i śmierci, z ideami takimi jak piękno, dobro, miłość, doskonałość, niewinność czy młodość.

Brosza z końca XIX wieku z motywami floralnymi układającymi się w ornamentalną ramę dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
XIX-wieczny wisior w formie realistycznie ujętej gałązki kwiatowej dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space
Kolczyki w typie „day and night” z diamentami z końca XIX wieku z motywem uproszczonej stokrotki dostępne na stronie karea.pl

Selam – język kwiatów

Uważa się, że zachodnia tradycja tzw. języka kwiatów inspirowana jest selam. Jest to turecki zwyczaj komunikowania się za pomocą korelacji rymów i przedmiotów, m.in. kwiatów. W 1763 roku ambasada turecka opublikowała listy Lady Mary Wortley Montagu, żony brytyjskiego ambasadora w Konstantynopolu. Opisuje w nich codzienne zwyczaje i życie w tamtej części świata. Jest w nich mowa m.in. o tajnym języku kwiatów, stanowiącym typowy element tureckiej kultury. Najbardziej przełomowy był jednak słownik znaczeń kwiatów pod wdzięczną nazwą Le Language des Fleurs. Został opublikowany w 1819 roku przez Louise Cortambert działającą publicznie pod pseudonimem Charlotte de Latour. Wraz z przetłumaczeniem słownika na język angielski w 1820 roku przypisywanie znaczenia konkretnym kwiatom stało się niezwykle popularne w całej Europie i odcisnęło piętno w sztuce jubilerskiej.

Historia naturalna

Zbiegło się to w czasie z rozkwitem popularności odkryć botanicznych i powstających na ich kanwie książek i artykułów popularnonaukowych. Ich publikacja miała kolosalny wpływ na sztukę. Wydania te bowiem zawierały szereg niezwykle realistycznych i precyzyjnie oddających wygląd roślin ilustracji (m.in. Historia naturalna Buffona zawierająca 1000 plansz iluminowanych). Trudno jednak mówić, że w historii sztuki nie pojawiały się przykłady malarstwa czy grafiki, które realistycznie oddawały przyrodę. Wystarczy wspomnieć malarskie martwe natury mistrzów niderlandzkich czy znakomite akwarele Albrechta Dürera. Warto jednak mieć na uwadze, że książki botaniczne przyczyniły się w stopniu znacznym do popularyzacji bardzo szczegółowych przedstawień roślin, czego efektem było z jednej strony szerzenie wiedzy botanicznej, z drugiej zaś przełożyło się na wykorzystywanie realistycznych ujęć tych motywów w rzemiośle artystycznym, modzie i jubilerstwie użytkowanym na co dzień.

Ambrosius Bosschaert, Martwa natura z kwiatami, 1614; źródło fotografii: domena publiczna
Albrecht Dürer, The Great Piece of Turf, 1503; źródło fotografii: domena publiczna

Kwiaty biedermeieru

Już w pierwszych dekadach dziewiętnastego stulecia w sztuce jubilerskiej popularność zyskały motywy floralne. Biedermeierowska biżuteria opierała się głównie na zmiękczanych formach geometrycznych, jednak jej koherentnym elementem były przetworzone motywy kwiatowe cyzelowane w złocie (najczęściej dmuchanym) lub komponowane z kamieni jubilerskich i substancji organicznych takich jak perły, które przyjmowały formę ornamentalną. Nierzadko wici roślinne czy drobniejsze motywy kwiatowe wplatano w dekoracyjne panoplia, tworzono jubilerskie arabeski, które stanowiły ozdobną ramę dla kompozycji z kamieni.

Bransoleta biedermeierowska z uproszczonym motywem kwiatowym w centrum kompozycji oraz z grawerowanymi przestylizowanymi, ornamentalnymi motywami roślinnymi dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
Wisior z granatem i diamentami w formie stylizowanego kwiatu przechodzącego w ornament z 2. połowy wieku XIX dostępny w KAREA Gemstone Space
Komplet włoskiej biżuterii biedermeierowskiej z dekoracyjnie potraktowanymi motywami kwiatowymi dostępny na stronie karea.pl

Realizm, nie ornament

W epoce wiktoriańskiej po raz pierwszy na szeroką skalę zaczęła pojawiać się biżuteria, której trzonem kompozycyjnym były realistycznie ujęte kwiaty. Traktowano je autonomicznie, nie jako element ornamentyki. Powstawały więc kwiatowe naszyjniki, kolczyki i bransoletki, popularne stały się pełnowymiarowe kwiaty rzeźbione w kości słoniowej, często polichromowanej (głównie róże), szylkrecie czy koralu, chętnie tworzono formy kwiatowe z fasetowanych granatów, z których powstawały naszyjniki, wisiory, brosze i pierścionki o regularnych układach.

Róża naturalistycznie rzeźbiona w kości słoniowej dostępna w sklepie stacjonarnym KAREA Gemstone Space w Al. „Solidarności” 93 w Warszawie
Brosza w formie realistycznie ujętej gałązki kwiatowej z początku XX wieku dekorowana fasetowanymi granatami dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
Naszyjnik z początku XX wieku dekorowany regularnymi układami fasetowanym granatów układających się w ornament kwiatowy dostępny na stronie karea.pl

Kwiaty w koralu

Warto w tym miejscu wspomnieć rzeźbione w koralu kompozycje w formie gałązek, kaskad kwiatów, owoców, ptaków, cherubinów czy przetworzonych motywów antycznych. Były one zdobione perłami lub diamentami. Przykłady takich biżuteryjnych kompozycji są bezpośrednio łączone z ośrodkami jubilerskimi w Neapolu i Genui. Właśnie taką koralową biżuterię chętnie nosiła królowa Wiktoria.

