Wpisy

Już jutro, 10 marca, mamy kolejne święto, tym razem Międzynarodowy Dzień Mężczyzn (International Men’s Day – IMD). Pomimo iż nie jest ono tak znanym świętem, jak to kobiece, obchodzimy je już od ponad dwudziestu lat. Dokładnie 19 listopada 1999 roku w Trynidadzie i Tobago z inicjatywy Organizacji Narodów Zjednoczonych wybrano dzień, który miałby symbolizować równowagę płci. Jak zapewniali ówcześni dyplomaci, Dzień Mężczyzny jest świętem odpowiadającym Międzynarodowemu Dniu Kobiet, który obchodzony jest na całym świecie 8 marca. ONZ ustalił, że Międzynarodowy Dzień Mężczyzny będzie świętowany 19 listopada. I tak jest w ponad 70 krajach, począwszy od Stanów Zjednoczonych poprzez Holandię, Wielką Brytanię, Włochy, Irlandię po Chiny czy Australię.

Dzień mężczyzn w Polsce

Jednak nie w Polsce… W naszym kraju listopadowa data się nie przyjęła. W Polsce panowie obchodzą swoje święto dwa dni po Dniu Kobiet, czyli 10 marca. Termin ten nie został jednak wybrany przypadkowo. W tym dniu w polskim Kościele katolickim, a na świecie właśnie dzisiaj, obchodzi się nieoficjalne wspomnienie 40 Świętych Męczenników z Sebasty, rzymskich legionistów skazanych na śmierć za wyznawanie chrześcijaństwa (9 marca 320 roku). Byli to męczennicy chrześcijańscy i święci Kościoła katolickiego, ewangelickiego, koptyjskiego, ormiańskiego oraz prawosławnego. I o ile Dzień Kobiet wiąże się z prawami kobiet i pokojem na świecie, to męski jego odpowiednik zwraca uwagę na problemy występujących u mężczyzn zaburzeń psychicznych, rosnącej liczby samobójstw oraz toksycznej męskości, oraz promowaniu zdrowych wzorców męskości.

Część osób zapewne słyszało także o Dniu Mężczyzny w kwietniu. 4 kwietnia to kolejna proponowana data święta panów. Termin ten, w przeciwieństwie do jutrzejszego, nie jest związany z Kościołem katolickim. W tym miesiącu w okresie PRL w niektórych szkołach z tej okazji urządzano imprezy. Pomimo iż Dzień Mężczyzn nie jest tak sławny, jak Kobiet, jednak z roku na rok zyskuje coraz większą popularność. Tego dnia to panie obdarowują swoich ukochanych mniejszym lub większym prezentem. A może najlepszym pomysłem będzie biżuteria na prezent dla ukochanego mężczyzny?

Jeśli chodzi o męską biżuterię, szczególnie ostatnio, zdania na ten temat są podzielone. Część panów nadal uważa noszenie biżuterii za mało męskie i jest zdecydowanie za opcją klasyczną: zegarek, obrączka i – na większe wyjścia – spinki do mankietów. Jednak na szczęście dla branży jubilerskiej, a także dla kobiet, które chcą coś niepowtarzalnego sprezentować swoim ukochanym, panowie coraz chętniej noszą biżuterię.

Najstarsze szpilki

Największym zainteresowaniem użytkowników, jak i kolekcjonerów męskiej biżuterii są dwa typy ozdób: spinki do mankietów, o których pisaliśmy już wcześniej oraz szpilki do krawata. Ich też na rynku antykwarycznym są spore ilości, od bardzo drogich i wyszukanych egzemplarzy po tańsze przykłady sztuki jubilerskiej.

Początki szpilek sięgają okresu, kiedy służyły one do przypinania dużych fałd stroju. Szpilki do krawata powstałe w XVIII wieku są zazwyczaj dość proste, dekorowane kamieniami lub strasami z zabudowanymi z tyłu oprawami. Niegdyś były znacznie krótsze niż te znane nam obecnie, z zygzakami w części środkowej, zapobiegającymi ich wypadaniu. Pod koniec XVIII wieku wytwarzano szpilki zdobione motywami klasycznymi. W XIX w. zaczęto stosować bardziej ozdobne formy. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na szpilki do krawata, jubilerzy zaprojektowali wygodniejsze rozwiązanie, zapobiegające wysunięciu się i zgubieniu klejnotu. Wprowadzono spiralne rowkowanie w części centralnej szpilki, które stosuje się do dzisiaj. Dodatkowo niektóre egzemplarze mają zabezpieczenia zakręcane jak śruba w formie motyla lub z mechanizmem na sprężynę.

Początek XIX wieku

Finezyjnie zdobione główki odzwierciedlały prądy panujące w jubilerstwie. Na początku XIX wieku wiele szpilek przyozdabiano kameami lub intagliami grawerowanymi w kamieniach. Dużą popularnością cieszyły się główki z motywem węża. Oczy tych gadów grawerowane były w złocie lub wysadzane klejnotami. Za szczególnie pasujące do męskiej biżuterii uważano tematy związane z polowaniem. Z czystego, grawerowanego lub cyzelowanego złota albo dekorowanego wielobarwną emalią wytwarzano główki szpilek przedstawiające konie, lisy, charty, orły, bażanty, sowy, gęsi, jelenie czy ryby.

Wyroby najlepszej jakości dekorowano drogimi kamieniami. Te same motywy pojawiły się w formie odwróconego intaglio w krysztale. Technika ta polega na rzeźbieniu wklęsłego wzoru w płaskim spodzie przejrzystych kamieni szlachetnych lub ozdobnych o szlifie kaboszonowym. Następnie maluje się go tak, że z przodu wygląda, jak trójwymiarowy obiekt uwięziony w krysztale. Kamienie te zwykle umieszczano w cienkich oprawkach, zdobionych granulowaniem. Wiele z nich przetrwało do dzisiaj, nierzadko przedstawiają one psie pyszczki. Ze względu na swoją wyjątkowość są chętnie zbierane przez kolekcjonerów.

Największa popularność

Największe zapotrzebowanie na tego typu biżuterię miało miejsce w ostatnich dekadach XIX i początku XX wieku. Produkowano wtedy szpilki o zdobnych, wysadzanych kamieniami, rzeźbiarskich główkach, wzorowanych na renesansowej biżuterii, z motywami mitologicznych stworów i groteski. Tak niewielkie ozdoby wymagały, jak najstaranniejszego i precyzyjnego rzemiosła, które większość szpilek z XIX wieku reprezentuje. Krawaty spinano szpilką z ozdobnym łebkiem, umieszczając ją poniżej węzła. Wówczas najmodniejsze były szpilki z okrągłą perłą, białą lub czarną, mającą pierwszeństwo nad drogimi kamieniami. Dalej idą szpilki złote lub platynowe w kształcie różnych emblematów sportowych albo o rysunku fantazyjnym, bez brylantów czy innych kamieni.

Drogie Panie, jeśli chcecie kupić coś wyjątkowego swojemu mężczyźnie, wybór jest naprawdę duży, począwszy od klasycznej biżuterii antykwarycznej, poprzez świetne marki współczesne czy nawet inne męskie gadżety. Jednak ważne jest, aby prezent został darowany prosto z serca, a także był dobrany do stylu i zainteresowań Waszego wybranka.

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mężczyzn!

Fiołek to jeden z pierwszych i najwdzięczniejszych kwiatów wiosennych. Starożytni Grecy widzieli w nim symbol budzącej się na nowo do życia ziemi, uważali go za kwiat święty. U niektórych narodów zachodnioeuropejskich uchodził za oznakę miłości, którą dziecko ofiarowuje matce, a narzeczony narzeczonej. W symbolice chrześcijańskiej z powodu swojego delikatnego, słodkiego zapachu i ciemnofioletowej barwy, stał się symbolem pokory. Z podobnymi wartościami łączy się fiołkowy ametyst, kamień mistyczny, minerał miesiąca lutego i osób spod znaku ryb…

Ametyst w starożytności

Ametyst ma bardzo bogatą historię, pierwsze znaleziska tego kamienia datuje się na około 5000 r. p.n.e. W epoce późnego neolitu w całej Europie używano ametystu – wskazują na to badania pozostałości tego minerału. Kamień ten od starożytności był ceniony także przez Egipcjan, Greków, Rzymian. W starożytnej Grecji prawdopodobnie w około 4000 r. p.n.e. używano ametystów na naszyjniki. Najstarsze znaleziska ametystów w Egipcie pochodzą z około 3000 r. p.n.e. głównie z kamieniołomów Wadi el-Hudi, w pobliżu Asuanu. Faraonowie udający się w zaświaty wyposażani byli w ametysty w kształcie serca, które wedle egipskich wierzeń, było siedzibą życia. Ametyst szlifowany w formie kulki był w Egipcie częstym elementem naszyjników i bransolet. Często wytwarzano niego też rzeźbione amulety, zwłaszcza w formie chrząszcza – skarabeusza. Ametysty znano również w starożytnych Chinach. Wyrabiano z nich kasetki i flakony. Nie tylko chrześcijaństwo doceniało niezwykłą moc ametystów przeznaczanych na różańce, także mnisi tybetańscy wykonywali z nich długie sznury modlitewne.

W rejonach basenu Morza Śródziemnego najczęściej wyrabiano z nich naszyjniki, brosze, bransolety, gemmy i intaglio. Od XVII w. stosowany przez mieszkańców Europy do wyrobu pięknie rzeźbionych waz, naczyń, wyrobów złotniczych, drobnych rzeźb, broni, uprzęży, do inkrustacji mebli. Ametysty jako symbol władzy chętnie umieszczano w klejnotach koronnych. Na koronację króla Karola II w 1661 r. wykonano jabłko znane jako Sovereign’s Orb. Jest to złota kula z krzyżem, wysadzana kamieniami szlachetnymi. To niezwykłe dzieło symbolizuje Bożą władzę nad światem, która jest sprawowana przez ziemskiego władcę. Kolejnym klejnotem, który zapisał się w historii, było berło Katarzyny Wielkiej, ale także girlandowe kolczyki Romanowów z ametystami i diamentami z drugiej połowy XVIII w.

Sovereign’s Orb; źródło: domena publiczna

Największa popularność biżuterii z ametystem

Szczyt popularności ametystu przypada na XVIII wiek we Francji i Anglii. Wiele zamożnych rodzin inwestowało duże sumy pieniędzy w taką biżuterię. Król Anglii George III zakupił w 1788 r. dla swojej żony Charlotty naszyjnik z ametystami. Cena, którą zapłacił, była bardzo wysoka i klejnoty bardzo straciły na wartości w następnych latach. W 1727 r. w Europie pojawiają się pierwsze brazylijskie ametysty. Dzięki temu fioletowy kwarc stał się szybko bardzo modnym kamieniem. Po odkryciu w drugiej połowie XVIII w. znacznych pokładów ametystu w okolicach Drezna, wyroby z tego właśnie minerału stały się bardzo popularne. Rok 1799 r. to początek załamania się cen ametystu, wówczas to odkryto kolejne ametystowe złoża na Uralu. Ich eksploatacja wraz z brazylijskimi kopalniami spowodowały zalanie rynku i gwałtowny spadek cen.

Ametyst w XIX wieku

Najchętniej używano ametystów w zdobnictwie w XIX wieku, choć na początku stulecia występowały rzadko. Osiągały wówczas zawrotne ceny i oprawiano je w drogi kruszec. W biedermeierze minerały te głównie stosowano do wyrobu brosz, kolczyków i naszyjników. Posiadane tego rodzaju biżuterii należało do przywilejów klas zamożnych lub arystokracji: wykorzystywano drogie materiały, poziom wykonania również był wysoki. Oprawy były lekkie i puste wewnątrz, chociaż sprawiały wrażenie solidnych i ciężkich. Podobnie jest z kolczykami, mimo ciężkiego wyglądu, były tak zaprojektowane, by nie obciążać uszu. Największa popularność zdobyły sobie kolczyki w formie długich wisiorków w kształcie kropli. Typową cechą zarówno kolczyków tego okresu, jaki i tych ukazanych wyżej jest możliwość odczepienia wisiorków. Kamienie wówczas odznaczały się dobrą jakością, były przejrzyste i o ciemnofioletowej barwie. Złota oprawa z motywem wyszukanych wolut, zwiniętych mięsistych liści oraz kwiatów.

…i na początku XX stulecia

Secesja jako styl, który lubił pastelowe barwy, nie eksploatowała tak ametystów jak biedermeier. Można spotkać je głównie w biżuterii w formie uwielbianych przez art nouveau irysów. Jednakże w antykwariatach można spotkać biżuterię z ametystami z początku XX wieku. Są to głównie kolczyki, naszyjniki, bransoletki oraz wisiorki. Na przełomie wieków wytwarzano niemalże masowo tańsze ozdoby z ametystami: głównie brosze. Jasnofioletowe ametysty z Brazylii oprawiano w srebro i dekorowano jedynie maleńkimi perłami lub półperłami. Wśród tego typu biżuterii o prostych formach bez dodatkowych zdobień można znaleźć w polskich antykwariatach istne perełki z rejonów Austro-Węgier czy Rosji.

