Wpisy

Kojarzące się z morskimi wodami, blaskiem słońca i radością życia perły są zwiastunem wiosny i obietnicą lata. Biżuteria wykorzystująca perły stanowi dziś jedne z najbardziej pożądanych wyrobów jubilerskich na świecie. A jak było kiedyś? Zapraszamy do zapoznania się ze starożytną i średniowieczną historią tych klejnotów.

Historia pereł tak jak każdego innego minerału, to przede wszystkim historia kultury i sztuki. Jego wartość określają nie tylko pożądane cechy fizyczne, ale przede wszystkim to, jakie znaczenie i symboliczną wartość nadadzą mu jego użytkownicy.
Perły są pod tym względem wyjątkowe. Żaden chyba kamień czy substancja pochodzenia organicznego wykorzystana w jubilerstwie, nie osiągnęła takiej sławy, nie zdobyła takiego statusu, statusu przede wszystkim symbolicznego, jak te klejnoty, znane i doceniane od czasów pierwszych cywilizacji.

Aby zrozumieć fenomen ich funkcjonowania w świecie, warto przyjrzeć się dziełom rzemieślniczym powstałym z użyciem pereł, dziełom sztuki przedstawiającym wykorzystanie wartości zdobniczych tych substancji organicznych oraz architekturze wplatającej w użytkową codzienność perłowe motywy. Dzieła te najlepiej dookreślają symboliczne znaczenie pereł.

Na koniec dawano perłę

Pierwsze, pojedyncze artefakty powstałe z masy perłowej pochodzą z okolic Zatoki Perskiej. Obrobioną rzemieślniczo perłę odkrytą w As-Sabiyah w Kuwejcie badacze datują już na późną epokę kamienia. Archeologowie nie potrafią jasno wskazać czy były to dekoracyjne elementy biżuteryjne, cenny kamień traktowany jako waluta przetargowa czy może rodzaj amuletu o apotropaicznych właściwościach.

Podpowiedź może stanowić odkrycie innej samotnej perły z tego samego okresu, którą znaleziono wśród ludzkich szczątków na stanowisku w Umm Al Quwain. Chowanie ludzi z perłą umieszczaną w prawej ręce wydaje się powszechnym zwyczajem praktykowanym już przez najstarsze cywilizacje. Można więc przypuszczać, że perła, stanowiąca niezwykle cenny klejnot pochodzenia organicznego traktowana była jako element wyposażenia zmarłej osoby, jako talizman pomagający przejść zmarłemu na druga stronę. Uchodziła ona bowiem, ze względu na swoją twardość i niezmienność, za symbol nieśmiertelności. Łatwo więc łączono ją z zachowaniem wiecznej i ciągłej pamięci o zamarłym. Praktykę tę, rozszerzoną na inne dobra luksusowe przejmą kolejne cywilizacje – m.in. Egipt, Grecja czy Rzym, a sam zwyczaj pozostawiania sentymentalnych, symbolicznych i znaczących dla zmarłej osoby przedmiotów w grobie stosowany jest do dziś.

W okolicach Zatoki Perskiej badacze odkryli inne perły pochodzące z kolejnych tysiącleci. M.in. na stanowiskach archeologicznych w Omanie, Iraku, Bahrajnie, Iranie, Kuwejcie i Palestynie. Obszary, na których dokonano odkryć, stanowiły część starożytnych imperiówsumeryjskich (5900-2350 p.n.e.), akadyjskich (2350-2193 p.n.e.), babilońskich (2100-1600 p.n.e.) i asyryjskich (2000-1800 p.n.e.). To wówczas właśnie zaczęła powstawać coraz bardziej wysublimowana biżuteria wykorzystująca perły – były to m.in. bransolety i naszyjniki, traktowane nie jako pogrzebowe amulety, ale dekoracyjne elementy codzienności, którym przypisywano jednocześnie symboliczne znaczenie.

Mozaika przedstawiająca Aleksandra Wielkiego na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 rok p.n.e.)
Mozaika przedstawiająca Aleksandra Wielkiego na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 rok p.n.e.). Fragment tzw. mozaiki Aleksandra z Domu Fauna w Pompejach; źródło: domena publiczna

Z Aleksandrem Wielkim na Zachód

Praktyka wydobywania z muszli małży perły i jej późniejszego dekoracyjnego wykorzystania dotarła do Egiptu wraz z jego podbojem przez Persów w 525 roku p.n.e., którego dokonał Kambyzes II.

Panowanie Persów na ziemiach egipskich trwało aż do 332 roku p.n.e., a więc do momentu udanych kampanii i podboju tych części świata przez Aleksandra Wielkiego. Dla historii pereł, a tym samym dla całej historii biżuterii był to moment przełomowy, bowiem wiedza dotycząca wydobywania oraz wartości tego organicznego klejnotu przeniosła się, wraz z kulturowym przenikaniem się tradycji i praktyk, na Zachód. Dzięki temu Grecy, znajdujący się pod panowaniem Aleksandra, poddani wpływom Orientu, zostali tym samym zaznajomieni z luksusową wartością pereł, które zaczęli chętnie wykorzystywać m.in. w zdobnictwie odzienia, do projektowania elementów biżuteryjnych i przedmiotów codziennego użytku oraz w kształtowaniu rzeźbiarskich i architektonicznych dzieł sztuki.

W kolejnych dziesięcioleciach Aleksandria, stanowiąca kulturalną stolicę ówczesnego świata hellenistycznego, rozwijała się pod rządami Ptolemeuszy. Użycie pereł na aleksandryjskich dworach stało się niezwykle modne, a wraz z kulturalnym rozwojem miasta, i co za tym idzie rozwojem wszelkich dziedzin rzemiosł i sztuki, perły pojawiały się niemal wszędzie, osiągając szczyt popularności. Cieszyły się wówczas taką sławą jak żaden inny kamień szlachetny w świecie.

Kleopatra pije perłę

Wartość pereł dobrze oddaje, raczej mało prawdopodobna, historia zakładu Kleopatry i Marka Antoniusza. Jak donosi Pliniusz, jeden z największych historyków i pisarzy rzymskich żyjący w I wieku n.e., para ta założyła się o to, czy królowa Egiptu jest w stanie wydać ucztę, na której przygotowane potrawy i trunki będą warte 30 milionów sestercji. Kleopatra, aby wygrać zakład, zdjęła ze swojego ucha jeden perłowy kolczyk, który odpowiadał wskazanej w zakładzie wartości i rozpuściła go w pucharze octu, wypijając następnie jego całą zawartość. Tym samym wygrała zakład, pokazując jednocześnie swoją władzę oraz bogactwo państwa oparte m.in. na zbiorach szalenie cennych pereł.

To dwór Kleopatry, utrzymującej w hellenistycznym Egipcie władzę dzięki kontaktom i protektoratowi Imperium, przeniósł wiedzę o wydobywaniu, wartości i przeistaczaniu pereł w ozdobną biżuterię dalej na Zachód, w stronę Rzymu.

Perły

Margarita czy unio?

Starożytni Rzymianie łączyli pochodzenie pereł z rejonami greckimi. Stąd też wzięła się jej rzymska nazwa – margarita – której etymologia wywodzi się właśnie od języka greckiego. Z drugiej strony w starożytnym Rzymie funkcjonowało także inne, łacińskie słowo określające ten organiczny, niezwykle wówczas cenny klejnot – unio.

Wspomniany wcześniej Pliniusz był zdania, że ​​określenie to odnosi się do przymiotnika niepowtarzalny. Uzasadniał to faktem, że każda perła ma unikalne właściwości, różniące ją od innych okazów. Co więcej, według niego, użycie słów uniomargarita stosowano do dwóch różnych gatunków pereł. Unio określało większe, bardziej atrakcyjne wizualnie i jakościowo okazy, natomiast słowo margarita zwiastowało mniejsze perły niskiej jakości.

Inny rzymski historyk Ammianus Marcellinus, żyjący w IV wieku n.e., uważał z kolei, że słowo unio stanowiło sugestię do procesu odnajdywania pojedynczej perły w muszlach małż. Obecnie termin unionidae funkcjonuje jako określenie rodziny małż słodkowodnych występujących w Ameryce Północnej, Eurazji i Afryce.

Wojna za perłę

Która z nazw rzeczywiście funkcjonowała, adekwatniej oddając piękno i unikatowość perły – tego dziś już nie możemy być pewni. Wiemy natomiast, że w czasach Cesarstwa Rzymskiego perły były tak cenione, a ich posiadanie tak bardzo pożądane, że władcy rozpędzali dla nich wielkie wojny, a skalę pochodów triumfalnych określały ilości pereł zdobytych podczas podbojów. Przykładem niech będzie wojenna kampania Pompejusza (I w. p.n.e.) prowadzona przeciwko niezwykle wówczas bogatemu królestwu Pontu. Zaowocowała ona zdobyciem przez rzymską armię ogromnych ilości łupów wojennych, które następnie zostały przywiezione do Rzymu i ostentacyjnie eksponowane podczas triumfalnego pochodu. Wśród zrabowanych skarbów znalazły się m.in. 33 korony inkrustowane perłami, liczna biżuteria z pereł, portret Pompejusza oraz kapliczka poświęcona muzom – wykonane z pereł zasilających skarbiec Pontu.

Bez wątpienia perły w tamtym czasie uchodziły za najdroższy klejnot świata. Tak więc ich zdobycie podczas kampanii uznawano za wskaźnik sukcesu całej wyprawy wojennej. W przypadku konfliktu z Pontem zdobycie pereł pomogło nie tylko ugruntować pozycję Pompejusza jako odnoszącego sukcesy dowódcy wojskowego, ale również wzbogacić skarbiec Rzymu i wzmocnić jego gospodarkę.

Rzymianki przysięgają na perły

Wielkie uznanie, jakim cieszyły się perły w Cesarstwie oraz ogromna wartość, jaką im przypisywano, doprowadziły do wzrostu popytu na te kosztowności, szczególnie wśród żon patrycjuszy. Rzymianki nosiły chętnie nie tylko ozdoby wysadzane perłami, ale także wyszywane nimi elementy garderoby. Pliniusz komentował sarkastycznie te upodobania: Nie wystarczy, że noszą perły, muszą je też deptać i chodzić po nich. Kobiety noszą je nawet nocą, aby we śnie mogły zachować świadomość posiadania pięknych klejnotów. [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Ekstrawaganckie praktyki bogatych rzymskich kobiet wzbudzały wśród ówczesnych filozofów, poetów i myślicieli pożałowanie i krytykę. O zjawisku tym pisał m.in. Tibullus, Seneka czy Horacy. Rzymski satyryk Marcus Valerius Martialis wspominał, nie bez ironii, o pewnej arystokratce Gellii: Nie przysięga na żadnych bogów ani boginie, ale na swoje perły. Obejmuje je i całuje. Nazywa swoimi braćmi i siostrami. Kocha je bardziej niż swoich dwóch synów. Gdyby przypadkiem je zgubiła, nieszczęsna kobieta, nie przeżyłaby godziny. [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Seneka z kolei krytykował sposób noszenia pereł w uszach: Uważam, że powinno się nosić po jednej perle na każdym uchu. Ależ skąd! Płatki naszych pań osiągnęły specjalną zdolność do podtrzymywania ich ogromnej liczby. Dwie perły obok siebie, trzecia zawieszona u góry ucha, tworzą teraz jeden kolczyk! Szalone [kobiety], wydają się myśleć […] chyba, że noszą wartość spadku w każdym uchu! [tłum. z ang. autorka – J. M.]

Marmurowy posąg przedstawiający cesarza Kaligulę na Incitatusie, I w. n.e., dziś w British Museum
Marmurowy posąg przedstawiający cesarza Kaligulę na Incitatusie, I w. n.e., dziś w British Museum. O Incitatusie (łac. szybkim, galopującym) na dworze Kaliguli pisał Swetoniusz w swoich Żywotach Cezarów. Rumak miał mieszkać w marmurowej stajni, chodzić okryty purpurą i w uprzęży ozdobionej perłami, a także jadać ze żłobu z kości słoniowej; źródło: domena publiczna

Ekstrawaganckie perły rzymskich cesarzy

Cesarz Kaligula

Jak się jednak okazuje, nie tylko bogate patrycjuszki lubowały się w perłach. Cesarz Kaligula panujący w I wieku n. e. zasłynął m.in. z tego, że ozdobił szyję swojego ulubionego konia Incitatusa, z którym skądinąd zasiadał do wieczerzy, naszyjnikiem z pereł. Na wpół prawdziwe opowieści donoszą także, że nosił pantofle haftowane perłami, a kanapy, na których wypoczywał, były pokrywane fioletowymi okryciami przeplatanymi złotem i perłami.

Neron

Postać osławionego Nerona odznaczyła się szczególnie mocno w historii pereł. Cesarz bowiem kazał wznieść swój tron i udekorować berło największymi i najbardziej zdobnymi perłami, jakie uda się znaleźć w Imperium. Poza tym wszyscy aktorzy w jego prywatnym teatrze mieli obowiązek noszenia masek ozdobionych tymi niezwykle wówczas cenionymi klejnotami.

W dziełach sztuki powstających w tamtym czasie również odnajdziemy potwierdzenie tego, że Rzymianie lubowali się w perłach. Widać to przede wszystkim w rzeźbie. Sznury pereł występujące jako elementy biżuteryjne, dekorujące szczególnie postaci kobiece odnajdziemy m.in. na głowie jednej z płaskorzeźbionych herm stanowiących element kompozycyjny sarkofagu patrycjuszki Pamphylii, powstałego w III wieku n.e. Dziś ten niezwykle zdobny zabytek oglądać można w Muzeum Archeologicznym w Konyi w Turcji. To oczywiście tylko jeden z tysięcy przykładów wykorzystania motywu pereł w rzeźbie antycznej.

Perły w architekturze

Perły zostawiły po sobie ślad także w architekturze. Starożytne budowle kojarzą się powszechnie z kanelowanymi kolumnami, tympanonem czy metopami, jak się jednak okazuje, mają o wiele więcej do zaoferowania. Rzadko kiedy wspominamy o mniejszych elementach wywodzących się jeszcze z drewnianych konstrukcji architektonicznych powstających w okresie archaicznej Grecji. Zwłaszcza jeden element – guttae – jest szczególnie interesujący, ponieważ przypomina swoim wyglądem maleńkie łezki lub perełki. Samo słowo guttae oznacza właśnie łzy. Warto wspomnieć w tym miejscu, że starożytni Grecy utożsamiali perły ze łzami bogini miłości i piękna – Afrodyty, która, notabene, wyłoniła się, według mitów, z muszli. Sama jej postać jest więc ściśle skorelowana z motywem perły.

Guttae  – motyw łez-pereł w architekturze
Guttae – motyw łez-pereł w architekturze; źródło: domena publiczna
Sandro Botticelli, Narodziny Wenus, ok. 1485 r
Sandro Botticelli, Narodziny Wenus, ok. 1485 r.; źródło: domena publiczna

Bizancjum perłami stoi

W IV wieku, wraz z przeniesieniem się kulturalnej stolicy ówczesnego, chrystianizującego się świata do Konstantynopola, a więc wraz z panowaniem Cesarza Konstantyna Wielkiego, który zapoczątkował niejako historię „Nowego Rzymu” – Bizancjum, rozpoczęła się również migracja pereł na Wschód. Nie znaczy to oczywiście, że do tego momentu wiedza o ich wydobywaniu i przerabianiu na biżuterię nie była na Wschodzie znana. Warto jednak zaznaczyć, że to właśnie w IV wieku zaczęły przenikać się tendencje znane na zachodzie i wschodzie, tworząc konglomerat kulturalno-rzemieślniczych rozwiązań łączących te dwie cywilizacje.