Neapolitański komplet biżuterii rzeźbionej w koralu z precyzyjnie opracowanymi motywami kwiatowymi z 2. połowy XIX wieku dostępny na stronie karea.pl

XIX-wieczne kosze kwiatów

Trzeba jednak przyznać, że w XIX wieku królowały brosze, nierzadko przyjmujące formę stylizowanych gałązek kwiatowych, bukietów lub koszy z kwiatami. Szczególnie często pojawiały się modele wysadzane diamentami. Dużo rzadziej kolorowymi kamieniami, dlatego też te drugie były znacznie bardziej poszukiwane i kosztowniejsze. Na początku wieku delikatnie cyzelowane, przypominające koronkę, regularne oprawy, z czasem przyjmowały masywniejsze, asymetryczne formy. Zawsze jednak nawet najbardziej finezyjnie opracowane i dekoracyjne oprawy służyły przede wszystkim podkreśleniu walorów wizualnych kamieni. Powszechnie stosowaną praktyką było umieszczanie pod kamieniami zabarwionej folii, która pozwalała uintensywnić kolor i brylancję klejnotu. Obok rautów diamentowych pojawiały się szafiry, szmaragdy i rubiny. Czasem występowały razem w jednym przedmiocie, tworząc niezwykle bogatą i imponującą wizualnie całość.

Brosza w formie kosza kwiatów z początku XIX stulecia. Materiał archiwalny KAREA Gemstone Space

En tremblant

W broszkach z motywami kwiatowymi często umieszczano środkowy kamień na tzw. en tremblant – oprawce na sprężynce, która podbijała trójwymiarowość przedmiotu, uwypuklała go i dynamizowała (en tremblant powodował drganie przy każdym ruchu). Mechanizm umożliwiał także odczepienie kamienia i osadzenie go na innym biżuteryjnym przedmiocie – przeważnie ozdobnym grzebieniu. Precyzyjna jakość wykonania brosz dostrzegalna jest przede wszystkim w momencie obrócenia przedmiotu. Spodnie części dzieł sztuki pozwalają najpełniej dostrzec kunszt i staranność wykonania. Szczególnie prace z początku XIX wieku odznaczają się misternością i precyzją w traktowaniu przedstawionej formy. Wydobywa to piękno przedmiotu, a także podbija jego antykwaryczną wartość.

Przełomowa secesja

Do przełomu XIX i XX wieku forma korespondowała z treścią. Najczęstszymi gatunkami kwiatów wybieranych do jubilerskich kompozycji były konwalie symbolizujące szczęście. Pojawiały się też tulipany i róże oznaczające miłość, fiołki i bluszcz – wierność i trwałość uczucia. A także kwiaty pomarańczy emanujące czystość i piękno oraz najbardziej uniwersalne stokrotki symbolizujące niewinność.

Przykład secesyjnej broszy z emalią pastelową dekorującą listki dostępnej w sklepie stacjonarnym w Al. „Solidarności” 93 w Warszawie

Prawdziwy przełom w rzemiośle, modzie i jubilerstwie przyniosła secesja. To moment największego i najpełniejszego czerpania do sztuki motywów ze świata natury, inspirowania się organicznymi formami, artystycznego przetwarzania świata fauny i flory. Z drugiej strony świat ten traktowany był jedynie jako pretekst dla formalnych rozwiązań, sztuka zrywała z realizmem, pozostał tylko ornament, a natura stała się dekoracją.

Falista linia i asymetria

Pierwsze przejawy secesyjnych stylizacji zarówno w modzie, jak i biżuterii dają się zauważyć w latach 1898-1899, jednak świadome komponowanie całości ubioru w duchu secesji to rok 1900. Wówczas na Wystawie Światowej w Paryżu zaprezentowano kreacje wielkich krawców paryskich (m.in. Worth, Paquin, siostry Callot) i mistrzów jubilerstwa (m.in. Georges Fouquet, René Lalique). Kompozycja secesyjnej biżuterii opierała się na rytmicznych kontrastach kolejnych przegięć falistej linii, dążyła do atektoniczności i asymetrii. Nie liczono się z naturalnym kształtem przedmiotu. Stanowił on jedynie pretekst, punkt wyjścia do dominującej dekoracyjności kompozycji. Naginano kształt do pożądanej linii, podbijając wrażenie lekkości i eteryczności.

Wisior z motywem kwiatowym ukazuje asymetrię i giętkość secesyjnej linii
Korespondujący z wisiorem pierścionek secesyjny przetwarzający dekoracyjnie motyw kwiatowy

Kolor i materiał z natury

Na biżuterię secesyjną bardzo wyraźnie oddziałała kolorystyka, zwłaszcza barwy zaczerpnięte ze świata natury, co jest wyraźnie widoczne w jubilerskich kompozycjach kwiatowych. Złamane, przygaszone pastelowe i ziemiste odcienie kontrastowano z intensywnymi, żywymi barwami wiosennymi (zielony, czerwony, jasnogranatowy) osiąganymi dzięki coraz częściej wykorzystywanej emalii. Lubowano się w odcieniach rezedowych, liliowych, jasnożółtych, zgaszonych szarościach i beżach, popielato-perłowych, zielonkawo-brązowych, brunatnych, kolorach więdnących liści, omszałych kamieni czy muszli ostrygowych, które najpełniej wybrzmiały w secesyjnej biżuterii przedstawiającej faunę i florę.

Emaliowana secesyjna brosza z końca XIX wieku z przedstawieniem rzeźbionej biedronki dostępna w sklepie KAREA Gemstone Space

Stosowany przez secesyjną sztukę efekt połyskliwości, tak wyraźnie obecny w przykładach rzemiosła artystycznego i modzie, w biżuterii osiągano dzięki przeróżnym, do tej pory marginalnie traktowanym materiałom. Sztuka stała się popularna i dostępna szerszemu gronu odbiorców. Artyści ją tworzący mieli aspiracje użytkowe, dlatego też coraz częściej rezygnowano z drogich kruszców, takich jak złoto i kamienie jubilerskie, zastępując je bardziej śmiałymi materiałami, organicznymi, bliższymi naturze. Pojawiały się wyroby z zielonkawego złota, kości słoniowej, macicy perłowej, bursztynów, kamieni półszlachetnych, muszli, łupin orzecha, fragmentów rogów, szylkretu, koralu czy drewna oraz matowego szkła – szkła, które stanowiło konstytutywny element przechodzącej wówczas renesans sztuki witrażu (Tiffany).

