Wpisy

Zegarki są doskonałym wyborem prezentowym – praktyczne, eleganckie i designerskie, stanowią podstawowy dodatek do każdej stylizacji. Jako walentynkowy prezent kryją w sobie metaforę. Symbolizują bowiem fakt, że lubimy spędzać z ukochaną osobą czas, a także, że my sami mamy dla niej czas. Zegarki pozostają jednocześnie prezentem ponadczasowym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, będą więc stanowić doskonałą inwestycję.

Poniżej przedstawiam historię najznakomitszych marek produkujących zegarki, które znajdą Państwo w ofercie Karea Gemstone Space.

Logo marki Patek Philippe; źródło: domena publiczna

Zegarki Patek Philippe

Historia sprzedającej jedne z najlepszych i najdroższych zegarków na świecie marki Patek Philippe sięga pierwszej połowy XIX wieku. Uczestnik powstania listopadowego Antoni Patek po upadku zrywu został zmuszony do wyemigrowania z kraju. Osiedlił się w Genewie, gdzie poznał innego polskiego emigranta, zegarmistrza – Franciszka Czapka. Patek, przejawiający talent plastyczny i zainteresowany rzemiosłem, zarabiał na życie, kupując gotowe mechanizmy zegarków, które oprawiał w ozdobne, artystycznie przez siebie potraktowane koperty. 1 maja 1839 roku Patek i Czapek połączyli swoje siły i powołali do życia przedsiębiorstwo Patek, Czapek & Cie w Genewie. Precyzyjnie konstruowane mechanizmy zegarmistrzowskie Czapka oprawiano w dekorowane patriotyczno-religijnymi hasłami i miniaturami koperty wychodzące spod ręki Patka. Zegarki te bowiem sprzedawano przede wszystkim Polakom przebywającym w Genewie na emigracji.

Choć w 1932 roku przedsiębiorstwo zostało odkupione od spadkobierców rodziny Patka i Czapka przez braci Karola i Jeana Sternów (od tego momentu przedsiębiorstwo nosi nazwę Patek Philippe SA), to do dziś polityką firmy rządzą zasady wprowadzone przez Antoniego Patka, które jasno mówią, że zegarki produkowane pod sztandarowym znakiem Patek Philippe mają utrzymywać najwyższy poziom mechanizmu, a także konieczne jest, by na bieżąco wprowadzać najnowsze rozwiązania techniczne tak, aby poziom produktu przewyższał konkurencję.

Plakat reklamowy marki Patek Philippe z 1943 roku zachęcający do odwiedzenia nowojorskiej filii przy Fifth Avenue; źródło: domena publiczna
Logo marki Omega; źródło; domena publiczna

Zegarki Omega

Chyba nie ma bardziej lubianej przez gwiazdy kina, polityków i przedstawicieli bohemy marki produkującej luksusowe zegarki, niż Omega. Ich kultowe modele pojawiały się na rękach takich osobistości jak George Clooney, Cindy Crawford, John F. Kennedy czy książę William, a także kultowych postaci ze świata popkultury, jak James Bond.

Współczesny model Omega Seamaster, czyli zegarek od zadań specjalnych – w sam raz dla agenta 007; źródło: domena publiczna

Pionierskim duchem zakładu zegarmistrzowskiego Omega był 23-letni Louis Brandt, którego cechowała nieskrępowana ambicja i zamiłowanie do składania precyzyjnych konstrukcji mechanizmów zegarków kieszonkowych z odpadów przynoszonych przez okolicznych rzemieślników. Zakład, założony w 1848 roku w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii działał w podwójnym systemie. Zimą, w czasie długich wieczorów Brandt tworzył zegarmistrzowskie mechanizmy, latem, kiedy topniały śniegi, wyruszał w podróż po Europie i sprzedawał to, co skonstruował w poprzednich miesiącach.

Prawdziwą wielkość przedsiębiorstwu przynieśli jednak synowie Brandta – Paul i César, którzy nadali marce komercyjnego charakteru. Przyczyniło się do tego po pierwsze, przeniesienie całego procesu konstruowania mechanizmu zegarka do fabryki, po drugie – zmiana lokalizacji. Od 1880 roku zakład Omega i przylegająca do niego niewielka fabryka działały w Bienne. Szwajcarskie miasteczko oferowało lepsze połączenia transportowe i ciągłą dostawę energii, niezbędną do płynnego działania fabryki.

Niedługo potem Paul i César po raz kolejny zmienili lokalizację firmy, pozostali jednak w obrębie Bienne. Budynek w Gurzelen (dystrykt Bienne) do dziś mieści główną siedzibę przedsiębiorstwa Omega. Tam zaprojektowano m.in. kultowy model Labrador oraz słynną Omegę.

Seamaster

Zegarki marki Omega wyróżniają się innowacyjnym mechanizmem połączonym ze szlachetną prostotą formy podbijającą klasyczne piękno produktu. Dostrzec to można wyraźnie m.in. w modelu Seamaster. Zaprojektowany w 1932 roku, odporny na działanie wody, posiadający podwójną kopertę zegarek, towarzyszył zapuszczającym się po raz pierwszy w historii na ponad sto metrów w morskie głębiny, nurkom.

Współczesna kampania reklamowa marki Omega, która przedstawia wykreowany z mechanizmu zegarowego podwodny świat – zapowiada tym samym model Seamaster; źródło: domena publiczna
Szwajcaria, Omega Seamaster, Automatic, 1955 rok – zegarek znaleźć można w ofercie KAREA Gemstone Space
Moon Watch

Warty wspomnienia jest  również najsłynniejszy model marki – Speedmaster Professional, poetycko nazywany Moon Watch. Zaprojektowany w latach 60. na zamówienie NASA model, stanowił oficjalny zegarek misji kosmicznych. Jego charakter określać miały trzy cechy – czytelność, precyzja, i – przede wszystkim – niezawodność.

Pod względem artystycznym na szczególną uwagę zasługują pierwsze plakaty reklamujące kieszonkowe zegarki marki Omega. Stylistycznie nawiązywały one do najlepszych tendencji obecnych w grafice i typografii końca XIX wieku, wzorując się na dziełach mistrzów plakatu, takich jak Jules Chéret czy Henri de Toulouse-Lautrec.

Logo marki Jaeger-LeCoultre; źródło: domena publiczna

Zegarki Jaeger-LeCoultre

Choć ta manufaktura luksusowych zegarków działała w Szwajcarii już od 1833 roku, pod obecną nazwą funkcjonuje od 1925. W roku tym zegarmistrz Edmont Jaeger i jego wspólnik Antoine LeCoultre założyli spółkę produkującą stylowe, ale jednocześnie praktyczne kieszonkowe i naręczne zegarki męskie.

Czystość formy, przełożona na prostotę produktu, jest najważniejszą cechą określającą modele zegarków tej firmy.

Reverso

W 1931 roku marka zaprezentowała niezwykle, jak na tamte czasy, rewolucyjny model Reverso. Już sama nazwa sugeruje, że projekt zakładał możliwość obrócenia korpusu całego zegarka. Zapewniało to ochronę szkiełka, co było szczególnie przydatne  przy wykonywaniu różnego rodzaju sportów. Zegarek bowiem był przeznaczony dla mężczyzn aktywnych fizycznie.

Brummell

W kolejnych latach marka opracowała różne modele zegarków damskich i męskich. Wszystkie odznaczały się klarownością formy i oczyszczeniem z ornamentalnego detalu. Warto wspomnieć model Brummell zaprojektowany na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, którego cechą charakterystyczną była tarcza pozbawiona cyfr. Ten awangardowy model był rodzajem ukłonu uznania wobec stylu jednego z najsłynniejszych brytyjskich dandysów XIX wieku, bliskiego przyjaciela księcia-regenta, przyszłego króla Jerzego IV i arbitra elegancji – Beau Brummella.

Do dziś zegarki marki Jaeger-LeCoultre pozostają najznakomitszymi przykładami szlachetnej prostoty.

Prosta forma reklamy koresponduje z klarownością projektów zegarmistrzowskich Jaeger-LeCoultre; źródło: domena publiczna
Aktor Benedict Cumberbatch – twarz marki Jaeger-LeCoultre od 2018 roku. Reklama nawiązuje do sportowego charakteru zegarków; źródło: domena publiczna
Logo marki Chopard; źródło: domena publiczna

Zegarki Chopard

Zegarmistrzowskie projekty marki Chopard, podobnie jak Cartiera odznaczają się biżuteryjnym charakterem. Artystycznie opracowane tarcze i lunety zegarków, przyjmujące różnie kształty, współgrają z subtelnymi, skórzanymi paskami, z drugiej strony proste formy nabierają biżuteryjnego sznytu poprzez wykorzystany materiał.

Happy Diamonds

Charakterystycznym elementem damskich modeli są luźno umieszczone na tarczy, pod szkłem niewielkich rozmiarów diamenty, tzw. happy diamonds. Swobodnie drgające wewnątrz zegarmistrzowskiej kompozycji, odbijające promienie światła, dynamizują model zegarka i podbijają jego luksusowy charakter.

Are You Happy Diamonds? – kampania reklamowa marki Chopard promująca połączenie klasycznej elegancji z młodzieńczą energią i élan vital, na co wskazuje poza modelki. Warto zwrócić uwagę na jej palce, które układają się w formę wskazówek zegara; źródło: domena publiczna
Zegarek biżuteryjny “Happy Diamonds”, Chopard, XX wiek – dostępny w ofercie Karea Gemstone Space

Marka Le Petit-Fils de L.-U. Chopard & Cie S.A., powszechnie znana jako Chopard została założona w 1860 roku w Sonvilier w Szwajcarii przez Louisa-Ulyssesa Choparda. Do dziś specjalizuje się w produkcji wysokiej jakości zegarków odznaczających się biżuteryjnym charakterem. Projekty Choparda były tak interesujące, że jednym z jego stałych klientów był car Rosji, Mikołaj II.

W 1915 roku, po śmierci Louisa-Ulyssesa pieczę nad przedsiębiorstwem przejął jego syn Paul-Louis, a następnie jego wnuk Paul-André, który specjalizował się w projektowaniu zegarków kieszonkowych i damskich zegarków naręcznych.

W 1963 roku Paul-André Chopard nie mając spadkobierców, sprzedał firmę niemieckiemu złotnikowi i zegarmistrzowi Karlowi Scheufele III.

W latach osiemdziesiątych w ofercie marki pojawiły się modele męskich zegarków sportowych.

Podstawową cechą współczesnych zegarków marki Chopard jest gra z formą, łączenie klasyki z awangardą, ekstrawagancji z drogimi materiałami. Ponad wszystko jednak oryginalność.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Święta blisko, coraz bliżej… a my jak zwykle stajemy przed dylematem: co kupić naszym bliskim pod choinkę? Marzeniem osoby dającej prezent jest to, by był on trafiony i by obdarowana osoba autentycznie się z niego cieszyła. Nikt z nas nie chciałby przecież, żeby podarunek trafił na dno szuflady lub pod stertę innych przypadkowych upominków… Istnieją jednak rzeczy ponadczasowe, które zawsze przyjmuje się z wielką radością. Rzeczy, które czynią wyjątkowymi ludzi obdarowanych… Mowa tu o biżuterii antykwarycznej. Jest to jedno z najlepszych i najbezpieczniejszych rozwiązań. W końcu diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny. Dobrze dobrana do upodobań biżuteria będzie świetnym prezentem gwiazdkowym dla żony, narzeczonej, dziewczyny, mamy, córki czy babci.

Biżuteria wyraża więcej niż słowa, jest wyrafinowaną metaforą uczuć. Jej piękno wywołuje zachwyt. Jej wartość stanowi dla osoby obdarowanej zapewnienie intensywności i trwałości uczuć ofiarodawcy. Kiedyś klejnoty były elitarne, nosili je wyłącznie wybrani: władcy, arystokraci, dostojnicy… Obecnie biżuteria jest powszechna, a raczej – jedynym decydującym kryterium pozostały względy finansowe i gust osoby obdarowanej.

Biżuteria w prezencie świątecznym to idealny pomysł. Odpowiednio dobrany, gustowny drobiazg może być ciekawym i oryginalnym dodatkiem do stroju na każdą okazję. Chcąc jednak zrobić taki podarunek, musimy mieć w pamięci kilka podstawowych zasad, które sprawią, że będzie to dar faktycznie trafiony. Rzucę teraz garść truizmów, o których jednak w momencie kupowania zapominamy. Warto mieć je na uwadze, abyśmy nie wybierali prezentu z pozoru dla kogoś, a w rzeczywistości – jak to często bywa – dla siebie.