Po upadku zachodniego Imperium w 476 roku cesarze bizantyjscy uważali się za prawowitych władców Rzymu. Swoją pozycję podkreślali m.in. niewyobrażalnie bogato zdobionymi szatami, w których główną rolę dekoracyjną odgrywały perły i złoto. Należy dodać, że zarówno dwór bizantyjski, jak i w ogóle świat Wschodu, przywiązywał ogromną wagę do równowagi materialnej i duchowej. Bogate życie mentalne i intelektualne, rozwijane w Bizancjum na ogromną skalę, szło w parze z przepychem materialnym, ze skłonnością do otaczania się pięknymi i drogimi przedmiotami.

Mozaika z przedstawieniem cesarza Justyniana I Wielkiego i dostojników kościelnych, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r
Mozaika z przedstawieniem cesarza Justyniana I Wielkiego i dostojników kościelnych, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.; źródło: domena publiczna

Perły w mozaice z Rawenny

Artystycznym potwierdzeniem tych praktyk niech będą mozaiki zdobiące kościół San Vitale w Rawennie, których powstanie historycy sztuki datują na lata 546–548, a więc na okres panowania cesarza Justyniana I Wielkiego. Są one jednymi z najwspanialszych i najlepiej zachowanych osiągnięć malarstwa monumentalnego doby Bizancjum. Z punktu widzenia historii biżuterii szczególnie interesujące są te usytuowane na ścianach apsydy kościoła przedstawiające dwór cesarski (ukończone w 548 roku).

Zaślubiny Justyniana i Teodory

Symetrycznie, po prawej i lewej stronie od centrum apsydy przedstawiono orszak cesarza Justyniana I Wielkiego oraz, osobny, jego drugiej żony – cesarzowej Teodory. Sama scena ma głęboko symboliczny wydźwięk i, jak sugerują badacze, nigdy się nie wydarzyła. Przedstawia ofiarowanie przez władców pateny oraz kielicha kościołowi w Rawennie. Jak się jednak okazuje para cesarska w trakcie swego panowania, nigdy nie odwiedziła świątyni. Mozaika, stanowiąca czysto propagandowy element dekoracyjny kościoła, podtrzymuje wizerunek Justyniana jako cesarza dbającego o swoje ziemie, hojnego oraz pobożnego. Uwypukla także prawy, zgodny z wolą bożą charakter małżeństwa cesarza oraz Teodory.

Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r
Mozaika z przedstawieniem orszaku cesarzowej Teodory, kościół San Vitale w Rawennie, ok. 548 r.; źródło: domena publiczna
Cesarskie perły

Mozaika doskonale pokazuje, jak chętnie w tamtym czasie wykorzystywano perły w celach biżuteryjnych. Głowę cesarza Justyniana zdobi rodzaj niezwykle dekoracyjnej korony, składającej się z się dwóch rzędów pereł przedzielonych pasem kolorowych kamieni szlachetnych. Charakterystycznym elementem wyróżniającym wyłącznie władców bizantyjskich są dwie pary pereł w kształcie kropli, zwisające po obu stronach głowy cesarza, które stanowią rodzaj ozdobnych nausznic. Ten element będzie wielokrotnie pokazywany na monetach i tremissisach ukazujących wizerunki władców. Niezwykle ciekawa jest brosza służąca do przytrzymania i podpięcia szaty cesarza widoczna na mozaice. Pomarańczowy, kryształowy klejnot pośrodku, otoczony został rozetą kulistych pereł. Dodatkową ozdobą są trzy zwisające perły w formie wydłużonych kropli powtarzające kształt zausznic. Kunszt artysty tworzącego mozaikę doskonale uwydatnia miękkie drapowanie szaty powstałe dzięki przypiętej broszy. Pokazuje to, że twórca był zaznajomiony i czerpał inspiracje ze sztuki starożytnego Rzymu, która doprowadziła do perfekcji ukazywanie drapowania szat, podbijającego trójwymiarowość przedstawienia.

Również głowa cesarzowej Teodory przyozdobiona jest monumentalną tiarą, na którą składają się rzędy pereł i kolorowych kamieni szlachetnych tworzące rozbudowaną, wydłużoną konstrukcję, podkreślającą majestat, bogactwo i ważność cesarzowej. Dodatkową ozdobą są koliste i wydłużone perły tworzące rodzaj dekoracyjnego napierśnika. Całość prezentuje przepych i upodobanie cesarzy bizantyjskich w pięknych przedmiotach.

Tremissis cesarza Justyniana
Tremissis cesarza Justyniana; źródło: domena publiczna
Złota moneta Justyniana wydobyta w Indiach.
Złota moneta Justyniana wydobyta w Indiach. Cesarz ukazany jest w perłowym diademie i parą pereł w kształcie kropli zwisających po obu stronach jego twarzy; źródło: domena publiczna

„Ojciec Europy” kocha perły

Karol Wielki z dynastii Karolingów, rządzący na przełomie VIII i IX wieku, przekształcił królestwo Franków w imperium, które obejmowało znaczną część Europy Zachodniej i Środkowej. Zapoczątkowany przez niego nurt kulturalno-intelektualnej odnowy – tzw. renesans karoliński – promujący odrodzenie sztuki, religii i kultury w duchu chrześcijańskim, sprzyjał kształtowaniu wspólnej tożsamości europejskiej, jednocząc większość Europy Zachodniej po raz pierwszy od czasów Imperium Rzymskiego. Fakt ten skłonił wielu historyków do uznania go za „ojca Europy”.

Albrecht Dürer, Emperor Charlemagne, 1512 r
Albrecht Dürer, Emperor Charlemagne, 1512 r.; źródło: domena publiczna

To właśnie za czasów panowania Karola Wielkiego wykorzystanie klejnotów, m.in. pereł do dekoracyjnego wzbogacenia regaliów koronacyjnych, szat i przedmiotów rzemiosła artystycznego rozwinęło się na nieznaną do tej pory w Europie skalę.
Przyjrzymy się bliżej portretowi cesarza pędzla Albrechta Dürera. Przedstawia on władcę w wysadzanych klejnotami szatach królewskich oraz z insygniami, dookreślającymi jego pozycję i rangę. Bez wątpienia najbardziej przyciągającym wzrok elementem jest tzw. Korona Rzeszy-Korona Cesarstwa Rzymskiego. Blask złota współgra z brylancją kolorowych kamieni szlachetnych. Każdy z nich został dodatkowo otoczony symetrycznie rozmieszczonymi perłami, które potęgują piękno, bogactwo i blask korony.

Korona Rzeszy – Korona Cesarstwa Rzymskiego
Korona Rzeszy – Korona Cesarstwa Rzymskiego; źródło: domena publiczna

Perła jest całym światem

Chrześcijaństwo ugruntowało religijną i chyba najgłębszą symbolikę pereł. Perła ukryta w muszli wzrasta na dnie morza. W średniowieczu wierzono tym samym, że jest ona symbolem dziecka rozwijającego się w łonie matki i światła świecącego w ciemności. Jej symbolikę łączono płynnie z postacią Chrystusa rozumianego jako Logos – Świat, który narodził się z ciała Maryi. Potwierdzenie tego znajdziemy w wielu średniowiecznych manuskryptach zawierających iluminacje przedstawiające Jezusa zasiadającego na Logosie, przyjmującym kształt eliptycznej bądź okrągłej perły. Przedstawienia te interpretować można jako zwierzchnictwo Jezusa-Boga nad całym światem.

Przedstawienie Jezusa panującego nad logosem-perłą, 1265 r., dziś w British Library.
Przedstawienie Jezusa panującego nad logosem-perłą, 1265 r., dziś w British Library. Ten niezwykle ciekawy zabytek z XIII wieku ukazuje ówczesny stan wiedzy geograficznej, stanowiąc jedną z najstarszych zachowanych średniowiecznych map świata; źródło: domena publiczna

Warto dodać, że w średniowieczu perły stanowiły przedmioty wotywne. Pokutujący wypełniali ołtarze, rzeźby, obrazy i naczynia liturgiczne pojedynczymi perłami, sprawiając tym samym, że kościoły w Europie Zachodniej stały się posiadaczami największych zbiorów tych organicznych klejnotów.

Perłowe okładki manuskryptów

Z uwagi na gromadzenie się w kościołach ogromnej ilości cennych klejnotów, warsztaty iluminatorskie działające pod ich patronatem wykorzystywały artystyczne cechy m.in. pereł do tworzenia dekoracyjnych okładek manuskryptów. Powstawały wówczas pełne przepychu, kolorowych kamieni szlachetnych, pereł i złota oprawy mszałów, kronik, ewangelii etc., odznaczające się najwyższym stopień artystycznej doskonałości.

Warto w tym miejscu przywołać manuskrypt Lindau Gospels. Wpisał się on nie tylko w historię sztuki, ale także w historię biżuterii. Ten niezwykły przykład artystycznego rzemiosła powstał między VII a XI wiekiem. Rękopis należał do Opactwa Szlachetnych Kanoniczek, założonego w 834 roku w Lindau nad Jeziorem Bodeńskim. Historycy sztuki sugerują, że bogato zdobiona okładka rękopisu została prawdopodobnie zaprojektowana i wykonana w latach 896-899. Powstała na polecenie cesarza wschodnio-frankijskiego Arnulfa z Karyntii. Jubilersko cyzelowana okładka stanowi jeden z nielicznych i najcenniejszych, zachowanych do dziś przykładów biżuteryjnego rzemiosła kościelnego tamtego czasu. 

Okładka składa się ze złota, płaskorzeźbionego krucyfiksu, kolorowych kamieni szlachetnych, m.in. rubinów, granatów, szafirów cejlońskich i szmaragdów oraz 98 pereł słodkowodnych. I jest absolutnie spektakularna!

Okładka manuskryptu Lindau Gospels, lata 896-899, dziś w zbiorach Morgan Library & Museum w Nowym Jorku
Okładka manuskryptu Lindau Gospels, lata 896-899, dziś w zbiorach Morgan Library & Museum w Nowym Jorku; źródło: domena publiczna

Perły na co dzień

W XIII i XIV wieku noszenie pereł stało się niezwykle modne. W całej Europie zarówno kobiety, jak i mężczyźni wyższych stanów, ozdabiali nimi codzienne i odświętne części garderoby.

Wisior z dekoracyjną perłą barokową – dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Zwyczaj noszenia diamentów i kolorowych kamieni szlachetnych w tamtym czasie nie był popularny. Wynika to przede wszystkim ze sposobu szlifowania kamienia. Jedyną znaną wówczas formą opracowania był kaboszon. Jednak nie w pełni uwypuklał on potencjał gry kamienia ze światłem, która sprawiała, że klejnot ożywał blaskiem. Z drugiej zaś strony szlif kaboszonowy zarezerwowany był przede wszystkim do kamieni wykorzystywanych w regaliach królewskich. Nie był więc powszechnie dostępny.

Perły natomiast były gotowe do użycia już w momencie wyjęcia ich z muszli. Ich naturalne piękno, kształt i połysk sprawiały, że nie wymagały one żadnej interwencji człowieka.

Johannes Vermeer, Dziewczyna z perłą, ok. 1664
Johannes Vermeer, Dziewczyna z perłą, ok. 1664; źródło: domena publiczna
Perły w nowożytności i w epoce nowoczesnej

W następnych wiekach należących do epoki nowożytnej i nowoczesnej, zarówno biżuteryjne wykorzystanie pereł, jak i ukazywanie ich w dziełach sztuki, prowadzone było na znacznie większą skalę. To drugie zjawisko wynika przede wszystkim z faktu, że w sztukach pięknych coraz chętniej sięgano do języka realizmu bazującego na przedstawieniach prawdziwych osób. Pod wpływem nurtu sztuki niderlandzkiej pojawiła się moda na portrety. Zarówno w przedstawieniach portretowych władców, osób związanych z dworem, jak i reprezentantów mieszczaństwa pojawiały się biżuteryjnie opracowane perły.

Oprócz porterów malowano wielkie sceny mitologiczne, później alegoryczne, które powoli zajmowały zaszczytne miejsce obok scen religijnych. I choć w tych ostatnich, najczęściej przy postaci Marii, również pojawiały się perły, to sceny mitologiczne nawiązywały do kultury antyku, któremu wówczas przypisywano pochodzenie tego organicznego klejnotu.


Współczesny naszyjnik perłowy z diamentowym zapięciem – dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

O tym, jaką symbolikę przypisywano perłom w dziełach sztuki w czasach nowożytnych i nowoczesnych już wkrótce, w drugiej części artykułu.

Tymczasem warto zrozumieć, że zarówno oglądanie pereł na dziełach sztuki, jak i noszenie pereł jako dzieła sztuki stanowi mentalny i fizyczny gest zanurzenia się w dawności, która jest wciąż aktualna. Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą pereł oraz do odwiedzenia naszego stacjonarnego salonu w Al. “Solidarności” 93 w Warszawie.

Julia Majewska
historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Dziś perłowa biżuteria stanowi synonim elegancji i szlachetnej prostoty
Dziś perłowa biżuteria stanowi synonim elegancji i szlachetnej prostoty
Bibliografia:

J. E. Cirlot, Słownik symboli, tłum. I. Kania, Kraków 2012.
J. Herrin, Byzantium. The Surprising Life of a Medieval Empire, Princeton 2007.
A. McClanan, The Visual Representation of the Empress Theodora, [w:] Representations of Early Byzantine Empresses. Image and Empire, New York 2002, s. 121-148.
Leksykon symboli, oprac. M. Oesterreicher-Mollwo, tłum. J. Prokopiuk, Warszawa 1992.
G. F. Kunz, C. H. Stevenson, The Book of the Pearl. Its History, Art, Science, and Industry, New York 2001.

Kwiaty same w sobie, czy jako motyw ornamentalny królują w sztuce od wieków. Włączanie do świata kultury elementów natury, posiłkowanie się ich formą stanowi immanentną cechę świata ludzi. Najdawniejsze cywilizacje opierały wytwory kultury – takie jak pismo, religię czy sztukę na dostępnych im na co dzień elementach natury. Formy zaczerpnięte ze świata fauny i flory wyrażały najgłębsze ludzkie emocje. W sposób metaforyczny, pozbawiony dosłowności, a jednak zrozumiały pozwalały wyrazić niematerialne wartości, ludzkie stany i najbardziej zawiłe idee. Nierzadko miały apotropaiczną moc. W starożytnym Egipcie patronujący ludziom bogowie przybierali postaci zwierząt lub istot, które czerpały swój wygląd ze świata flory. Mogły pełnić także rolę opiekuńczego amuletu tak jak w przypadku naszyjników czy pierścionków ze skarabeuszem patronującym egipskim skrybom.

Pierre-Auguste Renoir, Martwa natura. Róże z Vargemont, 1885; żródło fotografii: domena publiczna

Kwiaty w starożytnej biżuterii

Przetworzone formy kwiatów i zwierząt obecne w sztuce wysokiej, odnalazły swoje miejsce także w mniejszych formach, przede wszystkim w biżuterii. W starożytnej Grecji i Rzymie pojawiały się w pierścieniach, wisiorach oraz szpilach drapujących fałdy szat. Podobnie w średniowieczu i renesansie, czerpiącym inspiracje z form antycznych tworzono wyroby jubilerskie przedstawiające przestylizowane wici roślinne, gałązki szczepów winogronowych, liście akantu czy wieńce laurowe, które na szeroką skalę powróciły w okresie empire. 