Biżuteria z ametystami o czystych cechach stylu art déco nie jest często spotykana. Jednak na rynku aukcyjnym znajdują się wyjątkowe egzemplarze oprawione w platynę i dekorowane niezliczoną ilością diamentów. W okresie międzywojennym ametyst wrócił do łask. Oprawiano go ponownie w złoto i wykorzystywano w typowych wzorach dla tego czasu, broszach z buławkami, bransoletach tzw. pancerkach dekorowanych fiołkowym kwarcem.

Ametysty współcześnie

Ametyst współcześnie ma znaczenie naukowe i kolekcjonerskie. Od wieków wykorzystywano go do produkcji wyrobów jubilerskich, dzieje się tak również obecnie. Fioletowe kwarce używa się często do dekorowania brosz, bransolet, naszyjników. Wyrabia się z nich także kulki, piramidki, obeliski. Najczęściej ametysty oprawia się w srebro, ale dostępna jest także złota biżuteria . Współcześnie biżuterię z ametystami wytwarza się głównie dla kobiet. Jadnak można też znaleźć biżuterię męską, np. sygnety, szpile czy spinki do mankietów.

Szpila z ametystem dostępna na stronie KAREA

Ametysty należą obecnie do tańszych kamieni, co nie zmienia faktu, iż są wyjątkowo cenionymi kamieniami ozdobnymi wykorzystywanymi w zdobnictwie i jubilerstwie. Szczególnie piękne są wielce cenione czyste odmiany ametystu o głębokiej barwie, a także te purpurowo-fioletowe, dające czerwone refleksy świetlne. One, ze względu na swoją rzadkość, uzyskują najwyższą cenę. Ametysty są niezwykle zobowiązujące kolorystycznie i to w głównej mierze decyduje o mniejszym popycie na taką biżuterię. Niemniej stanowią one piękny dodatek do codziennego ubioru, wyróżniają osobę noszącą i mówią o jej indywidualności. Ze względu na swój unikalny kolor i niezwykłe działanie ametyst jest bardzo kuszącym kamieniem, choć przed pokusami ma chronić…

Święta blisko, coraz bliżej… a my jak zwykle stajemy przed dylematem: co kupić naszym bliskim pod choinkę? Marzeniem osoby dającej prezent jest to, by był on trafiony i by obdarowana osoba autentycznie się z niego cieszyła. Nikt z nas nie chciałby przecież, żeby podarunek trafił na dno szuflady lub pod stertę innych przypadkowych upominków… Istnieją jednak rzeczy ponadczasowe, które zawsze przyjmuje się z wielką radością. Rzeczy, które czynią wyjątkowymi ludzi obdarowanych… Mowa tu o biżuterii antykwarycznej. Jest to jedno z najlepszych i najbezpieczniejszych rozwiązań. W końcu diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny. Dobrze dobrana do upodobań biżuteria będzie świetnym prezentem gwiazdkowym dla żony, narzeczonej, dziewczyny, mamy, córki czy babci.

Biżuteria wyraża więcej niż słowa, jest wyrafinowaną metaforą uczuć. Jej piękno wywołuje zachwyt. Jej wartość stanowi dla osoby obdarowanej zapewnienie intensywności i trwałości uczuć ofiarodawcy. Kiedyś klejnoty były elitarne, nosili je wyłącznie wybrani: władcy, arystokraci, dostojnicy… Obecnie biżuteria jest powszechna, a raczej – jedynym decydującym kryterium pozostały względy finansowe i gust osoby obdarowanej.

Biżuteria w prezencie świątecznym to idealny pomysł. Odpowiednio dobrany, gustowny drobiazg może być ciekawym i oryginalnym dodatkiem do stroju na każdą okazję. Chcąc jednak zrobić taki podarunek, musimy mieć w pamięci kilka podstawowych zasad, które sprawią, że będzie to dar faktycznie trafiony. Rzucę teraz garść truizmów, o których jednak w momencie kupowania zapominamy. Warto mieć je na uwadze, abyśmy nie wybierali prezentu z pozoru dla kogoś, a w rzeczywistości – jak to często bywa – dla siebie.

Preferencje i potrzeby

Trzeba wziąć pod uwagę preferencje danej osoby. Jeżeli jest to ktoś, kogo dobrze znamy – nie jest to wielki problem. Na początek odrobina obserwacji… Możemy wówczas podpatrzeć, jaką biżuterię nosi ta osoba, co ma już w szkatułce z precjozami, czy nosi ozdoby na co dzień, czy jedynie na większe okazje. Czy ma w swojej kolekcji oryginalne, ciekawe egzemplarze, czy raczej woli skromne, minimalistyczne dodatki? Wyglądać ponadprzeciętnie to życzenie niejednej kobiety. Nierozłącznie związane jest ono ze stylem ubierania się. Swoją indywidualność można zaakcentować dodatkami. Dopomóc może właściwie dobrana biżuteria. Dlatego znów powinniśmy przyjrzeć się, jaki rodzaj ubioru preferuje nasza wybranka. Czy jest to klasyczna elegancja, romantyczny look, sportowy luz czy raczej osoba zawsze podąża za nowinkami ze świata mody? W końcu na podstawie osobowości, temperamentu obdarowywanego możemy założyć, że zachwyci się delikatnym wisiorkiem z epoki klasycyzmu, romantyczną kwiatową kolią albo awangardową broszą w stylu art déco.

Często ważne wydarzenie pomaga nam sprecyzować potrzeby bliskich. Pierwszą poważną okazją do zakupu wyjątkowej biżuterii mogą być zaręczyny lub ślub. A nie ma nic piękniejszego niż ta wyjątkowa uroczystość w czasie Świąt Bożego Narodzenia, w gronie najbliższych. Pierścionki ze szlachetnych kruszców i drogocennych kamieni przemawiają do kobiet lepiej niż kwiaty – na pewno są od nich trwalsze. Precjoza z brylantami lub innymi kamieniami szlachetnymi to symbol trwałości, niepowtarzalnego piękna, klasy, szyku i elegancji.

Zakupy w ostatniej chwili?

Kolejna bardzo ważna wskazówka: wybierając prezent gwiazdkowy, nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę. Wówczas kupujemy cokolwiek na chybił trafił, często przepłacając… Lepiej dłużej się zastanowić, gdyż nie każdy z nas ma gotowe pomysły i nie każdy ma wystarczająco dużo czasu, aby taki prezent znaleźć. Często szukamy podpowiedzi w prasie czy w internecie. Nic dziwnego, gdyż w sieci spędzamy bardzo dużo czasu, a szczególnie w obecnym roku, kupujemy coraz więcej przedmiotów w internecie. Kiedy idziemy do salonu jubilerskiego z zamiarem kupna biżuterii, dobrze jest wiedzieć mniej więcej, co i komu chcemy kupić. Jest to też ważna informacja dla sprzedawcy, który pomoże nam wybrać odpowiedni wyrób. Zastanówmy się również wcześniej, ile możemy przeznaczyć na prezent. Ceny w salonach jubilerskich, także tych z biżuterią antykwaryczną, są zróżnicowane, ale zawsze znajdziemy oryginalny prezent za odpowiednią kwotę, jeżeli stosunkowo wcześnie się do tego zabierzemy.

Dopasuj do osoby

Kolejna kwestia wiąże się z doborem konkretnego rodzaju biżuterii, który znakomicie podkreśli wyjątkowość kobiecej urody. Należy jednak ustalić, czy osoba, która ma zostać obdarowana, nie nosi jakiegoś typu biżuterii, bo nie zdążyła sobie jeszcze go kupić, a może o nim marzy. A możliwe, iż z racji wykonywanej pracy bransoletki są dla niej niepraktyczne? Zaś kolczyków nie ma, bo nie zamierza przekuć uszu. A może warto jej kupić właśnie kolejną parę kolczyków, bo je uwielbia i bardzo często je zmienia, zależnie od stylizacji. Niezwykłym prezentem będzie na pewno misternie wykonany komplet biżuterii. Zestawy takie mogą składać się z dwóch czy trzech elementów: np. kolczyków, pierścionka, wisiorka czy bransolety. Dodatkową wartość takiego prezentu stanowi oryginalne etui. Taki komplet jest dobrany pod względem rodzaju kruszcu, ozdobnych kamieni oraz formy. Pojedyncze sztuki również zachwycają i budzą podziw, w końcu każdy z elementów można kupić oddzielnie.

Subtelne podkreślenie urody

I jeszcze jedna sprawa, zanim staniemy przed wyborem, co kupić. Pamiętajmy o tym, że biżuteria ma bardzo dużą moc. Nie tylko upiększa ciało, ale także podkreśla jego atuty. Wystarczy tylko zastosować się do kilku zasad idealnego doboru biżuterii do figury, czy typu urody osoby obdarowywanej. Najważniejszą wizytówką jest to, aby biżuteria została proporcjonalnie dobrana do sylwetki. Osoby niskie powinny przede wszystkim unikać biżuterii długiej i dużej, bo ją przytłoczą. Ciężkie naszyjniki zastąpmy drobnymi wisiorkami, które wyglądają równie pięknie. Z kolei jeżeli osoba, której chcemy sprezentować biżuteryjny dodatek, jest wysoka, nie kupujmy jej zbyt drobnej biżuterii, gdyż będzie ona niewidoczna. Warto pomyśleć może o długich kolczykach, które wydłużają sylwetkę i do kompletu dłuższy wisiorek. Jeżeli kobieta, dla której poszukujemy biżuterii, ma piękną, łabędzią szyję, możemy bez przeszkód kupić jej krótką kolię czy naszyjniki-obroże. Sprawdzą się również modne w ostatnim czasie chokery. Do uszu pasować będą długie, ozdobne, zwracające uwagę kolczyki. Jeśli jednak kobieta jest posiadaczką krótkiej szyi, najlepsze będą dla niej długie naszyjniki czy wisiorki na długich łańcuszkach. Dzięki nim szyja pięknie się wysmukli.

Biżuteria antykwaryczna najodpowiedniejszym prezentem

Jej oryginalność i niepowtarzalność sprawi, że będzie to naprawdę wyjątkowy podarunek. To coś, co ucieszy i będzie trwałe, eleganckie, a co najważniejsze – nie straci na wartości. Dlaczego jestem ambasadorką biżuterii dawnej? Ponieważ tego typu biżuteria jest wykonana z wysokiej jakości materiałów: szlachetnych kamieni i kruszców najczęściej w jednym egzemplarzu, na ogół ręcznie. Bardzo często jest to indywidualny projekt z wykorzystaniem różnorodnych technik jubilerskich, złotniczych. Wisienką na torcie jest także oryginalne opakowanie, które podwyższa wartość przedmiotu, jak również samego prezentu. Wartością dodaną są także: proweniencja, wartość historyczna, sentymentalna czy też kolekcjonerska. Wzornictwo tego typu precjozów jest klasyczne i ponadczasowe. To synonim wysokiej jakości, dzięki czemu przez wiele lat można będzie ją dopasować do praktycznie każdej, także codziennej stylizacji. Stanowi tym samym świetną inwestycję. Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat biżuterii dawnej? Szukasz wyjątkowego prezentu? Zapraszamy www.karea.pl

Z okazji zbliżających się Świąt, życzymy wszystkim wielu radosnych chwil w gronie rodzinnym,

pełnych miłości, ciepłych w sercu, zimowych na zewnątrz, odpoczynku od codziennego zabiegania

oraz chwili zadumy, wspaniałych, wymarzonych prezentó

oraz wyjątkowego Sylwestra w gronie najbliższych,

a w Nowym Roku wiary w lepsze jutro, jak również spełnienia w życiu osobistym i zawodowym

Zespół KAREA Gemstone Space

Granat swoją nazwę zawdzięcza łacińskiemu słowu granatum, które oznacza owoc granatu. Ma to związek z podobieństwem najpopularniejszych czerwonych kryształów granatów (piropów) do soczystych ziaren owocu granatu pochodzącego z obszaru śródziemnomorskiego. W języku potocznym granatami określa się tylko kamienie czerwone – będą to najczęściej spotykane pirop i almandyn.

WŁASNOŚCI

Granat to minerał z grupy krzemianów. Wśród nich znajdziemy około dwudziestu pięciu różnych kamieni szlachetnych o podobnym składzie chemicznym i podobnej strukturze krystalicznej, ale odmiennych właściwościach fizycznych. Wszystkie granaty krystalizują w układzie regularnym, tworząc okrągłe ziarenka. Występują też jako otoczaki. Powstawały w ciągu milionów lat w wyniku bardzo wysokich temperatur i ogromnego ciśnienia w skorupie ziemskiej. Mimo że są stosunkowo twarde, równocześnie pozostają kruche – przy nacisku pękają. Należy na nie uważać: chronić przed nagłymi zmianami temperatur, przed gorącą parą i kwasami. Granaty są przezroczyste i przeświecające. Niektóre kryształy wykazują specjalne właściwości optyczne: asteryzm, efekt kociego oka. Część zmienia barwę w zależności od rodzaju oświetlenia.