Preferencje i potrzeby

Trzeba wziąć pod uwagę preferencje danej osoby. Jeżeli jest to ktoś, kogo dobrze znamy – nie jest to wielki problem. Na początek odrobina obserwacji… Możemy wówczas podpatrzeć, jaką biżuterię nosi ta osoba, co ma już w szkatułce z precjozami, czy nosi ozdoby na co dzień, czy jedynie na większe okazje. Czy ma w swojej kolekcji oryginalne, ciekawe egzemplarze, czy raczej woli skromne, minimalistyczne dodatki? Wyglądać ponadprzeciętnie to życzenie niejednej kobiety. Nierozłącznie związane jest ono ze stylem ubierania się. Swoją indywidualność można zaakcentować dodatkami. Dopomóc może właściwie dobrana biżuteria. Dlatego znów powinniśmy przyjrzeć się, jaki rodzaj ubioru preferuje nasza wybranka. Czy jest to klasyczna elegancja, romantyczny look, sportowy luz czy raczej osoba zawsze podąża za nowinkami ze świata mody? W końcu na podstawie osobowości, temperamentu obdarowywanego możemy założyć, że zachwyci się delikatnym wisiorkiem z epoki klasycyzmu, romantyczną kwiatową kolią albo awangardową broszą w stylu art déco.

Często ważne wydarzenie pomaga nam sprecyzować potrzeby bliskich. Pierwszą poważną okazją do zakupu wyjątkowej biżuterii mogą być zaręczyny lub ślub. A nie ma nic piękniejszego niż ta wyjątkowa uroczystość w czasie Świąt Bożego Narodzenia, w gronie najbliższych. Pierścionki ze szlachetnych kruszców i drogocennych kamieni przemawiają do kobiet lepiej niż kwiaty – na pewno są od nich trwalsze. Precjoza z brylantami lub innymi kamieniami szlachetnymi to symbol trwałości, niepowtarzalnego piękna, klasy, szyku i elegancji.

Zakupy w ostatniej chwili?

Kolejna bardzo ważna wskazówka: wybierając prezent gwiazdkowy, nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę. Wówczas kupujemy cokolwiek na chybił trafił, często przepłacając… Lepiej dłużej się zastanowić, gdyż nie każdy z nas ma gotowe pomysły i nie każdy ma wystarczająco dużo czasu, aby taki prezent znaleźć. Często szukamy podpowiedzi w prasie czy w internecie. Nic dziwnego, gdyż w sieci spędzamy bardzo dużo czasu, a szczególnie w obecnym roku, kupujemy coraz więcej przedmiotów w internecie. Kiedy idziemy do salonu jubilerskiego z zamiarem kupna biżuterii, dobrze jest wiedzieć mniej więcej, co i komu chcemy kupić. Jest to też ważna informacja dla sprzedawcy, który pomoże nam wybrać odpowiedni wyrób. Zastanówmy się również wcześniej, ile możemy przeznaczyć na prezent. Ceny w salonach jubilerskich, także tych z biżuterią antykwaryczną, są zróżnicowane, ale zawsze znajdziemy oryginalny prezent za odpowiednią kwotę, jeżeli stosunkowo wcześnie się do tego zabierzemy.

Dopasuj do osoby

Kolejna kwestia wiąże się z doborem konkretnego rodzaju biżuterii, który znakomicie podkreśli wyjątkowość kobiecej urody. Należy jednak ustalić, czy osoba, która ma zostać obdarowana, nie nosi jakiegoś typu biżuterii, bo nie zdążyła sobie jeszcze go kupić, a może o nim marzy. A możliwe, iż z racji wykonywanej pracy bransoletki są dla niej niepraktyczne? Zaś kolczyków nie ma, bo nie zamierza przekuć uszu. A może warto jej kupić właśnie kolejną parę kolczyków, bo je uwielbia i bardzo często je zmienia, zależnie od stylizacji. Niezwykłym prezentem będzie na pewno misternie wykonany komplet biżuterii. Zestawy takie mogą składać się z dwóch czy trzech elementów: np. kolczyków, pierścionka, wisiorka czy bransolety. Dodatkową wartość takiego prezentu stanowi oryginalne etui. Taki komplet jest dobrany pod względem rodzaju kruszcu, ozdobnych kamieni oraz formy. Pojedyncze sztuki również zachwycają i budzą podziw, w końcu każdy z elementów można kupić oddzielnie.

Subtelne podkreślenie urody

I jeszcze jedna sprawa, zanim staniemy przed wyborem, co kupić. Pamiętajmy o tym, że biżuteria ma bardzo dużą moc. Nie tylko upiększa ciało, ale także podkreśla jego atuty. Wystarczy tylko zastosować się do kilku zasad idealnego doboru biżuterii do figury, czy typu urody osoby obdarowywanej. Najważniejszą wizytówką jest to, aby biżuteria została proporcjonalnie dobrana do sylwetki. Osoby niskie powinny przede wszystkim unikać biżuterii długiej i dużej, bo ją przytłoczą. Ciężkie naszyjniki zastąpmy drobnymi wisiorkami, które wyglądają równie pięknie. Z kolei jeżeli osoba, której chcemy sprezentować biżuteryjny dodatek, jest wysoka, nie kupujmy jej zbyt drobnej biżuterii, gdyż będzie ona niewidoczna. Warto pomyśleć może o długich kolczykach, które wydłużają sylwetkę i do kompletu dłuższy wisiorek. Jeżeli kobieta, dla której poszukujemy biżuterii, ma piękną, łabędzią szyję, możemy bez przeszkód kupić jej krótką kolię czy naszyjniki-obroże. Sprawdzą się również modne w ostatnim czasie chokery. Do uszu pasować będą długie, ozdobne, zwracające uwagę kolczyki. Jeśli jednak kobieta jest posiadaczką krótkiej szyi, najlepsze będą dla niej długie naszyjniki czy wisiorki na długich łańcuszkach. Dzięki nim szyja pięknie się wysmukli.

Biżuteria antykwaryczna najodpowiedniejszym prezentem

Jej oryginalność i niepowtarzalność sprawi, że będzie to naprawdę wyjątkowy podarunek. To coś, co ucieszy i będzie trwałe, eleganckie, a co najważniejsze – nie straci na wartości. Dlaczego jestem ambasadorką biżuterii dawnej? Ponieważ tego typu biżuteria jest wykonana z wysokiej jakości materiałów: szlachetnych kamieni i kruszców najczęściej w jednym egzemplarzu, na ogół ręcznie. Bardzo często jest to indywidualny projekt z wykorzystaniem różnorodnych technik jubilerskich, złotniczych. Wisienką na torcie jest także oryginalne opakowanie, które podwyższa wartość przedmiotu, jak również samego prezentu. Wartością dodaną są także: proweniencja, wartość historyczna, sentymentalna czy też kolekcjonerska. Wzornictwo tego typu precjozów jest klasyczne i ponadczasowe. To synonim wysokiej jakości, dzięki czemu przez wiele lat można będzie ją dopasować do praktycznie każdej, także codziennej stylizacji. Stanowi tym samym świetną inwestycję. Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat biżuterii dawnej? Szukasz wyjątkowego prezentu? Zapraszamy www.karea.pl

Z okazji zbliżających się Świąt, życzymy wszystkim wielu radosnych chwil w gronie rodzinnym,

pełnych miłości, ciepłych w sercu, zimowych na zewnątrz, odpoczynku od codziennego zabiegania

oraz chwili zadumy, wspaniałych, wymarzonych prezentó

oraz wyjątkowego Sylwestra w gronie najbliższych,

a w Nowym Roku wiary w lepsze jutro, jak również spełnienia w życiu osobistym i zawodowym

Zespół KAREA Gemstone Space

Za twórcę pierwszego zegarka kieszonkowego uważa się mieszkającego w Norymberdze ślusarza Petera Henleina. Prototyp powstał jeszcze w XV wieku i stanowił połączenie czasomierza i pięknie cyzelowanego dzieła sztuki. Do regularnej produkcji Henlein przystąpił jednak dopiero w latach 20. XVI wieku.

Plakat reklamujący zegarek kieszonkowy marki Zenith z 1912 roku. Rzeźbiarsko ujęte personifikacje dnia i nocy flankujące zegarek stanowią metaforyczne nawiązanie do zjawiska upływu czasu; źródło: domena publiczna

W związku ze zbliżającą się II Aukcją Biżuterii Dawnej i Współczesnej (26 listopada 2020) organizowaną przez KAREA Gemstone SpaceArtessia Dom Aukcyjny, zapraszamy do zagłębienia się w historię zegarków kieszonkowych. Niepowtarzalne, pełne artyzmu i dbałości o precyzję wykonania modele pojawią się w ofercie aukcyjnej, z którą można zapoznać się na stronach: KAREA Gemstone Space – aukcje biżuterii oraz platformach OneBid ArtInfo. Zapraszamy!

Początki zegarków kieszonkowych

Choć początkowo egzemplarze kieszonkowych zegarków były duże i przyjmowały formę wydłużonej w jedną stronę elipsy, to już na portrecie księcia Florencji Cosimo I de Medici, namalowanego w 1560 roku przez Maso de San Friano widać, że trzymany przez władcę zegarek jest niewielki i okrągły. Warto dodać, że do XVII wieku tarcze zegarków nie były przykrywane szkłem, dlatego też czasomierze traktowano z dużym szacunkiem i delikatnością, uważając za towar luksusowy.

Maso de San Friano, Cosimo I de Medici trzymający zegarek kieszonkowy, ok. 1560 r.; źródło: domena publiczna

Zegarki kieszonkowe elementem ubioru

Prawdziwą rewolucję w wyglądzie i działaniu zegarków kieszonkowych przyniosło wprowadzenie w latach 70. XVII wieku szkła, które chronić miało skomplikowany wewnętrzny mechanizm zegarka. Wtedy też narodziła się idea czasomierza kieszonkowego, który nosi się przy sobie, jako koherentny element ubioru.

Zegarki kieszonkowe – nieodzowny atrybut Charlesa II

Dużą popularnością zegarki kieszonkowe cieszyły się w czasach panowania angielskiego króla Charlesa II, który traktował je jako nieodzowny element codziennego użytku, a także symbol luksusu i władzy. Panowanie nad czasem wpisywało się bowiem w ideę władania prawami świata.

Charakterystyczny dla Tommy’ego Shelby’ego zegarek kieszonkowy stanowiący dopełnienie jego stroju typowego dla pierwszych dziesięcioleci wieku XX, podkreślał status materialny i społeczny przywódcy gangu Peaky Blinders; źródło: domena publiczna

Popularność zegarków kieszonkowych

Należy jednak pamiętać, że aż do 1750 roku zegarki nie odmierzały czasu precyzyjnie. Dopiero wynalezienie tzw. wychwytu kołkowego pozwoliło na dokładniejsze działanie czasomierzy.
Zegarki kieszonkowe cieszyły się ogromną popularnością przez drugą połowę XVIII i przez cały XIX wiek. Fakt ten najlepiej oddają liczby. W 1865 roku przedsiębiorstwo American Watch wyprodukowało i sprzedało aż 50 tysięcy kieszonkowych czasomierzy. Jej śladem poszły inne przedsiębiorstwa zegarmistrzowskie i jubilerskie, m.in. Tiffany czy International Watch Company, które dołączyły do masowej produkcji zegarków kieszonkowych.

Wojna kończy modę na zegarki kieszonkowe

W czasie pierwszej wojny światowej czasomierze kieszonkowe zupełnie się nie sprawdziły. Dużo praktyczniejsze dla żołnierzy okazały się zegarki naręczne. Od tego momentu zaczęły one wypierać modele kieszonkowe, co wpłynęło również na modę cywilną.

Reklama wojskowego zegarka naręcznego z mechanizmem Electa szwajcarskiego przedsiębiorstwa Gallet z 1918 r.; źródło: © The Gallet Group

Dziś zegarki kieszonkowe stanowią przede wszystkim ciekawostkę kolekcjonerską. Będąc echem przeszłości, mimo że wciąż chodzą, zatrzymały się w czasie.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

M. Cutmore, The Pocket Watch Handbook, New York 2002.

Lata dwudzieste poprzedzone wydarzeniami związanymi z Wielką Wojną przyniosły ogromne zmiany. Rzutowało to nie tylko na sytuację polityczną i ekonomiczną, ale także kulturową. Naturalnie pociągnęła ona za sobą zmiany w sztuce, a więc i w formie biżuterii.

Erté, Copacabana, 1983 r. Twórczość Erté’go, choć powstająca głównie w drugiej połowie XX stulecia stanowi egzemplifikację dekoracyjności stylu art déco. Jego grafiki wpisały się w popkulturę, tworząc masowe wyobrażenie na temat ubiorów, akcesoriów i biżuterii doby art déco; źródło: domena publiczna

W związku ze zbliżającą się II Aukcją Biżuterii Dawnej i Współczesnej (26 listopada 2020) organizowaną przez KAREA Gemstone SpaceArtessia Dom Aukcyjny, zapraszamy do zagłębienia się w historię obiektów, które pojawią się w ofercie aukcyjnej. Z ofertą aukcyjną można zapoznać się na stronach: KAREA Gemstone Space – aukcje biżuterii oraz platformach OneBid ArtInfo. Zapraszamy!