Louis Comfort Tiffany, Magnolie i irysy, 1908. W sztuce witrażu w pełni wybrzmiał styl secesyjny oraz zamiłowanie artystów tamtego okresu do ornamentalnego przetwarzania motywów zaczerpniętych z natury; źródło fotografii: Pinterest

Ornament ponad wszystko

Kwiaty pojawiały się wszędzie. Secesyjne stylizowane motywy flory stanowiły pretekst dla ornamentu, który stanowił fundamentalny i najważniejszy element łączący sztukę wysoką z rzemiosłem, modą i jubilerstwem. Motywy kwiatowe były podporządkowywane secesyjnym upodobaniom. Stosowano więc wszystko to, co miało wdzięczną, kompatybilną z wizualnymi wzorcami secesji formę. W świecie kwiatów były to więc wijące się, miękkie, wiotkie osty kolczaste, liście kolcowate, łopiany, ostrokrzewy, gałęzie modrzewia, maki japońskie, irysy, żonkile, lilie, stokrotki i królowe kwiatów secesji – orchidee.

Stanisław Wyspiański, Nasturcje, 1890. Młodopolska polichromia uświadamia artystyczne myślenie o kwiatach i motywach roślinnych traktowanych jako ornament, czysto dekoracyjny element sztuki; źródło fotografii: domena publiczna
Dora Hathazi Mendes, Black Cat with floral motif of Art Nouveau, 2016. Współczesny obraz nawiązuje do rozwiązań secesyjnych, w których rośliny zamieniają się w abstrakcyjną ramę obrazu; źródło fotografii: domena publiczna
Naszyjnik dekorowany turkusem w szlifie biolet i rozetami diamentowymi KAREA ID 000534
Naszyjnik dekorowany turkusem w szlifie biolet z XX wieku z dekoracyjnie przetworzonymi motywami kwiatowymi wplecionymi w secesyjną miękką linię dostępny na stronie karea.pl. Inne przedmioty dostępne na stronie onebid.pl oraz platformie Art Info
Secesyjna brosza z końca XIX wieku z dekoracyjnie opracowaną głową smoka wplecioną w kwiatowy, przestylizowany ornament dostępna stacjonarnie w sklepie KAREA Gemstone Space

Przetworzone dekoracyjnie motywy roślinne obecne były w dziełach takich mistrzów jubilerstwa jak Georges Fouquet, Paul i Henri Vever czy Philippe Wolfers. A także u Edwarda Colonna Archibalda Knoxa, Hectora Guimarda, Lluisa Masriera y Rosesa czy Luciena Gaillarda. Nie można pominąć także najsławniejszego i najbardziej spektakularnego z nich wszystkich – René Lalique’a. Z ogromnym artyzmem i lekkością łączył organiczne materiały i szkło z naturalnymi, ale ornamentalnie przetworzonymi formami. Warto w tym miejscu przywołać grzebień do włosów jego projektu z 1903-4 roku. Do jego wykonania wykorzystano róg, emalię plique-à-jour, diamenty, 18-karatowe złoto i rzeźbioną w formę orchidei Katleja kość słoniową.

Katleja

Orchidea Katleja swoją nazwę zawdzięcza Williamowi Cattleyowi of Barnet, który był kolekcjonerem i badaczem paproci i innych roślin tropikalnych. Dzięki swojemu niezwykłemu kształtowi, nieregularności linii i subtelności formalnej, stała się niezwykle popularna jako inspiracja dla secesyjnej biżuterii. Pisano o niej: „Z pewnością nie ma żadnej innej rośliny, która wyróżniałaby się takim blaskiem i pięknem”. Efektowne piękno kwiatu było nagrodą za wielkie umiejętności i wysiłek botaników. Z biegiem lat, gdy odkryto więcej gatunków orchidei, uprawa Katlei o dużych, rozłożystych, nieregularnych kwiatach stanowiła ukoronowanie umiejętności botanicznych. Katleję nazywano „rośliną bogaczy”. Od 1890 roku była corocznie importowana do Anglii z Ameryki Południowej, a wiedza o jej uprawie rozprzestrzeniła się na cały kontynent. Kwiaty Katlei stały się oczywistym wyborem roślinnym dla secesyjnych artystów. Jej piękno zamknięte w nieoczywistej formie stało się wystarczająco inspirujące dla nieograniczonej wyobraźni twórczej.

René Lalique, Grzebień z orchideą rzeźbioną w kości słoniowej, 1903-4; źródło fotografii: domena publiczna

Edwardiańska symetria

Warto może jeszcze wtrącić kilka zdań dotyczących motywów kwiatowych w biżuterii edwardiańskiej (Anglia, 1901-1910), która niejako wypływa z secesyjnych form. Asymilując jednak obce wpływy, zachowała swoją odrębność. Przejęte z epoki wiktoriańskiej fantazyjne formy stopniowo wypierane były przez bardziej symetryczne układy. Dostrzec to można najpełniej na przykładzie motywu kokardy i kwiatów, które często ze sobą łączono. Sztywność symetrii przełamywały intensywne kolory osiągane dzięki emalii, które nadawały całości kompozycji finezji i lekkości.

Emaliowany francuski naszyjnik edwardiański ze stylizowanymi, symetrycznymi motywami roślinnymi komponowanymi z kokardami dostępny stacjonarnie w sklepie KAREA Gemstone Space
Naszyjnik diamentowy w stylu edwardiańskim z drugiej dekady wieku XX z regularnymi układami motywów kwiatowych dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Geometria art déco

Okres art déco posiłkujący się zdobyczami secesji, ale operujący już nowoczesnym, postekspresjonistycznym językiem formalnym zgeometryzował motywy kwiatowe, w sposób jeszcze bardziej wyraźny tworząc z natury ornament. Nie bez przyczyny art déco jest popularnie nazywane sztuką dekoracyjną XX wieku. Przetworzone motywy fauny i flory, takie jak irysy, storczyki, stokrotki, motyle, ważki czy ptaki, podporządkowały swoją realistyczną postać na rzecz koncentrycznych, abstrakcyjnych układów ornamentalnych. Niepozbawione były przy tym wizualnej delikatności i formalnej finezji typowej dla biżuterii art déco.