Większości z nas granat kojarzy się z kolorem głębokiej, ciepłej czerwieni. Jednakże rodzinę granatów cechuje imponująca różnorodność barwna. Występują one prawie we wszystkich kolorach tęczy, poza niebieskim.

Barwa

Większości z nas granat kojarzy się z kolorem głębokiej, ciepłej czerwieni. Jednakże rodzinę granatów cechuje imponująca różnorodność barwna. Występują one prawie we wszystkich kolorach tęczy, poza niebieskim. Bywają więc granaty zabarwione na: żółto, pomarańczowoczerwono, różowo-, jasno- i ciemnobrązowo. Istnieją także niezwykłe granaty szmaragdowozielone, niebieskozielone, fioletowe, czarne oraz bezbarwne. Ze względu na skład chemiczny dzielą się na: glinowe, żelazowe, chromowe, wanadowe, cyrkonowe. Różne ich odmiany występują pod różnymi nazwami.

NAJBARDZIEJ ZNANE ODMIANY GRANATÓW

Pirop – nazwa pochodzi od greckiego piropos, czyli „podobny do ognia”, „ognisty”. Jest to najbardziej znany granat, od pięciuset lat najczęściej bywał stosowany w celach zdobniczych. Bardzo modny w złotnictwie przez cały XVIII i XIX wiek, głównie jako tzw. czeski granat. Zawdzięcza to pięknej rubinowoczerwonej barwie. To właśnie one są nam najlepiej znane z biżuterii antykwarycznej. Często ciemnoczerwony, aż do czarnego, niekiedy z niezbyt pożądanym odcieniem żółtawym. Czyste i duże okazy granatów spotyka się bardzo rzadko. Do jego popularyzacji przyczyniła się brytyjska królowa Wiktoria. Przez wieki ze względu na barwę traktowane były jako rubiny i z tego właśnie powodu zdobiły klejnoty czeskiego króla Wacława.

Almandyn – nazwa pochodzi od miasta Alabanda w Azji Mniejszej, gdzie znajdowano niegdyś główne źródło tego minerału. Barwa tej odmiany granatu jest ciemnoczerwona, zaś najbardziej poszukiwana fioletowoczerwona przez brunatno czerwoną. Występują również almandyny o barwie prawie czarnej. W świetle sztucznym almandyn ma często lekki odcień pomarańczowy. Jubilerskiej jakości almandyny pochodzą z Indii. Dawniej zwany karbunkułem.

Rodolit – to odmiana o barwie różowej i purpurowej. Jest pośrednia między piropem a almandynem. Jego nazwa pochodzi od greckiego rhodon – kamień różowy.

Spessartyn – granat barwy brunatnej, brunatnoczerwonej, pomarańczowoczerwonej, czasem nawet z odcieniem fioletowym. Nawa tego granatu pochodzi od miejscowości Spessart w północno-zachodniej Bawarii w Niemczech, gdzie kamień znaleziono.

NIETYPOWE ODMIANY GRANATÓW

Grossular – jest jaśniejszej barwy niż pozostałe odmiany granatów. Nazwa jasnozielonego grossularu pochodzi od łacińskiej nazwy agrestu – ribes grossularia. Tsavolit/Tsavoryt – zielona lub szmaragdowozielona bardzo rzadka odmiana grossularu wanadowego. Odkryta w 1974 r. w Kenii i Tanzanii (nazwa pochodzi od Parku Narodowego Tsavo). Charakteryzuje się występowaniem żółtych, włóknistych inkluzji, tzw. końskich ogonów. Znany jest również granat bezbarwny (leukogranat).

Andradyt – nazwa tego minerału pochodzi od portugalskiego mineraloga J.B. d’ Andrada. W zależności od składu chemicznego ma on różne barwy. Nieprzeźroczysta czarna odmiana to melanit. W XIX wieku była wykorzystywana do wyrobu biżuterii żałobnej. Pomimo popularności czerwonych i żółtych granatów, w świecie złotniczym najbardziej cenioną i najdroższą odmianą granatu jest zielona odmiana andradytu – demantoid. Ceny demantoidów o masie powyżej karata są porównywalne, a nawet wyższe aniżeli ceny szmaragdów podobnej klasy. Jubilerski demantoid pochodzi głównie z Uralu. Wydobywane w Zairze i Korei są już gorszej jakości.

Demantoid – to granat o intensywnie zielonej barwie. Posiada on wyjątkową zdolność dużej dyspersji, czyli silnego tęczowego rozszczepiania światła, wywołując charakterystyczne iskrzenie, tzw. silne ognie i grę światła – efekty optyczne typowe dla diamentu. Jednak w demantoidzie jest ono niejednokrotnie większe. Tym też tłumaczy się jego nazwę: demantoid, czyli podobny do diamentu. Dzięki swemu niezwykłemu połyskowi był to kamień uwielbiany był przez mistrza jubilerów francuskich – Carla Fabergé. Najbardziej modny stal się pod koniec XIX wieku w Europie i Ameryce.

Uwarowit – szmaragdowozieloną barwę zawdzięcza zawartości chromu. Wydobywany na Uralu, w Finlandii i Kanadzie, a także w Polsce. Został tak nazwany ku czci rosyjskiego ministra oświaty, prezydenta Akademii Petersburskiej – Uwarowa. Jest rzadko używany przez jubilerów, ponieważ występuje w bardzo drobnych kryształkach.

Mandarin Garnet – granat mandarynkowy o pięknej, jasnopomarańczowej barwie. Nawet najmniejszy tego typu kamień daje nadzwyczajny efekt. 

Wśród granatów słynne są przede wszystkim ich wyjątkowo rzadkie okazy: goldmanit, hydrogrossular, kimzeyit, knorringit, majoryt. Mają one niewielkie zastosowanie gemmologiczne.

WYSTĘPOWANIE

Najbardziej liczące się pokłady granatów Europy pochodzą z Czech (Czeskie Średniogórze: Żulova, Vapenna k. Jesenika) i Austrii. Największymi i najbardziej znanymi są jednak złoża występujące w takich miejscach, jak: Ural, Zakaukazie, Rosja. Tsavolit wydobywa się w Tanzanii. Największe kryształy granatu odnaleziono w Norwegii. Rekordowy okaz miał średnicę 2,5 m i masę niebagatelnych 37 ton. W Stanach Zjednoczonych w Adirondacks znajduje się skała, której 70 procent stanowią kryształy granatów osiągające metrową średnicę, zaś a w stanie Nowy Jork odkryto kryształ o masie 1 500 kg. Arizona bogata jest w topazolity, ale granaty można spotkać także w Meksyku. W RPA granaty stanowią produkt odpadowy przy wydobywaniu diamentów. Spotykamy je także w Brazylii, Indiach, na Madagaskarze i Sri Lance. W Polsce występują pospolicie w skałach metamorficznych Dolnego Śląska (Śnieżnika i Góry Sowie) oraz w piaskach wybrzeży Bałtyku, ale w ilościach nieopłacalnych do eksploatacji.

Pielęgnacja

Granat jest kamieniem niewymagającym szczególnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aby zachował swoje lecznicze właściwości, raz na dwa tygodnie należy go opłukać pod bieżącą letnią wodą i wystawić na kilka minut na działanie promieni słonecznych.

Od wielu wieków granaty wykorzystywano do wyrobu ozdób i eleganckiej biżuterii. Przebogate wzornictwo, a także dużą ilość różnego typu biżuterii z granatami z II połowy dziewiętnastego wieku znajdziemy na rynku antykwarycznym. Takie też obiekty znajdziecie Państwo w ofercie KAREA Gemstone Space.

Zastosowanie

Granaty dzięki dużej twardości wykorzystuje się między innymi do produkcji materiałów ściernych ( np. do polerowania drewna, czy szlifowania szkła). Ze względu na dużą różnorodność wysoko cenią je kolekcjonerzy. Od wielu wieków granaty wykorzystywano do wyrobu ozdób i eleganckiej biżuterii. Przebogate wzornictwo, a także dużą ilość różnego typu biżuterii z granatami z II połowy dziewiętnastego wieku znajdziemy na rynku antykwarycznym. Takie też obiekty znajdziecie Państwo w ofercie KAREA Gemstone Space oraz Złoto Orla. Zapraszam również do zapoznania się z naszą kolekcją na portalu aukcyjnym artinfo.pl.

Formą szlifu granatów jest szlif schodkowy i nożycowy, niekiedy także szlif brylantowy. Często występuje też wariant mieszany, będący kombinacją schodkowego i brylantowego. Stosuje się także szlif kaboszonowy, dawniej bardzo pospolity, obecnie cieszący się sporym zainteresowaniem. W celu rozjaśnienia ciemniejszych odmian wydrąża się dolną część kamienia, aby zmniejszyć przez to jego grubość. Można w nim również grawerować i rzeźbić.

Niektóre granaty cenniejszych odmian są impregnowane żywicami w celu zatuszowania spękań i inkluzji. Na temat syntetycznych granatów nie ma informacji. Z czerwonymi granatami najczęściej bywają mylone rubiny i spinele, dublety z granatów bierze się za jednolity kamień, a także imituje się granaty przez specjalnie w tym celu spreparowane ciemnoczerwone syntetyczne rubiny. Także szkło stanowi dobrą imitację niemal wszystkich odmian granatu.

W porównaniu z innym kamieniami ceny granatów są stosunkowo niskie. Wyjątek stanowią wielkie, przezroczyste granaty o pięknej barwie. Najwyższa cenę osiąga demantoid.

Każdy, kto kocha ciepłe, skąpane w słońcu kolory, na pewno pokocha blask tego pięknego kamienia. Kolczyki, pierścionki i naszyjniki z granatów stanowią znakomity prezent, ich ceny nie są wygórowane, a uroda pozostaje niezaprzeczalna.

Spinki do mankietów obecnie przeżywają swoisty renesans, który wiąże się z ich rosnącą popularnością. Elegancki mężczyzna zdaje sobie doskonale sprawę, że ten dodatek, choć mały, ma wielki wpływ na całość ubioru i jego postrzeganie przez innych!

Renesansowe dekoracyjne mankiety ustąpiły miejsca bardziej wygodnym, wiązanym następcom. Żeby nie przeszkadzały w codziennych czynnościach, mankiety owe zaopatrywano w dwa rozcięcia, które związywano ozdobną tasiemką. To właśnie ona dała początek najprostszej spince do mankietów.

Historia spinki do mankietów

Ten rodzaj męskiej biżuterii ma swoją wieloletnią historię. Pod koniec XVII wieku doszło do rewolucji w modzie męskiej. Renesansowe dekoracyjne mankiety ustąpiły miejsca bardziej wygodnym, wiązanym następcom. Żeby nie przeszkadzały w codziennych czynnościach, nie brudziły się przy jedzeniu i chroniły ręce przed zimnem, mankiety owe zaopatrywano w dwa rozcięcia, które związywano ozdobną tasiemką. To właśnie ona dała początek najprostszej spince do mankietów. Był to króciutki, kolorowy, pleciony jedwabny sznurek, którego końce związywano w zgrabne supełki. Jako że do zawiązania ich potrzebny był służący (trudno było zrobić to samemu), nowy styl stał się symbolem wysokiego statusu społecznego. Nieco później, wiązania zastąpiono drogocennymi guzami, co pozwalało wykazywać się projektantom finezją i pomysłowością. Tę wyrafinowaną biżuterię nazwano spinkami do mankietów.

Przez cały XVIII i początek XIX wieku eksperymentowano i wymyślano przeróżne wzory spinek, gdyż każda ma swój niepowtarzalny kształt i zdobienie. Biżuterię wykonywano ze znanych od dawien dawna kamei, pokrywano emalią, rzeźbiono w koralu, wulkanicznej lawie, kamieniach półszlachetnych i szlachetnych. Spinki dekorowano scenkami rodzajowymi i myśliwskimi, głowami zwierząt, a nawet głowami kobiet. Wzornictwo dopasowywano do aktualnej mody, na przykład fascynacji antykiem.

Biel koszuli była nie do utrzymania, więc wynaleziono odczepiane kołnierzyki i mankiety, w wersji dla najuboższych – z papieru.

Około 1840 roku modny stał się tak zwany mankiet francuski, przez Francuzów określany jako poignette mousquetaire, czyli mankiet muszkieterów. Był on składany i dwa razy szerszy, niż normalny. Musiał być obowiązkowo nakrochmalony, sztywny i nieskazitelnie biały, bo w ten sposób właściciel pokazywał, że stać go na codzienną zmianę koszuli. W tym przypadku guzik się nie sprawdzał, skutkiem czego rozkwitł handel spinkami. Mieszczaństwo posiłkowało się spinkami z tanich metali, zdobionymi szkiełkami zamiast diamentów. Biel koszuli była nie do utrzymania, więc wynaleziono odczepiane kołnierzyki i mankiety, w wersji dla najuboższych – z papieru.