W wybranych przykładach biżuteryjnych widoczne są wpływy przemian obecnych nie tylko w historii sztuki i architektury, ale także w historii kultury. Szczególnie interesujące są te powstałe w latach dwudziestych i trzydziestych, na których kształt niewątpliwy wpływ miał styl art déco. Specyfika tego historyczno-artystycznego nurtu, podobnie jak secesji, opierała się przede wszystkim na zasadzie syntezy sztuk – holistycznego Gesamtkunstwerk. Znaczy to przede wszystkim, że stylistyczne tendencje wykorzystujące podobne motywy wizualne i treściowe pojawiały się zarówno w malarstwie, architekturze, jak i w rzemiośle artystycznym czy biżuterii, płynnie wpisując się w codzienną użytkowość.

Georges Barbier, Farewell, 1920 r.; Żaden inny twórca z taką lekkością, wysublimowaniem i przestylizowaniem nie przedstawiał ducha rautów i przyjęć lat 20. i 30., jak Georges Barbier; źródło: domena publiczna

Początki stylu art déco

Na kształtowanie się stylu art déco, rozpowszechnionego po Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej odbywającej się w Paryżu w 1925 roku, ogromny wpływ miało doświadczenie Wielkiej Wojny. Kryzys, który zdominował większą część świata, powszechnie panujący marazm, lęk o przyszłość i obawa przed teraźniejszością sprawiły, że coraz chętniej uciekano w sferę duchową. Odcinano się tym samym od aktualnych wydarzeń i problemów epoki. Pojawiła się moda na seanse spirytystyczne, chętnie zagłębiano się w wiedzę okultystyczną. Odwoływano do wierzeń starożytnych cywilizacji i odległej kultury Orientu.

Wpływ kultury rozrywkowej na art déco

Ponad wszystko ceniono kulturę rozrywkową, która osiągnęła nieznaną do tej pory w historii masowość. Czasy obowiązywania w sztuce stylu art déco, to okres asymilacji przez popkulturę Zachodu kultury afroamerykańskiej. To także początek epoki jazzu, rozkwitu kariery tanecznej Josephine Baker, kabaretu, podróży, prędkości i konsumpcjonizmu. To wreszcie czas międzynarodowej zabawy, która wypełniła okres pomiędzy dwiema wojnami światowymi.

Paul Colin, Le Tumulte Noir, 1925 r., plakat przedstawia ówczesną gwiazdę tańca, której egzotyczna uroda hipnotyzowała widownię Europy Zachodniej – Josephine Baker; źródło: domena publiczna
Przestylizowane motywy orientalne chętne wykorzystywano w europejskiej grafice w 1. połowie XX wieku; źródło: domena publiczna

Tradycja tańca w ikonografii art déco

Czarowi tańca i muzyki jazzowej uległ przede wszystkim Paryż. Trudno się dziwić, taniec bowiem należał do ulubionych rozrywek Francuzów. Już w latach 90. XIX wieku Moulin Rouge i Folies-Bergère, ikoniczne później przestrzenie rozrywkowe, zachwycały repertuarem opartym na zmysłowych i energetycznych tańcach. Tradycja tańca znajdzie swoje odzwierciedlenie w ikonografii, szczególnie w zyskującej popularność sztuce plakatu. Kompozycja reklamy Tabarin (ok. 1925) Paula Colina oparta jest na motywie, przetworzonego przez język art déco, tanecznego „wymachiwania” nogą. Subtelne nawiązanie do historii objawia się poprzez naniesienie na siebie cieni tancerek z trzech epok. Pierwszej w stroju rewiowym, drugiej w spódnicy z czasów fin de siècle oraz trzeciej we współczesnej sukience flapper z epoki charlestona. Przez całość kompozycji przebija duch art déco – joie de vivre.

Les Girls Dimitria Chiparusa

W latach 20. rozwinął się, działający od 1907 roku, zespół taneczny Balety Rosyjskie. Miał on ogromny wpływ zarówno na kulturę rozrywkową Paryża, jak i sztuki plastyczne. Stroje tancerzy inspirowane były odległymi kulturami, wpisywały się w paradygmat dzikości, kusiły zmysłowością i prowokowały niedopowiedzeniem. Połączenie tańca i egzotyki stało się nieodłącznym motywem art déco, pojawiającym się w architekturze, rzeźbie, ilustracjach i rzemiośle artystycznym. Warto w tym miejscu przywołać stroje dziewcząt z rzeźby Les Girls autorstwa Dimitria Chiparusa. To czyste art déco, w jego miękkiej, francuskiej wersji, gdzie funkcję dekoracyjną zdaje się pełnić wszystko. Pozbawione cech indywidualnych twarze akcentują przede wszystkim najważniejszy element kompozycji – ruch ciał. Dynamikę figur podkreślają obcisłe, egzotyczne, niezwykle dekoracyjne stroje uwypuklające dzikość kobiecego ciała w ruchu. Uzupełnienie stanowią stylizowane nakrycia głowy z elementami wiszącymi, dodatkowo dynamizującymi całość kompozycji.

Kolczyki-maski

Do sposobu przedstawienia głów w rzeźbie Dimitria Chiparusa wyraźnie zdają się nawiązywać prezentowane na aukcji kolczyki art déco w formie stylizowanych masek. Ale w ich pełnych ostrości, geometryzujących kształtach można doszukać się echa ekspresjonizmu, przełożonego na język sztuki dekoracyjnej. Znamienne, że zbliżony sposób opracowania głowy, jakby wykonanej z metalu odnaleźć można w scenach i plakatach reklamujących jeden z najwybitniejszych filmów ekspresjonizmu niemieckiego – Metropolis, w reżyserii Fritza Langa.

Kolczyki art déco w formie masek dostępne w ofercie aukcyjnej

Warto pamiętać, że w wielu krajach europejskich sztuka ekspresjonizmu i art déco powstawała równolegle. Szczególnie interesujące jest płynne przenikanie się tendencji obu stylów. Ich wpływanie na motywy obecne w architekturze, sztuce i rzemiośle tamtego czasu. Połączenie dekoracyjności stylu art déco  z geometryczną ostrością ekspresjonizmu zostało zamknięte w niewielkim, użytkowym przedmiocie, który na co dzień ozdobnie dopełniał kobiecy ubiór.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:

R. Ormiston, M. Robinson, Art Deco. The Golden Age of Graphic Art & Illustration, London 2008.

Secesja w założeniu miała zrywać z dotychczasową sztuką XIX wieku posiłkującą się nawiązaniem, czy też kopiowaniem stylów historycznych. Stąd też sama nazwa stylu oznaczająca rozłam bądź nową sztukę (Art Nouveau). Zrodziła się u schyłku stulecia i błyskawicznie ogarnęła wszystkie kraje europejskie. Poza powszechnością była też stylem obejmującym swoim wpływem różne dziedziny sztuki, od architektury, poprzez nurty plastyczne, aż po rzemiosło artystyczne.

W związku ze zbliżającą się II Aukcją Biżuterii Dawnej i Współczesnej (26 listopada 2020) organizowaną przez KAREA Gemstone SpaceArtessia Dom Aukcyjny, zapraszamy do zagłębienia się w historię obiektów, które pojawią się w ofercie aukcyjnej. Z ofertą aukcyjną można zapoznać się na stronach: KAREA Gemstone Space – aukcje biżuterii oraz platformach OneBid ArtInfo. Zapraszamy!

Płynne linie i geometryczne formy secesji

Secesja nie była jednak stylem jednorodnym. Posługiwała się  zarówno płynną, nerwową linią, jak też formami geometrycznymi (m.in. secesja wiedeńska). Nierzadko, zwłaszcza w architekturze, formy secesyjne eklektycznie łączono zarówno ze stylami historycznymi, jak i wczesnym modernizmem. W kolejnych dziesięcioleciach XX wieku granice pomiędzy secesją a stylem art déco zacierały się, a wykorzystywane motywy i formy wzajemnie uzupełniały.

Secesja w sztuce użytkowej

Secesja w pełni wybrzmiała w dziełach rzemiosła artystycznego i jubilerstwie. Projektowane wówczas naszyjniki, bransolety, brosze, kolczyki czy wisiorki stanowiły opozycję wobec burżuazyjnej biżuterii wykorzystującej diamenty i kamienie szlachetne, uchodzące na początku XX wieku za jedyne wartościowe materiały. Secesja zmieniła to podejście, co widać doskonale w wykorzystywanych w jubilerstwie materiałach.

Użytkowość secesji najlepiej widać w sztuce plakatu.
Louis Theophile Hingre, Charpentier – Deny Vintage Poster, 1890 r.; źródło: domena publiczna

Artyzm wykonania przede wszystkim

Większość powstającej wówczas biżuterii tworzona była ze srebra lub złota, stosowano również platynę, a także rzadko do tej pory używane materiały takie, jak kość słoniowa, macica perłowa, bursztyny, kamienie półszlachetne, muszle, łupiny orzecha, fragmenty rogów, emalia czy matowe szkło. Kluczowe było jednak wzornictwo i artyzm wykonania, wartość materialna zaś schodziła na drugi plan. Miękka, wijąca się nerwowo, organiczna linia przetwarzała plastycznie motywy zaczerpnięte ze świata fauny i flory.

René Lalique

Za sprawą francuskiego jubilera René Lalique’a w zdobnictwie zaczęły pojawiać się stylizowane motyle, ważki, miękko opracowane gałęzie i pędy kwiatów, storczyki, irysy, lilie, zioła, pawie pióra czy muszle. Lalique, uważany za pioniera secesyjnego jubilerstwa  zaprezentował swoje nowatorskie prace podczas Wystawy Światowej w Paryżu w 1900 roku. Był to m.in. naszyjnik przypominający leśne runo, diadem z głową koguta oraz egzemplifikacja secesyjnej biżuterii – wielokolorowa ważka.

René Lalique, ‘Dragonfly-woman’ corsage ornament, 1897; źródło: domena publiczna

Mieszkanka Dziwnego Ogrodu

Jej dekoracyjny styl stał się artystyczną inspiracją dla wielu innych europejskich dzieł sztuki pojawiających się w pierwszych latach XX wieku. Wystarczy przywołać znakomitą, wyciągniętą jakby z biżuteryjnej lub witrażowej przestrzeni ważkę – mieszkankę Dziwnego Ogrodu Józefa Mehoffera (1903 rok).

Józef Mehoffer, Dziwny Ogród, 1903 r.; źródło: domena publiczna

W obrazie panuje atmosfera pełni upalnego lata. Gęstość drgającego od gorąca powietrza przeplata się ze słodyczą i mięsistością dojrzewających owoców. Całość przedstawienia spaja szczególna świetlistość. Obraz zdaje się posiadać wewnętrzny rytm, płynnie wciągający widza do środka przedstawienia. Harmonijną kompozycję zakłóca jednak niedopasowana do skali i perspektywy ważka. Nałożona jakby na powierzchnię płótna  zdaje się łączyć przedstawiony świat obrazu z rzeczywistością odbiorcy.

Synteza secesji

To, co dziwi to zderzenie realistycznej konwencji ukazywania z płaską, schematycznie ujętą ważką, której forma budzi skojarzenia z przedmiotem jubilerskim lub witrażem. Kontrast ten znakomicie definiuje syntezę sztuk charakteryzującą secesję, która opierała się na łączeniu w jednym stylu różnych dziedzin, od architektury, poprzez sztuki plastyczne, po rzemiosło artystyczne.

Gra światła i formy

Ważka z obrazu Mehoffera prezentuje jeszcze jedną cechę charakteryzującą dzieła secesyjne – otwarcie na światło połączone z dekoracyjnością i żywymi barwami. Tę grę formy, materiału i światła widać doskonale w najsłynniejszych secesyjnych pracach jubilerskich wykonanych w pracowniach René Lalique’a i Georgesa Fouqueta. A także w dziełach Paula i Henriego Vevera, Philippe’a Wolfersa, Edwarda Colonna, Archibalda Knoxa,  Hectora Guimarda, Lluisa Masriera y Roses’a czy Luciena Gaillarda.

Grę światła i formy w secesji najpełniej widać w realizacjach witrażowych.
Telm Fernández i Janot, Casa Manuel Felip (I), Barcelona, 1901 r.; źródło: domena publiczna

Mistrz Bacher

Konieczne jest również przywołanie prac znakomitego wiedeńskiego złotnika Carla Bachera, którego pełny rozkwit kariery przypada na lata 70. i 80. XIX wieku. Prezentowany na aukcji naszyjnik z wisiorem w formie symetrycznie ujętego, uskrzydlonego skarabeusza łączy najlepsze formalne tendencje secesji wiedeńskiej, cechy wizualne wykorzystanych materiałów oraz przestylizowany motyw zaczerpnięty z kultury starożytnego Egiptu.