Znakomicie opracowana brosza art déco. Na jej przykładzie doskonale widać silną geometryzację motywów kwiatowych w biżuterii tamtego okresu

Kwiaty współczesności

Współczesność przyniosła wolność i swobodę formalną, widoczną także w sztuce jubilerskiej. Pośród przeróżnych rozwiązań formalnych, pojawiały się mniej lub bardziej realistyczne bądź abstrakcyjne nawiązania do motywów kwiatowych. Ponadczasowe pierścionki „daisy” z kolorowym kamieniem w środku otoczonym diamentami spopularyzowała Księżna Diana w latach 80. W drugiej połowie XX wieku chętnie korzystano z naturalnych przedstawień kwiatów, nawiązując do biżuterii wiktoriańskiej. Posiłkowano się jednocześnie miękką, nieregularną linią secesji przy projektach m.in. pierścionków, brosz, naszyjników czy kolczyków. Nierzadko pojawiały się także zgeometryzowane formy w stylu art déco.

Kwiaty bez wątpienia stanowią jedną z najczęstszych inspiracji jubilerskich. Są bowiem emanacją radości życia, symbolem rozkwitającej wiosny, wreszcie mogą stanowić zmysłową przyjemność zamkniętą w jubilerskim przedmiocie.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

S. Giles, Biżuteria. Poradnik kolekcjonera, Warszawa 2000.

R. Peltason, Jewelry from nature. Amber, Coral, Horn, Ivory, Pearls, Shell, Trotoiseshell, Wood, Exotica, London 2010.

A. Sieradzka, Peleryna, tren i konfederatka. O modzie i sztuce polskiego modernizmu, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991.

Zegarki są doskonałym wyborem prezentowym – praktyczne, eleganckie i designerskie, stanowią podstawowy dodatek do każdej stylizacji. Jako walentynkowy prezent kryją w sobie metaforę. Symbolizują bowiem fakt, że lubimy spędzać z ukochaną osobą czas, a także, że my sami mamy dla niej czas. Zegarki pozostają jednocześnie prezentem ponadczasowym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, będą więc stanowić doskonałą inwestycję.

Poniżej przedstawiam historię najznakomitszych marek produkujących zegarki, które znajdą Państwo w ofercie Karea Gemstone Space.

Logo marki Patek Philippe; źródło: domena publiczna

Zegarki Patek Philippe

Historia sprzedającej jedne z najlepszych i najdroższych zegarków na świecie marki Patek Philippe sięga pierwszej połowy XIX wieku. Uczestnik powstania listopadowego Antoni Patek po upadku zrywu został zmuszony do wyemigrowania z kraju. Osiedlił się w Genewie, gdzie poznał innego polskiego emigranta, zegarmistrza – Franciszka Czapka. Patek, przejawiający talent plastyczny i zainteresowany rzemiosłem, zarabiał na życie, kupując gotowe mechanizmy zegarków, które oprawiał w ozdobne, artystycznie przez siebie potraktowane koperty. 1 maja 1839 roku Patek i Czapek połączyli swoje siły i powołali do życia przedsiębiorstwo Patek, Czapek & Cie w Genewie. Precyzyjnie konstruowane mechanizmy zegarmistrzowskie Czapka oprawiano w dekorowane patriotyczno-religijnymi hasłami i miniaturami koperty wychodzące spod ręki Patka. Zegarki te bowiem sprzedawano przede wszystkim Polakom przebywającym w Genewie na emigracji.

Choć w 1932 roku przedsiębiorstwo zostało odkupione od spadkobierców rodziny Patka i Czapka przez braci Karola i Jeana Sternów (od tego momentu przedsiębiorstwo nosi nazwę Patek Philippe SA), to do dziś polityką firmy rządzą zasady wprowadzone przez Antoniego Patka, które jasno mówią, że zegarki produkowane pod sztandarowym znakiem Patek Philippe mają utrzymywać najwyższy poziom mechanizmu, a także konieczne jest, by na bieżąco wprowadzać najnowsze rozwiązania techniczne tak, aby poziom produktu przewyższał konkurencję.

Plakat reklamowy marki Patek Philippe z 1943 roku zachęcający do odwiedzenia nowojorskiej filii przy Fifth Avenue; źródło: domena publiczna
Logo marki Omega; źródło; domena publiczna

Zegarki Omega

Chyba nie ma bardziej lubianej przez gwiazdy kina, polityków i przedstawicieli bohemy marki produkującej luksusowe zegarki, niż Omega. Ich kultowe modele pojawiały się na rękach takich osobistości jak George Clooney, Cindy Crawford, John F. Kennedy czy książę William, a także kultowych postaci ze świata popkultury, jak James Bond.

Współczesny model Omega Seamaster, czyli zegarek od zadań specjalnych – w sam raz dla agenta 007; źródło: domena publiczna

Pionierskim duchem zakładu zegarmistrzowskiego Omega był 23-letni Louis Brandt, którego cechowała nieskrępowana ambicja i zamiłowanie do składania precyzyjnych konstrukcji mechanizmów zegarków kieszonkowych z odpadów przynoszonych przez okolicznych rzemieślników. Zakład, założony w 1848 roku w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii działał w podwójnym systemie. Zimą, w czasie długich wieczorów Brandt tworzył zegarmistrzowskie mechanizmy, latem, kiedy topniały śniegi, wyruszał w podróż po Europie i sprzedawał to, co skonstruował w poprzednich miesiącach.

Prawdziwą wielkość przedsiębiorstwu przynieśli jednak synowie Brandta – Paul i César, którzy nadali marce komercyjnego charakteru. Przyczyniło się do tego po pierwsze, przeniesienie całego procesu konstruowania mechanizmu zegarka do fabryki, po drugie – zmiana lokalizacji. Od 1880 roku zakład Omega i przylegająca do niego niewielka fabryka działały w Bienne. Szwajcarskie miasteczko oferowało lepsze połączenia transportowe i ciągłą dostawę energii, niezbędną do płynnego działania fabryki.

Niedługo potem Paul i César po raz kolejny zmienili lokalizację firmy, pozostali jednak w obrębie Bienne. Budynek w Gurzelen (dystrykt Bienne) do dziś mieści główną siedzibę przedsiębiorstwa Omega. Tam zaprojektowano m.in. kultowy model Labrador oraz słynną Omegę.