Materiały i technika

Modele spinek wykonywano z metali szlachetnych: srebra lub złota, a nawet kryształu. Jednakże najmodniejsze były wówczas miniaturowe zdjęcia, wykonane w dolnej części ze szkła lub kwarcu. Tylko elity mogły sobie pozwolić na tak wyrafinowany i drogi gadżet. Wszystko zmieniło się po rewolucji przemysłowej w latach 60. XIX wieku. Spinki do mankietów wykonywano z tańszych surowców, pokrytych cienką warstwą złota lub srebra (cynkowanie metali szlachetnych). W 1882 roku w USA George Krementz stworzył urządzenie do masowej produkcji guzików jednoczęściowych i spinek do mankietów. Ciekawostką jest, że owa maszyna, została przerobiona z urządzenia do produkcji nabojów karabinowych. Pojawiły się wówczas fabryki oferujące tanią produkcję spinek.

Okres największej świetności

W XIX w. wzory spinek do mankietów były bardziej ozdobne i bogate niż spinek obecnie produkowanych – zwłaszcza tych przeznaczonych do strojów wieczorowych. Wiele ich wzorów powtarzało motywy w szpilkach, lecz zazwyczaj ich poziom wykonania nie dorównywał precyzją poziomowi wykonania szpilek do krawata. Okres największej świetności spinek przypada na przełom XIX i XX wieku. Z tego też czasu można znaleźć najwięcej wyjątkowych okazów w antykwariatach zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Wykonane najczęściej ze złota, ozdobione herbem, a przynajmniej zaopatrzone w monogram.

Spinki od Fabergé

Na początku XX wieku spinki do mankietów uznawano za najlepszy prezent. Przykładem może być rosyjska cesarzowa Maria Fiodorowna, która gdy chciała sprezentować praktyczną, a zarazem niezwykle piękną rzecz, kazała zaprojektować spinki królewskiemu złotnikowi Fabergé. Wiele firm światowej sławy produkuję taką biżuterię: Cartier, Tiffany, Montblanc, Korloff. Jednak w 1924 roku to Boyer wynalazł nowy rodzaj zapięcia, walcowy przycisk, który jest używany do dziś w większości modeli.

Wzory biżuterii męskiej w epoce edwardiańskiej i pierwszej dekadzie XX wieku wyraźnie kontrastują z wcześniejszym zdobnictwem. Ówczesne formy stały się prostsze, mniejsze niż wcześniej. Typowa spinka do mankietu z tego okresu miała kształt koła lub elipsy. Wykonana była z metalu szlachetnego, masy perłowej, onyksu lub kryształu, zwykle ozdobionego perłą, szafirem w szlifie kaboszonu lub diamentem. Szczególnie modna, a teraz niezwykle poszukiwana była emalia giloszowana. Pokrywała oba, całe lica spinki, albo dekorowała tylko jej obrzeża lub dekoracje stanowiły motywy geometryczne, floralne czy figuralne. W biżuterii art déco nadal popularne były kontrastowe zestawienia, chętnie wykorzystywane również w produkcji spinek. Łączono czarne i białe materiały, takie jak kryształ i onyks. Projekty stawały się coraz bardziej odważne, zdominowane przez wzory geometryczne. Platynę i kamienie o szlifach specjalnych stosowano w biżuterii męskiej przeznaczonej do strojów wieczorowych.

Spinki do mankietów dziś

Wydawać by się mogło, że spinki do mankietów odejdą w niepamięć wraz z tradycją szlachecką międzywojnia. Obecnie jednak wielu mężczyzn powraca do nich jako do oznak prawdziwej elegancji. I bardzo dobrze, bo spinki do mankietów nie dość, że są bardzo eleganckie, to są jednym z niewielu elementów biżuteryjnych dla mężczyzn. Spinki do mankietów to biżuteria, po założeniu której mężczyzna wygląda męsko.

Spinki to jedyny dodatek eleganckiego stroju, przy którego wyborze można puścić wodze fantazji: wybierając na przykład drogie kamienie czy modele w mocnym kolorze, w kształcie wymarzonego auta, związane z naszą pasją jak np. sport czy polowanie.

Mankiety dekorowane spinkami podnoszą  szykowność stroju i dużo mówią o właścicielu. W poradnikach dotyczących zasad savoir vivre’u bardzo często spotykać można zastrzeżenie, że dużej ostrożności wymaga od mężczyzn wybór i noszenie biżuterii. Ale jest to jedyny dodatek eleganckiego stroju, przy którego wyborze można puścić wodze fantazji: wybierając na przykład drogie kamienie czy modele w mocnym kolorze, w kształcie wymarzonego auta, związane z naszą pasją jak np. sport czy polowanie. Mogą wyróżniać się bogatymi zdobieniami, nieraz wręcz o humorystycznym zabarwieniu. Dzięki bogactwu fasonów i wzorów można dobierać egzemplarze najbardziej pasujące do okazji, towarzystwa. Szpilka do krawata i spinki do mankietów są świetnym dopełnieniem stroju i świadczą o dobrym guście.

Spinki to nie dodatek, ale konieczny element eleganckiego stroju. Oferta spinek do mankietów jest obecnie bardzo szeroka. Można je przede wszystkim nabyć antykwariatach. We współczesnych salonach jubilerskich, a także w butikach sygnowanych nazwiskami najznamienitszych projektantów biżuterii i odzieży. Te najwspanialsze są wręcz małymi dziełami sztuki jubilerskiej. Spinki nadal są symbolem elegancji i prestiżu.

Wpis stanowi fragment artykułu opublikowanego w „Zegarkach & Biżuterii” pt. Męska rzecz, cz. 2, nr 152 (4/2012), s. 26-29.

Koral, nazywany kwiatem morza, symbolizuje bogactwo, siłę i wysoki status społeczny… W przeszłości korale cieszyły się zmiennym zainteresowaniem, przeżywały okresy świetności i zapomnienia. Uwielbiany przez królowe, zachwycał możnych i bogatych, później stał się dla nich zbyt pospolity. Obecnie kojarzony z polskim strojem ludowym, Krakowem, Tatrami. Dziś zapraszam do krótkiej wyprawy po historii biżuterii z korali.

Zdobnictwo koralowe sięga bardzo dawnych czasów. Świadczą o tym wykopaliska z okresu brązu, wśród których znaleziono przedmioty ozdobione koralami. Za centrum wydobycia korala i największy ośrodek jego produkcji od wieków uważane były Włochy. Do końca XV wieku dominującą rolę w handlu koralami odgrywała Wenecja, potem funkcję tę przejęła Francja, a dokładniej Marsylia. Po Wielkiej Rewolucji Francuskiej Włosi odebrali Francuzom palmę pierwszeństwa. Z kolei w XIX wieku najwyżej ceniono produkty pochodzące z Torre del Greco, miejscowości leżącej nad Zatoką Neapolitańską. Zaś w XX wieku pierwsze miejsce w produkcji zdobyła Japonia, która pozyskała dla siebie rynek amerykański. Azjatyccy handlarze okazali się sprytniejsi, a dokładność ich rzemieślników była nie do pokonania. Chiny zasłynęły z koralowych guzów do ubioru mandarynów, a także pięknych i różnorodnych małych rzeźb. Wspomnieć należny jeszcze o produkcji północnoafrykańskiej i hiszpańskiej, ale ta była znacznie mniejsza.

Madonna di Senigallia, Piero della Francesca, Galleria Nazionale delle Marche, Urbino
Piero della Francesca, Madonna di Senigallia, Galleria Nazionale delle Marche, Urbino ; źródło: domena publiczna

Koral szlachetny był używany do wyrobu biżuterii już od starożytności. Najczęściej wytwarzano z niego wówczas gemmy i naszyjniki. Ceniono go nie tylko za jego barwę, ale wierzono w jego magiczną moc, o czym była mowa poprzednio. Ze szlachetnych odmian korali wykonywało się od dawna również rozmaite przedmioty ozdobne, takie jak: grzebyki, szpilki do włosów, główki do fajek, rączki do lasek i parasoli, nożyczki do papieru, guziki itp. W Indiach i na Wschodzie korale nadal służą do ozdoby broni i różnych przedmiotów użytkowych i artystycznych.

W okresie baroku wielkie damy nosiły całe koralowe garnitury biżuterii. Korali używano także do zdobienia bardzo kosztownej broni.

Z koralem przez wieki

W średniowieczu koral cieszył się dużą popularnością. Koralami haftowano stuły i ornaty, a także dekorowano naczynia liturgiczne np. monstrancje. Wielką i długotrwałą karierę korali w dziejach sztuki złotniczej ukazują między innymi skarby katedry Św. Wita na Hradczanach. Przedmioty z korala nadal noszono jako amulety odganiające złe moce i używano ich w celach leczniczych. Szczególnie dobrze koral miał wpływać na dzieci, dlatego stosowano go powszechnie do wyrobu dziecięcych grzechotek lub naszyjników.

W XVII i XVIII stuleciu korale szeroko stosowano do zdobienia szat, uzbrojenia i wytwarzania tańszej biżuterii. Epoka baroku lubowała się w prezentowaniu osobliwości podmorskiego świata w specjalnych, oszklonych gablotach lub Kunstkamerach służących tym celom. Koralowe ozdoby ustawiano na konsolach w wielkich salonach lub na stołach podczas magnackich i królewskich bankietów. Gałązki koralowca łączono z rzeźbą ze złoconego srebra. Najczęściej oglądanymi eksponatami drezdeńskiego Grünes Gewölbe są właśnie rzeźbione misterne kufle i puchary (Akteon jako jeleń z rogami z gałązki koralu lub piękna nimfa Dafne zamieniająca się w drzewo laurowe z rękoma w formie konarów, także z gałązek koralowych). W okresie baroku wielkie damy nosiły całe koralowe garnitury biżuterii. Korali używano także do zdobienia bardzo kosztownej broni. W drezdeńskim skarbcu można podziwiać kolekcję sztućców, których trzonki wykonano z korali. Podobnych nakryć używano nadal w czasach odrodzenia.

XIX wiek – okres największej świetności

Dziewiętnaste stulecie było okresem najciekawszej świetności korala w sztuce jubilerskiej. Po wspaniałościach epoki napoleońskiej zatriumfował mieszczański i wszechobecny biedermeier. Przez pierwsze sześćdziesiąt lat XIX wieku koral był jednym z najmodniejszych i najczęściej stosowanych w jubilerstwie kamieni, zwłaszcza do wyrobu biżuterii robionej na co dzień. Wróciła moda na koralowe krzyżyki, pierścionki i kolczyki wysadzane koralami czy koralowe serduszka. Były to ozdoby tanie, nie przewracały w głowach niewinnym panienkom, były stosowne również dla małych dziewczynek. Bogatszą biżuterię mogły nosić, jako stateczne mężatki, o ile miały odpowiednio zamożnego małżonka. Koralowe garnitury żony (ale i oficjalnej kochanki) świadczyły o statusie pana domu.

Angielski jubiler Robert Philips, działający w pierwszej połowie XIX stulecia, wzorował się na biżuterii pochodzącej z wykopalisk archeologicznych w Mezopotamii i Egipcie. Królowa Wiktoria nosiła dużo koralowej biżuterii z Neapolu lub Genui, również jego autorstwa. Z kolei król Neapolu nagrodził go specjalnym odznaczeniem za propagowanie korali włoskich.

i Robert Philips

W wielkim świecie również zapanowała moda na korale. Stało się tak około 1845 roku, po ślubie księżnej d’Aumale z księciem Księstwa Obojga Sycylii. Wówczas to panna młoda wystąpiła w koralowej biżuterii, będącej darem narzeczonego. Jubilerzy brytyjscy, znużeni obfitością bezcennych skarbów, napływających głównie z Indii i Cejlonu, zaczęli propagować prostotę. Zapanowała osobliwa moda retro. Wracano do starożytnych i średniowiecznych wzorów. Angielski jubiler Robert Philips, działający w pierwszej połowie XIX stulecia, wzorował się na biżuterii pochodzącej z wykopalisk archeologicznych w Mezopotamii i Egipcie. Biżuterię wykonywano wtedy z korali, sardoniksów i bursztynu. To właśnie te wzgardzone dotychczas surowce propagował ów mistrz sztuki jubilerskiej. Także królowa Wiktoria nosiła dużo koralowej biżuterii z Neapolu lub Genui, również jego autorstwa. Była to biżuteria w kształcie rzeźbionych z korala kaskad kwiatów i owoców, ale i prosto szlifowany koral w formie kulek czy kaboszonów otoczonych perłami oraz diamentami. Król Neapolu nagrodził Philipsa specjalnym odznaczeniem za propagowanie korali włoskich.