Mistyczna forma dzieła Bachera stanowi zapowiedź geometrycznego art déco. Co prawda linia jest jeszcze miękka, obła, ale kontur już wyraźny. Właśnie na tym polega wyjątkowość prac wiedeńskiego złotnika, który umiejętnie łączy delikatność opracowania z wyraźnością formy. Wpisuje się doskonale w nurt secesji, jednocześnie zwiastując nowy styl. Do pewnego stopnia więc wyprzedza swoje czasy, pozostając jednocześnie jednym z najznakomitszych jubilerów doby wiedeńskiej secesji.

Julia Majewska

historyk sztuki i architektury, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego

Bibliografia:
  • A. Morawińska, Hortus deliciarum Józefa Mehoffera, [w:] Ars auro prior. Studia Ioanni Białostocki sexagenario dicata, Warszawa 1981.
  • S. Tschudi-Madsen, Art Nouveau, Warszawa, 1987.
  • M. Wallis, Secesja, Warszawa, 1984.

Granat swoją nazwę zawdzięcza łacińskiemu słowu granatum, które oznacza owoc granatu. Ma to związek z podobieństwem najpopularniejszych czerwonych kryształów granatów (piropów) do soczystych ziaren owocu granatu pochodzącego z obszaru śródziemnomorskiego. W języku potocznym granatami określa się tylko kamienie czerwone – będą to najczęściej spotykane pirop i almandyn.

WŁASNOŚCI

Granat to minerał z grupy krzemianów. Wśród nich znajdziemy około dwudziestu pięciu różnych kamieni szlachetnych o podobnym składzie chemicznym i podobnej strukturze krystalicznej, ale odmiennych właściwościach fizycznych. Wszystkie granaty krystalizują w układzie regularnym, tworząc okrągłe ziarenka. Występują też jako otoczaki. Powstawały w ciągu milionów lat w wyniku bardzo wysokich temperatur i ogromnego ciśnienia w skorupie ziemskiej. Mimo że są stosunkowo twarde, równocześnie pozostają kruche – przy nacisku pękają. Należy na nie uważać: chronić przed nagłymi zmianami temperatur, przed gorącą parą i kwasami. Granaty są przezroczyste i przeświecające. Niektóre kryształy wykazują specjalne właściwości optyczne: asteryzm, efekt kociego oka. Część zmienia barwę w zależności od rodzaju oświetlenia.

Większości z nas granat kojarzy się z kolorem głębokiej, ciepłej czerwieni. Jednakże rodzinę granatów cechuje imponująca różnorodność barwna. Występują one prawie we wszystkich kolorach tęczy, poza niebieskim.

Barwa

Większości z nas granat kojarzy się z kolorem głębokiej, ciepłej czerwieni. Jednakże rodzinę granatów cechuje imponująca różnorodność barwna. Występują one prawie we wszystkich kolorach tęczy, poza niebieskim. Bywają więc granaty zabarwione na: żółto, pomarańczowoczerwono, różowo-, jasno- i ciemnobrązowo. Istnieją także niezwykłe granaty szmaragdowozielone, niebieskozielone, fioletowe, czarne oraz bezbarwne. Ze względu na skład chemiczny dzielą się na: glinowe, żelazowe, chromowe, wanadowe, cyrkonowe. Różne ich odmiany występują pod różnymi nazwami.

NAJBARDZIEJ ZNANE ODMIANY GRANATÓW

Pirop – nazwa pochodzi od greckiego piropos, czyli „podobny do ognia”, „ognisty”. Jest to najbardziej znany granat, od pięciuset lat najczęściej bywał stosowany w celach zdobniczych. Bardzo modny w złotnictwie przez cały XVIII i XIX wiek, głównie jako tzw. czeski granat. Zawdzięcza to pięknej rubinowoczerwonej barwie. To właśnie one są nam najlepiej znane z biżuterii antykwarycznej. Często ciemnoczerwony, aż do czarnego, niekiedy z niezbyt pożądanym odcieniem żółtawym. Czyste i duże okazy granatów spotyka się bardzo rzadko. Do jego popularyzacji przyczyniła się brytyjska królowa Wiktoria. Przez wieki ze względu na barwę traktowane były jako rubiny i z tego właśnie powodu zdobiły klejnoty czeskiego króla Wacława.

Almandyn – nazwa pochodzi od miasta Alabanda w Azji Mniejszej, gdzie znajdowano niegdyś główne źródło tego minerału. Barwa tej odmiany granatu jest ciemnoczerwona, zaś najbardziej poszukiwana fioletowoczerwona przez brunatno czerwoną. Występują również almandyny o barwie prawie czarnej. W świetle sztucznym almandyn ma często lekki odcień pomarańczowy. Jubilerskiej jakości almandyny pochodzą z Indii. Dawniej zwany karbunkułem.

Rodolit – to odmiana o barwie różowej i purpurowej. Jest pośrednia między piropem a almandynem. Jego nazwa pochodzi od greckiego rhodon – kamień różowy.

Spessartyn – granat barwy brunatnej, brunatnoczerwonej, pomarańczowoczerwonej, czasem nawet z odcieniem fioletowym. Nawa tego granatu pochodzi od miejscowości Spessart w północno-zachodniej Bawarii w Niemczech, gdzie kamień znaleziono.

NIETYPOWE ODMIANY GRANATÓW

Grossular – jest jaśniejszej barwy niż pozostałe odmiany granatów. Nazwa jasnozielonego grossularu pochodzi od łacińskiej nazwy agrestu – ribes grossularia. Tsavolit/Tsavoryt – zielona lub szmaragdowozielona bardzo rzadka odmiana grossularu wanadowego. Odkryta w 1974 r. w Kenii i Tanzanii (nazwa pochodzi od Parku Narodowego Tsavo). Charakteryzuje się występowaniem żółtych, włóknistych inkluzji, tzw. końskich ogonów. Znany jest również granat bezbarwny (leukogranat).

Andradyt – nazwa tego minerału pochodzi od portugalskiego mineraloga J.B. d’ Andrada. W zależności od składu chemicznego ma on różne barwy. Nieprzeźroczysta czarna odmiana to melanit. W XIX wieku była wykorzystywana do wyrobu biżuterii żałobnej. Pomimo popularności czerwonych i żółtych granatów, w świecie złotniczym najbardziej cenioną i najdroższą odmianą granatu jest zielona odmiana andradytu – demantoid. Ceny demantoidów o masie powyżej karata są porównywalne, a nawet wyższe aniżeli ceny szmaragdów podobnej klasy. Jubilerski demantoid pochodzi głównie z Uralu. Wydobywane w Zairze i Korei są już gorszej jakości.

Demantoid – to granat o intensywnie zielonej barwie. Posiada on wyjątkową zdolność dużej dyspersji, czyli silnego tęczowego rozszczepiania światła, wywołując charakterystyczne iskrzenie, tzw. silne ognie i grę światła – efekty optyczne typowe dla diamentu. Jednak w demantoidzie jest ono niejednokrotnie większe. Tym też tłumaczy się jego nazwę: demantoid, czyli podobny do diamentu. Dzięki swemu niezwykłemu połyskowi był to kamień uwielbiany był przez mistrza jubilerów francuskich – Carla Fabergé. Najbardziej modny stal się pod koniec XIX wieku w Europie i Ameryce.

Uwarowit – szmaragdowozieloną barwę zawdzięcza zawartości chromu. Wydobywany na Uralu, w Finlandii i Kanadzie, a także w Polsce. Został tak nazwany ku czci rosyjskiego ministra oświaty, prezydenta Akademii Petersburskiej – Uwarowa. Jest rzadko używany przez jubilerów, ponieważ występuje w bardzo drobnych kryształkach.

Mandarin Garnet – granat mandarynkowy o pięknej, jasnopomarańczowej barwie. Nawet najmniejszy tego typu kamień daje nadzwyczajny efekt. 

Wśród granatów słynne są przede wszystkim ich wyjątkowo rzadkie okazy: goldmanit, hydrogrossular, kimzeyit, knorringit, majoryt. Mają one niewielkie zastosowanie gemmologiczne.

WYSTĘPOWANIE

Najbardziej liczące się pokłady granatów Europy pochodzą z Czech (Czeskie Średniogórze: Żulova, Vapenna k. Jesenika) i Austrii. Największymi i najbardziej znanymi są jednak złoża występujące w takich miejscach, jak: Ural, Zakaukazie, Rosja. Tsavolit wydobywa się w Tanzanii. Największe kryształy granatu odnaleziono w Norwegii. Rekordowy okaz miał średnicę 2,5 m i masę niebagatelnych 37 ton. W Stanach Zjednoczonych w Adirondacks znajduje się skała, której 70 procent stanowią kryształy granatów osiągające metrową średnicę, zaś a w stanie Nowy Jork odkryto kryształ o masie 1 500 kg. Arizona bogata jest w topazolity, ale granaty można spotkać także w Meksyku. W RPA granaty stanowią produkt odpadowy przy wydobywaniu diamentów. Spotykamy je także w Brazylii, Indiach, na Madagaskarze i Sri Lance. W Polsce występują pospolicie w skałach metamorficznych Dolnego Śląska (Śnieżnika i Góry Sowie) oraz w piaskach wybrzeży Bałtyku, ale w ilościach nieopłacalnych do eksploatacji.

Pielęgnacja

Granat jest kamieniem niewymagającym szczególnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aby zachował swoje lecznicze właściwości, raz na dwa tygodnie należy go opłukać pod bieżącą letnią wodą i wystawić na kilka minut na działanie promieni słonecznych.

Od wielu wieków granaty wykorzystywano do wyrobu ozdób i eleganckiej biżuterii. Przebogate wzornictwo, a także dużą ilość różnego typu biżuterii z granatami z II połowy dziewiętnastego wieku znajdziemy na rynku antykwarycznym. Takie też obiekty znajdziecie Państwo w ofercie KAREA Gemstone Space.

Zastosowanie

Granaty dzięki dużej twardości wykorzystuje się między innymi do produkcji materiałów ściernych ( np. do polerowania drewna, czy szlifowania szkła). Ze względu na dużą różnorodność wysoko cenią je kolekcjonerzy. Od wielu wieków granaty wykorzystywano do wyrobu ozdób i eleganckiej biżuterii. Przebogate wzornictwo, a także dużą ilość różnego typu biżuterii z granatami z II połowy dziewiętnastego wieku znajdziemy na rynku antykwarycznym. Takie też obiekty znajdziecie Państwo w ofercie KAREA Gemstone Space oraz Złoto Orla. Zapraszam również do zapoznania się z naszą kolekcją na portalu aukcyjnym artinfo.pl.

Formą szlifu granatów jest szlif schodkowy i nożycowy, niekiedy także szlif brylantowy. Często występuje też wariant mieszany, będący kombinacją schodkowego i brylantowego. Stosuje się także szlif kaboszonowy, dawniej bardzo pospolity, obecnie cieszący się sporym zainteresowaniem. W celu rozjaśnienia ciemniejszych odmian wydrąża się dolną część kamienia, aby zmniejszyć przez to jego grubość. Można w nim również grawerować i rzeźbić.

Niektóre granaty cenniejszych odmian są impregnowane żywicami w celu zatuszowania spękań i inkluzji. Na temat syntetycznych granatów nie ma informacji. Z czerwonymi granatami najczęściej bywają mylone rubiny i spinele, dublety z granatów bierze się za jednolity kamień, a także imituje się granaty przez specjalnie w tym celu spreparowane ciemnoczerwone syntetyczne rubiny. Także szkło stanowi dobrą imitację niemal wszystkich odmian granatu.

W porównaniu z innym kamieniami ceny granatów są stosunkowo niskie. Wyjątek stanowią wielkie, przezroczyste granaty o pięknej barwie. Najwyższa cenę osiąga demantoid.

Każdy, kto kocha ciepłe, skąpane w słońcu kolory, na pewno pokocha blask tego pięknego kamienia. Kolczyki, pierścionki i naszyjniki z granatów stanowią znakomity prezent, ich ceny nie są wygórowane, a uroda pozostaje niezaprzeczalna.

Spinki do mankietów obecnie przeżywają swoisty renesans, który wiąże się z ich rosnącą popularnością. Elegancki mężczyzna zdaje sobie doskonale sprawę, że ten dodatek, choć mały, ma wielki wpływ na całość ubioru i jego postrzeganie przez innych!

Renesansowe dekoracyjne mankiety ustąpiły miejsca bardziej wygodnym, wiązanym następcom. Żeby nie przeszkadzały w codziennych czynnościach, mankiety owe zaopatrywano w dwa rozcięcia, które związywano ozdobną tasiemką. To właśnie ona dała początek najprostszej spince do mankietów.