Seamaster

Zegarki marki Omega wyróżniają się innowacyjnym mechanizmem połączonym ze szlachetną prostotą formy podbijającą klasyczne piękno produktu. Dostrzec to można wyraźnie m.in. w modelu Seamaster. Zaprojektowany w 1932 roku, odporny na działanie wody, posiadający podwójną kopertę zegarek, towarzyszył zapuszczającym się po raz pierwszy w historii na ponad sto metrów w morskie głębiny, nurkom.

Współczesna kampania reklamowa marki Omega, która przedstawia wykreowany z mechanizmu zegarowego podwodny świat – zapowiada tym samym model Seamaster; źródło: domena publiczna
Szwajcaria, Omega Seamaster, Automatic, 1955 rok – zegarek znaleźć można w ofercie KAREA Gemstone Space
Moon Watch

Warty wspomnienia jest  również najsłynniejszy model marki – Speedmaster Professional, poetycko nazywany Moon Watch. Zaprojektowany w latach 60. na zamówienie NASA model, stanowił oficjalny zegarek misji kosmicznych. Jego charakter określać miały trzy cechy – czytelność, precyzja, i – przede wszystkim – niezawodność.

Pod względem artystycznym na szczególną uwagę zasługują pierwsze plakaty reklamujące kieszonkowe zegarki marki Omega. Stylistycznie nawiązywały one do najlepszych tendencji obecnych w grafice i typografii końca XIX wieku, wzorując się na dziełach mistrzów plakatu, takich jak Jules Chéret czy Henri de Toulouse-Lautrec.

Logo marki Jaeger-LeCoultre; źródło: domena publiczna

Zegarki Jaeger-LeCoultre

Choć ta manufaktura luksusowych zegarków działała w Szwajcarii już od 1833 roku, pod obecną nazwą funkcjonuje od 1925. W roku tym zegarmistrz Edmont Jaeger i jego wspólnik Antoine LeCoultre założyli spółkę produkującą stylowe, ale jednocześnie praktyczne kieszonkowe i naręczne zegarki męskie.

Czystość formy, przełożona na prostotę produktu, jest najważniejszą cechą określającą modele zegarków tej firmy.

Reverso

W 1931 roku marka zaprezentowała niezwykle, jak na tamte czasy, rewolucyjny model Reverso. Już sama nazwa sugeruje, że projekt zakładał możliwość obrócenia korpusu całego zegarka. Zapewniało to ochronę szkiełka, co było szczególnie przydatne  przy wykonywaniu różnego rodzaju sportów. Zegarek bowiem był przeznaczony dla mężczyzn aktywnych fizycznie.

Brummell

W kolejnych latach marka opracowała różne modele zegarków damskich i męskich. Wszystkie odznaczały się klarownością formy i oczyszczeniem z ornamentalnego detalu. Warto wspomnieć model Brummell zaprojektowany na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, którego cechą charakterystyczną była tarcza pozbawiona cyfr. Ten awangardowy model był rodzajem ukłonu uznania wobec stylu jednego z najsłynniejszych brytyjskich dandysów XIX wieku, bliskiego przyjaciela księcia-regenta, przyszłego króla Jerzego IV i arbitra elegancji – Beau Brummella.

Do dziś zegarki marki Jaeger-LeCoultre pozostają najznakomitszymi przykładami szlachetnej prostoty.

Prosta forma reklamy koresponduje z klarownością projektów zegarmistrzowskich Jaeger-LeCoultre; źródło: domena publiczna
Aktor Benedict Cumberbatch – twarz marki Jaeger-LeCoultre od 2018 roku. Reklama nawiązuje do sportowego charakteru zegarków; źródło: domena publiczna
Logo marki Chopard; źródło: domena publiczna

Zegarki Chopard

Zegarmistrzowskie projekty marki Chopard, podobnie jak Cartiera odznaczają się biżuteryjnym charakterem. Artystycznie opracowane tarcze i lunety zegarków, przyjmujące różnie kształty, współgrają z subtelnymi, skórzanymi paskami, z drugiej strony proste formy nabierają biżuteryjnego sznytu poprzez wykorzystany materiał.

Happy Diamonds

Charakterystycznym elementem damskich modeli są luźno umieszczone na tarczy, pod szkłem niewielkich rozmiarów diamenty, tzw. happy diamonds. Swobodnie drgające wewnątrz zegarmistrzowskiej kompozycji, odbijające promienie światła, dynamizują model zegarka i podbijają jego luksusowy charakter.

Are You Happy Diamonds? – kampania reklamowa marki Chopard promująca połączenie klasycznej elegancji z młodzieńczą energią i élan vital, na co wskazuje poza modelki. Warto zwrócić uwagę na jej palce, które układają się w formę wskazówek zegara; źródło: domena publiczna
Zegarek biżuteryjny „Happy Diamonds”, Chopard, XX wiek – dostępny w ofercie Karea Gemstone Space

Marka Le Petit-Fils de L.-U. Chopard & Cie S.A., powszechnie znana jako Chopard została założona w 1860 roku w Sonvilier w Szwajcarii przez Louisa-Ulyssesa Choparda. Do dziś specjalizuje się w produkcji wysokiej jakości zegarków odznaczających się biżuteryjnym charakterem. Projekty Choparda były tak interesujące, że jednym z jego stałych klientów był car Rosji, Mikołaj II.

W 1915 roku, po śmierci Louisa-Ulyssesa pieczę nad przedsiębiorstwem przejął jego syn Paul-Louis, a następnie jego wnuk Paul-André, który specjalizował się w projektowaniu zegarków kieszonkowych i damskich zegarków naręcznych.

W 1963 roku Paul-André Chopard nie mając spadkobierców, sprzedał firmę niemieckiemu złotnikowi i zegarmistrzowi Karlowi Scheufele III.

W latach osiemdziesiątych w ofercie marki pojawiły się modele męskich zegarków sportowych.