Grzebień, który w kilku prostych ruchach można zmienić w tiarę dostępny jest w ofercie KAREA Gemstone Space. Wyrób pochodzi z XIX wieku i reprezentuje nurt neo-empirowy. Wyróżnia się niezwykłą dbałością o detal – m.in. dzięki sztancowanym truskawkom zamkniętym w klasycyzującej, floralnej ramie wysadzanej ametystami i szkiełkami w kolorze perydotów.
Berthe Morisot, Dziecko wśród malw, 1881. Kwiaty stanowiły jeden z najczęstszych i najwdzięczniejszych tematów malarskich impresjonizmu; źródło fotografii: domena publiczna

Manieryzm, barok i nowe materiały…

Manieryzm i barok zdominowała teatralizacja i stylizacja. Motywy kwiatowe wykorzystywane w biżuteryjnych przykładach tamtego czasu stanowiły jedynie pretekst do stworzenia formy abstrakcyjnej – ornamentu. Wówczas też zaczęto śmielej sięgać po przeróżne materiały i kruszce, także te organiczne. Wykorzystywano m.in. koral, muszlę, bursztyn, chalcedon, kość słoniową, drewno czy perły. Posiłkowano się ich niezwykłymi kształtami, przypominającymi m.in. sylwetki zwierząt czy egzotyczne kwiaty. W drezdeńskim skarbcu elektorów saksońskich Grünes Gewölbe odnaleźć można szereg ekstraordynaryjnych przykładów biżuteryjnych powstałych m.in. z chalcedonu, pereł barokowych, muszli czy koralu. Warto w tym miejscu przywołać Kąpiel Diany powstałą w 1705 roku przedstawiającą rzymską boginię w kąpieli. Misa powstała z chalcedonu jest okuta złotem i zdobiona perłami. Ozdabiają ją także diamenty, ornamenty ze srebra i stali oraz postaci zwierząt i stylizowanych kwiatów w ornamentalnych układach. Materiały te, przez następne dekady traktowane marginalnie, w wielkim stylu powróciły w okresie Art Nouveau.

Rembrandt Harmenszoon van Rijn, Saskia jako Flora, 1634; źródło fotografii: domena publiczna
Kolczyki emaliowane z motywem harf Francja XIX wiek z diamentami w szlifie biolet KAREA ID 000608
Francuskie kolczyki z końca XIX wieku dekorowane przestylizowanymi motywami harf, kokard i gałązek roślinnych stanowiącymi dekoracyjną oprawę dla malowanego przedstawienia Amora. Antykwaryczny przedmiot dostępny jest w ofercie KAREA Gemstone Space
Medalion emaliowany z motywem harf Francja XIX wiek z miejscem na fotografie KAREA ID
Korespondujący z kolczykami wisior z funkcją medalionu jest także dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Realizm epoki wiktoriańskiej

Choć przez stulecia w sztuce jubilerskiej pojawiały się przestylizowane motywy zaczerpnięte ze świata flory, to dopiero w epoce wiktoriańskiej na szeroką skalę stosowano wzory kwiatowe ujęte realistycznie. Kwiaty jako takie traktowano jako najjaśniejszy przejaw siły życia, obraz radości, w których ukryta jest głęboka symbolika i metafora. Łączono je z cyklem życia i śmierci, z ideami takimi jak piękno, dobro, miłość, doskonałość, niewinność czy młodość.

Brosza z końca XIX wieku z motywami floralnymi układającymi się w ornamentalną ramę dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
XIX-wieczny wisior w formie realistycznie ujętej gałązki kwiatowej dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space
Kolczyki w typie “day and night” z diamentami z końca XIX wieku z motywem uproszczonej stokrotki dostępne na stronie karea.pl

Selam – język kwiatów

Uważa się, że zachodnia tradycja tzw. języka kwiatów inspirowana jest selam. Jest to turecki zwyczaj komunikowania się za pomocą korelacji rymów i przedmiotów, m.in. kwiatów. W 1763 roku ambasada turecka opublikowała listy Lady Mary Wortley Montagu, żony brytyjskiego ambasadora w Konstantynopolu. Opisuje w nich codzienne zwyczaje i życie w tamtej części świata. Jest w nich mowa m.in. o tajnym języku kwiatów, stanowiącym typowy element tureckiej kultury. Najbardziej przełomowy był jednak słownik znaczeń kwiatów pod wdzięczną nazwą Le Language des Fleurs. Został opublikowany w 1819 roku przez Louise Cortambert działającą publicznie pod pseudonimem Charlotte de Latour. Wraz z przetłumaczeniem słownika na język angielski w 1820 roku przypisywanie znaczenia konkretnym kwiatom stało się niezwykle popularne w całej Europie i odcisnęło piętno w sztuce jubilerskiej.

Historia naturalna

Zbiegło się to w czasie z rozkwitem popularności odkryć botanicznych i powstających na ich kanwie książek i artykułów popularnonaukowych. Ich publikacja miała kolosalny wpływ na sztukę. Wydania te bowiem zawierały szereg niezwykle realistycznych i precyzyjnie oddających wygląd roślin ilustracji (m.in. Historia naturalna Buffona zawierająca 1000 plansz iluminowanych). Trudno jednak mówić, że w historii sztuki nie pojawiały się przykłady malarstwa czy grafiki, które realistycznie oddawały przyrodę. Wystarczy wspomnieć malarskie martwe natury mistrzów niderlandzkich czy znakomite akwarele Albrechta Dürera. Warto jednak mieć na uwadze, że książki botaniczne przyczyniły się w stopniu znacznym do popularyzacji bardzo szczegółowych przedstawień roślin, czego efektem było z jednej strony szerzenie wiedzy botanicznej, z drugiej zaś przełożyło się na wykorzystywanie realistycznych ujęć tych motywów w rzemiośle artystycznym, modzie i jubilerstwie użytkowanym na co dzień.

Ambrosius Bosschaert, Martwa natura z kwiatami, 1614; źródło fotografii: domena publiczna
Albrecht Dürer, The Great Piece of Turf, 1503; źródło fotografii: domena publiczna

Kwiaty biedermeieru

Już w pierwszych dekadach dziewiętnastego stulecia w sztuce jubilerskiej popularność zyskały motywy floralne. Biedermeierowska biżuteria opierała się głównie na zmiękczanych formach geometrycznych, jednak jej koherentnym elementem były przetworzone motywy kwiatowe cyzelowane w złocie (najczęściej dmuchanym) lub komponowane z kamieni jubilerskich i substancji organicznych takich jak perły, które przyjmowały formę ornamentalną. Nierzadko wici roślinne czy drobniejsze motywy kwiatowe wplatano w dekoracyjne panoplia, tworzono jubilerskie arabeski, które stanowiły ozdobną ramę dla kompozycji z kamieni.

Bransoleta biedermeierowska z uproszczonym motywem kwiatowym w centrum kompozycji oraz z grawerowanymi przestylizowanymi, ornamentalnymi motywami roślinnymi dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
Wisior z granatem i diamentami w formie stylizowanego kwiatu przechodzącego w ornament z 2. połowy wieku XIX dostępny w KAREA Gemstone Space
Komplet włoskiej biżuterii biedermeierowskiej z dekoracyjnie potraktowanymi motywami kwiatowymi dostępny na stronie karea.pl

Realizm, nie ornament

W epoce wiktoriańskiej po raz pierwszy na szeroką skalę zaczęła pojawiać się biżuteria, której trzonem kompozycyjnym były realistycznie ujęte kwiaty. Traktowano je autonomicznie, nie jako element ornamentyki. Powstawały więc kwiatowe naszyjniki, kolczyki i bransoletki, popularne stały się pełnowymiarowe kwiaty rzeźbione w kości słoniowej, często polichromowanej (głównie róże), szylkrecie czy koralu, chętnie tworzono formy kwiatowe z fasetowanych granatów, z których powstawały naszyjniki, wisiory, brosze i pierścionki o regularnych układach.

Róża naturalistycznie rzeźbiona w kości słoniowej dostępna w sklepie stacjonarnym KAREA Gemstone Space w Al. “Solidarności” 93 w Warszawie
Brosza w formie realistycznie ujętej gałązki kwiatowej z początku XX wieku dekorowana fasetowanymi granatami dostępna w ofercie KAREA Gemstone Space
Naszyjnik z początku XX wieku dekorowany regularnymi układami fasetowanym granatów układających się w ornament kwiatowy dostępny na stronie karea.pl

Kwiaty w koralu

Warto w tym miejscu wspomnieć rzeźbione w koralu kompozycje w formie gałązek, kaskad kwiatów, owoców, ptaków, cherubinów czy przetworzonych motywów antycznych. Były one zdobione perłami lub diamentami. Przykłady takich biżuteryjnych kompozycji są bezpośrednio łączone z ośrodkami jubilerskimi w Neapolu i Genui. Właśnie taką koralową biżuterię chętnie nosiła królowa Wiktoria.

Neapolitański komplet biżuterii rzeźbionej w koralu z precyzyjnie opracowanymi motywami kwiatowymi z 2. połowy XIX wieku dostępny na stronie karea.pl

XIX-wieczne kosze kwiatów

Trzeba jednak przyznać, że w XIX wieku królowały brosze, nierzadko przyjmujące formę stylizowanych gałązek kwiatowych, bukietów lub koszy z kwiatami. Szczególnie często pojawiały się modele wysadzane diamentami. Dużo rzadziej kolorowymi kamieniami, dlatego też te drugie były znacznie bardziej poszukiwane i kosztowniejsze. Na początku wieku delikatnie cyzelowane, przypominające koronkę, regularne oprawy, z czasem przyjmowały masywniejsze, asymetryczne formy. Zawsze jednak nawet najbardziej finezyjnie opracowane i dekoracyjne oprawy służyły przede wszystkim podkreśleniu walorów wizualnych kamieni. Powszechnie stosowaną praktyką było umieszczanie pod kamieniami zabarwionej folii, która pozwalała uintensywnić kolor i brylancję klejnotu. Obok rautów diamentowych pojawiały się szafiry, szmaragdy i rubiny. Czasem występowały razem w jednym przedmiocie, tworząc niezwykle bogatą i imponującą wizualnie całość.

Brosza w formie kosza kwiatów z początku XIX stulecia. Materiał archiwalny KAREA Gemstone Space

En tremblant

W broszkach z motywami kwiatowymi często umieszczano środkowy kamień na tzw. en tremblant – oprawce na sprężynce, która podbijała trójwymiarowość przedmiotu, uwypuklała go i dynamizowała (en tremblant powodował drganie przy każdym ruchu). Mechanizm umożliwiał także odczepienie kamienia i osadzenie go na innym biżuteryjnym przedmiocie – przeważnie ozdobnym grzebieniu. Precyzyjna jakość wykonania brosz dostrzegalna jest przede wszystkim w momencie obrócenia przedmiotu. Spodnie części dzieł sztuki pozwalają najpełniej dostrzec kunszt i staranność wykonania. Szczególnie prace z początku XIX wieku odznaczają się misternością i precyzją w traktowaniu przedstawionej formy. Wydobywa to piękno przedmiotu, a także podbija jego antykwaryczną wartość.

Przełomowa secesja

Do przełomu XIX i XX wieku forma korespondowała z treścią. Najczęstszymi gatunkami kwiatów wybieranych do jubilerskich kompozycji były konwalie symbolizujące szczęście. Pojawiały się też tulipany i róże oznaczające miłość, fiołki i bluszcz – wierność i trwałość uczucia. A także kwiaty pomarańczy emanujące czystość i piękno oraz najbardziej uniwersalne stokrotki symbolizujące niewinność.

Przykład secesyjnej broszy z emalią pastelową dekorującą listki dostępnej w sklepie stacjonarnym w Al. “Solidarności” 93 w Warszawie

Prawdziwy przełom w rzemiośle, modzie i jubilerstwie przyniosła secesja. To moment największego i najpełniejszego czerpania do sztuki motywów ze świata natury, inspirowania się organicznymi formami, artystycznego przetwarzania świata fauny i flory. Z drugiej strony świat ten traktowany był jedynie jako pretekst dla formalnych rozwiązań, sztuka zrywała z realizmem, pozostał tylko ornament, a natura stała się dekoracją.

Falista linia i asymetria

Pierwsze przejawy secesyjnych stylizacji zarówno w modzie, jak i biżuterii dają się zauważyć w latach 1898-1899, jednak świadome komponowanie całości ubioru w duchu secesji to rok 1900. Wówczas na Wystawie Światowej w Paryżu zaprezentowano kreacje wielkich krawców paryskich (m.in. Worth, Paquin, siostry Callot) i mistrzów jubilerstwa (m.in. Georges Fouquet, René Lalique). Kompozycja secesyjnej biżuterii opierała się na rytmicznych kontrastach kolejnych przegięć falistej linii, dążyła do atektoniczności i asymetrii. Nie liczono się z naturalnym kształtem przedmiotu. Stanowił on jedynie pretekst, punkt wyjścia do dominującej dekoracyjności kompozycji. Naginano kształt do pożądanej linii, podbijając wrażenie lekkości i eteryczności.

Wisior z motywem kwiatowym ukazuje asymetrię i giętkość secesyjnej linii
Korespondujący z wisiorem pierścionek secesyjny przetwarzający dekoracyjnie motyw kwiatowy

Kolor i materiał z natury

Na biżuterię secesyjną bardzo wyraźnie oddziałała kolorystyka, zwłaszcza barwy zaczerpnięte ze świata natury, co jest wyraźnie widoczne w jubilerskich kompozycjach kwiatowych. Złamane, przygaszone pastelowe i ziemiste odcienie kontrastowano z intensywnymi, żywymi barwami wiosennymi (zielony, czerwony, jasnogranatowy) osiąganymi dzięki coraz częściej wykorzystywanej emalii. Lubowano się w odcieniach rezedowych, liliowych, jasnożółtych, zgaszonych szarościach i beżach, popielato-perłowych, zielonkawo-brązowych, brunatnych, kolorach więdnących liści, omszałych kamieni czy muszli ostrygowych, które najpełniej wybrzmiały w secesyjnej biżuterii przedstawiającej faunę i florę.

Emaliowana secesyjna brosza z końca XIX wieku z przedstawieniem rzeźbionej biedronki dostępna w sklepie KAREA Gemstone Space

Stosowany przez secesyjną sztukę efekt połyskliwości, tak wyraźnie obecny w przykładach rzemiosła artystycznego i modzie, w biżuterii osiągano dzięki przeróżnym, do tej pory marginalnie traktowanym materiałom. Sztuka stała się popularna i dostępna szerszemu gronu odbiorców. Artyści ją tworzący mieli aspiracje użytkowe, dlatego też coraz częściej rezygnowano z drogich kruszców, takich jak złoto i kamienie jubilerskie, zastępując je bardziej śmiałymi materiałami, organicznymi, bliższymi naturze. Pojawiały się wyroby z zielonkawego złota, kości słoniowej, macicy perłowej, bursztynów, kamieni półszlachetnych, muszli, łupin orzecha, fragmentów rogów, szylkretu, koralu czy drewna oraz matowego szkła – szkła, które stanowiło konstytutywny element przechodzącej wówczas renesans sztuki witrażu (Tiffany).