Historia spinki DO MANKIETÓW

Ten rodzaj męskiej biżuterii ma swoją wieloletnią historię. Pod koniec XVII wieku doszło do rewolucji w modzie męskiej. Renesansowe dekoracyjne mankiety ustąpiły miejsca bardziej wygodnym, wiązanym następcom. Żeby nie przeszkadzały w codziennych czynnościach, nie brudziły się przy jedzeniu i chroniły ręce przed zimnem, mankiety owe zaopatrywano w dwa rozcięcia, które związywano ozdobną tasiemką. To właśnie ona dała początek najprostszej spince do mankietów. Był to króciutki, kolorowy, pleciony jedwabny sznurek, którego końce związywano w zgrabne supełki. Jako że do zawiązania ich potrzebny był służący (trudno było zrobić to samemu), nowy styl stał się symbolem wysokiego statusu społecznego. Nieco później, wiązania zastąpiono drogocennymi guzami, co pozwalało wykazywać się projektantom finezją i pomysłowością. Tę wyrafinowaną biżuterię nazwano spinkami do mankietów.

Przez cały XVIII i początek XIX wieku eksperymentowano i wymyślano przeróżne wzory spinek, gdyż każda ma swój niepowtarzalny kształt i zdobienie. Biżuterię wykonywano ze znanych od dawien dawna kamei, pokrywano emalią, rzeźbiono w koralu, wulkanicznej lawie, kamieniach półszlachetnych i szlachetnych. Spinki dekorowano scenkami rodzajowymi i myśliwskimi, głowami zwierząt, a nawet głowami kobiet. Wzornictwo dopasowywano do aktualnej mody, na przykład fascynacji antykiem.

Biel koszuli była nie do utrzymania, więc wynaleziono odczepiane kołnierzyki i mankiety, w wersji dla najuboższych – z papieru.

Około 1840 roku modny stał się tak zwany mankiet francuski, przez Francuzów określany jako poignette mousquetaire, czyli mankiet muszkieterów. Był on składany i dwa razy szerszy, niż normalny. Musiał być obowiązkowo nakrochmalony, sztywny i nieskazitelnie biały, bo w ten sposób właściciel pokazywał, że stać go na codzienną zmianę koszuli. W tym przypadku guzik się nie sprawdzał, skutkiem czego rozkwitł handel spinkami. Mieszczaństwo posiłkowało się spinkami z tanich metali, zdobionymi szkiełkami zamiast diamentów. Biel koszuli była nie do utrzymania, więc wynaleziono odczepiane kołnierzyki i mankiety, w wersji dla najuboższych – z papieru.

Materiały i technika

Modele spinek wykonywano z metali szlachetnych: srebra lub złota, a nawet kryształu. Jednakże najmodniejsze były wówczas miniaturowe zdjęcia, wykonane w dolnej części ze szkła lub kwarcu. Tylko elity mogły sobie pozwolić na tak wyrafinowany i drogi gadżet. Wszystko zmieniło się po rewolucji przemysłowej w latach 60. XIX wieku. Spinki do mankietów wykonywano z tańszych surowców, pokrytych cienką warstwą złota lub srebra (cynkowanie metali szlachetnych). W 1882 roku w USA George Krementz stworzył urządzenie do masowej produkcji guzików jednoczęściowych i spinek do mankietów. Ciekawostką jest, że owa maszyna, została przerobiona z urządzenia do produkcji nabojów karabinowych. Pojawiły się wówczas fabryki oferujące tanią produkcję spinek.

Okres największej świetności

W XIX w. wzory spinek do mankietów były bardziej ozdobne i bogate niż spinek obecnie produkowanych – zwłaszcza tych przeznaczonych do strojów wieczorowych. Wiele ich wzorów powtarzało motywy w szpilkach, lecz zazwyczaj ich poziom wykonania nie dorównywał precyzją poziomowi wykonania szpilek do krawata. Okres największej świetności spinek przypada na przełom XIX i XX wieku. Z tego też czasu można znaleźć najwięcej wyjątkowych okazów w antykwariatach zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Wykonane najczęściej ze złota, ozdobione herbem, a przynajmniej zaopatrzone w monogram.

Spinki od Fabergé

Na początku XX wieku spinki do mankietów uznawano za najlepszy prezent. Przykładem może być rosyjska cesarzowa Maria Fiodorowna, która gdy chciała sprezentować praktyczną, a zarazem niezwykle piękną rzecz, kazała zaprojektować spinki królewskiemu złotnikowi Fabergé. Wiele firm światowej sławy produkuję taką biżuterię: Cartier, Tiffany, Montblanc, Korloff. Jednak w 1924 roku to Boyer wynalazł nowy rodzaj zapięcia, walcowy przycisk, który jest używany do dziś w większości modeli.

Wzory biżuterii męskiej w epoce edwardiańskiej i pierwszej dekadzie XX wieku wyraźnie kontrastują z wcześniejszym zdobnictwem. Ówczesne formy stały się prostsze, mniejsze niż wcześniej. Typowa spinka do mankietu z tego okresu miała kształt koła lub elipsy. Wykonana była z metalu szlachetnego, masy perłowej, onyksu lub kryształu, zwykle ozdobionego perłą, szafirem w szlifie kaboszonu lub diamentem. Szczególnie modna, a teraz niezwykle poszukiwana była emalia giloszowana. Pokrywała oba, całe lica spinki, albo dekorowała tylko jej obrzeża lub dekoracje stanowiły motywy geometryczne, floralne czy figuralne. W biżuterii art déco nadal popularne były kontrastowe zestawienia, chętnie wykorzystywane również w produkcji spinek. Łączono czarne i białe materiały, takie jak kryształ i onyks. Projekty stawały się coraz bardziej odważne, zdominowane przez wzory geometryczne. Platynę i kamienie o szlifach specjalnych stosowano w biżuterii męskiej przeznaczonej do strojów wieczorowych.

Spinki do mankietów dziś

Wydawać by się mogło, że spinki do mankietów odejdą w niepamięć wraz z tradycją szlachecką międzywojnia. Obecnie jednak wielu mężczyzn powraca do nich jako do oznak prawdziwej elegancji. I bardzo dobrze, bo spinki do mankietów nie dość, że są bardzo eleganckie, to są jednym z niewielu elementów biżuteryjnych dla mężczyzn. Spinki do mankietów to biżuteria, po założeniu której mężczyzna wygląda męsko.

Spinki to jedyny dodatek eleganckiego stroju, przy którego wyborze można puścić wodze fantazji: wybierając na przykład drogie kamienie czy modele w mocnym kolorze, w kształcie wymarzonego auta, związane z naszą pasją jak np. sport czy polowanie.

Mankiety dekorowane spinkami podnoszą  szykowność stroju i dużo mówią o właścicielu. W poradnikach dotyczących zasad savoir vivre’u bardzo często spotykać można zastrzeżenie, że dużej ostrożności wymaga od mężczyzn wybór i noszenie biżuterii. Ale jest to jedyny dodatek eleganckiego stroju, przy którego wyborze można puścić wodze fantazji: wybierając na przykład drogie kamienie czy modele w mocnym kolorze, w kształcie wymarzonego auta, związane z naszą pasją jak np. sport czy polowanie. Mogą wyróżniać się bogatymi zdobieniami, nieraz wręcz o humorystycznym zabarwieniu. Dzięki bogactwu fasonów i wzorów można dobierać egzemplarze najbardziej pasujące do okazji, towarzystwa. Szpilka do krawata i spinki do mankietów są świetnym dopełnieniem stroju i świadczą o dobrym guście.

Spinki to nie dodatek, ale konieczny element eleganckiego stroju. Oferta spinek do mankietów jest obecnie bardzo szeroka. Można je przede wszystkim nabyć antykwariatach. We współczesnych salonach jubilerskich, a także w butikach sygnowanych nazwiskami najznamienitszych projektantów biżuterii i odzieży. Te najwspanialsze są wręcz małymi dziełami sztuki jubilerskiej. Spinki nadal są symbolem elegancji i prestiżu.

Wpis stanowi fragment artykułu opublikowanego w „Zegarkach & Biżuterii” pt. Męska rzecz, cz. 2, nr 152 (4/2012), s. 26-29.

Koral, nazywany kwiatem morza, symbolizuje bogactwo, siłę i wysoki status społeczny… W przeszłości korale cieszyły się zmiennym zainteresowaniem, przeżywały okresy świetności i zapomnienia. Uwielbiany przez królowe, zachwycał możnych i bogatych, później stał się dla nich zbyt pospolity. Obecnie kojarzony z polskim strojem ludowym, Krakowem, Tatrami. Dziś zapraszam do krótkiej wyprawy po historii biżuterii z korali.

Zdobnictwo koralowe sięga bardzo dawnych czasów. Świadczą o tym wykopaliska z okresu brązu, wśród których znaleziono przedmioty ozdobione koralami. Za centrum wydobycia korala i największy ośrodek jego produkcji od wieków uważane były Włochy. Do końca XV wieku dominującą rolę w handlu koralami odgrywała Wenecja, potem funkcję tę przejęła Francja, a dokładniej Marsylia. Po Wielkiej Rewolucji Francuskiej Włosi odebrali Francuzom palmę pierwszeństwa. Z kolei w XIX wieku najwyżej ceniono produkty pochodzące z Torre del Greco, miejscowości leżącej nad Zatoką Neapolitańską. Zaś w XX wieku pierwsze miejsce w produkcji zdobyła Japonia, która pozyskała dla siebie rynek amerykański. Azjatyccy handlarze okazali się sprytniejsi, a dokładność ich rzemieślników była nie do pokonania. Chiny zasłynęły z koralowych guzów do ubioru mandarynów, a także pięknych i różnorodnych małych rzeźb. Wspomnieć należny jeszcze o produkcji północnoafrykańskiej i hiszpańskiej, ale ta była znacznie mniejsza.

Madonna di Senigallia, Piero della Francesca, Galleria Nazionale delle Marche, Urbino
Piero della Francesca, Madonna di Senigallia, Galleria Nazionale delle Marche, Urbino ; źródło: domena publiczna

Koral szlachetny był używany do wyrobu biżuterii już od starożytności. Najczęściej wytwarzano z niego wówczas gemmy i naszyjniki. Ceniono go nie tylko za jego barwę, ale wierzono w jego magiczną moc, o czym była mowa poprzednio. Ze szlachetnych odmian korali wykonywało się od dawna również rozmaite przedmioty ozdobne, takie jak: grzebyki, szpilki do włosów, główki do fajek, rączki do lasek i parasoli, nożyczki do papieru, guziki itp. W Indiach i na Wschodzie korale nadal służą do ozdoby broni i różnych przedmiotów użytkowych i artystycznych.

W okresie baroku wielkie damy nosiły całe koralowe garnitury biżuterii. Korali używano także do zdobienia bardzo kosztownej broni.

Z koralem przez wieki

W średniowieczu koral cieszył się dużą popularnością. Koralami haftowano stuły i ornaty, a także dekorowano naczynia liturgiczne np. monstrancje. Wielką i długotrwałą karierę korali w dziejach sztuki złotniczej ukazują między innymi skarby katedry Św. Wita na Hradczanach. Przedmioty z korala nadal noszono jako amulety odganiające złe moce i używano ich w celach leczniczych. Szczególnie dobrze koral miał wpływać na dzieci, dlatego stosowano go powszechnie do wyrobu dziecięcych grzechotek lub naszyjników.

W XVII i XVIII stuleciu korale szeroko stosowano do zdobienia szat, uzbrojenia i wytwarzania tańszej biżuterii. Epoka baroku lubowała się w prezentowaniu osobliwości podmorskiego świata w specjalnych, oszklonych gablotach lub Kunstkamerach służących tym celom. Koralowe ozdoby ustawiano na konsolach w wielkich salonach lub na stołach podczas magnackich i królewskich bankietów. Gałązki koralowca łączono z rzeźbą ze złoconego srebra. Najczęściej oglądanymi eksponatami drezdeńskiego Grünes Gewölbe są właśnie rzeźbione misterne kufle i puchary (Akteon jako jeleń z rogami z gałązki koralu lub piękna nimfa Dafne zamieniająca się w drzewo laurowe z rękoma w formie konarów, także z gałązek koralowych). W okresie baroku wielkie damy nosiły całe koralowe garnitury biżuterii. Korali używano także do zdobienia bardzo kosztownej broni. W drezdeńskim skarbcu można podziwiać kolekcję sztućców, których trzonki wykonano z korali. Podobnych nakryć używano nadal w czasach odrodzenia.