Podstawową cechą współczesnych zegarków marki Chopard jest gra z formą, łączenie klasyki z awangardą, ekstrawagancji z drogimi materiałami. Ponad wszystko jednak oryginalność.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Piękno zachodu lub wschodu słońca dopełnia magię momentu zaręczyn. Podniosłość chwili, w której pada pytanie o to, czy druga osoba wyraża wolę spędzenia z tą pierwszą reszty życia, jest niewątpliwa i wielka. Blask słońca dodatkowo podbija wzniosłość tego momentu. Symbolika i motyw solarny jest głęboki i w płynny sposób wiąże się z  ciepłem, miłością i ogniskiem domowym.

Nie bez przyczyny w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku zaczęto chętnie wykorzystywać motyw solarny, także przy projektach pierścionków zaręczynowych. Dlaczego? Bo, już według wierzeń najstarszych cywilizacji, słońce symbolizowało wszystko to, co dobre, intensywne, pełne życia, pasji i namiętności. Nierozerwalnie wiązało się więc z miłością.

Zacznijmy jednak od początku…

Motyw solarny obecny na bizie pierścionka art déco z kolekcji Karea, lata 20.-30. XX wieku

Starożytny Egipt

Tradycja otrzymywania biżuterii rozumianej jako przyrzeczenie miłości, obietnica spędzenia z drugim człowiekiem, tym jedynym, całego życia, sięga najstarszych cywilizacji. Badania archeologiczne potwierdzają, że już w starożytnym Egipcie mężczyźni wręczali swoim ukochanym druciane okręgi. Przeznaczone były do noszenia na palcu jako wyraz chęci ich poślubienia i nierozerwalności uczucia. Okrąg bowiem stanowił metaforę wieczności, pełni i doskonałej całości. Pusta przestrzeń wewnątrz pierścienia natomiast była symbolem otwartości na nieznane, zapowiedzią nowego rozdziału w życiu.  

Badania archeologiczne potwierdzają, że już w starożytnym Egipcie mężczyźni wręczali swoim ukochanym druciane pierścionki. Okrąg stanowił metaforę wieczności, pełni i doskonałej całości.

Drucik z czasem zamieniono na materiały szlachetniejsze i, co za tym idzie – trwalsze. Był to więc brąz, później złoto i kość słoniowa. Starożytnym Egipcjanom zawdzięczamy również zwyczaj noszenia tego rodzaju biżuterii na czwartym, tzw. serdecznym palcu. To właśnie w nim miała się kryć, jak wierzono, poetycko brzmiąca vena amoris – żyła pompująca krew prosto do serca (nazwa już późniejsza, łączona z kulturą starożytnego Rzymu). Obecność pierścionka na tym placu gwarantowała narzeczonym niesłabnące uczucie i umacniała głębię miłości.

Antyczna Grecja i Rzym

W antycznej Grecji i starożytnym Rzymie kultywowano zwyczaj wręczania przez mężczyznę pierścionka przyszłej żonie. Badacze starożytnej biżuterii i rzemiosła sugerują, że Rzymianki otrzymywały nie jeden, a dwa pierścionki zaręczynowe. Wynikało to przede wszystkim z praktycznych pobudek. Pierścionek noszony na co dzień zrobiony był z materiału nieszlachetnego, ale odpornego na uszkodzenia – żelaza. W znacznie bardziej dekoracyjnych i cennych, wykonanych ze złota pierścionkach zaręczynowych kobiety pokazywały się podczas specjalnych okazji w wyjątkowych miejscach. Na nich też grawerowano znak małego klucza, który symbolizować miał protektorat mężczyzny nad kobietą oraz wzajemne uwielbienie i miłość.

Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.
źródło: domena publiczna

Mozaika z Rawenny

Aby zgłębić zwyczaj noszenia biżuterii potwierdzającej moc uczucia zakochanych w epoce przejściowej między starożytnością a średniowieczem, między kulturą Wschodu i Zachodu – Bizancjum, warto przyjrzeć się dziełom sztuki powstałym w tamtym czasie. Mozaiki zdobiące kościół San Vitale w Rawennie, których powstanie historycy sztuki datują na lata 546–548, a więc na okres panowania cesarza Justyniana I Wielkiego, są jednymi z najwspanialszych i najlepiej zachowanych osiągnięć malarstwa monumentalnego doby Bizancjum. Z punktu widzenia historii biżuterii szczególnie interesujące są te usytuowane na ścianach apsydy kościoła przedstawiające dwór cesarski (ukończone w 548 roku).

Symetrycznie, po prawej i lewej stronie od centrum apsydy przedstawiono orszak cesarza Justyniana I Wielkiego oraz, osobny, jego drugiej żony –  cesarzowej Teodory. Sama scena ma głęboko symboliczny wydźwięk i, jak sugerują badacze, nigdy się nie wydarzyła. Przedstawia ofiarowanie przez władców pateny oraz kielicha kościołowi w Rawennie. Jak się jednak okazuje para cesarska w trakcie swego panowania, nigdy nie odwiedziła świątyni. Mozaika, stanowiąca czysto propagandowy element dekoracyjny kościoła, podtrzymuje wizerunek Justyniana jako cesarza dbającego o swoje ziemie, hojnego oraz pobożnego. Uwypukla także prawy, zgodny z wolą bożą charakter małżeństwa cesarza oraz Teodory.

Mozaika z Rawenny stanowi jeden z najpiękniejszych, a także najstarszych przykładów dzieła sztuki, w którym z takim wysublimowaniem, poprzez biżuteryjny detal zaakcentowany jest status małżeński przedstawionej osoby.

Damy z orszaku cesarzowej Teodory

Wróćmy jednak do biżuterii. Szczególnie interesujące jest przedstawienie orszaku cesarzowej. Choć Teodora stanowi centralny element kompozycji, z punktu widzenia historii pierścionków zaręczynowych nie ona jest najważniejsza. Przyjrzyjmy się bliżej kobietom z jej otoczenia. Po prawej stronie przedstawienia stoi siedem dam dworu, wszystkie noszą niezwykle dekoracyjne i bogato zdobione szaty. Nie wszystkie jednak mają zasłonięte głowy, a także nie wszystkie posiadają pierścienie. Tylko dwie z nich, stojące najbliżej cesarzowej, będące najważniejszymi zaufanymi władczyni, mogą pochwalić się tego typu biżuterią. Ozdobne czepce i pierścienie stanowią subtelny, ale jasny komunikat, że kobiety są zamężne.