Louis Comfort Tiffany, Magnolie i irysy, 1908. W sztuce witrażu w pełni wybrzmiał styl secesyjny oraz zamiłowanie artystów tamtego okresu do ornamentalnego przetwarzania motywów zaczerpniętych z natury; źródło fotografii: Pinterest

Ornament ponad wszystko

Kwiaty pojawiały się wszędzie. Secesyjne stylizowane motywy flory stanowiły pretekst dla ornamentu, który stanowił fundamentalny i najważniejszy element łączący sztukę wysoką z rzemiosłem, modą i jubilerstwem. Motywy kwiatowe były podporządkowywane secesyjnym upodobaniom. Stosowano więc wszystko to, co miało wdzięczną, kompatybilną z wizualnymi wzorcami secesji formę. W świecie kwiatów były to więc wijące się, miękkie, wiotkie osty kolczaste, liście kolcowate, łopiany, ostrokrzewy, gałęzie modrzewia, maki japońskie, irysy, żonkile, lilie, stokrotki i królowe kwiatów secesji – orchidee.

Stanisław Wyspiański, Nasturcje, 1890. Młodopolska polichromia uświadamia artystyczne myślenie o kwiatach i motywach roślinnych traktowanych jako ornament, czysto dekoracyjny element sztuki; źródło fotografii: domena publiczna
Dora Hathazi Mendes, Black Cat with floral motif of Art Nouveau, 2016. Współczesny obraz nawiązuje do rozwiązań secesyjnych, w których rośliny zamieniają się w abstrakcyjną ramę obrazu; źródło fotografii: domena publiczna
Naszyjnik dekorowany turkusem w szlifie biolet i rozetami diamentowymi KAREA ID 000534
Naszyjnik dekorowany turkusem w szlifie biolet z XX wieku z dekoracyjnie przetworzonymi motywami kwiatowymi wplecionymi w secesyjną miękką linię dostępny na stronie karea.pl. Inne przedmioty dostępne na stronie onebid.pl oraz platformie Art Info
Secesyjna brosza z końca XIX wieku z dekoracyjnie opracowaną głową smoka wplecioną w kwiatowy, przestylizowany ornament dostępna stacjonarnie w sklepie KAREA Gemstone Space

Przetworzone dekoracyjnie motywy roślinne obecne były w dziełach takich mistrzów jubilerstwa jak Georges Fouquet, Paul i Henri Vever czy Philippe Wolfers. A także u Edwarda Colonna Archibalda Knoxa, Hectora Guimarda, Lluisa Masriera y Rosesa czy Luciena Gaillarda. Nie można pominąć także najsławniejszego i najbardziej spektakularnego z nich wszystkich – René Lalique’a. Z ogromnym artyzmem i lekkością łączył organiczne materiały i szkło z naturalnymi, ale ornamentalnie przetworzonymi formami. Warto w tym miejscu przywołać grzebień do włosów jego projektu z 1903-4 roku. Do jego wykonania wykorzystano róg, emalię plique-à-jour, diamenty, 18-karatowe złoto i rzeźbioną w formę orchidei Katleja kość słoniową.

Katleja

Orchidea Katleja swoją nazwę zawdzięcza Williamowi Cattleyowi of Barnet, który był kolekcjonerem i badaczem paproci i innych roślin tropikalnych. Dzięki swojemu niezwykłemu kształtowi, nieregularności linii i subtelności formalnej, stała się niezwykle popularna jako inspiracja dla secesyjnej biżuterii. Pisano o niej: „Z pewnością nie ma żadnej innej rośliny, która wyróżniałaby się takim blaskiem i pięknem”. Efektowne piękno kwiatu było nagrodą za wielkie umiejętności i wysiłek botaników. Z biegiem lat, gdy odkryto więcej gatunków orchidei, uprawa Katlei o dużych, rozłożystych, nieregularnych kwiatach stanowiła ukoronowanie umiejętności botanicznych. Katleję nazywano „rośliną bogaczy”. Od 1890 roku była corocznie importowana do Anglii z Ameryki Południowej, a wiedza o jej uprawie rozprzestrzeniła się na cały kontynent. Kwiaty Katlei stały się oczywistym wyborem roślinnym dla secesyjnych artystów. Jej piękno zamknięte w nieoczywistej formie stało się wystarczająco inspirujące dla nieograniczonej wyobraźni twórczej.

René Lalique, Grzebień z orchideą rzeźbioną w kości słoniowej, 1903-4; źródło fotografii: domena publiczna

Edwardiańska symetria

Warto może jeszcze wtrącić kilka zdań dotyczących motywów kwiatowych w biżuterii edwardiańskiej (Anglia, 1901-1910), która niejako wypływa z secesyjnych form. Asymilując jednak obce wpływy, zachowała swoją odrębność. Przejęte z epoki wiktoriańskiej fantazyjne formy stopniowo wypierane były przez bardziej symetryczne układy. Dostrzec to można najpełniej na przykładzie motywu kokardy i kwiatów, które często ze sobą łączono. Sztywność symetrii przełamywały intensywne kolory osiągane dzięki emalii, które nadawały całości kompozycji finezji i lekkości.

Emaliowany francuski naszyjnik edwardiański ze stylizowanymi, symetrycznymi motywami roślinnymi komponowanymi z kokardami dostępny stacjonarnie w sklepie KAREA Gemstone Space
Naszyjnik diamentowy w stylu edwardiańskim z drugiej dekady wieku XX z regularnymi układami motywów kwiatowych dostępny w ofercie KAREA Gemstone Space

Geometria art déco

Okres art déco posiłkujący się zdobyczami secesji, ale operujący już nowoczesnym, postekspresjonistycznym językiem formalnym zgeometryzował motywy kwiatowe, w sposób jeszcze bardziej wyraźny tworząc z natury ornament. Nie bez przyczyny art déco jest popularnie nazywane sztuką dekoracyjną XX wieku. Przetworzone motywy fauny i flory, takie jak irysy, storczyki, stokrotki, motyle, ważki czy ptaki, podporządkowały swoją realistyczną postać na rzecz koncentrycznych, abstrakcyjnych układów ornamentalnych. Niepozbawione były przy tym wizualnej delikatności i formalnej finezji typowej dla biżuterii art déco.

Znakomicie opracowana brosza art déco. Na jej przykładzie doskonale widać silną geometryzację motywów kwiatowych w biżuterii tamtego okresu

Kwiaty współczesności

Współczesność przyniosła wolność i swobodę formalną, widoczną także w sztuce jubilerskiej. Pośród przeróżnych rozwiązań formalnych, pojawiały się mniej lub bardziej realistyczne bądź abstrakcyjne nawiązania do motywów kwiatowych. Ponadczasowe pierścionki „daisy” z kolorowym kamieniem w środku otoczonym diamentami spopularyzowała Księżna Diana w latach 80. W drugiej połowie XX wieku chętnie korzystano z naturalnych przedstawień kwiatów, nawiązując do biżuterii wiktoriańskiej. Posiłkowano się jednocześnie miękką, nieregularną linią secesji przy projektach m.in. pierścionków, brosz, naszyjników czy kolczyków. Nierzadko pojawiały się także zgeometryzowane formy w stylu art déco.

Kwiaty bez wątpienia stanowią jedną z najczęstszych inspiracji jubilerskich. Są bowiem emanacją radości życia, symbolem rozkwitającej wiosny, wreszcie mogą stanowić zmysłową przyjemność zamkniętą w jubilerskim przedmiocie.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

S. Giles, Biżuteria. Poradnik kolekcjonera, Warszawa 2000.

R. Peltason, Jewelry from nature. Amber, Coral, Horn, Ivory, Pearls, Shell, Trotoiseshell, Wood, Exotica, London 2010.

A. Sieradzka, Peleryna, tren i konfederatka. O modzie i sztuce polskiego modernizmu, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991.

Już jutro, 10 marca, mamy kolejne święto, tym razem Międzynarodowy Dzień Mężczyzn (International Men’s Day – IMD). Pomimo iż nie jest ono tak znanym świętem, jak to kobiece, obchodzimy je już od ponad dwudziestu lat. Dokładnie 19 listopada 1999 roku w Trynidadzie i Tobago z inicjatywy Organizacji Narodów Zjednoczonych wybrano dzień, który miałby symbolizować równowagę płci. Jak zapewniali ówcześni dyplomaci, Dzień Mężczyzny jest świętem odpowiadającym Międzynarodowemu Dniu Kobiet, który obchodzony jest na całym świecie 8 marca. ONZ ustalił, że Międzynarodowy Dzień Mężczyzny będzie świętowany 19 listopada. I tak jest w ponad 70 krajach, począwszy od Stanów Zjednoczonych poprzez Holandię, Wielką Brytanię, Włochy, Irlandię po Chiny czy Australię.

Dzień mężczyzn w Polsce

Jednak nie w Polsce… W naszym kraju listopadowa data się nie przyjęła. W Polsce panowie obchodzą swoje święto dwa dni po Dniu Kobiet, czyli 10 marca. Termin ten nie został jednak wybrany przypadkowo. W tym dniu w polskim Kościele katolickim, a na świecie właśnie dzisiaj, obchodzi się nieoficjalne wspomnienie 40 Świętych Męczenników z Sebasty, rzymskich legionistów skazanych na śmierć za wyznawanie chrześcijaństwa (9 marca 320 roku). Byli to męczennicy chrześcijańscy i święci Kościoła katolickiego, ewangelickiego, koptyjskiego, ormiańskiego oraz prawosławnego. I o ile Dzień Kobiet wiąże się z prawami kobiet i pokojem na świecie, to męski jego odpowiednik zwraca uwagę na problemy występujących u mężczyzn zaburzeń psychicznych, rosnącej liczby samobójstw oraz toksycznej męskości, oraz promowaniu zdrowych wzorców męskości.

Część osób zapewne słyszało także o Dniu Mężczyzny w kwietniu. 4 kwietnia to kolejna proponowana data święta panów. Termin ten, w przeciwieństwie do jutrzejszego, nie jest związany z Kościołem katolickim. W tym miesiącu w okresie PRL w niektórych szkołach z tej okazji urządzano imprezy. Pomimo iż Dzień Mężczyzn nie jest tak sławny, jak Kobiet, jednak z roku na rok zyskuje coraz większą popularność. Tego dnia to panie obdarowują swoich ukochanych mniejszym lub większym prezentem. A może najlepszym pomysłem będzie biżuteria na prezent dla ukochanego mężczyzny?

Jeśli chodzi o męską biżuterię, szczególnie ostatnio, zdania na ten temat są podzielone. Część panów nadal uważa noszenie biżuterii za mało męskie i jest zdecydowanie za opcją klasyczną: zegarek, obrączka i – na większe wyjścia – spinki do mankietów. Jednak na szczęście dla branży jubilerskiej, a także dla kobiet, które chcą coś niepowtarzalnego sprezentować swoim ukochanym, panowie coraz chętniej noszą biżuterię.

Najstarsze szpilki

Największym zainteresowaniem użytkowników, jak i kolekcjonerów męskiej biżuterii są dwa typy ozdób: spinki do mankietów, o których pisaliśmy już wcześniej oraz szpilki do krawata. Ich też na rynku antykwarycznym są spore ilości, od bardzo drogich i wyszukanych egzemplarzy po tańsze przykłady sztuki jubilerskiej.

Początki szpilek sięgają okresu, kiedy służyły one do przypinania dużych fałd stroju. Szpilki do krawata powstałe w XVIII wieku są zazwyczaj dość proste, dekorowane kamieniami lub strasami z zabudowanymi z tyłu oprawami. Niegdyś były znacznie krótsze niż te znane nam obecnie, z zygzakami w części środkowej, zapobiegającymi ich wypadaniu. Pod koniec XVIII wieku wytwarzano szpilki zdobione motywami klasycznymi. W XIX w. zaczęto stosować bardziej ozdobne formy. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na szpilki do krawata, jubilerzy zaprojektowali wygodniejsze rozwiązanie, zapobiegające wysunięciu się i zgubieniu klejnotu. Wprowadzono spiralne rowkowanie w części centralnej szpilki, które stosuje się do dzisiaj. Dodatkowo niektóre egzemplarze mają zabezpieczenia zakręcane jak śruba w formie motyla lub z mechanizmem na sprężynę.

Początek XIX wieku

Finezyjnie zdobione główki odzwierciedlały prądy panujące w jubilerstwie. Na początku XIX wieku wiele szpilek przyozdabiano kameami lub intagliami grawerowanymi w kamieniach. Dużą popularnością cieszyły się główki z motywem węża. Oczy tych gadów grawerowane były w złocie lub wysadzane klejnotami. Za szczególnie pasujące do męskiej biżuterii uważano tematy związane z polowaniem. Z czystego, grawerowanego lub cyzelowanego złota albo dekorowanego wielobarwną emalią wytwarzano główki szpilek przedstawiające konie, lisy, charty, orły, bażanty, sowy, gęsi, jelenie czy ryby.

Wyroby najlepszej jakości dekorowano drogimi kamieniami. Te same motywy pojawiły się w formie odwróconego intaglio w krysztale. Technika ta polega na rzeźbieniu wklęsłego wzoru w płaskim spodzie przejrzystych kamieni szlachetnych lub ozdobnych o szlifie kaboszonowym. Następnie maluje się go tak, że z przodu wygląda, jak trójwymiarowy obiekt uwięziony w krysztale. Kamienie te zwykle umieszczano w cienkich oprawkach, zdobionych granulowaniem. Wiele z nich przetrwało do dzisiaj, nierzadko przedstawiają one psie pyszczki. Ze względu na swoją wyjątkowość są chętnie zbierane przez kolekcjonerów.

Największa popularność

Największe zapotrzebowanie na tego typu biżuterię miało miejsce w ostatnich dekadach XIX i początku XX wieku. Produkowano wtedy szpilki o zdobnych, wysadzanych kamieniami, rzeźbiarskich główkach, wzorowanych na renesansowej biżuterii, z motywami mitologicznych stworów i groteski. Tak niewielkie ozdoby wymagały, jak najstaranniejszego i precyzyjnego rzemiosła, które większość szpilek z XIX wieku reprezentuje. Krawaty spinano szpilką z ozdobnym łebkiem, umieszczając ją poniżej węzła. Wówczas najmodniejsze były szpilki z okrągłą perłą, białą lub czarną, mającą pierwszeństwo nad drogimi kamieniami. Dalej idą szpilki złote lub platynowe w kształcie różnych emblematów sportowych albo o rysunku fantazyjnym, bez brylantów czy innych kamieni.

Drogie Panie, jeśli chcecie kupić coś wyjątkowego swojemu mężczyźnie, wybór jest naprawdę duży, począwszy od klasycznej biżuterii antykwarycznej, poprzez świetne marki współczesne czy nawet inne męskie gadżety. Jednak ważne jest, aby prezent został darowany prosto z serca, a także był dobrany do stylu i zainteresowań Waszego wybranka.

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mężczyzn!