XIX wiek – okres największej świetności

Dziewiętnaste stulecie było okresem najciekawszej świetności korala w sztuce jubilerskiej. Po wspaniałościach epoki napoleońskiej zatriumfował mieszczański i wszechobecny biedermeier. Przez pierwsze sześćdziesiąt lat XIX wieku koral był jednym z najmodniejszych i najczęściej stosowanych w jubilerstwie kamieni, zwłaszcza do wyrobu biżuterii robionej na co dzień. Wróciła moda na koralowe krzyżyki, pierścionki i kolczyki wysadzane koralami czy koralowe serduszka. Były to ozdoby tanie, nie przewracały w głowach niewinnym panienkom, były stosowne również dla małych dziewczynek. Bogatszą biżuterię mogły nosić, jako stateczne mężatki, o ile miały odpowiednio zamożnego małżonka. Koralowe garnitury żony (ale i oficjalnej kochanki) świadczyły o statusie pana domu.

Angielski jubiler Robert Philips, działający w pierwszej połowie XIX stulecia, wzorował się na biżuterii pochodzącej z wykopalisk archeologicznych w Mezopotamii i Egipcie. Królowa Wiktoria nosiła dużo koralowej biżuterii z Neapolu lub Genui, również jego autorstwa. Z kolei król Neapolu nagrodził go specjalnym odznaczeniem za propagowanie korali włoskich.

i Robert Philips

W wielkim świecie również zapanowała moda na korale. Stało się tak około 1845 roku, po ślubie księżnej d’Aumale z księciem Księstwa Obojga Sycylii. Wówczas to panna młoda wystąpiła w koralowej biżuterii, będącej darem narzeczonego. Jubilerzy brytyjscy, znużeni obfitością bezcennych skarbów, napływających głównie z Indii i Cejlonu, zaczęli propagować prostotę. Zapanowała osobliwa moda retro. Wracano do starożytnych i średniowiecznych wzorów. Angielski jubiler Robert Philips, działający w pierwszej połowie XIX stulecia, wzorował się na biżuterii pochodzącej z wykopalisk archeologicznych w Mezopotamii i Egipcie. Biżuterię wykonywano wtedy z korali, sardoniksów i bursztynu. To właśnie te wzgardzone dotychczas surowce propagował ów mistrz sztuki jubilerskiej. Także królowa Wiktoria nosiła dużo koralowej biżuterii z Neapolu lub Genui, również jego autorstwa. Była to biżuteria w kształcie rzeźbionych z korala kaskad kwiatów i owoców, ale i prosto szlifowany koral w formie kulek czy kaboszonów otoczonych perłami oraz diamentami. Król Neapolu nagrodził Philipsa specjalnym odznaczeniem za propagowanie korali włoskich.

XX wiek

W stylu art déco na krótko odrodziło się zainteresowanie koralem. W egzemplarzach biżuterii wielkich projektantów eksponowano kontrasty kolorystyczne połączeń materiałów takich jak: koral, onyks i kryształ górski a nawet diamenty oprawione w platynę. Stosowano także kontrasty fakturowe: na powierzchniach z gładkiego, błyszczącego lub matowego metalu odcinały się onyksy, korale i całe rzędy diamentów. Takimi projektami poszczycić mogły się wielkie firmy jubilerskie: dla Boucheron’a w 1925 roku okrągłe i owalne brosze stworzyli Charles Massi czy René Boivina; broszo-klamerki z 1926 roku z dekoracyjnymi motywami w swojej ofercie posiadała firma Black, Starr & Frost.

Prawdziwą popularność koral zyskał ponownie po II wojnie światowej. W Polsce firmą, która bardzo często dekorowała swoje wyroby koralem była Fabryka Wyrobów z Metali Szlachetnych „Warmet”.

Z ziemi włoskiej do polskiej….

Mówiąc o koralowej biżuterii, nie można pominąć jednej bardzo ważnej rzeczy. Początkowo cenny i poszukiwany talizman i ozdoba, zachwycał możnych i bogatych, później stał się dla nich zbyt pospolity. Przypuszczalnie spowodowane było to zbyt częstym stosowaniem koralu w biżuterii i dekoracji, jak również tym, że podupadła jakość wyrobów z niego wytwarzanych. Korale zaczęły więc nosić mieszczki, a nawet dziewczęta ze wsi. Na przełomie XIX i XX wieku koralowy naszyjnik wszedł do stroju ludowego, także na terenie ziem polskich. Polski chłop wzorował się na modzie wyższych stanów: szlacheckim i mieszczańskim. I właśnie w naszym kraju koral kojarzy się nam głównie ze wsią, z urodą młodej, hożej dziewczyny: na krochmalonym białym płótnie bluzki lub wokół ogorzałej od słońca szyi sznury czerwonych korali rzucały ciepły blask na kobiece twarze. Ulegamy tu z pewnością konwencji młodopolskiej „bajecznie kolorowej wsi” Włodzimierza Tetmajera, Stanisława Wyspiańskiego czy Wincentego Wodzinowskiego.

Corallium rubrum

W polskiej kulturze ludowej najcenniejsze i najbardziej charakterystyczne były naszyjniki z corallium rubrum, czyli korala prawdziwego – tego określenie używa się w języku potocznym najczęściej. W jubilerstwie zwany jest koralem szlachetnym lub naturalnym. Korale często określano mianem prawych, niekiedy także sprawiedliwych (okolice Kielc) lub nazywano je po prostu paciorkami (okolice Sieradza). Najpowszechniej jednak mówiono o nich po prostu korale. O popularności i powszechności ich używania świadczy chociażby wieloznaczność słowa koral i koralik w języku polskim.

Wyroby koralowe sprowadzano do Polski wprost z Włoch, z Neapolu lub przed Francję z Marsylii. Na terenie kraju rozprowadzane były różnymi drogami. Najczęściej wieśniacy mogli je nabyć na targach, jarmarkach, odpustach, kramach w miejscach pielgrzymkowych. Często kupowali je od wędrownych, krążących po wsiach handlarzy. Taki stragan jarmarczny pięknie opisuje w Chłopach Władysław Reymont. Powszechnym miejscem zakupu były również katolickie i żydowskie sklepiki w większych i mniejszych miastach. Na terenie Polski południowej popularnym i cieszącym się wysoką renomą punktem handlowym były krakowskie Sukiennice, a także działające w Krakowie zakłady złotnicze. Naszyjniki z korali prawdziwych noszono głównie w centralnej i południowej Polsce – to nieodłączna ozdoba regionalnego stroju krakowskiego.

Posiadanie korali prawdziwych było marzeniem każdej kobiety. W poezji Młodej Polski często pojawiał się motyw hożej dziewczyny szukającej korali. Chłopak przywoził ukochanej z wyprawy do dalekich krain jedwabną chustę i prawdziwe korale. Diabeł kusił do grzechu, obiecując czerwone korale. Ich sznur należał także do darów dziedzica dla uwiedzionej dziewczyny, pan zapewne sięgał do zasobów żony, gdyż ta, jako wielka dama przestała nosić korale, uznając je za ozdobę gminu.

Koralowy savoir vivre

Biżuterię koralową noszono przede wszystkim do odzieży odświętnej. Wyjątek stanowiły bogate Bamberki, które zakładały je także na co dzień. Naszyjniki z korala były często niezbędnym elementem wyprawy ślubnej. Zwykle nabywano je dla panny na wydaniu, następnie mężatka nosiła je do momentu przekazania córce. W Małopolsce, aż do wybuchu I wojny światowej dziewczyna niemająca prawdziwych korali nie mogła liczyć na dobre zamążpójście. Mniej zamożne panny szły na służbę, szukały dodatkowych źródeł zarobku czy to ze sprzedaży grzybów, jagód. Wyjeżdżały nawet za granicę do pracy sezonowej tylko po to, by mogły sobie kupić posażne korale. To zjawisko było dość powszechne na biednym Podhalu. Bogate gaździny nosiły naszyjniki, które osiągały nieraz wagę 40 dkg.

W niektórych rejonach Polski, mimo że ceniono je wysoko, naszyjników z korala szlachetnego nie nakładano do stroju ślubnego. Dotyczyło to na przykład ubioru bytomskiego, pszczyńskiego, opoczyńskiego, biłgorajskiego, gdzie przyjęta była zasada, że panna młoda nie powinna mieć na sobie nic czerwonego. W przeważającej jednak części Polski przyszła mężatka zakładała je na ślub. Wtedy starała się, jeśli miała taką możliwość, by było jak najwięcej sznurów. Na co dzień zadowalano się jednak szklanymi paciorkami, z pietyzmem przechowując prawdziwe korale, jak również bursztyny na specjalne okazje na samym dnie skrzyń wyprawowych w tzw. półskrzynku. W czasie adwentu, Wielkiego Postu oraz żałoby w ogóle nie noszono biżuterii. Jeśli jednak ją zakładano, była bardzo skromna i ograniczała się na przykład, jak w okolicach Biłgoraja, do białych paciorków. W niektórych rejonach zakładano w tym wyjątkowym czasie jednak korale naturalne (w Wilamowicach). Zmniejszono tylko liczbę sznurów i zamiast zwyczajowych pięciu zakładano trzy.

Symbol bogactwa

Posiadanie korali szlachetnych zapewniało prestiż. Po wielkości paciorków, gatunku korala oraz liczbie sznurów można było rozpoznać pozycję społeczną i zamożność właścicielki. Na polskiej wsi zakup korali uważany był za dobrą lokatę pieniędzy. Trzy sznury, bo taki zestaw najczęściej noszono, miały na ogół wartość aż 4-5 krów lub morgi gruntu. W całej Polsce biżuterię generalnie dziedziczono w linii żeńskiej. Była zapisywana w testamentach i legatach córkom i wnuczkom, trwały o nią spory spadkowe, przyjmowana była jako zastaw za pieniężne pożyczki.

Ceniono korale jako klejnoty rodzinne, były często największym skarbem właścicielek. Korale naturalne, ze względu nie tylko na ich wartość materialną, ale i walory emocjonalne przekazywane były, szczególnie przez starsze kobiety, jako wotum do kościoła, za życie lub zdrowie swych najbliższych. W ołtarzach możemy często zobaczyć nie tylko dorodne bicze korali z pięknymi jubilerskimi zapięciami wskazującymi, iż należały niegdyś do osoby zamożnej, ale i ubogie małe sznurki z nieforemnie obrobionymi paciorkami z koralu. Niekiedy nawet widzi się maleńką bransoletkę z korali dla niemowlęcia, ofiarowaną jako dar dziękczynny, gdy dziecko szczęśliwie wyzdrowiało czy podrosło.

Na terenie Polski najwyżej ceniono korale o intensywnym czerwonym zabarwieniu. Chociaż były regiony, gdzie za piękniejsze uważano różowe.

Cały wachlarz upodobań

Na terenie Polski najwyżej ceniono korale o intensywnym czerwonym zabarwieniu. Chociaż były regiony, gdzie za piękniejsze uważano różowe. Taki gust mieli chociażby mieszkańcy okolic Biłgoraja i Górale Łęccy, którzy określali je mianem kościanych. Duży wpływ na cenę, tak obecnie jak i kiedyś, miał gatunek korala. Najwyżej ceniono surowiec bez skaz oraz pęknięć, o gładkiej powierzchni o regularnych kształtach paciorków. Nieobojętną była też liczna sznurów, najczęściej nieparzysta, co wynikało z wiary ludu w magiczne liczby. Średnio zamożna kobieta zakładała przeważnie trzy sznury, bardziej zamożne nosiły ich pięć, siedem, dziewięć, ale na przykład w okolicach Łańcuta i Rzeszowa mogło ich być nawet kilkanaście. Liczba sznurów zależała oczywiście od zamożności, ale także od kształtu paciorków. Sposób noszenia naszyjników koralowych był niejednolity i zależny od miejscowej mody. Warto jednak jeszcze wspomnieć, że jeden lub trzy najdłuższe sznury ozdabiano mosiężną lub srebrną okuwką o kształcie prostym lub wyciętych w ząbki brzegach.

Do naszyjników z korala prawdziwego przypinano również duże krzyże i medaliony z metali szlachetnych lub kilka małych medalików szklanych czy z mas plastycznych. Można by jeszcze wspomnieć o pierścieniach wykonywanych przez zawodowych złotników, noszonych do stroju krakowskiego, rzeszowskiego i łańcuckiego (składały się z obrączki i z jednego do trzech korali zamkniętych w ząbkowatą oprawę). Proste ludowe naszyjniki z korali bardzo często można znaleźć w polskich antykwariatach jubilerskich, pierścionki to raczej rzadkość.

Biżuterię koralową cenili również górale. Oni z kolei nosili piękne srebrne spinki u kołnierza koszuli wysadzane koralami naturalnymi lub chlebowymi.