XX wiek

W stylu art déco na krótko odrodziło się zainteresowanie koralem. W egzemplarzach biżuterii wielkich projektantów eksponowano kontrasty kolorystyczne połączeń materiałów takich jak: koral, onyks i kryształ górski a nawet diamenty oprawione w platynę. Stosowano także kontrasty fakturowe: na powierzchniach z gładkiego, błyszczącego lub matowego metalu odcinały się onyksy, korale i całe rzędy diamentów. Takimi projektami poszczycić mogły się wielkie firmy jubilerskie: dla Boucheron’a w 1925 roku okrągłe i owalne brosze stworzyli Charles Massi czy René Boivina; broszo-klamerki z 1926 roku z dekoracyjnymi motywami w swojej ofercie posiadała firma Black, Starr & Frost.

Prawdziwą popularność koral zyskał ponownie po II wojnie światowej. W Polsce firmą, która bardzo często dekorowała swoje wyroby koralem była Fabryka Wyrobów z Metali Szlachetnych „Warmet”.

Z ziemi włoskiej do polskiej….

Mówiąc o koralowej biżuterii, nie można pominąć jednej bardzo ważnej rzeczy. Początkowo cenny i poszukiwany talizman i ozdoba, zachwycał możnych i bogatych, później stał się dla nich zbyt pospolity. Przypuszczalnie spowodowane było to zbyt częstym stosowaniem koralu w biżuterii i dekoracji, jak również tym, że podupadła jakość wyrobów z niego wytwarzanych. Korale zaczęły więc nosić mieszczki, a nawet dziewczęta ze wsi. Na przełomie XIX i XX wieku koralowy naszyjnik wszedł do stroju ludowego, także na terenie ziem polskich. Polski chłop wzorował się na modzie wyższych stanów: szlacheckim i mieszczańskim. I właśnie w naszym kraju koral kojarzy się nam głównie ze wsią, z urodą młodej, hożej dziewczyny: na krochmalonym białym płótnie bluzki lub wokół ogorzałej od słońca szyi sznury czerwonych korali rzucały ciepły blask na kobiece twarze. Ulegamy tu z pewnością konwencji młodopolskiej „bajecznie kolorowej wsi” Włodzimierza Tetmajera, Stanisława Wyspiańskiego czy Wincentego Wodzinowskiego.

Corallium rubrum

W polskiej kulturze ludowej najcenniejsze i najbardziej charakterystyczne były naszyjniki z corallium rubrum, czyli korala prawdziwego – tego określenie używa się w języku potocznym najczęściej. W jubilerstwie zwany jest koralem szlachetnym lub naturalnym. Korale często określano mianem prawych, niekiedy także sprawiedliwych (okolice Kielc) lub nazywano je po prostu paciorkami (okolice Sieradza). Najpowszechniej jednak mówiono o nich po prostu korale. O popularności i powszechności ich używania świadczy chociażby wieloznaczność słowa koral i koralik w języku polskim.

Wyroby koralowe sprowadzano do Polski wprost z Włoch, z Neapolu lub przed Francję z Marsylii. Na terenie kraju rozprowadzane były różnymi drogami. Najczęściej wieśniacy mogli je nabyć na targach, jarmarkach, odpustach, kramach w miejscach pielgrzymkowych. Często kupowali je od wędrownych, krążących po wsiach handlarzy. Taki stragan jarmarczny pięknie opisuje w Chłopach Władysław Reymont. Powszechnym miejscem zakupu były również katolickie i żydowskie sklepiki w większych i mniejszych miastach. Na terenie Polski południowej popularnym i cieszącym się wysoką renomą punktem handlowym były krakowskie Sukiennice, a także działające w Krakowie zakłady złotnicze. Naszyjniki z korali prawdziwych noszono głównie w centralnej i południowej Polsce – to nieodłączna ozdoba regionalnego stroju krakowskiego.

Posiadanie korali prawdziwych było marzeniem każdej kobiety. W poezji Młodej Polski często pojawiał się motyw hożej dziewczyny szukającej korali. Chłopak przywoził ukochanej z wyprawy do dalekich krain jedwabną chustę i prawdziwe korale. Diabeł kusił do grzechu, obiecując czerwone korale. Ich sznur należał także do darów dziedzica dla uwiedzionej dziewczyny, pan zapewne sięgał do zasobów żony, gdyż ta, jako wielka dama przestała nosić korale, uznając je za ozdobę gminu.

Koralowy savoir vivre

Biżuterię koralową noszono przede wszystkim do odzieży odświętnej. Wyjątek stanowiły bogate Bamberki, które zakładały je także na co dzień. Naszyjniki z korala były często niezbędnym elementem wyprawy ślubnej. Zwykle nabywano je dla panny na wydaniu, następnie mężatka nosiła je do momentu przekazania córce. W Małopolsce, aż do wybuchu I wojny światowej dziewczyna niemająca prawdziwych korali nie mogła liczyć na dobre zamążpójście. Mniej zamożne panny szły na służbę, szukały dodatkowych źródeł zarobku czy to ze sprzedaży grzybów, jagód. Wyjeżdżały nawet za granicę do pracy sezonowej tylko po to, by mogły sobie kupić posażne korale. To zjawisko było dość powszechne na biednym Podhalu. Bogate gaździny nosiły naszyjniki, które osiągały nieraz wagę 40 dkg.

W niektórych rejonach Polski, mimo że ceniono je wysoko, naszyjników z korala szlachetnego nie nakładano do stroju ślubnego. Dotyczyło to na przykład ubioru bytomskiego, pszczyńskiego, opoczyńskiego, biłgorajskiego, gdzie przyjęta była zasada, że panna młoda nie powinna mieć na sobie nic czerwonego. W przeważającej jednak części Polski przyszła mężatka zakładała je na ślub. Wtedy starała się, jeśli miała taką możliwość, by było jak najwięcej sznurów. Na co dzień zadowalano się jednak szklanymi paciorkami, z pietyzmem przechowując prawdziwe korale, jak również bursztyny na specjalne okazje na samym dnie skrzyń wyprawowych w tzw. półskrzynku. W czasie adwentu, Wielkiego Postu oraz żałoby w ogóle nie noszono biżuterii. Jeśli jednak ją zakładano, była bardzo skromna i ograniczała się na przykład, jak w okolicach Biłgoraja, do białych paciorków. W niektórych rejonach zakładano w tym wyjątkowym czasie jednak korale naturalne (w Wilamowicach). Zmniejszono tylko liczbę sznurów i zamiast zwyczajowych pięciu zakładano trzy.

Symbol bogactwa

Posiadanie korali szlachetnych zapewniało prestiż. Po wielkości paciorków, gatunku korala oraz liczbie sznurów można było rozpoznać pozycję społeczną i zamożność właścicielki. Na polskiej wsi zakup korali uważany był za dobrą lokatę pieniędzy. Trzy sznury, bo taki zestaw najczęściej noszono, miały na ogół wartość aż 4-5 krów lub morgi gruntu. W całej Polsce biżuterię generalnie dziedziczono w linii żeńskiej. Była zapisywana w testamentach i legatach córkom i wnuczkom, trwały o nią spory spadkowe, przyjmowana była jako zastaw za pieniężne pożyczki.

Ceniono korale jako klejnoty rodzinne, były często największym skarbem właścicielek. Korale naturalne, ze względu nie tylko na ich wartość materialną, ale i walory emocjonalne przekazywane były, szczególnie przez starsze kobiety, jako wotum do kościoła, za życie lub zdrowie swych najbliższych. W ołtarzach możemy często zobaczyć nie tylko dorodne bicze korali z pięknymi jubilerskimi zapięciami wskazującymi, iż należały niegdyś do osoby zamożnej, ale i ubogie małe sznurki z nieforemnie obrobionymi paciorkami z koralu. Niekiedy nawet widzi się maleńką bransoletkę z korali dla niemowlęcia, ofiarowaną jako dar dziękczynny, gdy dziecko szczęśliwie wyzdrowiało czy podrosło.

Na terenie Polski najwyżej ceniono korale o intensywnym czerwonym zabarwieniu. Chociaż były regiony, gdzie za piękniejsze uważano różowe.

Cały wachlarz upodobań

Na terenie Polski najwyżej ceniono korale o intensywnym czerwonym zabarwieniu. Chociaż były regiony, gdzie za piękniejsze uważano różowe. Taki gust mieli chociażby mieszkańcy okolic Biłgoraja i Górale Łęccy, którzy określali je mianem kościanych. Duży wpływ na cenę, tak obecnie jak i kiedyś, miał gatunek korala. Najwyżej ceniono surowiec bez skaz oraz pęknięć, o gładkiej powierzchni o regularnych kształtach paciorków. Nieobojętną była też liczna sznurów, najczęściej nieparzysta, co wynikało z wiary ludu w magiczne liczby. Średnio zamożna kobieta zakładała przeważnie trzy sznury, bardziej zamożne nosiły ich pięć, siedem, dziewięć, ale na przykład w okolicach Łańcuta i Rzeszowa mogło ich być nawet kilkanaście. Liczba sznurów zależała oczywiście od zamożności, ale także od kształtu paciorków. Sposób noszenia naszyjników koralowych był niejednolity i zależny od miejscowej mody. Warto jednak jeszcze wspomnieć, że jeden lub trzy najdłuższe sznury ozdabiano mosiężną lub srebrną okuwką o kształcie prostym lub wyciętych w ząbki brzegach.

Do naszyjników z korala prawdziwego przypinano również duże krzyże i medaliony z metali szlachetnych lub kilka małych medalików szklanych czy z mas plastycznych. Można by jeszcze wspomnieć o pierścieniach wykonywanych przez zawodowych złotników, noszonych do stroju krakowskiego, rzeszowskiego i łańcuckiego (składały się z obrączki i z jednego do trzech korali zamkniętych w ząbkowatą oprawę). Proste ludowe naszyjniki z korali bardzo często można znaleźć w polskich antykwariatach jubilerskich, pierścionki to raczej rzadkość.

Biżuterię koralową cenili również górale. Oni z kolei nosili piękne srebrne spinki u kołnierza koszuli wysadzane koralami naturalnymi lub chlebowymi.

Polski rynek antykwaryczny…

Na polskim rynku antykwarycznym można spotkać wiele rzeźbionych brosz czy kolczyków w sposób jednoznaczny kojarzonych z Włochami. Przedstawiona powyżej bransoleta z rzeźbionego koralu jest typową ozdobą powstałą w okolicach Neapolu w połowie XIX wieku. W ciemnoczerwonych i bladoróżowych koralach rzeźbiono gałązki, kwiaty, owoce, cherubina. Efekt trójwymiarowości uzyskiwano, przymocowując do przedmiotu elementy rzeźbione za pomocą złotego czy metalowego drutu. Istotne jest, by takie dodatki nie były pogubione i zachowały się w dobrym stanie, w przeciwnym razie broszka traci na wartości. Dużym popytem w antykwariatach cieszą się koralowe kolczyki. Cięte kamee, korale w kształcie kropli z reguły szlifowano są gładko, zaś fasetowane występuje niezmiernie rzadko. Duża popularnością cieszą się korale w tzw. orlich szponach.

… i najczęstsze obiekty

Koralom nadaje się często szlif kaboszonowy, szalenie popularny w masywnej biżuterii biedermeierowskiej. Obrabia się je także w postaci kulek, małych przedmiotów ozdobnych, kamei, wykonuje się z nich rzeźby. Są popularne także w nieoszlifowanej postaci, szczególnie te, które stosuje się w celach leczniczych. Wykonuje się z nich także dekoracyjne ozdoby, np.: naszyjniki, bransolety i wisiorki. Koralami są ozdabiane również pierścionki, broszki, klipsy i kolczyki.

Najwięcej wykonuje się jednak naszyjników. Najbardziej cenne były te, które składały się z toczonych większych lub mniejszych kulek. Nieco mniej kosztowne były korale owalne, o powierzchni gładkiej lub fasetowanej. Proste naszyjniki powstałe z naturalnych korali, gałązek o ostrych kształtach (tzw. sieczka koralowa lub siekaniec) są kolejną formą prostego naszyjnika koralowego. Przywożono go do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w dużych ilościach przez cały XIX i początek XX wieku. Miały one często niską cenę i również teraz nie cieszą się wielkim zainteresowaniem. Jednak zdarzały się niezwykłe naszyjniki stworzone poprzez połączenie w nim czerwonych i białych korali. Najczęściej spotykane naszyjniki składają się z długich, rozgałęzionych kawałków koralu nanizanych na jeden sznur. Gałązki te odstają od siebie i są delikatne, dlatego często się odłamują. Taki naszyjnik z odłamanymi częściami nie jest zbyt wartościowy, a stan zachowania jest istotnym czynnikiem przy ocenie i zakupie biżuterii z koralu.

Od pięknych biedermeierowskich kompletów po skromne kolczyki czy krzyżyki miały i mają nadal wielu zwolenników. Niestety, zanieczyszczenia mórz powodują, że korali jest obecnie coraz mniej, a biżuteria z korala z początku XIX wieku jest obecnie bardzo poszukiwana. Fakt ten znajduje wyraz w jego wzrastającej cenie. Mam jednak nadzieję, że nie odstraszy to przed kupieniem pięknego koralowego drobiazgu na prezent.