Fiołek to jeden z pierwszych i najwdzięczniejszych kwiatów wiosennych. Starożytni Grecy widzieli w nim symbol budzącej się na nowo do życia ziemi, uważali go za kwiat święty. U niektórych narodów zachodnioeuropejskich uchodził za oznakę miłości, którą dziecko ofiarowuje matce, a narzeczony narzeczonej. W symbolice chrześcijańskiej z powodu swojego delikatnego, słodkiego zapachu i ciemnofioletowej barwy, stał się symbolem pokory. Z podobnymi wartościami łączy się fiołkowy ametyst, kamień mistyczny, minerał miesiąca lutego i osób spod znaku ryb…

Ametyst w starożytności

Ametyst ma bardzo bogatą historię, pierwsze znaleziska tego kamienia datuje się na około 5000 r. p.n.e. W epoce późnego neolitu w całej Europie używano ametystu – wskazują na to badania pozostałości tego minerału. Kamień ten od starożytności był ceniony także przez Egipcjan, Greków, Rzymian. W starożytnej Grecji prawdopodobnie w około 4000 r. p.n.e. używano ametystów na naszyjniki. Najstarsze znaleziska ametystów w Egipcie pochodzą z około 3000 r. p.n.e. głównie z kamieniołomów Wadi el-Hudi, w pobliżu Asuanu. Faraonowie udający się w zaświaty wyposażani byli w ametysty w kształcie serca, które wedle egipskich wierzeń, było siedzibą życia. Ametyst szlifowany w formie kulki był w Egipcie częstym elementem naszyjników i bransolet. Często wytwarzano niego też rzeźbione amulety, zwłaszcza w formie chrząszcza – skarabeusza. Ametysty znano również w starożytnych Chinach. Wyrabiano z nich kasetki i flakony. Nie tylko chrześcijaństwo doceniało niezwykłą moc ametystów przeznaczanych na różańce, także mnisi tybetańscy wykonywali z nich długie sznury modlitewne.

W rejonach basenu Morza Śródziemnego najczęściej wyrabiano z nich naszyjniki, brosze, bransolety, gemmy i intaglio. Od XVII w. stosowany przez mieszkańców Europy do wyrobu pięknie rzeźbionych waz, naczyń, wyrobów złotniczych, drobnych rzeźb, broni, uprzęży, do inkrustacji mebli. Ametysty jako symbol władzy chętnie umieszczano w klejnotach koronnych. Na koronację króla Karola II w 1661 r. wykonano jabłko znane jako Sovereign’s Orb. Jest to złota kula z krzyżem, wysadzana kamieniami szlachetnymi. To niezwykłe dzieło symbolizuje Bożą władzę nad światem, która jest sprawowana przez ziemskiego władcę. Kolejnym klejnotem, który zapisał się w historii, było berło Katarzyny Wielkiej, ale także girlandowe kolczyki Romanowów z ametystami i diamentami z drugiej połowy XVIII w.

Sovereign’s Orb; źródło: domena publiczna

Największa popularność biżuterii z ametystem

Szczyt popularności ametystu przypada na XVIII wiek we Francji i Anglii. Wiele zamożnych rodzin inwestowało duże sumy pieniędzy w taką biżuterię. Król Anglii George III zakupił w 1788 r. dla swojej żony Charlotty naszyjnik z ametystami. Cena, którą zapłacił, była bardzo wysoka i klejnoty bardzo straciły na wartości w następnych latach. W 1727 r. w Europie pojawiają się pierwsze brazylijskie ametysty. Dzięki temu fioletowy kwarc stał się szybko bardzo modnym kamieniem. Po odkryciu w drugiej połowie XVIII w. znacznych pokładów ametystu w okolicach Drezna, wyroby z tego właśnie minerału stały się bardzo popularne. Rok 1799 r. to początek załamania się cen ametystu, wówczas to odkryto kolejne ametystowe złoża na Uralu. Ich eksploatacja wraz z brazylijskimi kopalniami spowodowały zalanie rynku i gwałtowny spadek cen.

Ametyst w XIX wieku

Najchętniej używano ametystów w zdobnictwie w XIX wieku, choć na początku stulecia występowały rzadko. Osiągały wówczas zawrotne ceny i oprawiano je w drogi kruszec. W biedermeierze minerały te głównie stosowano do wyrobu brosz, kolczyków i naszyjników. Posiadane tego rodzaju biżuterii należało do przywilejów klas zamożnych lub arystokracji: wykorzystywano drogie materiały, poziom wykonania również był wysoki. Oprawy były lekkie i puste wewnątrz, chociaż sprawiały wrażenie solidnych i ciężkich. Podobnie jest z kolczykami, mimo ciężkiego wyglądu, były tak zaprojektowane, by nie obciążać uszu. Największa popularność zdobyły sobie kolczyki w formie długich wisiorków w kształcie kropli. Typową cechą zarówno kolczyków tego okresu, jaki i tych ukazanych wyżej jest możliwość odczepienia wisiorków. Kamienie wówczas odznaczały się dobrą jakością, były przejrzyste i o ciemnofioletowej barwie. Złota oprawa z motywem wyszukanych wolut, zwiniętych mięsistych liści oraz kwiatów.

…i na początku XX stulecia

Secesja jako styl, który lubił pastelowe barwy, nie eksploatowała tak ametystów jak biedermeier. Można spotkać je głównie w biżuterii w formie uwielbianych przez art nouveau irysów. Jednakże w antykwariatach można spotkać biżuterię z ametystami z początku XX wieku. Są to głównie kolczyki, naszyjniki, bransoletki oraz wisiorki. Na przełomie wieków wytwarzano niemalże masowo tańsze ozdoby z ametystami: głównie brosze. Jasnofioletowe ametysty z Brazylii oprawiano w srebro i dekorowano jedynie maleńkimi perłami lub półperłami. Wśród tego typu biżuterii o prostych formach bez dodatkowych zdobień można znaleźć w polskich antykwariatach istne perełki z rejonów Austro-Węgier czy Rosji.

Biżuteria z ametystami o czystych cechach stylu art déco nie jest często spotykana. Jednak na rynku aukcyjnym znajdują się wyjątkowe egzemplarze oprawione w platynę i dekorowane niezliczoną ilością diamentów. W okresie międzywojennym ametyst wrócił do łask. Oprawiano go ponownie w złoto i wykorzystywano w typowych wzorach dla tego czasu, broszach z buławkami, bransoletach tzw. pancerkach dekorowanych fiołkowym kwarcem.

Ametysty współcześnie

Ametyst współcześnie ma znaczenie naukowe i kolekcjonerskie. Od wieków wykorzystywano go do produkcji wyrobów jubilerskich, dzieje się tak również obecnie. Fioletowe kwarce używa się często do dekorowania brosz, bransolet, naszyjników. Wyrabia się z nich także kulki, piramidki, obeliski. Najczęściej ametysty oprawia się w srebro, ale dostępna jest także złota biżuteria . Współcześnie biżuterię z ametystami wytwarza się głównie dla kobiet. Jadnak można też znaleźć biżuterię męską, np. sygnety, szpile czy spinki do mankietów.

Szpila z ametystem dostępna na stronie KAREA

Ametysty należą obecnie do tańszych kamieni, co nie zmienia faktu, iż są wyjątkowo cenionymi kamieniami ozdobnymi wykorzystywanymi w zdobnictwie i jubilerstwie. Szczególnie piękne są wielce cenione czyste odmiany ametystu o głębokiej barwie, a także te purpurowo-fioletowe, dające czerwone refleksy świetlne. One, ze względu na swoją rzadkość, uzyskują najwyższą cenę. Ametysty są niezwykle zobowiązujące kolorystycznie i to w głównej mierze decyduje o mniejszym popycie na taką biżuterię. Niemniej stanowią one piękny dodatek do codziennego ubioru, wyróżniają osobę noszącą i mówią o jej indywidualności. Ze względu na swój unikalny kolor i niezwykłe działanie ametyst jest bardzo kuszącym kamieniem, choć przed pokusami ma chronić…

Pochodzenie eternity ring przypisuje się kulturze starożytnego Egiptu i wiąże z motywem uroborosa, czyli węża pożerającego własny ogon. Uroboros nieustannie zjadający samego siebie i z siebie samego się odradzający jest pradawnym symbolem duchowej i fizycznej wszechrzeczy, która będzie trwać wiecznie i nigdy nie zniknie.

Pierwsze znane przedstawienie uroborosa w sztuce, tablica z sarkofagu Tutanchamona, XVIII dynastia, Nowe Państwo; źródło: domena publiczna

Jest więc symbolem nieskończoności, metaforą wiecznego powrotu i zjednoczenia przeciwieństw (coincidentia oppositorum lub coniunctio oppositorum). Poprzez swoje uniwersalne znaczenie stał się niezwykle popularnym motywem wykorzystywanym nie tylko w europejskiej, ale także wschodniej sztuce i rzemiośle.

Szczególnie popularne stało się stosowanie stylizowanego motywu uroborosa w rzemiośle artystycznym i jubilerstwie. Biżuteryjne przykłady operujące tym motywem stanowią znak życia, a także wiecznej miłości i złączenia się dwóch przeciwieństw – a więc symbol dwojga ludzi będących w małżeństwie. Z czasem motyw uroborosa zmieniono na uproszczoną formę biżuteryjną – eternity ring – pierścień wieczności.

W związku ze zbliżającą się Walentynkową Aukcją Biżuterii (11 lutego 2021) organizowaną przez KAREA Gemstone Space zapraszamy do zagłębienia się w historię pierścieni wieczności. Pełne artyzmu i dbałości o precyzję wykonania pojawią się licznie w ofercie aukcyjnej, z którą można zapoznać się na platformie One Bid. Zapraszamy!

Oferta aukcyjna dostępna na OneBid

Wczesne przykłady eternity ring rozumiane jako pierścienie małżeńskie odnalezione przez archeologów na terenach Egiptu datowane są na ok. 2000 rok p.n.e. Początkowo była to zwykła metalowa obrączka lub pierścionek ze stylizowanym uroborosem. Z czasem metal szlachetny zaczęły pokrywać ozdobne kamienie osadzone wokół obrączki. Praktyka ta stała się genezą współczesnych pierścieni wieczności, których cechą charakterystyczną jest prosta obrączka najczęściej wysadzana niewielkich rozmiarów diamentami.

Eternity ring dla małżonków

Moda na współcześnie rozumiane eternity ring rozwinęła się na przełomie XIX i XX wieku. Co ciekawe pierścienie wieczności przeznaczone były do noszenia nie tylko przez kobiety, ale także przez mężczyzn, podobnie jak ślubne obrączki.

Tradycyjnie wręczenie eternity ring wiązało się z jedną okazją – rocznicą ślubu. Taki prezent był rodzajem “kamienia milowego” w małżeńskiej drodze. Oznaczał czas spędzony razem, a także niekończącą się, wspólną przyszłość, której fundamentem ma być nigdy niegasnąca, wieczna (ang. eternal) miłość.

Na którą rocznicę eternity ring?

Tradycyjny, ugruntowany przez lata, choć dziś już nieco zmurszały savoir-vivre rocznicowy zakładał, że kamienie szlachetne mogą zostać wręczone dopiero w czterdziestą rocznicę ślubu. Miały to być też tylko rubiny, a nie diamenty, które – już od końca XIX wieku – stanowiły podstawowy element eternity ring.

Pary, które zdecydowałyby się na podążenie za wytycznymi biżuteryjnego savoir-vivre’u mogłyby pozwolić sobie na pierścień wieczności dopiero z okazji 60. rocznicy śluby. Właśnie na tę rocznicę wręcza się tradycyjnie diamenty.

Dla tych jednak, którzy nie są zwolennikami ścisłego przestrzegania zasad biżuteryjnego savoir-vivre’u, prezent w postaci eternity ring, może okazać się znakomitym wyborem na każdą rocznicę ślubu – także pierwszą – symbolizującym obietnicę wiecznego życia w bliskości i miłości.

Krąg życia – pierścień wieczności na narodziny pierwszego dziecka

Eternity rings nie muszą jednak być zawsze wiązane z małżeństwem, niemniej ich symboliczne znaczenie orbituje wokół wartości wspólnoty i miłości dwojga ludzi, a także wszelkiej tematyki łączonej z życiem rodzinnym.

Motyw wieczności zamknięty w formie obrączki odnosić się może także do mitycznego kręgu życia, odradzania się nowego, ontologicznego prapoczątku. Takie rozumienie symboliki pierścionka pozwala łączyć go z narodzinami człowieka. W związku z tym już od drugiej połowy XX wieku pierścień wieczności był wręczany mamom odnajdującym się dopiero w nowej roli, z okazji powitania nowego dziecka w rodzinie. W krajach anglosaskich upamiętnia zazwyczaj narodziny pierworodnego syna). Najczęściej taką biżuteryjną pamiątkę wręczają mężowie lub inni męscy członkowie rodziny.

Klasyczne, ale artystycznie opracowane eternity rings od Tiffany’eo; źródło: ©Tiffany&Co.

Rocznica ślubu oraz narodziny dziecka są dwiema najczęstszymi okazjami, z jakich otrzymuje się eternity ring. Współczesność jednak nie zamyka się jedynie w tych okolicznościowych ramach. Tego typu pierścionki mogą zostać potraktowane jako pierścionek zaręczynowy, prezent z okazji ślubu, wspomnienie przeciwności losu, które parze udało się wspólnie pokonać, pamiątkę urządzenia pierwszego wspólnego mieszkania lub domu, a także upominek walentynkowy.
Eternity rings mogą więc przyjmować różne symboliczne znaczenia zależne od wspólnej historii pary. Warto mieć jednak na względzie fakt, że – według tradycji – tego typu biżuteria powinna nosić określone znaczenie wiązane z życiem rodzinnym.

Na którym palcu nosić eternity ring?

Eternity ring, podobnie jak pierścionek zaręczynowy i obrączkę, według polskiego zwyczaju wkłada się na serdeczny palec prawej dłoni. Jeśli jednak nosi się obrączkę i pierścionek zaręczynowy, eternity ring można przełożyć na czwarty palec drugiej ręki.

Częstym rozwiązaniem jest jednak noszenie wszystkich trzech pierścionków razem. Wynika to przede wszystkim z faktu, że eternity ring może być równie znaczącym symbolem co pozostała małżeńska biżuteria.

Przykład noszenia na jednym palcu pierścionka zaręczynowego, obrączki i eternity ring; źródło: domena publiczna

Dlaczego pierścień wieczności warto podarować w Walentynki?

Podstawowy, niezmienny element eternity ring stanowi obrączka wykonana z metalu szlachetnego, takiego jak białe bądź żółte złoto oraz platyna. W realizacji projektów tego typu pierścionków rzadko wykorzystuje się inne kruszce. Zamknięta forma okręgu obrączki oraz trwałość metalu szlachetnego stanowią oczywiste odwołanie do wieczności i trwałości uczuć w związku.

Klasyczny pierścień wieczności z diamentami w szlifach bagietowych; źródło: domena publiczna

Choć przykładowy eternity ring jest wysadzany w całości diamentami, w ciągu dekad jego forma ewoluowała. Tak więc współcześnie wykorzystuje się także inne ozdobne lub szlachetne kamienie. Sytuuje się je na połowie (half-eternity ring) bądź na całym obwodzie pierścionka.

Diamenty cieszą się jednak największym uznaniem. Będąc najtwardszą znaną substancją naturalnie występującą w przyrodzie, stanowią symbol wiecznego trwania i nieprzemijającego uczucia, wartości przypisywanych małżeństwu. Sama nazwa diamentu wywodzi się od starogreckiego przymiotnika niepokonany lub niezłomny (stgr. ἀδάμας, adamas). Już w starożytności kamień ten traktowano jako znak miłości, oddania, wierności, partnerstwa, zaangażowania, a także przyjaźni. Współcześnie diamenty mogą również reprezentować nadchodzącą przyszłość i stanowić obietnicę długich lat wspólnego życia w bliskości i miłości.
Niezależnie od tego, czy obchodzona okazja to rocznica ślubu, narodziny dziecka, zaręczyny, małżeństwo czy inne specjalne wydarzenie, eternity rings są odpowiednią biżuterią podkreślającą wyjątkowość upamiętnianego wydarzenia.