Polski rynek antykwaryczny…

Na polskim rynku antykwarycznym można spotkać wiele rzeźbionych brosz czy kolczyków w sposób jednoznaczny kojarzonych z Włochami. Przedstawiona powyżej bransoleta z rzeźbionego koralu jest typową ozdobą powstałą w okolicach Neapolu w połowie XIX wieku. W ciemnoczerwonych i bladoróżowych koralach rzeźbiono gałązki, kwiaty, owoce, cherubina. Efekt trójwymiarowości uzyskiwano, przymocowując do przedmiotu elementy rzeźbione za pomocą złotego czy metalowego drutu. Istotne jest, by takie dodatki nie były pogubione i zachowały się w dobrym stanie, w przeciwnym razie broszka traci na wartości. Dużym popytem w antykwariatach cieszą się koralowe kolczyki. Cięte kamee, korale w kształcie kropli z reguły szlifowano są gładko, zaś fasetowane występuje niezmiernie rzadko. Duża popularnością cieszą się korale w tzw. orlich szponach.

… i najczęstsze obiekty

Koralom nadaje się często szlif kaboszonowy, szalenie popularny w masywnej biżuterii biedermeierowskiej. Obrabia się je także w postaci kulek, małych przedmiotów ozdobnych, kamei, wykonuje się z nich rzeźby. Są popularne także w nieoszlifowanej postaci, szczególnie te, które stosuje się w celach leczniczych. Wykonuje się z nich także dekoracyjne ozdoby, np.: naszyjniki, bransolety i wisiorki. Koralami są ozdabiane również pierścionki, broszki, klipsy i kolczyki.

Najwięcej wykonuje się jednak naszyjników. Najbardziej cenne były te, które składały się z toczonych większych lub mniejszych kulek. Nieco mniej kosztowne były korale owalne, o powierzchni gładkiej lub fasetowanej. Proste naszyjniki powstałe z naturalnych korali, gałązek o ostrych kształtach (tzw. sieczka koralowa lub siekaniec) są kolejną formą prostego naszyjnika koralowego. Przywożono go do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w dużych ilościach przez cały XIX i początek XX wieku. Miały one często niską cenę i również teraz nie cieszą się wielkim zainteresowaniem. Jednak zdarzały się niezwykłe naszyjniki stworzone poprzez połączenie w nim czerwonych i białych korali. Najczęściej spotykane naszyjniki składają się z długich, rozgałęzionych kawałków koralu nanizanych na jeden sznur. Gałązki te odstają od siebie i są delikatne, dlatego często się odłamują. Taki naszyjnik z odłamanymi częściami nie jest zbyt wartościowy, a stan zachowania jest istotnym czynnikiem przy ocenie i zakupie biżuterii z koralu.

Od pięknych biedermeierowskich kompletów po skromne kolczyki czy krzyżyki miały i mają nadal wielu zwolenników. Niestety, zanieczyszczenia mórz powodują, że korali jest obecnie coraz mniej, a biżuteria z korala z początku XIX wieku jest obecnie bardzo poszukiwana. Fakt ten znajduje wyraz w jego wzrastającej cenie. Mam jednak nadzieję, że nie odstraszy to przed kupieniem pięknego koralowego drobiazgu na prezent.

Kończy się upalne lato, które jedni spędzili nad wodą a inni tylko o tym marzyli, gdy lał się z nieba słoneczny żar. Ja mam we wspomnieniach szum morza, piach pod stopami, w dłoni muszelki. Nie ma lepszej pamiątki z wakacji niż biżuteria z korali. Wydobyte z ciepłych mórz, z pietyzmem szlifowane przez rzemieślnika, przywołują we wspomnieniach słoneczną Italię… Mimo że są włoskie, kojarzą nam się z polskim strojem ludowym, Krakowem, Tatrami – miejscem niezliczonych wakacyjnych wojaży. I z polską złotą jesienią – gdy spoza chmur wygląda słońce i pieści swoimi promieniami czerwone korale jarzębin.

Oprócz kamieni szlachetnych, czy takich substancji pochodzenia organicznego jak perły i bursztyny, również korale mają duże znaczenie w jubilerstwie. Wyroby z nich są atrakcyjnymi ozdobami zarówno w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Japonii. Najstarsze ozdoby ze szlachetnego koralu znaleźli archeolodzy w wykopaliskach z epoki brązu. Z kolei najdawniejszymi znanymi ośrodkami handlu tym surowcem były dwa miasta w Azji Mniejszej: Smyrna i Magnesia.

Do najbardziej cennych zalicza się korale z gatunku Corallium rubrum. Zamiennie nazywa się je również szlachetnymi (corallium nobile) lub prawdziwymi. Należą do niższych organizmów zwierzęcych typu Coelenterata-Anthoza występujących u wybrzeży Adriatyku, a obecnie również na Hawajach, w Japonii i w Australii. Znacznie różnią się od raf koralowych występujących na Pacyfiku.

Koral magiczny

Warto wiedzieć, że w starożytności nie rozumiano, jak powstaje i czym tak naprawdę jest koral. W świecie antycznym uważano go za rodzaj rośliny, a główny szkielet polipa – za pień „drzewa” koralowego. Rodziło się ono na dnie mórz w otoczeniu glonów i mchów morskich. Gdy więdło z powodu dużego zasolenia wody, jego liście opadały na dno, a ono samo wypływało na brzeg morski wraz z pianą. W trakcie kontaktu z powietrzem twardniało, przybierając postać kamienia. Średniowieczni przyrodnicy przedstawiali wizje istnienia na dnie morza podmorskich lasów, pełnych koralowych drzew. Poglądy takie dotrwały aż do początku XVII wieku, mimo że istnieli tacy geniusze jak Leonardo da Vinci, którzy uznawali je za szczątki rzeczywistych organizmów.

Może właśnie dzięki swojemu niejasnemu pochodzeniu korale dawały powód do powstania wielu legend, a w wielu kulturach uważane były za talizmany chroniące przed truciznami i złymi duchami. Powstanie korali wyjaśnia mitologia grecka. Starożytni nadali koralom inne imię: gorgeia (lub gorgonia), które przez wieki było stosowane przez greckich poławiaczy korali. Ma ono swoje źródło w micie o Perseuszu, który to pokonał jedną z trzech gorgon, straszliwą Meduzę, i uniknął zamienienia się w kamień pod wpływem jej spojrzenia. Na jednym z postojów Perseusz umieścił odciętą głowę Meduzy w torbie, którą położył nad brzegiem morza na posłaniu z wodorostów i gałęzi. Siła wzroku gorgony nawet po śmierci była wielka. Spojrzenie przeniknęło posłanie, na którym spoczywała głowa, i zamieniło je w kamień. Wówczas to z wody wynurzyły się nimfy morskie i poniosły świeżo skamieniałe drewno i wodorosty w głębinę, gdzie te przekształciły się w pierwsze korale.

Zgodnie ze średniowieczną astrologią gwiazdy i planety rządziły losami ludzi, roślin i kamieni. Odpowiednio dobrane kamienie mogły pomagać ludziom w trudnych sytuacjach życiowych. Konkretne minerały podporządkowane były Słońcu, Księżycowi i Ziemi. Kamieniami barwy czerwonej – krwawnikiem, rubinem, granatem i oczywiście koralem – rządził Mars (gr. Ares). To przekonanie o szczególnej mocy korali jest tak stare, jak cywilizacja ludzka. Łączą się bowiem z najstarszym przekonaniem naszych przodków, iż barwa czerwona oznacza krew, czyli życie.

Jako kamień Marsa koral symbolizuje radość życia i sprzyja urzeczywistnianiu zamierzeń. „Kamień” ten w astrologii jest podporządkowany znakom Skorpiona, Koziorożca i Byka. W sferze zdrowia fizycznego pomaga w chorobach krwi. Jako związany z bogiem wojny, „opiekuje się” szczególnie osobami wykonującymi niebezpieczne zawody, powinni go nosić żołnierze, podróżnicy, chirurdzy i hutnicy. Jeśli chodzi o zdrowie duchowe, dodaje siły, odwagi, zapału. Ozdoby z korali należy nosić bezpośrednio na ciele.

Koral w starożytności…

W Egipcie tak z koralu, jak i z turkusa sporządzano skarabeusze, będące niezwykle cenionym talizmanem żywych i zmarłych. Święty żuk towarzyszył mumiom władców oraz możnym jako symbol wiecznego życia. W Indiach koral również łączył te dwie sfery. Uważano, iż amulety z korali przynoszą swym żywym posiadaczom szczęście i powodzenie oraz chronią przed złem. Natomiast po śmierci służą swym zmarłym właścicielom jako zapora przed złymi duchami, dając spokój i niezakłócony sen wieczny. W Indiach palono lub grzebano koralowe skarby razem z ich właścicielami  –  z tego powodu rósł nieustannie popyt na korale. Indianie i mieszkańcy Tybetu bardzo cenili ten kamień jako symbol siły życiowej. W przeszłości istniał też zwyczaj darowania nowo narodzonym dzieciom sznura korali, aby towarzyszyły im przez całe życie i były dla nich źródłem radości.

Wielcy filozofowie na tyle cenili sobie właściwości tego kamienia, że często opisywali je w swoich dziełach. Traktat Platona z 400 r. p.n.e. zawiera wzmiankę o szczególnych leczniczych właściwościach koralu. Zawieszony na szyi dzieciom lub wykorzystany do pocierania ich dziąsła, chronił przed epilepsją. Platon również wspomina, iż nawet najpiękniejszy koral noszony na szyi zblednie, gdy nosząca go osoba ma być chora. Gdy choroba mija, koral odzyskuje swój właściwy kolor.

Pliniusz udokumentował zwyczaj długo obecny na terenie Italii. Do dziecięcych kołysek przywiązywano gałązki czerwonego koralu oraz zawieszano je dzieciom na szyjach. Odnotował on, że Włosi wierzą w cudowną moc koralu, która chroni ich w młodości przed chorobami. Skutecznie pomaga także niemowlętom w łagodnym wyrzynaniu się zębów.

Jeszcze ważniejsza była właściwość koralu polegająca na odwracaniu niszczącego wpływu złego spojrzenia. Paracelsus, uważany przez współczesnych mu za wielkiego uczonego i myśliciela, zostawił dzieła o różnorodnej tematyce, także o magicznych właściwościach korali. Według niego wszelkie złe duchy, poczwary, zmory, chimery i zjawy boją się korali o czerwonej barwie, natomiast brunatne je przyciągają.

… i średniowieczu

Wielu lekarzy i alchemików średniowiecza uważało, iż koral roztarty z oliwą i wprowadzony do uszu głuchych jest znakomitym lekarstwem na głuchotę. Jednak historia milczy na temat skuteczności tego „leku”. Z kolei w XVI wieku medyk Martinus Rulandus w swojej Medicina practica zalecał spożywanie sproszkowanego koralu, po dodaniu go do ulubionego smakołyku, jako środek na przypadłości serca, krwotoki i choroby zakaźne. W niektórych rejonach Azji cierpiącym na świąd dzieciom podawano koralowe drobinki zmieszane z bananem.

Amulety

Koralowe gałązki, długości palca, darowane niemowlętom wiktoriańskim jako gryzaczki miały odstraszać złe duchy. Koral pochodził z morza… Wierzono, że woda leczy większość chorób, ma właściwości oczyszczające, obmywa nie tylko z wszelkich nieczystości fizycznych, ale i moralnych. Chroni przed nieczystymi duchami i wszelkimi złymi siłami. Dlatego też koral miał wśród swych szczególnych właściwości i te przypisane wodzie.

We Włoszech wciąż ludzie wierzą w cudowną moc korali, chroniącą od uroku. Większe kawałki nadal zawiesza się pod sufitem, by zabezpieczały domowników przed chorobą i nieszczęściem, zaś mały kawałek korala na szyi niemowlęcia – by chronić dziecko przed złym spojrzeniem. Mali chłopcy i dojrzali mężczyźni noszą wisiorki w formie naturalnej gałązki korala, ujęte w odpowiednią oprawkę. Ozdoba taka nosi nazwę cornetto, czyli różki, co więcej – chroni także przed „rogami” w małżeństwie. Natomiast Włoszki noszą korale w postaci sznura jako amulet obdarzający szczęściem i odwzajemnioną miłością. Koral zawieszony w domu chroni przed wszelkimi negatywnymi wpływami, nie daje przystępu zazdrości i umacnia miłość w związku i w rodzinie.

Koral odpędza nocne mary, chroni przed uderzeniem pioruna, a także przed pokusami. Starożytni Grecy przyczepiali na dziobie okrętu czerwony koral, aby bezpiecznie dotrzeć do portu, lub do masztu – dla ochrony statków przed burzą na morzu. Wierzyli też, że koral ma moc oczyszczania zatrutych płynów, a przynajmniej sygnalizowania, że w pokarmie znajduje się trucizna. Chroni także przed czarami i opętaniem.

W niektórych krajach basenu Morza Śródziemnego nadal świeżo złowiony kawałek koralu zawiesza się pomiędzy owocami drzewa oliwkowego, aby zapewnić sobie obfite plony. Zaś roztarty na proszek koral, rzucony wraz z ziarnem w ziemię, powoduje zwiększenie plonów. Im koral czerwieńszy – tym lepszy był plon. Kobiety starożytnego świata również nosiły takie amulety, ponieważ miały one za zadanie chronić przed bezpłodnością, chroniły też już poczęte dziecko. Na południu Włoch zwyczaj ten przetrwał do dzisiaj.