Mozaika z Rawenny stanowi ikoniczne potwierdzenie faktu, że w kręgu kulturowym pozostającym pod wpływem Bizancjum, a więc kręgu łączącym tradycję zachodnią i wschodnią, zwyczaj dawania i noszenia pierścienia jako symbolu miłości i oddania drugiej osobie przetrwał wieki i wciąż był kultywowany. Bez wątpienia mozaika ta stanowi jedno z najpiękniejszych, a także najstarszych przykładów dzieła sztuki, w którym z takim wysublimowaniem, poprzez biżuteryjny detal zaakcentowany jest status małżeński przedstawionej osoby.

Tradycja łacińska

W tradycji łacińskiej, w wiekach średnich noszenie pierścienia oznaczało „zaślubiny” z kościołem. Zwyczaj ten dotyczył więc przede wszystkim papieży, biskupów oraz najważniejszych hierarchów kościoła. Zmianę przyniósł dekret żyjącego na przełomie XII i XIII wieku papieża Innocentego III. Powołując się na opisane w Starym Testamencie zaręczyny zakochanej pary, uchwalił, że afirmacją uczucia dwojga młodych ludzi i potwierdzeniem przyszłych zaślubin będzie zwyczaj wręczenia wybrance przez mężczyznę pierścionka jako symbolu miłości. Wówczas też pojawił się tzw. okres zaręczynowy, czyli czas od momentu zaręczyn do ślubu, w którym para miała okazję na lepsze poznanie i umocnienie się w przekonaniu o sile swoich uczuć.

Przełomowym momentem w historii zaręczynowej biżuterii był rok 1477. Maksymilian I Habsburg, austriacki arcyksiążę podarował swojej przyszłej żonie Marii Burgundzkiej pierścionek z diamentem.

Jeśli zaręczyny – to diament

Albrecht Dürer, Portret arcyksięcia Maksymiliana I, 1519 r.
źródło: domena publiczna

Przełomowym momentem w historii zaręczynowej biżuterii był rok 1477. Maksymilian I Habsburg, austriacki arcyksiążę podarował swojej przyszłej żonie Marii Burgundzkiej pierścionek z diamentem. Choć początkowo taki rodzaj biżuterii stanowił jedynie wyróżnik klasy wyższej, z biegiem czasu wpisał się w powszechną historię jubilerstwa, stając się ponadczasowym elementem tradycji zaręczynowej.

Choć historia zaręczyn arcyksięcia Maksymiliana i Marii Burgundzkiej była początkiem zwyczaju wręczania przyszłej żonie diamentów, prawdziwy „boom” na ten kamień wybuchł dopiero w XIX wieku, kiedy Tiffany & Co. wypuściło najbardziej znany model pierścionka zaręczynowego – obrączkę udekorowaną pojedynczym diamentem. Przyjmował on owalną formę, którą przymocowywano za pomocą sześciu nierzucających się w oczy łapek. Zaprojektowany w 1886 roku Tiffany setting, bo tak nazwano szeroko promowany model, dzięki odpowiedniemu szlifowi kamienia oraz subtelnemu mocowaniu, prezentował diament w najbardziej okazały sposób, wydobywając piękno jego blasku. Subtelność i prostota pomysłu firmy sprawiły, że Tiffany setting stał się najpopularniejszym i najbardziej pożądanym modelem pierścionka zaręczynowego na świecie, wpisując się tym samym w ciąg historii biżuterii.

Pierścionek za pensję

Wraz ze zmianą sytuacji ekonomicznej i społecznej, którą stopniowo przynosiły wydarzenia związane z rewolucją przemysłową, wyklarowało się pojęcie „klasy średniej”. Na początku XX stulecia powszechne podnoszenie się poziomu życia sprawiło, że coraz więcej osób mogło pozwolić sobie na kupno luksusowej biżuterii. Sprzyjał temu też fakt odkrycia w Afryce w 1870 roku złóż diamentów i ich eksploatowania w kolejnych dziesięcioleciach. Choć diamenty wciąż stanowiły towar luksusowy, ich zwiększone wydobycie wpłynęło na obniżenie cen. W związku z tym coraz więcej mężczyzn, także tych średnio sytuowanych decydowało się na zakup pierścionka zaręczynowego.

Dla swoich przyszłych żon wybierali przede wszystkim klasyczne modele z pojedynczym diamentem usytuowanym na prostej albo delikatnie zdobionej obrączce ze złota bądź platyny. W pojawiających się w tamtym czasie poradnikach i magazynach sugerowano, że w dobrym tonie jest, aby mężczyzna przeznaczył na pierścionek zaręczynowy ekwiwalent swojej miesięcznej pensji.

W wybranych przykładach biżuteryjnych widoczne są wpływy przemian obecnych nie tylko w historii sztuki i architektury, ale także w historii kultury. Szczególnie interesujące są te powstałe w latach dwudziestych i trzydziestych, na których kształt niewątpliwy wpływ miał styl art déco. Specyfika tego historyczno-artystycznego nurtu, podobnie jak secesji, opierała się przede wszystkim na zasadzie syntezy sztuk – holistycznego Gesamtkunstwerk.

Wielka zmiana

Lata dwudzieste poprzedzone wydarzeniami związanymi z Wielką Wojną przyniosły ogromne zmiany. Rzutowało to nie tylko na sytuację polityczną i ekonomiczną, ale także kulturową. Naturalnie pociągnęła ona za sobą zmiany w sztuce, a więc i w formie biżuterii. Co prawda w modzie zaręczynowej aż do czasów II wojny światowej królowały ponadczasowe wydania pierścionków zaręczynowych z pojedynczym diamentem osadzonym na prostej obrączce, nie znaczy to jednak, że nie pojawiały się odstępstwa od tego typu modeli. Zmiany były widoczne w coraz śmielszych projektach opraw kamieni i motywach dekoracyjnych kształtujących obrączkę pierścionka.