Kończy się upalne lato, które jedni spędzili nad wodą a inni tylko o tym marzyli, gdy lał się z nieba słoneczny żar. Ja mam we wspomnieniach szum morza, piach pod stopami, w dłoni muszelki. Nie ma lepszej pamiątki z wakacji niż biżuteria z korali. Wydobyte z ciepłych mórz, z pietyzmem szlifowane przez rzemieślnika, przywołują we wspomnieniach słoneczną Italię… Mimo że są włoskie, kojarzą nam się z polskim strojem ludowym, Krakowem, Tatrami – miejscem niezliczonych wakacyjnych wojaży. I z polską złotą jesienią – gdy spoza chmur wygląda słońce i pieści swoimi promieniami czerwone korale jarzębin.

Oprócz kamieni szlachetnych, czy takich substancji pochodzenia organicznego jak perły i bursztyny, również korale mają duże znaczenie w jubilerstwie. Wyroby z nich są atrakcyjnymi ozdobami zarówno w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Japonii. Najstarsze ozdoby ze szlachetnego koralu znaleźli archeolodzy w wykopaliskach z epoki brązu. Z kolei najdawniejszymi znanymi ośrodkami handlu tym surowcem były dwa miasta w Azji Mniejszej: Smyrna i Magnesia.

Do najbardziej cennych zalicza się korale z gatunku Corallium rubrum. Zamiennie nazywa się je również szlachetnymi (corallium nobile) lub prawdziwymi. Należą do niższych organizmów zwierzęcych typu Coelenterata-Anthoza występujących u wybrzeży Adriatyku, a obecnie również na Hawajach, w Japonii i w Australii. Znacznie różnią się od raf koralowych występujących na Pacyfiku.

Koral magiczny

Warto wiedzieć, że w starożytności nie rozumiano, jak powstaje i czym tak naprawdę jest koral. W świecie antycznym uważano go za rodzaj rośliny, a główny szkielet polipa – za pień „drzewa” koralowego. Rodziło się ono na dnie mórz w otoczeniu glonów i mchów morskich. Gdy więdło z powodu dużego zasolenia wody, jego liście opadały na dno, a ono samo wypływało na brzeg morski wraz z pianą. W trakcie kontaktu z powietrzem twardniało, przybierając postać kamienia. Średniowieczni przyrodnicy przedstawiali wizje istnienia na dnie morza podmorskich lasów, pełnych koralowych drzew. Poglądy takie dotrwały aż do początku XVII wieku, mimo że istnieli tacy geniusze jak Leonardo da Vinci, którzy uznawali je za szczątki rzeczywistych organizmów.

Może właśnie dzięki swojemu niejasnemu pochodzeniu korale dawały powód do powstania wielu legend, a w wielu kulturach uważane były za talizmany chroniące przed truciznami i złymi duchami. Powstanie korali wyjaśnia mitologia grecka. Starożytni nadali koralom inne imię: gorgeia (lub gorgonia), które przez wieki było stosowane przez greckich poławiaczy korali. Ma ono swoje źródło w micie o Perseuszu, który to pokonał jedną z trzech gorgon, straszliwą Meduzę, i uniknął zamienienia się w kamień pod wpływem jej spojrzenia. Na jednym z postojów Perseusz umieścił odciętą głowę Meduzy w torbie, którą położył nad brzegiem morza na posłaniu z wodorostów i gałęzi. Siła wzroku gorgony nawet po śmierci była wielka. Spojrzenie przeniknęło posłanie, na którym spoczywała głowa, i zamieniło je w kamień. Wówczas to z wody wynurzyły się nimfy morskie i poniosły świeżo skamieniałe drewno i wodorosty w głębinę, gdzie te przekształciły się w pierwsze korale.

Zgodnie ze średniowieczną astrologią gwiazdy i planety rządziły losami ludzi, roślin i kamieni. Odpowiednio dobrane kamienie mogły pomagać ludziom w trudnych sytuacjach życiowych. Konkretne minerały podporządkowane były Słońcu, Księżycowi i Ziemi. Kamieniami barwy czerwonej – krwawnikiem, rubinem, granatem i oczywiście koralem – rządził Mars (gr. Ares). To przekonanie o szczególnej mocy korali jest tak stare, jak cywilizacja ludzka. Łączą się bowiem z najstarszym przekonaniem naszych przodków, iż barwa czerwona oznacza krew, czyli życie.

Jako kamień Marsa koral symbolizuje radość życia i sprzyja urzeczywistnianiu zamierzeń. „Kamień” ten w astrologii jest podporządkowany znakom Skorpiona, Koziorożca i Byka. W sferze zdrowia fizycznego pomaga w chorobach krwi. Jako związany z bogiem wojny, „opiekuje się” szczególnie osobami wykonującymi niebezpieczne zawody, powinni go nosić żołnierze, podróżnicy, chirurdzy i hutnicy. Jeśli chodzi o zdrowie duchowe, dodaje siły, odwagi, zapału. Ozdoby z korali należy nosić bezpośrednio na ciele.

Koral w starożytności…

W Egipcie tak z koralu, jak i z turkusa sporządzano skarabeusze, będące niezwykle cenionym talizmanem żywych i zmarłych. Święty żuk towarzyszył mumiom władców oraz możnym jako symbol wiecznego życia. W Indiach koral również łączył te dwie sfery. Uważano, iż amulety z korali przynoszą swym żywym posiadaczom szczęście i powodzenie oraz chronią przed złem. Natomiast po śmierci służą swym zmarłym właścicielom jako zapora przed złymi duchami, dając spokój i niezakłócony sen wieczny. W Indiach palono lub grzebano koralowe skarby razem z ich właścicielami  –  z tego powodu rósł nieustannie popyt na korale. Indianie i mieszkańcy Tybetu bardzo cenili ten kamień jako symbol siły życiowej. W przeszłości istniał też zwyczaj darowania nowo narodzonym dzieciom sznura korali, aby towarzyszyły im przez całe życie i były dla nich źródłem radości.

Wielcy filozofowie na tyle cenili sobie właściwości tego kamienia, że często opisywali je w swoich dziełach. Traktat Platona z 400 r. p.n.e. zawiera wzmiankę o szczególnych leczniczych właściwościach koralu. Zawieszony na szyi dzieciom lub wykorzystany do pocierania ich dziąsła, chronił przed epilepsją. Platon również wspomina, iż nawet najpiękniejszy koral noszony na szyi zblednie, gdy nosząca go osoba ma być chora. Gdy choroba mija, koral odzyskuje swój właściwy kolor.

Pliniusz udokumentował zwyczaj długo obecny na terenie Italii. Do dziecięcych kołysek przywiązywano gałązki czerwonego koralu oraz zawieszano je dzieciom na szyjach. Odnotował on, że Włosi wierzą w cudowną moc koralu, która chroni ich w młodości przed chorobami. Skutecznie pomaga także niemowlętom w łagodnym wyrzynaniu się zębów.

Jeszcze ważniejsza była właściwość koralu polegająca na odwracaniu niszczącego wpływu złego spojrzenia. Paracelsus, uważany przez współczesnych mu za wielkiego uczonego i myśliciela, zostawił dzieła o różnorodnej tematyce, także o magicznych właściwościach korali. Według niego wszelkie złe duchy, poczwary, zmory, chimery i zjawy boją się korali o czerwonej barwie, natomiast brunatne je przyciągają.

… i średniowieczu

Wielu lekarzy i alchemików średniowiecza uważało, iż koral roztarty z oliwą i wprowadzony do uszu głuchych jest znakomitym lekarstwem na głuchotę. Jednak historia milczy na temat skuteczności tego „leku”. Z kolei w XVI wieku medyk Martinus Rulandus w swojej Medicina practica zalecał spożywanie sproszkowanego koralu, po dodaniu go do ulubionego smakołyku, jako środek na przypadłości serca, krwotoki i choroby zakaźne. W niektórych rejonach Azji cierpiącym na świąd dzieciom podawano koralowe drobinki zmieszane z bananem.

Amulety

Koralowe gałązki, długości palca, darowane niemowlętom wiktoriańskim jako gryzaczki miały odstraszać złe duchy. Koral pochodził z morza… Wierzono, że woda leczy większość chorób, ma właściwości oczyszczające, obmywa nie tylko z wszelkich nieczystości fizycznych, ale i moralnych. Chroni przed nieczystymi duchami i wszelkimi złymi siłami. Dlatego też koral miał wśród swych szczególnych właściwości i te przypisane wodzie.

We Włoszech wciąż ludzie wierzą w cudowną moc korali, chroniącą od uroku. Większe kawałki nadal zawiesza się pod sufitem, by zabezpieczały domowników przed chorobą i nieszczęściem, zaś mały kawałek korala na szyi niemowlęcia – by chronić dziecko przed złym spojrzeniem. Mali chłopcy i dojrzali mężczyźni noszą wisiorki w formie naturalnej gałązki korala, ujęte w odpowiednią oprawkę. Ozdoba taka nosi nazwę cornetto, czyli różki, co więcej – chroni także przed „rogami” w małżeństwie. Natomiast Włoszki noszą korale w postaci sznura jako amulet obdarzający szczęściem i odwzajemnioną miłością. Koral zawieszony w domu chroni przed wszelkimi negatywnymi wpływami, nie daje przystępu zazdrości i umacnia miłość w związku i w rodzinie.

Koral odpędza nocne mary, chroni przed uderzeniem pioruna, a także przed pokusami. Starożytni Grecy przyczepiali na dziobie okrętu czerwony koral, aby bezpiecznie dotrzeć do portu, lub do masztu – dla ochrony statków przed burzą na morzu. Wierzyli też, że koral ma moc oczyszczania zatrutych płynów, a przynajmniej sygnalizowania, że w pokarmie znajduje się trucizna. Chroni także przed czarami i opętaniem.

W niektórych krajach basenu Morza Śródziemnego nadal świeżo złowiony kawałek koralu zawiesza się pomiędzy owocami drzewa oliwkowego, aby zapewnić sobie obfite plony. Zaś roztarty na proszek koral, rzucony wraz z ziarnem w ziemię, powoduje zwiększenie plonów. Im koral czerwieńszy – tym lepszy był plon. Kobiety starożytnego świata również nosiły takie amulety, ponieważ miały one za zadanie chronić przed bezpłodnością, chroniły też już poczęte dziecko. Na południu Włoch zwyczaj ten przetrwał do dzisiaj.

Również hiszpańskie tancerki ceniły wyjątkowo bransolety z korali, traktując je jako wyjątkowy talizman zawodowy. Bransoleta taka gwarantowała podobno elastyczność ruchów i wytworność gestu aż do późnego wieku. Ukryta i niespożyta energia tysięcy żyjątek, które budowały przez setki lat krzewy koralowe, koncentrowała się w amulecie.

Tymczasem w Polsce

W Polsce, tak jak w innych częściach Europy oraz świata, koralom naturalnym przypisywano magiczną moc. Wierzono, iż tam, gdzie był koral, czary nie miały władzy. Czerwone paciorki były pomocne przeciwko złym spojrzeniom i wszelkim złym urokom. Koral posiadał właściwości ochronne przeciw wielu chorobom i dolegliwościom, zapewniając właścicielowi zdrowie. U podstaw tego przekonania leżała wiara w niezwykłą moc koloru czerwonego. Polska tradycja ludowa podaje, że jeżeli czerwone korale nieco przybledną, to znak, iż u właściciela rozwija się jakaś przypadłość. Gdy korale zaczynają nabierać żywej barwy, organizm człowieka powraca do równowagi. Wiara w magiczną moc korali była tak wielka, że w okolicach Kamienicy i Łącka (Górale Łąccy), by zapobiegać chorobom oczu i tarczycy, bardziej dbające o siebie i oczywiście majętne kobiety nie zdejmowały ich nawet na noc.

Od bardzo dawna korale były noszone jako ozdoby i amulety. W wielu miejscach na świecie traktuje się je jako talizman o wyjątkowej wartości. Fantazję ludzką podniecała myśl o zdobyciu korali rosnących w tajemniczych głębinach morskich. Okruchy koralu wiązały człowieka ze światem wód, a przez nie – ze wszystkimi siłami przyrody. Dzięki nim wierzono, że amulety z korala odpychają złe demony, choroby i niebezpieczeństwa. Wiara ta przetrwała aż do naszych czasów. Cudowna moc talizmanu udziela się tym wszystkim, którzy w nią wierzą, i dzięki koralom pragną zachować wieczną młodość ducha i ciała. Jego zabezpieczające i ochronne właściwości powodowały, że to właśnie z korala robiona była pierwsza biżuteria, którą dostawało narodzone dziecko. Do tego wątku jeszcze powrócimy…

Turkusy już od czasów starożytnych były stosowane jako kamienie szlachetne w jubilerstwie i zdobnictwie. Chyba z żadnym innym z minerałem nie wiąże się tak wiele legend i mitów. Z powodu swojej niesamowitej barwy od dawna stanowił symbol bezkresnego nieba i głębi morza. Według starożytnych Egipcjan łączył ziemię z niebem.