źródło: domena publiczna

Eternity ring, oplatając palec biżuteryjnym pięknem, stanowi przede wszystkim codzienną  manifestację uczuć kochających się osób. 

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

G. F. Kunz, Rings for the finger. From the earliest known times, to the present, with full descriptions of the origin, early making, materials, the archaeology, history, for affection, for love, for engagement, for wedding, commemorative, mourning, etc., Philadelphia 1917.

Eternity rings: Meaning, History & When to Give Them, https://www.purelydiamonds.co.uk/blog/2010/07/20/eternity-rings-the-history-and-traditions [dostęp: 03 II 2021].


Motyw serca będący symbolem zakochania czy miłości ma swoją długą tradycję ikonograficzną. Choć badacze domniemywają, że mógł on pojawić się w tym kontekście już w starożytności, nie mają jednak na to potwierdzenia w dziele sztuki lub choćby źródle pisanym. Historycy przyjmują, że po raz pierwszy w dziele kultury przedstawienie serca w kontekście miłości pojawiło się w trzynastowiecznym, francuskim manuskrypcie Roman de la Poire (Romans Gruszy) autorstwa Thibauta.

W związku ze zbliżającą się Walentynkową Aukcją Biżuterii (11 lutego 2021) organizowaną przez KAREA Gemstone Space zapraszamy do zagłębienia się w historię biżuteryjnych przedmiotów wykorzystujących motyw serca. Niepowtarzalne, pełne artyzmu i dbałości o precyzję wykonania dzieła sztuki jubilerskiej pojawią się w ofercie aukcyjnej, z którą można zapoznać się na platformie One Bid. Zapraszamy!

Z ofertą aukcyjną można zapoznać się na platformie OneBid

Roman de la Poire

Liryczny romans, prowadzony w pierwszoosobowej narracji uzupełniony został licznymi dziełami sztuki iluminatorskiej, które odnoszą się do poruszanych w utworze kwestii. Najciekawsze i najbardziej przełomowe jest przedstawienie klęczącego mężczyzny, będącego alegorią Doux Regard (Słodkiego spojrzenia), który podaje siedzącej kobiecie syntetycznie opracowane pod względem formalnym “serce kochanka”. Jest to najwcześniejsze znane przedstawienie ludzkiego serca ujęte w kontekście metaforycznym, rozumianym jako „romantyczna miłość”. Symbol ten zdobył szczególną popularność w następnych stuleciach – przede wszystkim w XV i XVI wieku, pojawiając się jako ikonograficzny motyw wykorzystywany nie tylko w sztuce wysokiej, ale także w rzemiośle artystycznym. 

Najwcześniejsze znane przykłady jubilerskie operujące motywem serca pojawiły się w późnym średniowieczu (datowane są na końcowe lata wieku XIV i cały wiek XV) i najczęściej stanowiły dekoracyjny element pierścieni i broszy. Warto dodać, że uzupełnienie takiej biżuterii stanowiły nierzadko krótkie sentencje lub wersy wierszy odwołujące się do miłości dwojga kochanków. Była to bowiem epoka dworskich romansów, nigdy niezaspokojonej, najczęściej zakazanej miłości rycerzy i dam, a namacalnym tego dowodem były nie tylko słowa przenoszonych od dworu do dworu pieśni trubadurów, ale także biżuteria odgrywająca znaczącą, metaforyczną rolę w teatrze średniowiecznych uczuć.

The Heart has Its Reasons

Jednym z najpopularniejszych przykładów biżuteryjnych wykorzystujących motyw serca był charm podarowany przez brytyjskiego króla Edwarda VIII, jego ukochanej – Wallis Simpson. Precjozum zaprojektowane przez E. D. Marshalla dla marki Cartier wykonano z 18-karatowego żółtego złota, z zieloną emalią na giloszu. Wnętrze zawieszki wypełnia symboliczna kompozycja odwołującą się do zakorzenionych w kulturze motywów wiecznej miłości. Wykonana z platyny, uzupełniona brylantami przedstawiała dwie, syntetycznie ujęte skrzyżowane płonące pochodnie, które oplatają gałązki bluszczu. Całość zwieńczono motywem symetrycznej kokardy (częsty dekoracyjny element biżuterii edwardiańskiej, 1901-1910).

Przedstawienie płonących pochodni ma silne podłoże w tradycji nie tylko europejskiej, ale także Bliskiego i Dalekiego Wschodu, łącząc się znaczeniowo z nigdy niegasnącym płomieniem miłości dwojga zakochanych oraz nieśmiertelności ich uczuć. Gałązka bluszczu z kolei już w tradycji weselnej starożytnej Grecji stanowiła istotny symbol – wręczano ją bowiem młodej parze jako metaforę splecenia i małżeńskiej wierności. Także kokarda, szalenie popularna na początku XX wieku, ma podłoże znaczeniowe łączone z miłością. Poprzez splecioną formę, była uniwersalnym symbolem miłości i małżeństwa. Biżuteria wykorzystująca motyw kokardy, noszona na wysokości piersi stanowiła subtelny komunikat, że osoba ją nosząca jest zakochana. Połączenie wszystkich tych symboli w jednej kompozycji biżuteryjnej z całą mocą komunikowało o mocy uczuć osoby obdarowującej wobec obdarowanego. Było tak bez wątpienia w przypadku Edwarda VIII i Wallis Simpson.

Projekt E. D. Marshalla dla Cartiera, Charm podarowany przez brytyjskiego króla Edwarda VIII jego ukochanej – Wallis Simpson; źródło: www.thejewelleryeditor.com

To dla niej zrzekł się tronu i opuścił kraj, a obowiązki władcy przejął jego brat – król Jerzy VI, ojciec panującej do dziś królowej Elżbiety II. To, co szczególnie urzeka w sławnym klejnocie, to zawarty wewnątrz werset autorstwa Blaise’a Pascala The Heart has Its Reasons (Kieruj się sercem). Motyw serca nawiązuje więc do przyjaźni, oddania i przywiązania, objawiających się w kontaminacji głębokiej, romantycznej i trwałej miłości.

Luckenbooth, czyli oczarowany miłością

W sztuce biżuteryjnej serce, szczególnie w epoce nowożytnej i nowoczesnej, występowało w połączeniu z innymi motywami, tym samym przyjmując różne, nierzadko zawiłe znaczenia, pozostające jednak zawsze w romantycznym obrębie znaczeniowym. W XVII wieku szczególną popularnością, zwłaszcza na terenach Szkocji, cieszyło się tzw. serce wiedźmy przyjmujące formę wygiętego u dołu w jedną stronę serca. Pierwotnie biżuterię wykorzystującą ten motyw noszono jako amulet. Jego apotropaiczna moc chronić miała przed złymi urokami oraz czarownicami, które – wedle wierzeń – miały kraść mleko z domostw, a także, w najczarniejszych scenariuszach, krzywdzić niemowlęta. Znaczenie serca czarownicy, znanego pod szkocką nazwą Luckenbooth, wyewoluowało w XVIII stuleciu, przyjmując bardziej pozytywną symbolikę. Przykłady biżuteryjne wykorzystujące ten motyw symbolizowały osobę „oczarowaną miłością” (w znaczeniu – „czar miłości”). Powstawały one najczęściej z granatów.

Broszka w kształcie serca wiedźmy z 9-karatowego złota, oprawiona w płaskie, foliowane granaty, ok. 1775 roku; źródło: www.thejewelleryeditor.com

Fede Gimmel

Równie popularnym motywem biżuteryjnym co Luckenbooth była kompozycja Fede Gimmel. Stanowiła element dekoracyjny pierścionków, których trzon ikonograficzny określały dwie zbliżające się ku sobie dłonie, pomiędzy którymi umieszczono jedno lub dwa serca. Archeologowie sugerują, że motyw ten mógł po raz pierwszy pojawić się w rzymskich pierścieniach zaręczynowych, aby następnie stać się popularnym w całej Europie. Dziś obrączki Fede Gimmel szczególnym uznaniem cieszą się w krajach anglosaskich, popularnie nazywane Welsh Wedding Ring

Pierścionek Fede Gimmel w wersji zamkniętej i otwartej, epoka gregoriańska; źródło: domena publiczna

Claddagh Ring

Warto również wspomnieć o pokrewnej wariacji ikonograficznej popularnej w czasach wiktoriańskich, pojawiającej się na tzw. Claddagh Ring. Był to pierścień bądź obrączka wykorzystująca motyw dłoni trzymających serce, tym razem jednak zwieńczone koroną. Choć największą popularność zdobył w drugiej połowie XIX stulecia, Claddagh Ring był noszony w Irlandii od XVII wieku jako symbol małżeństwa lub przyjaźni. Do dziś noszenie go wiąże się ze znajomością zasad, bowiem od jego ułożenia na dłoni zależą symbolizowane wartości. Jeśli pierścień spoczywa na prawej dłoni sercem skierowanym do zewnętrza, oznacza to, że osoba go nosząca nie jest w związku, kiedy jednak jest skierowany do wnętrza – pozostaje w nim. Claddagh Ring noszony na lewej ręce zwrócony sercem w zewnętrznym kierunku komunikuje osobę zaręczoną, skierowany z kolei wewnątrz – osobę w związku małżeńskim.

Istotna wydaje się również symbolika poszczególnych elementów ikonograficznych, które razem przekazują emblematyczną treść. Serce jest oczywistym symbolem miłości, dłonie – przyjaźni, korona natomiast – wierności i uczciwości. Stąd też wypływa alternatywna nazwa pierścienia, zwanego także Pierścieniem Wiary, którą dodatkowo podbija grawerowana wewnątrz obrączki maksyma: pozwól panować miłości i przyjaźni na zawsze (irl. ligean grá agus cairdeas réimeas deo).

I love your verses…

Równie interesującym motywem popularnym w epoce wiktoriańskiej były splecione serca rozumiane jako „ciągła i wieczna miłość”. W biżuteryjnej formie pojawiały się najczęściej jako wisiorki, zawieszki bądź broszki oprawione w kamienie szlachetne. Najpopularniejsze były diamenty znaczeniowo łączone z wieczną miłością, rubiny odzwierciedlające pasję i namiętność oraz szafiry symbolizujące wierność.

Motyw korony wieńczącej splecione serca pojawiał się w obrączkach i symbolizował wierność w małżeństwie, natomiast korona spoczywająca na pojedynczym sercu występowała w pierścionkach zaręczynowych. Najsławniejszym przykładem biżuteryjnym wykorzystującym ten motyw był pierścionek zaręczynowy znakomitej wiktoriańskiej poetki Elizabeth Barrett Browning, który dostała od Roberta Browninga. Podarunkowi towarzyszyła sentencja I love your verses with all my heart, my dear Miss Barrett… (Kocham Twoją poezję całym moim sercem, moja ukochana Panno Barrett…).

Nie tylko Kupidyn

Poza omówionymi wyżej przykładami kompozycji wykorzystujących motyw serca w historii jubilerstwa odnaleźć można szereg innych wariacji na temat tego symbolu. Niemal zawsze regułą są asocjacje z szeroko rozumianą miłością. Warto w tym miejscu przywołać motyw płomiennego serca, oznaczającego oddanie i płomienną namiętność. W kontekście religijnym jednak serce gorejące odnosiło się do bezwarunkowej miłości wobec Boga. Znane są również motywy biżuteryjnych kłódek bądź medalionów cyzelowanych w formę serca i rozumianych jako symbol zachowania pamięci o ukochanej osobie. Przypomnijmy także motyw klucza zamkniętego w sercu symbolicznie tłumaczonego jako klucz do czyjegoś serca.

Pierścionek w kształcie serca zwieńczonego koroną, wysadzany naturalnymi rubinami i diamentami z 14-karatowego żółtego złota symbolizował namiętność i wytrwałość w miłości, epoka gregoriańska; źródło: domena publiczna

Znanym od czasów starożytnych motywem był Kupidyn wypuszczający strzałę miłości w kierunku serca ukochanego. Szalenie popularny stał się jako temat ikonograficzny w nowożytnym malarstwie europejskim.

Paris Bordone, Kupidyn i śpiąca Wenus, 1540, w sztuce postacie Kupidyna i Wenus, bogini Miłości występowały razem, odwołując się do tych samych imponderabiliów; źródło: domena publiczna
Peter Paul Rubens, Venus frigida, 1610; źródło: domena publiczna
Guido Reni, Kupidyn i leżąca Wenus, 1639; źródło: domena publiczna

Serca królowej Wiktorii

Wykorzystywany w biżuterii motyw serca szczyt popularności osiągnął w epoce wiktoriańskiej. Jak podają badacze historii rzemiosła artystycznego, królowa Wiktoria lubująca się w biżuterii, posiadała w swoim skarbcu wiele klejnotów w formie serca. Najpopularniejsza z nich była bransoletka z charmsami w kształcie otwieranych serc, w których władczyni umieściła wizerunki swoich dzieci.

Bez wątpienia panujący wówczas w całej Europie nurt sentymentalizmu odcisnął swoje piętno nie tylko w kulturze wysokiej, ale także w rzemiośle artystycznym, a więc i w sztuce jubilerskiej, a najlepszym tego przykładem jest biżuteria wykorzystująca motyw serca łączony z miłością. 

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

J. E. Cirlot, Słownik symboli, tłum. I. Kania, Kraków 2012.

G. F. Kunz, Rings for the finger. From the earliest known times, to the present, with full descriptions of the origin, early making, materials, the archaeology, history, for affection, for love, for engagement, for wedding, commemorative, mourning, etc., Philadelphia 1917.

C. Marchello-Nizia, Le roman de la poire par Tibaut, Paris 1984.

Meaning of Claddagh, http://www.gemnjewel.kaijewels.com/claddagh-meaning-01-1036.php, [dostęp: 26 I 2021].

Zegarki są doskonałym wyborem prezentowym – praktyczne, eleganckie i designerskie, stanowią podstawowy dodatek do każdej stylizacji. Jako walentynkowy prezent kryją w sobie metaforę. Symbolizują bowiem fakt, że lubimy spędzać z ukochaną osobą czas, a także, że my sami mamy dla niej czas. Zegarki pozostają jednocześnie prezentem ponadczasowym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, będą więc stanowić doskonałą inwestycję.

Poniżej przedstawiam historię najznakomitszych marek produkujących zegarki, które znajdą Państwo w ofercie Karea Gemstone Space.

Logo marki Patek Philippe; źródło: domena publiczna

Zegarki Patek Philippe

Historia sprzedającej jedne z najlepszych i najdroższych zegarków na świecie marki Patek Philippe sięga pierwszej połowy XIX wieku. Uczestnik powstania listopadowego Antoni Patek po upadku zrywu został zmuszony do wyemigrowania z kraju. Osiedlił się w Genewie, gdzie poznał innego polskiego emigranta, zegarmistrza – Franciszka Czapka. Patek, przejawiający talent plastyczny i zainteresowany rzemiosłem, zarabiał na życie, kupując gotowe mechanizmy zegarków, które oprawiał w ozdobne, artystycznie przez siebie potraktowane koperty. 1 maja 1839 roku Patek i Czapek połączyli swoje siły i powołali do życia przedsiębiorstwo Patek, Czapek & Cie w Genewie. Precyzyjnie konstruowane mechanizmy zegarmistrzowskie Czapka oprawiano w dekorowane patriotyczno-religijnymi hasłami i miniaturami koperty wychodzące spod ręki Patka. Zegarki te bowiem sprzedawano przede wszystkim Polakom przebywającym w Genewie na emigracji.