Również hiszpańskie tancerki ceniły wyjątkowo bransolety z korali, traktując je jako wyjątkowy talizman zawodowy. Bransoleta taka gwarantowała podobno elastyczność ruchów i wytworność gestu aż do późnego wieku. Ukryta i niespożyta energia tysięcy żyjątek, które budowały przez setki lat krzewy koralowe, koncentrowała się w amulecie.

Tymczasem w Polsce

W Polsce, tak jak w innych częściach Europy oraz świata, koralom naturalnym przypisywano magiczną moc. Wierzono, iż tam, gdzie był koral, czary nie miały władzy. Czerwone paciorki były pomocne przeciwko złym spojrzeniom i wszelkim złym urokom. Koral posiadał właściwości ochronne przeciw wielu chorobom i dolegliwościom, zapewniając właścicielowi zdrowie. U podstaw tego przekonania leżała wiara w niezwykłą moc koloru czerwonego. Polska tradycja ludowa podaje, że jeżeli czerwone korale nieco przybledną, to znak, iż u właściciela rozwija się jakaś przypadłość. Gdy korale zaczynają nabierać żywej barwy, organizm człowieka powraca do równowagi. Wiara w magiczną moc korali była tak wielka, że w okolicach Kamienicy i Łącka (Górale Łąccy), by zapobiegać chorobom oczu i tarczycy, bardziej dbające o siebie i oczywiście majętne kobiety nie zdejmowały ich nawet na noc.

Od bardzo dawna korale były noszone jako ozdoby i amulety. W wielu miejscach na świecie traktuje się je jako talizman o wyjątkowej wartości. Fantazję ludzką podniecała myśl o zdobyciu korali rosnących w tajemniczych głębinach morskich. Okruchy koralu wiązały człowieka ze światem wód, a przez nie – ze wszystkimi siłami przyrody. Dzięki nim wierzono, że amulety z korala odpychają złe demony, choroby i niebezpieczeństwa. Wiara ta przetrwała aż do naszych czasów. Cudowna moc talizmanu udziela się tym wszystkim, którzy w nią wierzą, i dzięki koralom pragną zachować wieczną młodość ducha i ciała. Jego zabezpieczające i ochronne właściwości powodowały, że to właśnie z korala robiona była pierwsza biżuteria, którą dostawało narodzone dziecko. Do tego wątku jeszcze powrócimy…

Turkusy już od czasów starożytnych były stosowane jako kamienie szlachetne w jubilerstwie i zdobnictwie. Chyba z żadnym innym z minerałem nie wiąże się tak wiele legend i mitów. Z powodu swojej niesamowitej barwy od dawna stanowił symbol bezkresnego nieba i głębi morza. Według starożytnych Egipcjan łączył ziemię z niebem.

Nazwa turkus (turquois – turecki kamień) wywodzi się od starofrancuskiej nazwy Turcji, ponieważ kamień ten dostarczali z Persji do Europy tureccy kupcy. Natomiast nazwa kalait została po raz pierwszy użyta przez rzymskiego pisarza Pliniusza Starszego i oznacza po prostu „ładny kamień”.

Najstarsze turkusy

W historii biżuterii najstarsze znane turkusy pochodzą z egipskich wykopalisk. Są to bransolety mumii królowej Egiptu Zer. Według uczonych mają one nawet 7500 lat. W starożytnym Egipcie używano tego minerału do rzeźbienia otoczonych czcią skarabeuszy. Te z kolei, jako symbol sił witalnych, towarzyszyły władcom w ich ostatniej drodze i w spoczynku we wspaniałych grobowcach.

W Starym Testamencie turkus towarzyszył przeróżnym postaciom biblijnym, był też używany w obrzędach kultowych. W średniowieczu z kolei ceniono wszystkie kamienie, które były swą barwą związane z niebem – używano ich do magicznych celów. Dekorowano nimi nie tylko tarcze i buławy, ale także biskupie pastorały. Osadzanie turkusów na pastorałach biskupich może świadczyć, iż Europa zaakceptowała więź błękitnych kamieni z niebem.

Turkusy kochali także Persowie, a od Persów przejęli miłość do nich Arabowie. W Iranie z kolei używano tych kamieni nie tylko do dekoracji biżuterii, ale również kosztownych kałkanów, buław, broni, wysadzania rzędów końskich czy tronów monarszych. Po dziś dzień Wschód jest wierny turkusom.

Historia turkusu w Europie

Do Europy kamień ten przywieźli prawdopodobnie kupcy tureccy i arabscy, którzy podbijali półwysep Pirenejski (znał je również Marco Polo). Turkus bardzo szybko zdobył Europę, głównie jako element zdobiący wschodnią broń. Rzędy końskie dekorowane turkusami stały się prawdziwą pasją polskiej szlachty. Szczególnie lubiano wschodnią modą zdobione buławy. Nasi władcy posyłali je hetmanom jako dowód swojej szczególnej łaski. Buławy i broń dekorowane turkusami pojawiały się we wszystkich inwentarzach skarbców magnackich. Buławy nie pełniły wyłącznie funkcji reprezentacyjnych (miały ukryte w rękojeści sztylety służące do samoobrony). Nie były też rzadkością szable oprawiane w srebro, złoto i bursztyn, wysadzane rubinami, diamentami, szmaragdami i turkusami. Częste kontakty Polski ze Wschodem podsycały umiłowanie przepychu wśród naszych magnatów i szlachty.

Największym miłośnikiem broni i rzędów wschodnich był oczywiście Jan III Sobieski. Toczone przez niego wojny z Turkami i Tatarami sprzyjały rozwijaniu takich upodobań. Wschodnie buławy przypominają dni wielkiej świetności niepodległej Rzeczpospolitej – można było oglądać je w Muzeum w Wilanowie.

W Europie od XVI wieku bardzo często używa się turkusów do zdobienia kolczyków i pierścionków, a w XVII-XVIII wieku do dekoracji ozdobnej broni. W XVIII stuleciu turkusy nie odgrywały większej roli, ale ich renesans rozpoczyna się na przełomie XVIII i XIX wieku. Wyprawa Napoleona do Egiptu spowodowała żywe, choć przelotne zainteresowanie motywami egipskimi  w meblarstwie i modzie. Jedną z tych, które dyktowały modę ówczesnej Europie, była Józefina Bonaparte – małżonka pierwszego konsula. Mimo że turkusy uważano za kamienie zbyt ubogie i mało dostojne, miała ona słynny garnitur z turkusów i diamentów oprawionych w złoto. W diademie na czarnych włosach pięknej Kreolki efektownie prezentował się słynny biały turkus, bardzo dużych rozmiarów.

Epoka wiktoriańska

Dobra passa dla turkusowej biżuterii nastała w Anglii w epoce królowej Wiktorii. Młoda władczyni chętnie stroiła się w klejnoty, jubilerzy mieli więc ręce pełne roboty. Panowanie brytyjskie w Indiach stwarzało znakomitą okazję do zdobywania ciągle nowych klejnotów i prezentowania ich przy różnych okazjach towarzyskich. Garnitury turkusowe, składające się z naszyjników, broszek, kolczyków i bransoletek noszono do błękitnych sukien balowych. Łączono turkusy z emalią i diamentami, zwłaszcza w pierścionkach i wisiorkach. W połowie wieku brytyjskie elegantki przypinały sobie klejnoty do stanika z białego jedwabiu. Nosiły także wielkie, często robione ze złota i turkusów, guzy przy sukniach.

Około 1840 roku bardzo popularna stała się biżuteria o naturalistycznych formach. Kwiaty i rośliny były najbogatszym źródłem odwołań stosowanych w biżuterii. Wykonywano kwiaty, których płatki składały się z cennych kamieni, z turkusowymi listkami lub całe kompozycje kwiatowe wykonane z turkusów. Najpowszechniej występujące w dekoracjach kwiatowych w biżuterii wiktoriańskiej niezapominajki oznaczały prawdziwą miłość i zwykle kojarzone były z turkusem. One też często znajdowały się w panieńskich pierścionkach. Girlanda niezapominajek, ozdobiona diamentową rozetą, pięknie przybierała również wieczorową suknię ponętnej mężatki. W końcu turkus zaczęto uważać za symbol niezapominajki. Stał się on jednym z najczęściej używanych materiałów w wyrobach jubilerskich o charakterze pamiątkowym.

Błękit turkusu ulubioną barwą biedermeieru

Turkusy, jako kamienie o przystępnych cenach, nosiły niezbyt zamożne panie. Wąziutkie złote kółka z błękitnym kamieniem były biżuterią masową. Małymi turkusami ozdabiano kolczyki dziewczynek, w nadziei, że przekute w niemowlęctwie uszka będą nosiły w przyszłości diamenty lub inne szlachetne kamienie. W XIX wieku dorastającym panienkom sprawiano także krzyżyki wysadzane turkusami. Kamienie te symbolizowały urodę. Do tego stopnia zdobiły noszącą je kobietę, że wydawała się najpiękniejszą istotą na świecie (taką właśnie turkusową kolię nosiła Małgorzata z Nawarry).

Biżuteria o masywnych, mięsistych oprawach wytwarzana w XIX wieku w dużych ilościach, często miała stylistykę roślinną. Stosowano do niej: granaty – almandyny o szlifie kaboszonowym, ametysty, cytryny oraz właśnie turkusy. Błękit turkusowy był ulubioną barwą epoki biedermeier. Popularne były wówczas brosze o obłej formie, które na całej powierzchni wysadzano turkusami w oprawie pavé. Najprawdopodobniej członkowie rodziny królewskiej rozdawali takie prezenty okazjonalnie. Tego rodzaju broszę można oglądać w Muzeum Okręgowym w Koninie.

Turkus dla panny i do ślubu

W pierwszej połowie XIX wieku biżuterię wysadzaną turkusami – niezbyt bogatym materiałem – często łączono z diamentami. Oprawy ze srebra i złota były delikatniejsze niż w tego typu ozdobach pochodzących z drugiej połowy wieku. Eksponowano w nich kamienie a nie metalowe elementy konstrukcji. Stosowano do nich również turkusy wysokiej jakości, choć przez lata niejeden kamień się odbarwił (taka skaza obniża nieco wartość i atrakcyjność biżuterii z turkusem). Typowe dla biżuterii z pierwszej połowy XIX wieku jest matowe wykończenie powierzchni złota i bajorek – ozdoby ze skręconych, złotych drutów, bardzo popularnych w epoce wiktoriańskiej. Środek często zajmowała wysadzana turkusami kopułka, tzw. bombé, charakterystyczna dla broszek wiktoriańskich, często dekorowana także koralami i opalami. Ten typ broszek produkowano w dużych ilościach z mniej lub bardziej wartościowych materiałów, dlatego ich ceny mogą być zróżnicowane.

Rosyjskie jubilerstwo również ukochało turkus. Był on bardzo często wykorzystywany zarówno do dekoracji secesyjnej biżuterii kwiatowej, jak i klasycznych wyrobów, gdzie kamień kolorowy otoczony jest diamentami w starym szlifie brylantowym lub rozetami diamentowymi.

W XIX wieku popularność zdobyły obrączki i pierścionki z żółtego złota wysadzane turkusami. Na obrączce znajdowała się często inskrypcja z życzeniami ślubnymi, a turkusy – symbolizują przecież stałość. W tym czasie noszenie obrączek ślubnych ozdobionych małymi diamentami lub perłami nie było rzadkością. Przed kupieniem takiej obrączki należy sprawdzić, czy wszystkie kamienie są na miejscu. Powinno się uważnie obejrzeć klejnot, gdyż miękkie turkusy łatwo ulegają uszkodzeniom i odbarwieniom.

XX wiek

Z końcem wieku XIX coraz modniejsze stawały się motywy egipskie. Około 1890 roku słynna paryska aktorka, Sarah Bernhard, wystąpiła w roli Kleopatry, a głównymi ozdobami jej stroju były turkusy oprawione w srebro. Odtąd oksydowane srebro i turkusy zrobiły w modzie światowej prawdziwą karierę. Elegantki angielskie nosiły ozdobne grzebienie do włosów dekorowane turkusowymi skarabeuszami. Szalone lata dwudzieste również wykorzystywały ten wdzięczny kamień. W 1924 roku Georges Fouquet zaprojektował naszyjnik z toczonych kulek turkusa matrycowego – w części centralnej zawieszone było onyksowe koło z turkusową nieregularną kroplą.

Popularność turkusów wykorzystali jubilerzy: do dzisiaj kamień ten zdobi broszki, naszyjniki i bransoletki, ma zastosowanie w rękodziele artystycznym. Kamień niebios wraca do łask szczególnie latem.