Nazwa turkus (turquois – turecki kamień) wywodzi się od starofrancuskiej nazwy Turcji, ponieważ kamień ten dostarczali z Persji do Europy tureccy kupcy. Natomiast nazwa kalait została po raz pierwszy użyta przez rzymskiego pisarza Pliniusza Starszego i oznacza po prostu „ładny kamień”.

Najstarsze turkusy

W historii biżuterii najstarsze znane turkusy pochodzą z egipskich wykopalisk. Są to bransolety mumii królowej Egiptu Zer. Według uczonych mają one nawet 7500 lat. W starożytnym Egipcie używano tego minerału do rzeźbienia otoczonych czcią skarabeuszy. Te z kolei, jako symbol sił witalnych, towarzyszyły władcom w ich ostatniej drodze i w spoczynku we wspaniałych grobowcach.

W Starym Testamencie turkus towarzyszył przeróżnym postaciom biblijnym, był też używany w obrzędach kultowych. W średniowieczu z kolei ceniono wszystkie kamienie, które były swą barwą związane z niebem – używano ich do magicznych celów. Dekorowano nimi nie tylko tarcze i buławy, ale także biskupie pastorały. Osadzanie turkusów na pastorałach biskupich może świadczyć, iż Europa zaakceptowała więź błękitnych kamieni z niebem.

Turkusy kochali także Persowie, a od Persów przejęli miłość do nich Arabowie. W Iranie z kolei używano tych kamieni nie tylko do dekoracji biżuterii, ale również kosztownych kałkanów, buław, broni, wysadzania rzędów końskich czy tronów monarszych. Po dziś dzień Wschód jest wierny turkusom.

Historia turkusu w Europie

Do Europy kamień ten przywieźli prawdopodobnie kupcy tureccy i arabscy, którzy podbijali półwysep Pirenejski (znał je również Marco Polo). Turkus bardzo szybko zdobył Europę, głównie jako element zdobiący wschodnią broń. Rzędy końskie dekorowane turkusami stały się prawdziwą pasją polskiej szlachty. Szczególnie lubiano wschodnią modą zdobione buławy. Nasi władcy posyłali je hetmanom jako dowód swojej szczególnej łaski. Buławy i broń dekorowane turkusami pojawiały się we wszystkich inwentarzach skarbców magnackich. Buławy nie pełniły wyłącznie funkcji reprezentacyjnych (miały ukryte w rękojeści sztylety służące do samoobrony). Nie były też rzadkością szable oprawiane w srebro, złoto i bursztyn, wysadzane rubinami, diamentami, szmaragdami i turkusami. Częste kontakty Polski ze Wschodem podsycały umiłowanie przepychu wśród naszych magnatów i szlachty.

Największym miłośnikiem broni i rzędów wschodnich był oczywiście Jan III Sobieski. Toczone przez niego wojny z Turkami i Tatarami sprzyjały rozwijaniu takich upodobań. Wschodnie buławy przypominają dni wielkiej świetności niepodległej Rzeczpospolitej – można było oglądać je w Muzeum w Wilanowie.

W Europie od XVI wieku bardzo często używa się turkusów do zdobienia kolczyków i pierścionków, a w XVII-XVIII wieku do dekoracji ozdobnej broni. W XVIII stuleciu turkusy nie odgrywały większej roli, ale ich renesans rozpoczyna się na przełomie XVIII i XIX wieku. Wyprawa Napoleona do Egiptu spowodowała żywe, choć przelotne zainteresowanie motywami egipskimi  w meblarstwie i modzie. Jedną z tych, które dyktowały modę ówczesnej Europie, była Józefina Bonaparte – małżonka pierwszego konsula. Mimo że turkusy uważano za kamienie zbyt ubogie i mało dostojne, miała ona słynny garnitur z turkusów i diamentów oprawionych w złoto. W diademie na czarnych włosach pięknej Kreolki efektownie prezentował się słynny biały turkus, bardzo dużych rozmiarów.

Epoka wiktoriańska

Dobra passa dla turkusowej biżuterii nastała w Anglii w epoce królowej Wiktorii. Młoda władczyni chętnie stroiła się w klejnoty, jubilerzy mieli więc ręce pełne roboty. Panowanie brytyjskie w Indiach stwarzało znakomitą okazję do zdobywania ciągle nowych klejnotów i prezentowania ich przy różnych okazjach towarzyskich. Garnitury turkusowe, składające się z naszyjników, broszek, kolczyków i bransoletek noszono do błękitnych sukien balowych. Łączono turkusy z emalią i diamentami, zwłaszcza w pierścionkach i wisiorkach. W połowie wieku brytyjskie elegantki przypinały sobie klejnoty do stanika z białego jedwabiu. Nosiły także wielkie, często robione ze złota i turkusów, guzy przy sukniach.

Około 1840 roku bardzo popularna stała się biżuteria o naturalistycznych formach. Kwiaty i rośliny były najbogatszym źródłem odwołań stosowanych w biżuterii. Wykonywano kwiaty, których płatki składały się z cennych kamieni, z turkusowymi listkami lub całe kompozycje kwiatowe wykonane z turkusów. Najpowszechniej występujące w dekoracjach kwiatowych w biżuterii wiktoriańskiej niezapominajki oznaczały prawdziwą miłość i zwykle kojarzone były z turkusem. One też często znajdowały się w panieńskich pierścionkach. Girlanda niezapominajek, ozdobiona diamentową rozetą, pięknie przybierała również wieczorową suknię ponętnej mężatki. W końcu turkus zaczęto uważać za symbol niezapominajki. Stał się on jednym z najczęściej używanych materiałów w wyrobach jubilerskich o charakterze pamiątkowym.

Błękit turkusu ulubioną barwą biedermeieru

Turkusy, jako kamienie o przystępnych cenach, nosiły niezbyt zamożne panie. Wąziutkie złote kółka z błękitnym kamieniem były biżuterią masową. Małymi turkusami ozdabiano kolczyki dziewczynek, w nadziei, że przekute w niemowlęctwie uszka będą nosiły w przyszłości diamenty lub inne szlachetne kamienie. W XIX wieku dorastającym panienkom sprawiano także krzyżyki wysadzane turkusami. Kamienie te symbolizowały urodę. Do tego stopnia zdobiły noszącą je kobietę, że wydawała się najpiękniejszą istotą na świecie (taką właśnie turkusową kolię nosiła Małgorzata z Nawarry).

Biżuteria o masywnych, mięsistych oprawach wytwarzana w XIX wieku w dużych ilościach, często miała stylistykę roślinną. Stosowano do niej: granaty – almandyny o szlifie kaboszonowym, ametysty, cytryny oraz właśnie turkusy. Błękit turkusowy był ulubioną barwą epoki biedermeier. Popularne były wówczas brosze o obłej formie, które na całej powierzchni wysadzano turkusami w oprawie pavé. Najprawdopodobniej członkowie rodziny królewskiej rozdawali takie prezenty okazjonalnie. Tego rodzaju broszę można oglądać w Muzeum Okręgowym w Koninie.

Turkus dla panny i do ślubu

W pierwszej połowie XIX wieku biżuterię wysadzaną turkusami – niezbyt bogatym materiałem – często łączono z diamentami. Oprawy ze srebra i złota były delikatniejsze niż w tego typu ozdobach pochodzących z drugiej połowy wieku. Eksponowano w nich kamienie a nie metalowe elementy konstrukcji. Stosowano do nich również turkusy wysokiej jakości, choć przez lata niejeden kamień się odbarwił (taka skaza obniża nieco wartość i atrakcyjność biżuterii z turkusem). Typowe dla biżuterii z pierwszej połowy XIX wieku jest matowe wykończenie powierzchni złota i bajorek – ozdoby ze skręconych, złotych drutów, bardzo popularnych w epoce wiktoriańskiej. Środek często zajmowała wysadzana turkusami kopułka, tzw. bombé, charakterystyczna dla broszek wiktoriańskich, często dekorowana także koralami i opalami. Ten typ broszek produkowano w dużych ilościach z mniej lub bardziej wartościowych materiałów, dlatego ich ceny mogą być zróżnicowane.

Rosyjskie jubilerstwo również ukochało turkus. Był on bardzo często wykorzystywany zarówno do dekoracji secesyjnej biżuterii kwiatowej, jak i klasycznych wyrobów, gdzie kamień kolorowy otoczony jest diamentami w starym szlifie brylantowym lub rozetami diamentowymi.

W XIX wieku popularność zdobyły obrączki i pierścionki z żółtego złota wysadzane turkusami. Na obrączce znajdowała się często inskrypcja z życzeniami ślubnymi, a turkusy – symbolizują przecież stałość. W tym czasie noszenie obrączek ślubnych ozdobionych małymi diamentami lub perłami nie było rzadkością. Przed kupieniem takiej obrączki należy sprawdzić, czy wszystkie kamienie są na miejscu. Powinno się uważnie obejrzeć klejnot, gdyż miękkie turkusy łatwo ulegają uszkodzeniom i odbarwieniom.

XX wiek

Z końcem wieku XIX coraz modniejsze stawały się motywy egipskie. Około 1890 roku słynna paryska aktorka, Sarah Bernhard, wystąpiła w roli Kleopatry, a głównymi ozdobami jej stroju były turkusy oprawione w srebro. Odtąd oksydowane srebro i turkusy zrobiły w modzie światowej prawdziwą karierę. Elegantki angielskie nosiły ozdobne grzebienie do włosów dekorowane turkusowymi skarabeuszami. Szalone lata dwudzieste również wykorzystywały ten wdzięczny kamień. W 1924 roku Georges Fouquet zaprojektował naszyjnik z toczonych kulek turkusa matrycowego – w części centralnej zawieszone było onyksowe koło z turkusową nieregularną kroplą.

Popularność turkusów wykorzystali jubilerzy: do dzisiaj kamień ten zdobi broszki, naszyjniki i bransoletki, ma zastosowanie w rękodziele artystycznym. Kamień niebios wraca do łask szczególnie latem.

Nie tylko efekt czerwonej szminki

W czasach kryzysu ekonomicznego bardzo często słyszymy pojęcie „efekt szminki”. Zostało wymyślone przez prezesa koncernu Estée Lauder, Leonarda Laudera. Obserwując kryzys gospodarczy jesienią 2000 roku w Stanach Zjednoczonych, zauważył, że mimo pogorszenia się jakości warunków życia społeczeństwa, wzrasta poziom sprzedaży kosmetyków. Szczególnie dobrze sprzedają się… czerwone szminki. Stwierdził, iż kobiety, dysponując mniejszymi środkami, zastępują dobra luksusowe o dużej wartości, na przykład ekskluzywne torebki, dobrami równie luksusowymi, ale względnie tańszymi. Na potwierdzenie swojej tezy przedstawił dane z okresu wielkiego kryzysu w czasie międzywojnia oraz recesji w latach 90. w USA. Zanotowano wówczas wzrost sprzedaży kosmetyków oraz brak redukcji zatrudnienia w branży kosmetycznej. Dodatkowo drogerie i sklepy kosmetyczne otwierały kolejne punkty i odnotowywały gigantyczne przychody. Co ciekawe, efekt ten zadziałał w sytuacji kryzysu w wielu krajach odmiennych kulturowo.

Dlaczego tak się dzieje? Czemu, zamiast oszczędzać, wydajemy pieniądze i to w dodatku na produkty luksusowe? Zasadą działania tego zjawiska jest fakt, iż podczas kryzysu ekonomicznego ludzie nie rezygnują całkowicie z kupowania. Brak możliwości kupienia najdroższych domów, apartamentów czy samochodów, rekompensują sobie zakupem dobra mniejszej wartości. W przypadku mężczyzn mamy do czynienia ze wzrostem zakupu urządzeń elektronicznych, luksusowych kosmetyków, produktów spożywczych. Klienci z dużym portfelem chętniej pozwalają sobie wówczas na kupno drogich zegarków czy biżuterii.

Brak możliwości nabycia nieruchomości, wyjazdu na ekskluzywne wakacje powoduje chęć „pocieszenia się” kupnem luksusowego produktu, który wydaje się być w zasięgu ręki. Nabywając artykuł ekskluzywnej marki, zdajemy się nie dopuszczać do siebie myśli, że kryzys nas dotknął. I właśnie dlatego, tak jak w obecnej chwili, skoro nie możemy wyjechać za granicę, odwiedzić ulubionego hotelu ze SPA czy regularnie poddać się zabiegom u kosmetyczki, manicurzystki lub fryzjera, wiele kobiet zadowoli się kremem z najwyższej półki, lakierem do paznokci od Chanel, perfumami czy markowymi akcesoriami. Ich cena, nawet gdy są sygnowane dobrą marką, stanowi jedynie ułamek ceny drogiego wyjazdu do luksusowego hotelu czy zakupu kolejnego auta.