Choć w 1932 roku przedsiębiorstwo zostało odkupione od spadkobierców rodziny Patka i Czapka przez braci Karola i Jeana Sternów (od tego momentu przedsiębiorstwo nosi nazwę Patek Philippe SA), to do dziś polityką firmy rządzą zasady wprowadzone przez Antoniego Patka, które jasno mówią, że zegarki produkowane pod sztandarowym znakiem Patek Philippe mają utrzymywać najwyższy poziom mechanizmu, a także konieczne jest, by na bieżąco wprowadzać najnowsze rozwiązania techniczne tak, aby poziom produktu przewyższał konkurencję.

Plakat reklamowy marki Patek Philippe z 1943 roku zachęcający do odwiedzenia nowojorskiej filii przy Fifth Avenue; źródło: domena publiczna
Logo marki Omega; źródło; domena publiczna

Zegarki Omega

Chyba nie ma bardziej lubianej przez gwiazdy kina, polityków i przedstawicieli bohemy marki produkującej luksusowe zegarki, niż Omega. Ich kultowe modele pojawiały się na rękach takich osobistości jak George Clooney, Cindy Crawford, John F. Kennedy czy książę William, a także kultowych postaci ze świata popkultury, jak James Bond.

Współczesny model Omega Seamaster, czyli zegarek od zadań specjalnych – w sam raz dla agenta 007; źródło: domena publiczna

Pionierskim duchem zakładu zegarmistrzowskiego Omega był 23-letni Louis Brandt, którego cechowała nieskrępowana ambicja i zamiłowanie do składania precyzyjnych konstrukcji mechanizmów zegarków kieszonkowych z odpadów przynoszonych przez okolicznych rzemieślników. Zakład, założony w 1848 roku w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii działał w podwójnym systemie. Zimą, w czasie długich wieczorów Brandt tworzył zegarmistrzowskie mechanizmy, latem, kiedy topniały śniegi, wyruszał w podróż po Europie i sprzedawał to, co skonstruował w poprzednich miesiącach.

Prawdziwą wielkość przedsiębiorstwu przynieśli jednak synowie Brandta – Paul i César, którzy nadali marce komercyjnego charakteru. Przyczyniło się do tego po pierwsze, przeniesienie całego procesu konstruowania mechanizmu zegarka do fabryki, po drugie – zmiana lokalizacji. Od 1880 roku zakład Omega i przylegająca do niego niewielka fabryka działały w Bienne. Szwajcarskie miasteczko oferowało lepsze połączenia transportowe i ciągłą dostawę energii, niezbędną do płynnego działania fabryki.

Niedługo potem Paul i César po raz kolejny zmienili lokalizację firmy, pozostali jednak w obrębie Bienne. Budynek w Gurzelen (dystrykt Bienne) do dziś mieści główną siedzibę przedsiębiorstwa Omega. Tam zaprojektowano m.in. kultowy model Labrador oraz słynną Omegę.

Seamaster

Zegarki marki Omega wyróżniają się innowacyjnym mechanizmem połączonym ze szlachetną prostotą formy podbijającą klasyczne piękno produktu. Dostrzec to można wyraźnie m.in. w modelu Seamaster. Zaprojektowany w 1932 roku, odporny na działanie wody, posiadający podwójną kopertę zegarek, towarzyszył zapuszczającym się po raz pierwszy w historii na ponad sto metrów w morskie głębiny, nurkom.

Współczesna kampania reklamowa marki Omega, która przedstawia wykreowany z mechanizmu zegarowego podwodny świat – zapowiada tym samym model Seamaster; źródło: domena publiczna
Szwajcaria, Omega Seamaster, Automatic, 1955 rok – zegarek znaleźć można w ofercie KAREA Gemstone Space
Moon Watch

Warty wspomnienia jest  również najsłynniejszy model marki – Speedmaster Professional, poetycko nazywany Moon Watch. Zaprojektowany w latach 60. na zamówienie NASA model, stanowił oficjalny zegarek misji kosmicznych. Jego charakter określać miały trzy cechy – czytelność, precyzja, i – przede wszystkim – niezawodność.

Pod względem artystycznym na szczególną uwagę zasługują pierwsze plakaty reklamujące kieszonkowe zegarki marki Omega. Stylistycznie nawiązywały one do najlepszych tendencji obecnych w grafice i typografii końca XIX wieku, wzorując się na dziełach mistrzów plakatu, takich jak Jules Chéret czy Henri de Toulouse-Lautrec.

Logo marki Jaeger-LeCoultre; źródło: domena publiczna

Zegarki Jaeger-LeCoultre

Choć ta manufaktura luksusowych zegarków działała w Szwajcarii już od 1833 roku, pod obecną nazwą funkcjonuje od 1925. W roku tym zegarmistrz Edmont Jaeger i jego wspólnik Antoine LeCoultre założyli spółkę produkującą stylowe, ale jednocześnie praktyczne kieszonkowe i naręczne zegarki męskie.

Czystość formy, przełożona na prostotę produktu, jest najważniejszą cechą określającą modele zegarków tej firmy.

Reverso

W 1931 roku marka zaprezentowała niezwykle, jak na tamte czasy, rewolucyjny model Reverso. Już sama nazwa sugeruje, że projekt zakładał możliwość obrócenia korpusu całego zegarka. Zapewniało to ochronę szkiełka, co było szczególnie przydatne  przy wykonywaniu różnego rodzaju sportów. Zegarek bowiem był przeznaczony dla mężczyzn aktywnych fizycznie.

Brummell

W kolejnych latach marka opracowała różne modele zegarków damskich i męskich. Wszystkie odznaczały się klarownością formy i oczyszczeniem z ornamentalnego detalu. Warto wspomnieć model Brummell zaprojektowany na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, którego cechą charakterystyczną była tarcza pozbawiona cyfr. Ten awangardowy model był rodzajem ukłonu uznania wobec stylu jednego z najsłynniejszych brytyjskich dandysów XIX wieku, bliskiego przyjaciela księcia-regenta, przyszłego króla Jerzego IV i arbitra elegancji – Beau Brummella.

Do dziś zegarki marki Jaeger-LeCoultre pozostają najznakomitszymi przykładami szlachetnej prostoty.

Prosta forma reklamy koresponduje z klarownością projektów zegarmistrzowskich Jaeger-LeCoultre; źródło: domena publiczna
Aktor Benedict Cumberbatch – twarz marki Jaeger-LeCoultre od 2018 roku. Reklama nawiązuje do sportowego charakteru zegarków; źródło: domena publiczna
Logo marki Chopard; źródło: domena publiczna

Zegarki Chopard

Zegarmistrzowskie projekty marki Chopard, podobnie jak Cartiera odznaczają się biżuteryjnym charakterem. Artystycznie opracowane tarcze i lunety zegarków, przyjmujące różnie kształty, współgrają z subtelnymi, skórzanymi paskami, z drugiej strony proste formy nabierają biżuteryjnego sznytu poprzez wykorzystany materiał.

Happy Diamonds

Charakterystycznym elementem damskich modeli są luźno umieszczone na tarczy, pod szkłem niewielkich rozmiarów diamenty, tzw. happy diamonds. Swobodnie drgające wewnątrz zegarmistrzowskiej kompozycji, odbijające promienie światła, dynamizują model zegarka i podbijają jego luksusowy charakter.

Are You Happy Diamonds? – kampania reklamowa marki Chopard promująca połączenie klasycznej elegancji z młodzieńczą energią i élan vital, na co wskazuje poza modelki. Warto zwrócić uwagę na jej palce, które układają się w formę wskazówek zegara; źródło: domena publiczna
Zegarek biżuteryjny “Happy Diamonds”, Chopard, XX wiek – dostępny w ofercie Karea Gemstone Space

Marka Le Petit-Fils de L.-U. Chopard & Cie S.A., powszechnie znana jako Chopard została założona w 1860 roku w Sonvilier w Szwajcarii przez Louisa-Ulyssesa Choparda. Do dziś specjalizuje się w produkcji wysokiej jakości zegarków odznaczających się biżuteryjnym charakterem. Projekty Choparda były tak interesujące, że jednym z jego stałych klientów był car Rosji, Mikołaj II.

W 1915 roku, po śmierci Louisa-Ulyssesa pieczę nad przedsiębiorstwem przejął jego syn Paul-Louis, a następnie jego wnuk Paul-André, który specjalizował się w projektowaniu zegarków kieszonkowych i damskich zegarków naręcznych.

W 1963 roku Paul-André Chopard nie mając spadkobierców, sprzedał firmę niemieckiemu złotnikowi i zegarmistrzowi Karlowi Scheufele III.

W latach osiemdziesiątych w ofercie marki pojawiły się modele męskich zegarków sportowych.

Podstawową cechą współczesnych zegarków marki Chopard jest gra z formą, łączenie klasyki z awangardą, ekstrawagancji z drogimi materiałami. Ponad wszystko jednak oryginalność.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Święta blisko, coraz bliżej… a my jak zwykle stajemy przed dylematem: co kupić naszym bliskim pod choinkę? Marzeniem osoby dającej prezent jest to, by był on trafiony i by obdarowana osoba autentycznie się z niego cieszyła. Nikt z nas nie chciałby przecież, żeby podarunek trafił na dno szuflady lub pod stertę innych przypadkowych upominków… Istnieją jednak rzeczy ponadczasowe, które zawsze przyjmuje się z wielką radością. Rzeczy, które czynią wyjątkowymi ludzi obdarowanych… Mowa tu o biżuterii antykwarycznej. Jest to jedno z najlepszych i najbezpieczniejszych rozwiązań. W końcu diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny. Dobrze dobrana do upodobań biżuteria będzie świetnym prezentem gwiazdkowym dla żony, narzeczonej, dziewczyny, mamy, córki czy babci.

Biżuteria wyraża więcej niż słowa, jest wyrafinowaną metaforą uczuć. Jej piękno wywołuje zachwyt. Jej wartość stanowi dla osoby obdarowanej zapewnienie intensywności i trwałości uczuć ofiarodawcy. Kiedyś klejnoty były elitarne, nosili je wyłącznie wybrani: władcy, arystokraci, dostojnicy… Obecnie biżuteria jest powszechna, a raczej – jedynym decydującym kryterium pozostały względy finansowe i gust osoby obdarowanej.

Biżuteria w prezencie świątecznym to idealny pomysł. Odpowiednio dobrany, gustowny drobiazg może być ciekawym i oryginalnym dodatkiem do stroju na każdą okazję. Chcąc jednak zrobić taki podarunek, musimy mieć w pamięci kilka podstawowych zasad, które sprawią, że będzie to dar faktycznie trafiony. Rzucę teraz garść truizmów, o których jednak w momencie kupowania zapominamy. Warto mieć je na uwadze, abyśmy nie wybierali prezentu z pozoru dla kogoś, a w rzeczywistości – jak to często bywa – dla siebie.

Preferencje i potrzeby

Trzeba wziąć pod uwagę preferencje danej osoby. Jeżeli jest to ktoś, kogo dobrze znamy – nie jest to wielki problem. Na początek odrobina obserwacji… Możemy wówczas podpatrzeć, jaką biżuterię nosi ta osoba, co ma już w szkatułce z precjozami, czy nosi ozdoby na co dzień, czy jedynie na większe okazje. Czy ma w swojej kolekcji oryginalne, ciekawe egzemplarze, czy raczej woli skromne, minimalistyczne dodatki? Wyglądać ponadprzeciętnie to życzenie niejednej kobiety. Nierozłącznie związane jest ono ze stylem ubierania się. Swoją indywidualność można zaakcentować dodatkami. Dopomóc może właściwie dobrana biżuteria. Dlatego znów powinniśmy przyjrzeć się, jaki rodzaj ubioru preferuje nasza wybranka. Czy jest to klasyczna elegancja, romantyczny look, sportowy luz czy raczej osoba zawsze podąża za nowinkami ze świata mody? W końcu na podstawie osobowości, temperamentu obdarowywanego możemy założyć, że zachwyci się delikatnym wisiorkiem z epoki klasycyzmu, romantyczną kwiatową kolią albo awangardową broszą w stylu art déco.

Często ważne wydarzenie pomaga nam sprecyzować potrzeby bliskich. Pierwszą poważną okazją do zakupu wyjątkowej biżuterii mogą być zaręczyny lub ślub. A nie ma nic piękniejszego niż ta wyjątkowa uroczystość w czasie Świąt Bożego Narodzenia, w gronie najbliższych. Pierścionki ze szlachetnych kruszców i drogocennych kamieni przemawiają do kobiet lepiej niż kwiaty – na pewno są od nich trwalsze. Precjoza z brylantami lub innymi kamieniami szlachetnymi to symbol trwałości, niepowtarzalnego piękna, klasy, szyku i elegancji.

Zakupy w ostatniej chwili?

Kolejna bardzo ważna wskazówka: wybierając prezent gwiazdkowy, nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę. Wówczas kupujemy cokolwiek na chybił trafił, często przepłacając… Lepiej dłużej się zastanowić, gdyż nie każdy z nas ma gotowe pomysły i nie każdy ma wystarczająco dużo czasu, aby taki prezent znaleźć. Często szukamy podpowiedzi w prasie czy w internecie. Nic dziwnego, gdyż w sieci spędzamy bardzo dużo czasu, a szczególnie w obecnym roku, kupujemy coraz więcej przedmiotów w internecie. Kiedy idziemy do salonu jubilerskiego z zamiarem kupna biżuterii, dobrze jest wiedzieć mniej więcej, co i komu chcemy kupić. Jest to też ważna informacja dla sprzedawcy, który pomoże nam wybrać odpowiedni wyrób. Zastanówmy się również wcześniej, ile możemy przeznaczyć na prezent. Ceny w salonach jubilerskich, także tych z biżuterią antykwaryczną, są zróżnicowane, ale zawsze znajdziemy oryginalny prezent za odpowiednią kwotę, jeżeli stosunkowo wcześnie się do tego zabierzemy.

Dopasuj do osoby

Kolejna kwestia wiąże się z doborem konkretnego rodzaju biżuterii, który znakomicie podkreśli wyjątkowość kobiecej urody. Należy jednak ustalić, czy osoba, która ma zostać obdarowana, nie nosi jakiegoś typu biżuterii, bo nie zdążyła sobie jeszcze go kupić, a może o nim marzy. A możliwe, iż z racji wykonywanej pracy bransoletki są dla niej niepraktyczne? Zaś kolczyków nie ma, bo nie zamierza przekuć uszu. A może warto jej kupić właśnie kolejną parę kolczyków, bo je uwielbia i bardzo często je zmienia, zależnie od stylizacji. Niezwykłym prezentem będzie na pewno misternie wykonany komplet biżuterii. Zestawy takie mogą składać się z dwóch czy trzech elementów: np. kolczyków, pierścionka, wisiorka czy bransolety. Dodatkową wartość takiego prezentu stanowi oryginalne etui. Taki komplet jest dobrany pod względem rodzaju kruszcu, ozdobnych kamieni oraz formy. Pojedyncze sztuki również zachwycają i budzą podziw, w końcu każdy z elementów można kupić oddzielnie.