W wybranych przykładach biżuteryjnych widoczne są wpływy przemian obecnych nie tylko w historii sztuki i architektury, ale także w historii kultury. Szczególnie interesujące są te powstałe w latach dwudziestych i trzydziestych, na których kształt niewątpliwy wpływ miał styl art déco. Specyfika tego historyczno-artystycznego nurtu, podobnie jak secesji, opierała się przede wszystkim na zasadzie syntezy sztuk – holistycznego Gesamtkunstwerk. Znaczy to przede wszystkim, że stylistyczne tendencje wykorzystujące podobne motywy wizualne i treściowe pojawiały się zarówno w malarstwie, architekturze, jak i w rzemiośle artystycznym czy biżuterii, płynnie wpisując się w codzienną użytkowość.

Na kształtowanie się stylu art déco, rozpowszechnionego po Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej odbywającej się w Paryżu w 1925 roku, ogromny wpływ miało doświadczenie Wielkiej Wojny. Kryzys, który zdominował większą część świata, powszechnie panujący marazm, lęk o przyszłość i obawa przed teraźniejszością sprawiły, że coraz chętniej uciekano w sferę duchową. Odcinano się tym samym od aktualnych wydarzeń i problemów epoki. Pojawiła się moda na seanse spirytystyczne, chętnie zagłębiano się w wiedzę okultystyczną. Odwoływano do wierzeń starożytnych cywilizacji i odległej kultury Orientu. Szczególnie interesujące jest przenikanie się tych tendencji i wpływanie na motywy obecne w architekturze, sztuce i rzemiośle tamtego czasu. Proces ten widać dobrze na przykładzie pierścionka z kolekcji Karea.

Pierścionek art déco

Powstały na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, niepowtarzalny pierścionek w formie zgeometryzowanego sygnetu zawdzięcza swoją unikatowość obecności motywu solarnego dekorującego bizę. Bez wątpienia dominującym elementem jest monumentalny, ponad dwukaratowy diament o obłym kształcie wpisany w cienką, kwadratową ramę z platyny. Także czternaście mniejszych rozet diamentowych fenomenalnie podbija blask precjoza. Jednak najciekawszym elementem kompozycyjnym jest, niewidoczny na pierwszy „rzut oka” zgeometryzowany motyw słońca. Symetrycznie rozchodzące się na boki, stylizowane promienie określają charakter pierścionka. Wpisują go tym samym w poczet rzemieślniczych dzieł art déco, wykorzystujących najlepsze tendencje stylistyczne znane powszechnie w sztukach pięknych i architekturze.

Przypomnijmy sobie paralelnie nowojorski Chrysler Building ukończony w 1930 roku. Jego szczyt zwieńczony jest rodzajem zwężającej się ku górze, strzelistej korony wykorzystującej motyw solarny. Podbija on dodatkowo dekoracyjność budynku i uwypukla smukłość jego tektoniki. W kompozycji tego budynku, jego wnętrzach zdaje się gdzieś zacierać granica między architekturą a dekoracją, która cyzelowana jak biżuteria, błyszczy niczym szlachetne kamienie w zaręczynowym pierścionku.

Chrysler Building, 1930 r.
Stylizowany, dekoracyjnie opracowany motyw solarny wieńczy jego iglicę

Słońce utożsamiane było ze szczytowym natężeniem aktywności ludzkiej, z niezwykłą, niemal boską energią, wreszcie z momentem kulminacyjnym. Z łatwością łączono go z apogeum miłości i pewności uczucia.

Kult słońca

Chętnie wykorzystywany motyw solarny w sztuce art déco, potwierdza powszechne zainteresowanie w latach 20. i 30. symbolami i wierzeniami starożytnych cywilizacji. Interesowano się również kulturą Orientu, która przywiązywała wagę i szczególny szacunek do motywów solarnych. Słońce utożsamiane było ze szczytowym natężeniem aktywności ludzkiej, z niezwykłą, niemal boską energią, wreszcie z momentem kulminacyjnym. Z łatwością łączono go z apogeum miłości i pewności uczucia. Pierścionek z wdzięcznym motywem solarnym stanowi więc doskonały wybór na zaręczyny. Co więcej, podążając za słownikiem symboli, natrafimy na informację, że słońce objawia naturę rzeczy, oświetla je. Wiąże się więc ze szczerością uczuć. Pierścionek z takim symbolem potwierdzi z całą mocą, że mężczyzna prawdziwie kocha swoją wybrankę.    

Erté, Wings of Victory, lata 20. XX wieku
Malarz tworzący w stylu art déco chętnie wykorzystywał w swoich pracach motyw solarny
źródło: domena publiczna

Decydując się na zakup pierścionka zaręczynowego, warto zainwestować w model antykwaryczny. Stoją za nim lata historii i, nierzadko, drzemie tajemnica, ukryty symbol, tak jak w przypadku tego sygnetu art déco, wykorzystującego motyw solarny. Taka biżuteria, obecna w kolekcji KAREA i Złoto Orla, nie tylko łączy przeszłość z teraźniejszością, ale również symbolicznie, poprzez obecność stylizowanego motywu, uwzniośla moment zaręczyn, czyniąc go jednym z najpiękniejszych w życiu zakochanej pary!  

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:
  • J. E. Cirlot, Słownik symboli, tłum. I. Kania, Kraków 2012, s. 373-376.
  • J. Herrin, Byzantium. The Surprising Life of a Medieval Empire, Princeton 2007.
  • G. F. Kunz, Rings for the finger. From the earliest known times, to the present, with full descriptions of the origin, early making, materials, the archaeology, history, for affection, for love, for engagement, for wedding, commemorative, mourning, etc., Philadelphia 1917, s. 193–194.
  • A. McClanan, The Visual Representation of the Empress Theodora, [w:] Representations of Early Byzantine Empresses. Image and Empire, New York 2002, s. 121-148.
  • Medieval Clothing and Textiles 14, red. R. Netherton, G. R. Owen-Crocker, Suffolk 2018.
  • N. Pevsner, Pionierzy współczesności. Od Williama Morrisa do Waltera Gropiusa, tłum. J. Wiercińska, Warszawa 1978.