Zmiana preferencji konsumpcyjnych

Szminka to metafora. Kryzys powoduje radykalną zmianę naszych preferencji konsumpcyjnych. W ten sposób poprawiamy sobie humor i zmniejszamy dyskomfort wynikający z konieczności rezygnacji z niektórych przyjemności. Nie tracimy konsumpcyjnego głodu, sycimy się natomiast mniejszymi przyjemnościami. Kryzys skłania do zaciskania pasa, ale dla części społeczeństwa pas musi być nadal markowy. Najbogatsi będą biednieć w kryzysie, ale nie zamienią Chanel no. 5 na wodę perfumowaną firmy no name. Nie możemy powiedzieć, że kryzys nie dotknie wszystkich, ale już pierwsze dni kwarantanny pokazały wzrost sprzedaży alkoholi z wyższej półki czy zegarków. Świetnie idą też najbardziej luksusowe marki ubraniowe sprzedawane on-line.

Werner Jerke, kolekcjoner sztuki: Sztuka zawsze była biznesem. Była solidnym środkiem płatniczym już od czasów starożytności. Ludzie wymieniali dzieła sztuki na dobra doczesne, szczególnie kiedy pieniądze zawodziły. Weźmy Niemcy zaraz po II wojnie światowej. Ludzie workami nosili pieniądze, ale nikt im za nie chciał niczego sprzedać, a kiedy przynosili chłopom na wsi obrazy, dostawali za nie chleb, słoninę czy ziemniaki bez problemu.

Inwstowanie a koronawirus dobra luksusowe
Patek Philippe, Genewa, 1997 rok, Zegarek naręczny, złoto pr. 0,750, tarcza porcelanowa, cyfry rzymskie, nr referencji 5010/001, caliber 215
KAREA Gemstone Sparce, Warszawa

Długotrwała inwestycja

Spadek wartości złotówki, wzrost cen złota oraz bogata oferta inwestycji alternatywnych skłania do mądrego wydawania naszych oszczędności. Akcje, obligacje czy gotówka w obecnej sytuacji nie są bezpiecznym wyborem. Spośród sposobów dywersyfikację portfela inwestorów najbardziej kusi złoto. Jak już wspominałam, sztabki złota są formą inwestowania najmniej angażującą. Nie potrzeba też na ten temat wiedzy. Z kolei ci, którzy chcą kupić tanio, by sprzedać za jakiś czas wysoko, powinni zainteresować się rynkiem diamentów. Ale o tym następnym razem.

Bardzo dobrze ma się także rynek sztuki, który zaliczył w 2019 rekordowy rok. Nawet ostatnie tygodnie, w czasie rozpoczynającego się kryzysu, pokazały, że inwestycja w sztukę wciąż jest spokojną przystanią dla inwestorów. W innych dziedzinach słusznie mogą obawiać się spadków i zawirowań. Domy aukcyjne, galerie sztuki obracające malarstwem, rzeźbą, rzemiosłem czy biżuterią przeżywają oblężenie. Padają kolejne rekordy cenowe. Nawet inwestorzy giełdowi, którzy dotychczas nie interesowali się tą dziedziną, dziś lokują pieniądze tam, gdzie bezpieczniej.

Kupując dzieła sztuki, należy  pamiętać, iż nie należy oczekiwać natychmiastowego zysku. Wartość „klasyków”, także klasyków sztuki współczesnej, wzrasta powoli, z roku na rok. Aby taki obiekt sprzedać z zyskiem, potrzeba kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat. Z kolei, w przypadku inwestowania w młodą sztukę, należy pamiętać, że można kupić ją niedrogo, ale prace danego artysty mogą nigdy nie osiągnąć większej wartości, poza dekoracyjną na naszej ścianie. W przypadku sztuki młodej dobrze jest uważnie śledzić poczynania twórcy, który nas interesuje. Inwestowanie w sztukę to coraz lepszy biznes, dający wiele przyjemności.

Beata Paluch

historyczka sztuki, ekspertka biżuterii dawnej, absolwentka SGH

na kierunku Podyplomowe Studia Zarządzania na Rynku Dóbr i Marek Luksusowych

Kilka lat temu na zajęciach na w Szkole Głównej Handlowej z inwestowania alternatywnego usłyszałam bardzo proste a jednocześnie trafne powiedzenie: babcia zawsze mi powtarzała, nie wkładaj wnuczku jajek do jednego koszyka. Prosta, życiowa rada ma zastosowanie szczególnie w obecnej sytuacji. A czego dotyczy w aspekcie ekonomii? Bardzo modnego określania dywersyfikacji portfela, znanego również jako: inwestycja alternatywna, inwestycja emocjonalna czy też inwestycja w pasję. Jako historyk sztuki z wykształcenia, z 15-letnim doświadczeniem w handlu dziełami sztuki, najbardziej lubię ten ostatni termin. Rynek sztuki niegdyś bardziej kojarzony był z kolekcjonerstwem, gdzie kupowanie sztuki było w dobrym tonie, obecnie został sprowadzony do czysto praktycznej inwestycji. Ale czy aby na pewno?

Tytułem wstępu – kilka prostych zasad

Gromadzenie sztuki to pasja i należy pamiętać, iż bez ciągłego kupowania najlepszych egzemplarzy trudno jest stworzyć wyjątkową i wartościową kolekcję. O unikatowości kolekcji często świadczy nieprzypadkowy wybór obiektów – zależny od indywidualnych preferencji estetycznych. Dotyczy to zarówno malarstwa, rzeźby, plakatu, jak i biżuterii antykwarycznej.

1. Kupowanie dzieł sztuki musi sprawiać przyjemność

Jeżeli chodziłby tylko o samą lokatę, sztabki złota czy surowe diamenty są lepszą i sprawiającą mniej zachodu formą inwestowania. Zaś małe dzieła sztuki pozwalają nam dodatkowo na obcowanie z pięknem. W związku z czym muszą spełniać nasze kryteria piękna i zaspokajać nasze potrzeby estetyczne. Dodatkowo, skoro są to przedmioty użytkowe, muszą podkreślać nasze cechy osobowości czy urody. O ile nie kupiliśmy ich czysto kolekcjonersko lub inwestycyjnie.

2. Znajomość sytuacji rynkowej, czyli wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza

Wiedza z dziedziny historii sztuki powinna stać się fundamentem. Należy posiadać ponadto spore rozeznanie w temacie rynku sztuki. Znając aktualną sytuację, wartości, mechanizmy rynku, w tym rynku aukcyjnego, jesteśmy w stanie mądrze inwestować. Działa to tak samo, jak w przypadku innych dziedzin wymagających eksperckiej wiedzy. Jednak poznanie sposobów działania rynku sztuki jest o wiele łatwiejsze niż na przykład finansowego. Pozwoli nam to łatwo i przyjemnie poruszać się w galeriach i po aukcjach, nabywając świetne obiekty w korzystnych cenach. Im więcej wiemy na dany temat i rozumiemy mechanizmy działania rynku, tym lepiej jesteśmy w stanie ocenić wartość rynkową nabywanego obiektu. Tym samym mądrze budować kolekcję.

W czasie rozpoczynającego się kryzysu inwestycja w sztukę wciąż jest spokojną przystanią dla inwestorów, którzy w innych dziedzinach słusznie mogą obawiać się spadków i zawirowań – mówi Iwona Büchner-Grzesiak, prezes Domu Aukcyjnego Polswiss Art.

3. Znajomość tematu

Przed kupnem obiektu, dzieła malarskiego czy rzeźby, dobrze jest przestudiować biografię twórcy. Również historię sprzedaży jego innych dzieł, wartość maksymalną, jakie osiągały na aukcjach, a za jaką cenę i czy w ogóle można kupić dane nazwisko w galerii. Na polskim rynku sztuki taki przegląd notowań aukcyjnych znajdziecie na portalu artinfo.pl. Jest to szczególnie ważne, gdy nastawiamy się na inwestycję. Wartość każdego obiektu podniesie fakt, czy prace jego autora znajdują się już w jakichś znanych kolekcjach. Zawsze dobrze jest przestudiować wszystkie dostępne nam materiały, które pozwolą nam na wiarygodną i właściwą wycenę dzieła sztuki, które chcemy nabyć.

Jaką biżuterię kupować?

Jeżeli chodzi o biżuterię, należy szukać przedmiotów o znacznej wartości i z dobrego warsztatu złotniczego. Właśnie je można będzie w przyszłości odsprzedać na przykład za granicą. Przy założeniu, że inwestujemy na wiele lat, warto zainteresować się wybitnymi wyrobami jubilerów z końca XIX i początku XX wieku. Tego rodzaju przedmiotów będzie z roku na rok mniej, co również musi rzutować na ich wartość w przyszłości. Trzeba też mieć na uwadze, że stosunkowo łatwo jest określić wartość kamieni i kruszcu. Jednak w przypadku przedmiotów antykwarycznych, znanych marek złotniczych niezbędny jest kontekst historyczny i klasa wyrobu.

Stoisko Hancocks na TEFAF Maastricht 2020

Marszandzi mówią wprost: zainteresowanie sztuką jest obecnie ogromne, nowych klientów przybywa, również wśród tych, którzy do tej pory sztukę omijali z daleka.

4. Nie kupuj kota w worku

Czynnikiem ryzyka przy tego typu inwestycji jest możliwość zakupu falsyfikatu. Uchronić nas może od tego certyfikat, dokument potwierdzający autentyczność dzieła. Nie każdy sprzedający wystawia tego typu świadectwo, ale warto się o nie upomnieć. Co powinien zawierać taki certyfikat? Począwszy od tytułu, techniki, jaką dany przedmiot został wykonany, rozmiaru i roku powstania po podpis artysty, pieczątkę galerii i podpis pracownika czy właściciela galerii.

Certyfikat biżuterii

A jak ma się to do biżuterii? Podobnie, gdyż należy na takim dokumencie wpisać: nazwę przedmiotu, najlepiej z cechami charakterystycznymi, okresem i miejscem powstania. Następnie wypisać kruszce, z jakich został wykonany obiekt oraz masę całego wyrobu. Jeśli biżuteria czy obiekt rzemiosła artystycznego (cukiernica, papierośnica itd.), nie ma nabitych wcześniej prób, to takie pismo poparte powinno być świadectwem badania z Urzędu Probierczego. Kolejną składową jest opis kamieni szlachetnych, o ile takie wyrób posiada. Określić należy ich masę karatową, rodzaju szlifu, formę, a w przypadku diamentów – barwę oraz czystość. Dokument powinien zostać opatrzony pieczątką i podpisem osoby upoważnionej do wystawienia takiego certyfikatu oraz datą i miejscem wystawienia, pełną nazwą instytucji z jej adresem.

Zawsze sprawdzaj

I tutaj jest mały haczyk: zawsze sprawdzaj, kto się podpisuje pod takim dokumentami. Szczególnie jeżeli dotyczy to biżuterii, powinni to robić jedynie certyfikowani eksperci do spraw wyceny biżuterii, kamieni szlachetnych. Są to osoby po krajowych i międzynarodowych kursach branżowych, praktycy z wieloletnim stażem, zrzeszeni w różnego typu instytucjach weryfikujących ich wiedzę, wymagających ciągłego szkolenia, śledzących nowinki branżowe. Zawsze powtarzam: kupuj w renomowanych firmach! Tylko to gwarantuje bezpieczeństwo twojego zakupu i całej kolekcji. Do tematu certyfikatów na pewno będę chciała wrócić i opisać go szerzej w oddzielnym artykule.

Stan zachowania

Przy obiektach antykwarycznych pamiętać też warto o stanie zachowania. Do tego w sumie nie potrzebna jest nam wiedza ekspercka, wystarczy bystre oko i pytanie do doradcy. Wszystkie te informacje są ważne i powinno się je zamieścić w certyfikacie. Od nich będzie zależało, w jaki sposób kupiona przez nas praca będzie zachowywała się wraz z upływem czasu, czy szybko straci na wartości. Co nam daje podsiadanie certyfikatu? Tworzymy historię obiektu, mamy dokument potwierdzający, co nabyliśmy. Również łatwiej nam później odsprzedać taki przedmiot lub sprawdzić aktualną wartość po kilku latach. W momencie wypadków losowych ubezpieczyciel jest w stanie przy pomocy biegłego oszacować cenę takiego przedmiotu. Dzięki takiemu dokumentowi możemy też dociekać swoich praw.

Dziś napisałam, czym należy kierować się przy wyborze dzieła sztuki, biżuterii antykwarycznej czy ekskluzywnej. W następnej części zapraszam do śledzenia obecnej sytuacji na rynku dzieł sztuki. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy dzieła sztuki, złoto, diamenty, mogą zyskać na wartości nawet w przypadku kryzysu gospodarczego. Czy inwestycja w sztukę może być doskonałym narzędziem dywersyfikacji portfela w czasach niepewności gospodarczej?

Beata Paluch

historyczka sztuki, ekspertka biżuterii dawnej, absolwentka SGH

na kierunku Podyplomowe Studia Zarządzania na Rynku Dóbr i Marek Luksusowych