Subtelne podkreślenie urody

I jeszcze jedna sprawa, zanim staniemy przed wyborem, co kupić. Pamiętajmy o tym, że biżuteria ma bardzo dużą moc. Nie tylko upiększa ciało, ale także podkreśla jego atuty. Wystarczy tylko zastosować się do kilku zasad idealnego doboru biżuterii do figury, czy typu urody osoby obdarowywanej. Najważniejszą wizytówką jest to, aby biżuteria została proporcjonalnie dobrana do sylwetki. Osoby niskie powinny przede wszystkim unikać biżuterii długiej i dużej, bo ją przytłoczą. Ciężkie naszyjniki zastąpmy drobnymi wisiorkami, które wyglądają równie pięknie. Z kolei jeżeli osoba, której chcemy sprezentować biżuteryjny dodatek, jest wysoka, nie kupujmy jej zbyt drobnej biżuterii, gdyż będzie ona niewidoczna. Warto pomyśleć może o długich kolczykach, które wydłużają sylwetkę i do kompletu dłuższy wisiorek. Jeżeli kobieta, dla której poszukujemy biżuterii, ma piękną, łabędzią szyję, możemy bez przeszkód kupić jej krótką kolię czy naszyjniki-obroże. Sprawdzą się również modne w ostatnim czasie chokery. Do uszu pasować będą długie, ozdobne, zwracające uwagę kolczyki. Jeśli jednak kobieta jest posiadaczką krótkiej szyi, najlepsze będą dla niej długie naszyjniki czy wisiorki na długich łańcuszkach. Dzięki nim szyja pięknie się wysmukli.

Biżuteria antykwaryczna najodpowiedniejszym prezentem

Jej oryginalność i niepowtarzalność sprawi, że będzie to naprawdę wyjątkowy podarunek. To coś, co ucieszy i będzie trwałe, eleganckie, a co najważniejsze – nie straci na wartości. Dlaczego jestem ambasadorką biżuterii dawnej? Ponieważ tego typu biżuteria jest wykonana z wysokiej jakości materiałów: szlachetnych kamieni i kruszców najczęściej w jednym egzemplarzu, na ogół ręcznie. Bardzo często jest to indywidualny projekt z wykorzystaniem różnorodnych technik jubilerskich, złotniczych. Wisienką na torcie jest także oryginalne opakowanie, które podwyższa wartość przedmiotu, jak również samego prezentu. Wartością dodaną są także: proweniencja, wartość historyczna, sentymentalna czy też kolekcjonerska. Wzornictwo tego typu precjozów jest klasyczne i ponadczasowe. To synonim wysokiej jakości, dzięki czemu przez wiele lat można będzie ją dopasować do praktycznie każdej, także codziennej stylizacji. Stanowi tym samym świetną inwestycję. Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat biżuterii dawnej? Szukasz wyjątkowego prezentu? Zapraszamy www.karea.pl

Z okazji zbliżających się Świąt, życzymy wszystkim wielu radosnych chwil w gronie rodzinnym,

pełnych miłości, ciepłych w sercu, zimowych na zewnątrz, odpoczynku od codziennego zabiegania

oraz chwili zadumy, wspaniałych, wymarzonych prezentó

oraz wyjątkowego Sylwestra w gronie najbliższych,

a w Nowym Roku wiary w lepsze jutro, jak również spełnienia w życiu osobistym i zawodowym

Zespół KAREA Gemstone Space

Za twórcę pierwszego zegarka kieszonkowego uważa się mieszkającego w Norymberdze ślusarza Petera Henleina. Prototyp powstał jeszcze w XV wieku i stanowił połączenie czasomierza i pięknie cyzelowanego dzieła sztuki. Do regularnej produkcji Henlein przystąpił jednak dopiero w latach 20. XVI wieku.

Plakat reklamujący zegarek kieszonkowy marki Zenith z 1912 roku. Rzeźbiarsko ujęte personifikacje dnia i nocy flankujące zegarek stanowią metaforyczne nawiązanie do zjawiska upływu czasu; źródło: domena publiczna

W związku ze zbliżającą się II Aukcją Biżuterii Dawnej i Współczesnej (26 listopada 2020) organizowaną przez KAREA Gemstone SpaceArtessia Dom Aukcyjny, zapraszamy do zagłębienia się w historię zegarków kieszonkowych. Niepowtarzalne, pełne artyzmu i dbałości o precyzję wykonania modele pojawią się w ofercie aukcyjnej, z którą można zapoznać się na stronach: KAREA Gemstone Space – aukcje biżuterii oraz platformach OneBid ArtInfo. Zapraszamy!

Początki zegarków kieszonkowych

Choć początkowo egzemplarze kieszonkowych zegarków były duże i przyjmowały formę wydłużonej w jedną stronę elipsy, to już na portrecie księcia Florencji Cosimo I de Medici, namalowanego w 1560 roku przez Maso de San Friano widać, że trzymany przez władcę zegarek jest niewielki i okrągły. Warto dodać, że do XVII wieku tarcze zegarków nie były przykrywane szkłem, dlatego też czasomierze traktowano z dużym szacunkiem i delikatnością, uważając za towar luksusowy.

Maso de San Friano, Cosimo I de Medici trzymający zegarek kieszonkowy, ok. 1560 r.; źródło: domena publiczna

Zegarki kieszonkowe elementem ubioru

Prawdziwą rewolucję w wyglądzie i działaniu zegarków kieszonkowych przyniosło wprowadzenie w latach 70. XVII wieku szkła, które chronić miało skomplikowany wewnętrzny mechanizm zegarka. Wtedy też narodziła się idea czasomierza kieszonkowego, który nosi się przy sobie, jako koherentny element ubioru.

Zegarki kieszonkowe – nieodzowny atrybut Charlesa II

Dużą popularnością zegarki kieszonkowe cieszyły się w czasach panowania angielskiego króla Charlesa II, który traktował je jako nieodzowny element codziennego użytku, a także symbol luksusu i władzy. Panowanie nad czasem wpisywało się bowiem w ideę władania prawami świata.

Charakterystyczny dla Tommy’ego Shelby’ego zegarek kieszonkowy stanowiący dopełnienie jego stroju typowego dla pierwszych dziesięcioleci wieku XX, podkreślał status materialny i społeczny przywódcy gangu Peaky Blinders; źródło: domena publiczna

Popularność zegarków kieszonkowych

Należy jednak pamiętać, że aż do 1750 roku zegarki nie odmierzały czasu precyzyjnie. Dopiero wynalezienie tzw. wychwytu kołkowego pozwoliło na dokładniejsze działanie czasomierzy.
Zegarki kieszonkowe cieszyły się ogromną popularnością przez drugą połowę XVIII i przez cały XIX wiek. Fakt ten najlepiej oddają liczby. W 1865 roku przedsiębiorstwo American Watch wyprodukowało i sprzedało aż 50 tysięcy kieszonkowych czasomierzy. Jej śladem poszły inne przedsiębiorstwa zegarmistrzowskie i jubilerskie, m.in. Tiffany czy International Watch Company, które dołączyły do masowej produkcji zegarków kieszonkowych.

Wojna kończy modę na zegarki kieszonkowe

W czasie pierwszej wojny światowej czasomierze kieszonkowe zupełnie się nie sprawdziły. Dużo praktyczniejsze dla żołnierzy okazały się zegarki naręczne. Od tego momentu zaczęły one wypierać modele kieszonkowe, co wpłynęło również na modę cywilną.

Reklama wojskowego zegarka naręcznego z mechanizmem Electa szwajcarskiego przedsiębiorstwa Gallet z 1918 r.; źródło: © The Gallet Group

Dziś zegarki kieszonkowe stanowią przede wszystkim ciekawostkę kolekcjonerską. Będąc echem przeszłości, mimo że wciąż chodzą, zatrzymały się w czasie.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

M. Cutmore, The Pocket Watch Handbook, New York 2002.

Lata dwudzieste poprzedzone wydarzeniami związanymi z Wielką Wojną przyniosły ogromne zmiany. Rzutowało to nie tylko na sytuację polityczną i ekonomiczną, ale także kulturową. Naturalnie pociągnęła ona za sobą zmiany w sztuce, a więc i w formie biżuterii.

Erté, Copacabana, 1983 r. Twórczość Erté’go, choć powstająca głównie w drugiej połowie XX stulecia stanowi egzemplifikację dekoracyjności stylu art déco. Jego grafiki wpisały się w popkulturę, tworząc masowe wyobrażenie na temat ubiorów, akcesoriów i biżuterii doby art déco; źródło: domena publiczna

W związku ze zbliżającą się II Aukcją Biżuterii Dawnej i Współczesnej (26 listopada 2020) organizowaną przez KAREA Gemstone SpaceArtessia Dom Aukcyjny, zapraszamy do zagłębienia się w historię obiektów, które pojawią się w ofercie aukcyjnej. Z ofertą aukcyjną można zapoznać się na stronach: KAREA Gemstone Space – aukcje biżuterii oraz platformach OneBid ArtInfo. Zapraszamy!

W wybranych przykładach biżuteryjnych widoczne są wpływy przemian obecnych nie tylko w historii sztuki i architektury, ale także w historii kultury. Szczególnie interesujące są te powstałe w latach dwudziestych i trzydziestych, na których kształt niewątpliwy wpływ miał styl art déco. Specyfika tego historyczno-artystycznego nurtu, podobnie jak secesji, opierała się przede wszystkim na zasadzie syntezy sztuk – holistycznego Gesamtkunstwerk. Znaczy to przede wszystkim, że stylistyczne tendencje wykorzystujące podobne motywy wizualne i treściowe pojawiały się zarówno w malarstwie, architekturze, jak i w rzemiośle artystycznym czy biżuterii, płynnie wpisując się w codzienną użytkowość.

Georges Barbier, Farewell, 1920 r.; Żaden inny twórca z taką lekkością, wysublimowaniem i przestylizowaniem nie przedstawiał ducha rautów i przyjęć lat 20. i 30., jak Georges Barbier; źródło: domena publiczna

Początki stylu art déco

Na kształtowanie się stylu art déco, rozpowszechnionego po Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej odbywającej się w Paryżu w 1925 roku, ogromny wpływ miało doświadczenie Wielkiej Wojny. Kryzys, który zdominował większą część świata, powszechnie panujący marazm, lęk o przyszłość i obawa przed teraźniejszością sprawiły, że coraz chętniej uciekano w sferę duchową. Odcinano się tym samym od aktualnych wydarzeń i problemów epoki. Pojawiła się moda na seanse spirytystyczne, chętnie zagłębiano się w wiedzę okultystyczną. Odwoływano do wierzeń starożytnych cywilizacji i odległej kultury Orientu.

Wpływ kultury rozrywkowej na art déco

Ponad wszystko ceniono kulturę rozrywkową, która osiągnęła nieznaną do tej pory w historii masowość. Czasy obowiązywania w sztuce stylu art déco, to okres asymilacji przez popkulturę Zachodu kultury afroamerykańskiej. To także początek epoki jazzu, rozkwitu kariery tanecznej Josephine Baker, kabaretu, podróży, prędkości i konsumpcjonizmu. To wreszcie czas międzynarodowej zabawy, która wypełniła okres pomiędzy dwiema wojnami światowymi.

Paul Colin, Le Tumulte Noir, 1925 r., plakat przedstawia ówczesną gwiazdę tańca, której egzotyczna uroda hipnotyzowała widownię Europy Zachodniej – Josephine Baker; źródło: domena publiczna
Przestylizowane motywy orientalne chętne wykorzystywano w europejskiej grafice w 1. połowie XX wieku; źródło: domena publiczna

Tradycja tańca w ikonografii art déco

Czarowi tańca i muzyki jazzowej uległ przede wszystkim Paryż. Trudno się dziwić, taniec bowiem należał do ulubionych rozrywek Francuzów. Już w latach 90. XIX wieku Moulin Rouge i Folies-Bergère, ikoniczne później przestrzenie rozrywkowe, zachwycały repertuarem opartym na zmysłowych i energetycznych tańcach. Tradycja tańca znajdzie swoje odzwierciedlenie w ikonografii, szczególnie w zyskującej popularność sztuce plakatu. Kompozycja reklamy Tabarin (ok. 1925) Paula Colina oparta jest na motywie, przetworzonego przez język art déco, tanecznego „wymachiwania” nogą. Subtelne nawiązanie do historii objawia się poprzez naniesienie na siebie cieni tancerek z trzech epok. Pierwszej w stroju rewiowym, drugiej w spódnicy z czasów fin de siècle oraz trzeciej we współczesnej sukience flapper z epoki charlestona. Przez całość kompozycji przebija duch art déco – joie de vivre.

Les Girls Dimitria Chiparusa

W latach 20. rozwinął się, działający od 1907 roku, zespół taneczny Balety Rosyjskie. Miał on ogromny wpływ zarówno na kulturę rozrywkową Paryża, jak i sztuki plastyczne. Stroje tancerzy inspirowane były odległymi kulturami, wpisywały się w paradygmat dzikości, kusiły zmysłowością i prowokowały niedopowiedzeniem. Połączenie tańca i egzotyki stało się nieodłącznym motywem art déco, pojawiającym się w architekturze, rzeźbie, ilustracjach i rzemiośle artystycznym. Warto w tym miejscu przywołać stroje dziewcząt z rzeźby Les Girls autorstwa Dimitria Chiparusa. To czyste art déco, w jego miękkiej, francuskiej wersji, gdzie funkcję dekoracyjną zdaje się pełnić wszystko. Pozbawione cech indywidualnych twarze akcentują przede wszystkim najważniejszy element kompozycji – ruch ciał. Dynamikę figur podkreślają obcisłe, egzotyczne, niezwykle dekoracyjne stroje uwypuklające dzikość kobiecego ciała w ruchu. Uzupełnienie stanowią stylizowane nakrycia głowy z elementami wiszącymi, dodatkowo dynamizującymi całość kompozycji.

Kolczyki-maski

Do sposobu przedstawienia głów w rzeźbie Dimitria Chiparusa wyraźnie zdają się nawiązywać prezentowane na aukcji kolczyki art déco w formie stylizowanych masek. Ale w ich pełnych ostrości, geometryzujących kształtach można doszukać się echa ekspresjonizmu, przełożonego na język sztuki dekoracyjnej. Znamienne, że zbliżony sposób opracowania głowy, jakby wykonanej z metalu odnaleźć można w scenach i plakatach reklamujących jeden z najwybitniejszych filmów ekspresjonizmu niemieckiego – Metropolis, w reżyserii Fritza Langa.

Kolczyki art déco w formie masek dostępne w ofercie aukcyjnej

Warto pamiętać, że w wielu krajach europejskich sztuka ekspresjonizmu i art déco powstawała równolegle. Szczególnie interesujące jest płynne przenikanie się tendencji obu stylów. Ich wpływanie na motywy obecne w architekturze, sztuce i rzemiośle tamtego czasu. Połączenie dekoracyjności stylu art déco  z geometryczną ostrością ekspresjonizmu zostało zamknięte w niewielkim, użytkowym przedmiocie, który na co dzień ozdobnie dopełniał kobiecy ubiór.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

R. Ormiston, M. Robinson, Art Deco. The Golden Age of Graphic Art & Illustration, London 2008.